Kategoria: Historia

Lwów Antyczny. Część 4 Pałac w Medyce, zbiory Muzeum Ziemi Przemyskiej w Przemyślu
Historia

Lwów Antyczny. Część 4

Rozmowa Anny Gordijewskiej z Mariuszem Olbromskim, literatem i muzealnikiem, animatorem działań kulturalnych.

Kurier, który łączy Mirosław Rowicki z częścią zespołu redakcyjnego we własnym studiu radiowym (z archiwum KG)
UPAMIĘTNIENIA

Kurier, który łączy

Z Mirosławem Rowickim, założycielem „Kuriera Galicyjskiego”, największej polskiej gazety na Ukrainie, rozmawiała Alina Bosak. Wspominając rok 1980 w Polsce i Jacka Kuronia napisał Pan w „Kurierze Galicyjskim”: „Byłem wtedy świeżo po studiach. Rozpocząłem pracę w warszawskim Kombinacie Budownictwa Miejskiego „Warszawa – Zachód”, peerelowskim molochu zatrudniającym kilka tysięcy ludzi. Jesienią 1980 roku razem z innymi zakładaliśmy […]

UPAMIĘTNIENIA

Będziesz z nami nadal

Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz spotkałem Mirka. Było to dawno. Sama konferencja w Jaremczu, w której uczestniczę nieprzerwanie od ponad dekady, zawsze okraszona była jego obecnością.

UPAMIĘTNIENIA

Wspomnienie o Mirku Rowickim

Z Mirkiem Rowickim poznałem się jeszcze w czasach, kiedy pracowałem w Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W miarę możliwości podsyłałem mu teksty o historii Lwowa, czasami wrzucałem na łamy Kuriera relacje ze swoich wyjazdów na Syberię bądź też na daleką północ Rosji.

Jego Piramida Galicyjska Mirosław Rowicki (z archiwum KG)
UPAMIĘTNIENIA

Jego Piramida Galicyjska

Wcześniej nie znałem Go, tylko widziałem w „Gazecie Lwowskiej” wkładkę pod tytułem „Z grodu Rewery”. Ktoś udostępnił mu mój telefon. Powiedział, że nazywa się Mirosław Rowicki, że założył polską gazetę „Kurier Galicyjski” i chce się ze mną spotkać.

Historia, UPAMIĘTNIENIA

Wspomnienie Jerzego Hickiewicza o Mirosławie Rowickim

Naczelnego Redaktora Kuriera Galicyjskiego Mirosława Rowickiego poznałem w sierpniu 2009 r., w trakcie mego wyjazdu na uroczystości 68. rocznicy Intelligenzaktion, mordu przez niemieckie Gestapo polskiej inteligencji w Czarnym Lesie koło Stanisławowa. W trakcie tego kilkudniowego pobytu w Iwano-Frankiwsku (dawniej Stanisławowie) miałem okazję kilkakrotnie się z nim spotkać. Byłem już wtedy czytelnikiem Kuriera Galicyjskiego i zdumiało […]

UPAMIĘTNIENIA

Uśmiechnięty optymista

Naszą „salą obrad” była warszawska kawiarnia „Na rozdrożu”. Gdy do niej szedłem, przeważnie koło południa, Mirek zazwyczaj już tam siedział. Na stole przed nim stał talerz z czerwonym, zabielanym barszczem i talerzyk z ziemniakami. Gdy zjadł, mogliśmy zacząć rozmawiać.

X