Po tym jak siostry klaryski dowiedziały się o sprofanowaniu we Lwowie doczesnych szczątków służebnicy Bożej Matki Marii od Krzyża Morawskiej 5 maja 1992 roku przybyły niezwłocznie do Lwowa. Pragnęły „jako naoczni świadkowie być obecne przy zamykaniu trumny. Niestety, w maju nie udało się ukończyć remontu [grobowca]. Ostatecznie sprawę tę siostry zleciły Eugeniuszowi Cydzikowi i Tadeuszowi Peszkowi. „W tym miejscu dodam – pisała siostra Immakulata – że p. Cydzik jest także animatorem prac podjętych na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Angażuje się czynnie i ofiarnie w ochronę zabytków polskiej kultury w tym mieście. Wykonał on zasadnicze prace przy renowacji trumny. Wymagało to szczególnie dużo trudu, gdyż warunki były nader prymitywne, brakowało nawet elektryczności. W dniach od 9 do 13 maja ww. panowie przeprowadzili dezynfekcję grobowca i całej krypty. W dniu 16 maja naprawili rozerwaną trumnę i hermetycznie ją zamknęli, używając dostępnych im materiałów. Następnie odbudowali rozbity mur zamykający grobowiec. Pozostała do zamontowania duża marmurowa płyta i inne ozdobne elementy. Duży wkład w dalszą odnowę grobowca włożył T. Peszek”.

Jak dalej podawała wspomniana siostra, „Kiedy wszystko wydawało się na dobrej drodze, z nieustalonych do końca powodów, 25 czerwca 1992 roku przełożony Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej podstępem wyłudził klucz od p. Larysy Dubrownej twierdząc, że do kościoła Najśw. Serca Pana Jezusa przy ul. Łysenki 41 muszą wejść strażacy dla spełnienia koniecznych prac. Pani Larysa uwierzyła i oddała klucz. Ks. Celestyn i katolicy rosyjscy byli tym razem nieufni. Zablokowali więc zamki w drzwiach kościelnych i dorobili sobie nowe klucze. Dzięki temu mogli się nadal modlić w kościele. Z każdym dniem rosło jednak napięcie między katolikami obrządku łacińskiego a ukraińską prawosławną cerkwią”.
W pierwszej połowie lipca siostry klaryski otrzymały ze Lwowa list z depeszą: „Prosimy o pilny i liczny przyjazd”. Gdy 14 lipca 1992 roku siostry klaryski przybyły do Lwowa, okazało się, że kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa został przez miejscowe władze państwowe przekazany na rzecz Ukraińskiej Autokefalicznej Prawosławnej Cerkwi. Drzwi do krypty były opieczętowane. Siostry udały się zatem do „Urzędu ds. Religii, gdzie p. [Jurij] Reszetyło zapewnił nas o możliwości ukończenia remontu grobowca i nawiedzania grobu Matki Fundatorki. Po dalsze ustalenia odesłał nas tj.: ks. Celestyna Derunowa, Tadeusza Peszka, Larysę Dubrowną M. M. Agnieszkę Sporną i mnie, do jego świątobliwości władyki Autokefalicznej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, rezydującego niedaleko ul. Łysenki. Tam uzyskałyśmy zgodę na wejście do krypty. Po dwugodzinnym czekaniu przed naszym kościołem zjawili się przełożeni cerkwi wraz z kilkunastoma seminarzystami. Staliśmy nieco na uboczu. Duchowni prawosławni unikali wzrokowego kontaktu. Nikt na nas nie spojrzał. Po pewnym czasie otworzyli drzwi kościoła i weszli z grupą młodych. Podeszłam do przełożonego i poprosiłam o zgodę na wejście do krypty, gdzie leży nasza Matka. Po chwili znalazłyśmy się przy sarkofagu”.
Dzięki temu krypta mogła być uporządkowana oraz [za]opatrzona w metalowe dwuskrzydłowe drzwi. Od tego czasu sporadycznie przy grobowcu była sprawowana msza przez rzymskokatolickich kapłanów, mimo że kościół zarekwirowali prawosławni. Ten stan pozostaje i do dziś.

Uroczystą mszę św. na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego s. Marii od Krzyża Ludwiki Morawskiej w katedrze lwowskiej 25 października 2002 roku odprawił kardynał Marian Jaworski. W homilii mszalnej wyrażał wdzięczność za możliwość rozpoczęcia tego procesu: „Radość, wdzięczność i wzruszenie przepełniają dzisiaj nasze serca, kiedy pochylamy się z namysłem nad tym wydarzeniem dnia dzisiejszego, nad rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego Matki Marii od Krzyża Morawskiej, pochylamy się z wdzięcznością dla Pana Boga.

Zdajemy sobie dobrze sprawę, że przez wiele, wiele lat tego rodzaju wydarzenie nie mogło mieć miejsca. Wiele rzeczy, które wtedy nie mogły być spełnione, staramy się dzisiaj za łaską Bożą w nowych warunkach rozpocząć i prowadzić. Do tych rzeczy m.in. należy prowadzenie i wszczęcie nowych procesów o błogosławionych, którzy związani są z archidiecezją lwowską. Jakżeż nie dziękować Panu Bogu za to, że właśnie w tym nowym można powiedzieć okresie dziejów naszej archidiecezji, mogliśmy otrzymać nowych błogosławionych: matkę Marcelinę Darowską – założycielkę zgromadzenia sióstr Matki Bożej Niepokalanej. Jakżeż nie dziękować Panu Bogu za to, że mogliśmy otrzymać w ubiegłym roku, tutaj we Lwowie dwóch nowych błogosławionych: arcybiskupa metropolitę Józefa Bilczewskiego i księdza Zygmunta Gorazdowskiego – księdza dziadów, założyciela zgromadzenia sióstr józefitek. To są wielkie światła, które zapaliła nam Opatrzność Boża dla nas, wskazując także i nam drogę naszego życia.

Rozpoczęliśmy nowe procesy beatyfikacyjne. Jest prowadzony proces o. Alojzego Kaszuby, jest prowadzony proces siostry Marty Wieckiej, która heroicznie oddała swoje życie za drugiego człowieka. Myślę, że tak jak święty Maksymilian Kolbe tak i ona jest męczenniczką miłości bliźniego. Do tego dochodzą nowe procesy. Wśród nich jest także proces, który rozpoczynamy dzisiaj, a mianowicie Matki Marii od Krzyża Morawskiej. Za to, że to możemy spełniać, jesteśmy wdzięczni Panu Bogu, że nam pozwolił dożyć takich czasów, a chodzi o rzecz niemałą.
Bo jeżeli w stworzeniu przejawia się moc, potęga i piękno Stwórcy, tak w życiu świętych ukazuje się najpełniej dzieło odkupienia Jezusa Chrystusa, dzieło uświęcenia. I wtedy dopiero rozpoznajemy, czym jest ta łaska, którą daje nam Pan Jezus i czym staje się życie człowieka, który nie marnuje tego co otrzymał, ale ten charyzmat pomnaża, ubogaca i głosi w ten sposób chwałę boskiego Odkupiciela. O to właśnie chodzi. Jeżeli my rozpoczynamy procesy beatyfikacyjne, jeżeli zabiegamy o procesy kanonizacyjne, to właśnie dlatego, ażeby najpierw oddać cześć Bogu, oddać Boskiemu Odkupicielowi, ażeby jeszcze lepiej, pełniej zrozumieć czym jest odkupienie i uświęcenie człowieka. Chwałą Boga, chwałą Odkupiciela są Jego święci. I dlatego cieszymy się z tego, że możemy dzisiaj znowu rozpocząć kolejny proces beatyfikacyjny i będziemy się modlić o to, ażeby całe piękno tego dzieła Bożego, który On dokonał w duszy, swojej Oblubienicy, ażeby ono pełniej się ukazało.
To jest pierwszy cel tego naszego procesu, który rozpoczynamy, ale błogosławieni, święci, słudzy Boży, to także są światła, które zapala Bóg na drogach naszego życia. I takim światłem jest Matka Maria od Krzyża Morawska, którą chcemy jak najbardziej przez ten proces beatyfikacyjny ukazać naszym wiernym. Chcemy ukazać duszę, która najpierw przez swoje śluby zakonne, przez życie konsekrowane oddała się całkowicie Boskiemu Oblubieńcowi. Trzeba pokazać, że człowieka stać na to, ażeby całkowicie poświęcił się tak jak hostia, złożył siebie w ofierze Bogu. Ten przykład powinien pociągnąć także dusze tych osób, których Pan Bóg chce powołać do życia konsekrowanego. I to też chcemy pokazać jako bogactwo, które wiele dziewcząt może otrzymać od Boga. Być przez Niego wybraną”.

Kaznodzieja wskazał również na podstawowe wartości w życiu matki Marii od Krzyża Morawskiej, która „prowadziła życie modlitwy, kontemplacji i to przede wszystkim wyrażało się przez kult, modlitwę, adorację Najświętszego Sakramentu. W moim życiu zapisał się ten obraz, kiedy jeszcze jako uczeń szkoły powszechnej służyłem w kościele Sióstr Franciszkanek i ten widok tych schodków, po których szło się do góry, ażeby umieścić na tronie Najświętszy Sakrament. I to pozostało mi do dnia dzisiejszego. Trzeba zatem, ażeby ten Najświętszy Sakrament, który tak bardzo czciła, którym żyła Matka Maria, ażeby On także rozprzestrzenił się, pogłębił się w duszach naszych wiernych i przez adorację Najświętszego Sakramentu, a zwłaszcza przez msze św. niedzielne i komunie św. Kościół bowiem nasze uświęcenie buduje naprawdę przez Eucharystię. Kto pożywa Ciało Pańskie, ten mieszka w Chrystusie, a Chrystus w nim. To doskonale rozumiała Matka Maria od Krzyża Morawska i ukazuje nam tę drogę także jako drogę naszego uświęcenia. To jest droga dla wszystkich. Dla jednych pokazuje drogę oddania się w życiu konsekrowanym Bogu, dla wszystkich pokazuje drogę Eucharystii, przez którą człowiek się uświęca i buduje się Kościół. Jakżeż za to wszystko, co staje się dzisiaj naszym udziałem nie dziękować Panu Bogu”.
W uroczystym rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego we Lwowie wzięli udział przedstawiciele rzymskokatolickiego episkopatu Ukrainy oraz delegatki sióstr klarysek od Wieczystej Adoracji z Polski, Francji i Niemiec.
Zakończenie procesu beatyfikacyjnego na poziomie diecezjalnym miało miejsce 15 czerwca 2005 roku w Krakowie w kościele św. Józefa sióstr bernardynek, któremu również przewodniczył kardynał ze Lwowa. Postulator trybunału diecezjalnego bp Marian Buczek wówczas zaznaczył, że „w czasie tych kilku lat kwerendy i pracy komisji przeszukano ponad sto archiwów znajdujących się w Polsce i poza jej granicami”. W tym czasie opracowano dokumenty przez komisję teologiczną i komisję historyczną, a całość zeznań świadków i dokumentację przetłumaczono na język włoski. Dokumentację przekazano do Rzymu do Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych. Również w 2005 roku w Sosnowcu zakończono proces o cud za wstawiennictwem Matki Morawskiej.
Wspomniany cud za wstawiennictwem Matki Morawskiej miał miejsce w Sosnowcu, kiedy młody 9-letni chłopak uległ wypadkowi samochodowemu. Leczący lekarze nie rokowali żadnych nadziei, ale dzięki modlitwom sióstr chłopak powrócił do całkowitego zdrowia.
W homilii na zakończenie procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym kard. Jaworski mówił: „Są pewne znaki, które nam pokazują, że to wszystko reżyseruje Opatrzność Boża. Po pierwsze celebrujemy zakończenie procesu tutaj w kościele sióstr bernardynek, gdzie jest codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu wystawionego w monstrancji. Można powiedzieć, że chyba tak matka Maria Morawska sobie wybrała, która przecież była wyjątkową czcicielką Najświętszego Sakramentu – tu właśnie, u tych sióstr, które są najbardziej, można powiedzieć, duchowo bliskie. I drugi moment, który także jest znamienny, a mianowicie zakończenie tego procesu jest w Roku Eucharystii. Nie kiedy indziej, tylko właśnie wtedy. Wszystko to pokazuje nam, że robiąc te starania, ażeby doprowadzić do beatyfikacji, a potem kanonizacji matki Morawskiej naznaczone jest jej oddaniem się Panu Jezusowi w Najświętszej Eucharystii”.
Szczególny wymiar miały lwowskie obchody 100-lecia śmierci Sługi Bożej matki Marii od Krzyża Morawskiej, założycielki zgromadzenia sióstr Franciszkanek od Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej Marian Buczek 26 stycznia 2006 roku odprawił mszę św. w krypcie byłego kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa we Lwowie, gdzie w homilii wspomniał, że kościół w latach 90. został przekazany prawosławnym, jednak krypta z sarkofagiem Sługi Bożej przez wszystkie lata przynależała do Kościoła łacińskiego i sprawowano tu msze.
Kolejny etap świętowania miał miejsce w katedrze lwowskiej 29 stycznia 2006 roku, a uroczystą mszę św. odprawił i homilię wygłosił kardynał Marian Jaworski. Na mszy św. był obecny prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki oraz marszałek senatu Ryszard Legutko. Na uroczystościach były również siostry klaryski z Polski.
Inne procesy i przygotowania do ich prowadzenia
Kardynał Marian Jaworski przez okres pasterzowania w archidiecezji lwowskiej wielokrotnie podkreślał heroiczność posługiwania kapłanów w okresie komunistycznym. Największe zasługi w tym względzie posiadał długoletni proboszcz parafii katedralnej o. Rafał Kiernicki OFM Conv. Równocześnie wielkie znaczenie metropolita przydawał posłudze proboszcza parafii w Złoczowie biskupa Jana Cieńskiego. Każdego roku w rocznicę śmierci ks. Cieńskiego przybywał do Złoczowa, modlił się na grobie hierarchy, a następnie w kościele parafialnym sprawował mszę. Sprawował też w katedrze nabożeństwa w rocznicę śmierci bpa Rafała Kiernickiego.
Na temat kapłanów archidiecezji lwowskiej z okresu komunistycznego tak wyznawał w czasie mszy sprawowanej w katedrze 12 grudnia 2000 roku: „Takich kapłanów, którzy mówili, że można uprawiać duszpasterstwo bez kościoła, było wiele i niektórzy z was może znają, zapewne są tacy, którzy znali tych kapłanów. Takim był ks. Szetela, który potem po zwolnieniu z więzienia i lagrów był w Dobromilu, takimi księżmi byli: o. Kaszuba, ks. Chwirut, ks. Hałuniewicz i do nich także należał o. Rafał Kiernicki. Później był duszpasterzem tutaj, proboszczem w katedrze, zanim został mianowany przez Ojca Świętego biskupem, ale jego duszpasterstwo, to było także duszpasterstwo poza kościołem, kiedy nie mógł sprawować publicznie swoich funkcji kapłańskich. Był duszpasterzem także wtedy, kiedy był stróżem w parku i był duszpasterzem, potem kiedy jeździł do swoich wiernych rozsianych na terenie województwa z posługą sakramentalną. Miał jak wiemy taki notesik, w którym były zapisane nazwiska i adresy tych ludzi, do których w określone dni jeździł, ażeby ich spowiadać, udzielać Komunii św. i zaopatrywać. Można duszpasterzować bez kościoła, trzeba powiedzieć więcej, trzeba duszpasterzować, trzeba iść tak, jak w dzisiejszej Ewangelii św. słyszymy – iść, ażeby szukać każdą duszę, tę, która spragniona jest Boga i tę duszę, która jest zagubiona. Wiemy z jakim oddaniem, z jaką gorliwością pracował w tym kierunku o. biskup Rafał Kiernicki. Przez kilka lat mieszkaliśmy przez ścianę w tym samym domu i zawsze pamiętam, jak raniutko podjeżdżało auto i o. biskup zaraz schodził na dół, szedł tutaj do katedry, modlił się i czekał w konfesjonale, spowiadał. I były czasy kiedy był sam jeden, a potem jeszcze miał współpracownika, i wtedy nieraz trzeba było odprawiać kilka mszy św. i trzeba było głosić słowo Boże. Ojciec biskup Rafał był niezmordowany, pozostawił nam wzór właśnie tego, który został posłany przez Pana Jezusa, ażeby szedł i nauczał, ażeby szedł i chrzcił. I w tej swojej posłudze pozostał wierny aż dopóki choroba śmiertelna nie złożyła go do łóżka tak, że nie mógł już powstać. Było coś bardzo franciszkańskiego w tej duszy ojca biskupa, a polegało ono na tym, że mimo tych doświadczeń, mimo tych krzyży, które przyszło mu dźwigać, ten człowiek był wewnętrznie pogodny i był pełen ufności. I tę pogodę, tę ufność otrzymywali także ci, którzy się z nim kontaktowali, którzy mieli tę sposobność, ażeby z nim jako ze swoim duszpasterzem obcować”.
Przez wszystkie lata kardynał Jaworski zachęcał duchownych do gromadzenia materiałów, potrzebnych do prowadzenia kolejnych procesów beatyfikacyjnych. Na temat o. Rafała Kiernickiego w latach 1995–2008 ukazało się szereg publikacji na Ukrainie i Polsce. W 2000 roku w katedrze lwowskiej kard. Marian Jaworski poświęcił popiersie o. Rafała Kiernickiego. Osobnych opracowań książkowych doczekał się również bp Jan Cieński. Otwarto szereg tablic pamiątkowych.
Proces gromadzenia materiałów dotyczących ks. (bpa) Jana Cieńskiego zapoczątkował w Złoczowie proboszcz ks. Leszek Pankowski, który zgromadził szereg materiałów i wywiadów od osób znających bpa Jana Cieńskiego. Proces beatyfikacyjny o. Rafała Kiernickiego na szczeblu diecezjalnym w katedrze lwowskiej rozpoczęto 4 maja 2012 roku. W 2013 roku Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych, wydał nihil obstat, stwierdzając, że nie znajduje żadnych przeciwwskazań do rozpoczęcia gromadzenia materiału dowodowego, mającego udowodnić heroiczność cnót Sługi Bożego o. Rafała Kiernickiego.
Kardynał Jaworski był też przekonany o świętości ks. Tadeusza Fedorowicza z Lasek. Wierzył, że w przyszłości rozpocznie się także i jego proces beatyfikacyjny.

Matka Antonina Marcjanna Mirska
Na terenie archidiecezji lwowskiej w Rodatyczach została w 1905 roku pochowana Antonina Marcjanna Mirska, założycielka zgromadzenia sióstr Opatrzności Bożej. Jej proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym był prowadzony w Przemyślu w latach 1994–2019, po czym dokumenty zostały wysłane do Watykanu, a ekshumacja Sługi Bożej odbyła się w 2008 roku i doczesne szczątki z Rodatycz przewieziono do Przemyśla. Po ich oczyszczeniu spoczęły w domy zgromadzenia w Grodzisku Mazowieckim. W archidiecezji lwowskiej w metropolitalnym czasopiśmie „Radość Wiary” przez pewien czas ukazywał się biogram Sługi Bożej Antoniny Mirskiej, mający za cel przypomnienie tej wybitnej postaci.
Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 11 (471), 13 – 26 czerwca 2025
