Marian Frużyński, prezes Katolickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku we Lwowie, wrócił z IV Wielkiego Kongresu UTW – kulminacji 50-lecia ruchu w Polsce – z konkretnymi inspiracjami i nową dawką energii. W rozmowie z Arturem Żakiem odsłania kulisy gali w Teatrze Wielkim i opowiada, jak w wojennych realiach można konsekwentnie wspierać seniorów, łącząc edukację, solidarność międzypokoleniową i wymiar duchowy.
Panie Marianie, jest Pan prezesem jednej z najbardziej aktywnych organizacji działających na ziemi lwowskiej, niosącej nie tylko wsparcie edukacyjne swoim członkom, osobom stowarzyszonym i sympatykom, lecz także realizującej szeroką działalność prospołeczną. Pierwszy UTW w Polsce powstał w Warszawie w 1975 roku z inicjatywy prof. Haliny Szwarc. Państwa organizacja otrzymała zaproszenie na uroczystości 50-lecia ruchu. Czy może Pan opowiedzieć o tym wydarzeniu?
Tak. Zostaliśmy zaproszeni do Warszawy na Wielki Kongres Uniwersytetów Trzeciego Wieku, który odbył się w Teatrze Wielkim. Pierwsza część była oficjalna: zaprezentowano osiągnięcia z ostatnich 50 lat wszystkich uniwersytetów, których w Polsce jest już ponad 700. Przedstawiono też założenia państwowej polityki senioralnej – w Polsce bardzo dobrze rozwiniętej, bo uniwersytety otrzymują dotacje z budżetu państwa. U nas wygląda to inaczej: nie pobieramy składek, a korzystamy z tego, co ofiarują sponsorzy. Wspiera nas Konsulat Generalny RP we Lwowie, lecz jego możliwości są ograniczone.
Kongres był bardzo udany. Oprócz przedstawicieli z Polski uczestniczyli reprezentanci m.in. z Anglii, Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Było to cenne doświadczenie: nawiązaliśmy kontakty, wymieniliśmy się spostrzeżeniami, jak działają uniwersytety trzeciego wieku na świecie. Wygłosiłem krótki referat o naszej działalności, który spotkał się z dużym zainteresowaniem. Zdziwienie budziło to, że mimo wojny tak intensywnie pracujemy i pomagamy seniorom, którzy oprócz wiedzy potrzebują też wsparcia. Wielu młodych ludzi i w średnim wieku wyjechało, więc starszym trzeba pomagać – dla nich kluczowe są leki, bo to kwestia życia.
Organizatorzy przygotowali również bogaty program towarzyszący. Odwiedziliśmy siedzibę Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze” w Karolinie, uczestniczyliśmy w spacerze po parku, warsztatach muzyczno-wokalnych i zwiedzaliśmy muzeum etnograficzne. Na koniec obejrzeliśmy koncert „Mazowsza” – barwną podróż po polskim folklorze zatytułowaną „Kalejdoskop barw polskich”.
To rzeczywiście imponujący program i zaszczyt uczestniczyć w tak zacnych inicjatywach. Wspomniał Pan o finansowaniu. W Polsce działalność UTW jest wspierana zarówno z budżetu państwa, jak i przez uczelnie oraz samorządy. Na Ukrainie wygląda to inaczej, a z tego, co wiem, dodatkowym problemem jest pozyskiwanie prelegentów. Czy podczas pełnoskalowej wojny sytuacja ta stała się jeszcze trudniejsza?
Współpracujemy z prelegentami z Polski i Ukrainy, tylko nie mamy środków, by im płacić, więc sami też prowadzimy wykłady. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy przyjeżdżają na własny koszt. Pan Redaktor również bywa u nas regularnie. Organizujemy wykłady na tematy historyczne i medyczne, prowadzimy integrację międzypokoleniową z Liceum nr 10 św. Marii Magdaleny – współpraca układa się bardzo dobrze. Spotkania odbywają się co najmniej dwa razy w miesiącu. Czasem wyświetlamy filmy, lecz priorytetem są wykłady.
Zajęcia prowadzimy w auli św. Józefa Bilczewskiego przy katedrze łacińskiej we Lwowie. Jesteśmy uniwersytetem katolickim, a we Lwowie działają dwa polskie UTW.
Cenne jest to, że w naszym mieście funkcjonują dwa UTW aktywizujące seniorów. Jak Pan wspomniał, Państwa działalność wykracza poza tradycyjne ramy uniwersytetów trzeciego wieku – łączycie różne środowiska także pod względem wieku.
Chciałbym podkreślić, że mimo wojny staramy się pomagać, korzystając ze wsparcia sponsorów. Najbiedniejszym pomagamy co miesiąc: gdy mamy środki, rozdajemy je lub przekazujemy paczki. Szczególnie dziękuję Fundacji Bratnia Dusza i jej prezes Iwonie Romaniak, która wspiera nas nie tylko paczkami żywnościowymi, lecz także organizuje wyjazdy do Polski. W ubiegłym roku spędziliśmy dziesięć dni w Krynicy-Zdroju; planujemy kolejną podróż, by ludzie choć na chwilę odpoczęli od alarmów i strachu. Kończymy rok akademicki, który staramy się rozpoczynać i zamykać wyjazdami, organizujemy też wycieczki we Lwowie i obwodzie lwowskim. Priorytetem pozostają jednak wykłady i wsparcie, zwłaszcza w zakresie leków.
To wspaniała działalność. Składam wyrazy uznania Fundacji Bratnia Dusza i Iwonie Romaniak – niezwykłej osobie, która skupia wokół siebie ludzi niosących pomoc przez obecność i pamięć. Ten kontakt Polaków z kraju z Polakami mieszkającymi na Ukrainie, zarówno podczas wizyt tutaj, jak i naszych wyjazdów, jest niezwykle ważny.
Nie chcę nikogo pominąć. Ogromnie pomaga nam także Danuta Skalska z bytomskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa. Przyjeżdża do nas, wspiera finansowo, wysyła paczki; niestety wojna ograniczyła jej możliwości. Obecnie choruje, życzę więc szybkiego powrotu do zdrowia i dalszego prowadzenia audycji „Lwowska Fala” w Radiu Katowice. Wsparcie otrzymujemy też od Andrzeja Osiniaka z Krakowa i Zbigniewa Durczoka. Przyjeżdżają z pomocą i prowadzą prelekcje – na własny koszt. Nasze wykłady są w czwartki, oni zaś przyjeżdżają w sobotę i prowadzą spotkania w niedzielę. Kłaniam się im nisko i dziękuję Bogu, że tacy ludzie są.
Rzeczywiście, ludzi dobrej woli jest wielu. Oby było ich jeszcze więcej, bo czynicie dobro widoczne i namacalne. Sam kilkakrotnie uczestniczyłem w Państwa spotkaniach – to zawsze bardzo aktywne wydarzenia z licznym gronem słuchaczy. Dziękuję, Panie Marianie, za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
Dziękuję. Z Panem Bogiem.
***
Historia opowiedziana przez Mariana Frużyńskiego dowodzi, że Uniwersytety Trzeciego Wieku nie są jedynie instytucjami kształcenia seniorów, lecz wehikułem społecznej empatii, który łączy Warszawę i Lwów, Polskę i Ukrainę, pokolenia i granice. W czasie, gdy wojna odciska piętno na codzienności, lwowski KUTW swoim uporem i otwartością przypomina, że prawdziwe partnerstwo zaczyna się od dostrzeżenia drugiego człowieka – niezależnie od jego wieku i miejsca zamieszkania.
Rozmawiał Artur Żak





