Krzyżacy i Prywislency

Krzyżacy i Prywislency

Strajk dzieci wrzesińskich (Fot. wrzesnia.powiat.pl)Samobójczy gol Niemców

Mija jeszcze parę lat i Niemcy, diabli wiedzą po co, strzelają sobie samobójczego gola. Wybucha afera ze szkołą we Wrześni pod Poznaniem. Polskie dzieci nie chcą się uczyć pacierza po niemiecku i za karę dostają: dziewczynki – „na łapę”, a chłopaki – „na tyłek”. Przez Polskę przeszedł ryk wściekłości. – „Krzyżacy biją nasze dzieci”.

I znowu. W rosyjskich szkołach dzieci bite są prawie codziennie. W Rosji bije się w szkole, bije się w wojsku. Każdy, kto nie ma udokumentowanego pochodzenia szlacheckiego należy do grupy poddanych cara, których można bić. Kijem po d…e, albo pięścią po mordzie. Ale w Prywisliu wolno się oburzać tylko na to, że Niemcy biją polskie dzieci we Wrześni.

 

Broń Boże, żeby pisać o tym, jak to Ruscy biją polskie dzieci, na przykład w Kielcach, Wilnie, czy Warszawie. Niemcy strzelają sobie następnego gola. Pęka afera z wozem Michała Drzymały.

 

Polacy z dawnej Kongresówki jak gdyby dopiero teraz zobaczyli Polaków z zaboru niemieckiego.

 

Polacy z dawnej Kongresówki są już wystarczająco napompowani antyniemiecko, by dotarło do nich, jakiego to okropnego losu pod niemieckim butem oszczędził im car oswobodziciel. Dla wielu, Rosjanie zaczynają już być – „nasi”. Prawdziwymi wrogami stają się Niemcy, Krzyżacy, dręczyciele Danuśki i Michała Drzymały.

– „Nie będzie Niemiec”… Pani Konopnicka pisze tekst „Roty”. Wschodniopruski Polak, pan Nowowiejski dopisuje do tekstu muzykę. Na rok 1910, na równo 500 lat po Grunwaldzie „Rota” już jest gotowa. W Krakowie odbyły się wtedy niesłychanie podniosłe obchody 500 – lecia bitwy grunwaldzkiej. Odsłonięto Pomnik Grunwaldzki i po raz pierwszy, oficjalnie odśpiewano „Rotę”.

Polacy myśleli, że to tylko oni sami, bez obecności okupantów, o których przestano wtedy nawet myśleć, celebrują swoją rocznicę. Polakom się wydawało, że robią to wszystko dla siebie – „dla pokrzepienia serc”. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! Wspaniale! – Ale Ruski? – A Ruski to niech sobie pluje???

Pierwsza Kadrowa podbija Prywislenski Kraj

6 sierpnia 1914 roku o godzinie 2.42, z Krakowa wyrusza w kierunku granicy Cesarstwa Rosyjskiego Pierwsza Kadrowa Kompania Wojska Polskiego. 144 polskich chłopaków, których po 123 latach niewoli można było nazywać, choć nadal nieoficjalnie, pierwszym oddziałem polskiego wojska.

Jako, że każdy sądzi podług siebie, tak i oni myśleli, że po przejściu granicy zaboru rosyjskiego tłumy Polaków przyłączą się do nich spontanicznie, tworząc potężną armię wyzwoleńczą będącą w stanie wywalczyć niepodległość dla całego narodu polskiego. Takie powstanie narodowe obiecywał też Austriakom, sponsorom powstającego oddziału polskiego, sam Józef Piłsudski.

O godzinie 9-tej Kompania osiągnęła granicę rosyjską w Michałowicach i obalając ruskie słupy graniczne, weszła w głąb ruskiego zaboru. Austriacki rozkaz wyznaczał Kompanii zajęcie Jędrzejowa, ale Piłsudski kazał kompanii maszerować na Kielce. Rosjanie wszędzie cofali się. 12 sierpnia Kompania zajęła Kielce. I wtedy Józef Piłsudski i cała Kompania Kadrowa przeżyli ciężki szok. Zostali potraktowani przez kielczan jak najeźdźcy!

Nikt nie chciał z nimi rozmawiać. Nikt się nie chciał do nich przyłączyć. Kielczanie, zrozpaczeni faktem, że „ich” wojsko wycofało się, zamykali się przed „Niemcami”, uciekali przed nimi, a nawet przeklinali ich. Prywislieniec pokazał swoje oblicze. Wściekał się, że ktoś chce mu zburzyć tak spokojnie zapowiadające się życie leniwego psa pod dobrym panem. Konsekwencje tych wydarzeń były tragiczne. Piłsudskiemu przestano wierzyć jako politykowi. Zapowiadał przecież ogólnonarodowe powstanie, a tu…

To nie były tylko Kielce. Tłumy łamały sobie w ścisku ręce i nogi, gdy z dworców warszawskich odchodziły do Rosji ostatnie pociągi ewakuacyjne. – Niemcy idą! Jezus, Maria, Niemcy idą!
Poborowi do armii carskiej nie mogąc odnaleźć ewakuowanych już punktów rekrutacyjnych, za własne pieniądze gonili te cofające się urzędy dopadając je dopiero gdzieś hen, w środku Rosji, ale „wsio taki” załapywali się jeszcze do ruskiego wojska.

Teraz nikt nie chce pisać o takich wstydliwych wydarzeniach, tak jak nikt nie chce przypominać sobie faktu, że się zesmrodził podczas proszonego obiadu. Ale, kochani Państwo, nie wolno udawać, że wszystko było zawsze tylko wspaniałe, szlachetne i patriotyczne.

W roku 1916 powstała pieśń Legionów – „My Pierwsza Brygada”. Prawdziwa czwarta zwrotka pieśni była trochę inna niż ta, jaką śpiewa się teraz. Dotyczyła właśnie Kielc, czyli spotkania się narodowej koncepcji oswobodzenia Polski od zaborców w zamyśle żołnierzy Pierwszej Kadrowej z „życiową mądrością” nażartych ruskimi pierogami Prywislenców z „królewskiego miasta Kielce”.

Myślę, że wybaczą mi Państwo tak zwane „wyrażenie się” podjęte tylko w celu przedstawienia prawdy historycznej. Nie zapominajmy, że sprawa dotyczy groźnej grupy społecznej, bo rozgoryczonych żołnierzy Wojska Polskiego.

– „Nie chcemy dziś od was uznania, Ni waszych mów, ni waszych łez, Już skończył się czas kołatania, Do waszych serc, jebał was pies”. Tyle Pierwsza Kadrowa polskim Prywislencom. „Priwislieniec” w słowniku Józefa Piłsudskiego było najgorszą obelgą jaką Marszałek mógł komuś rzucić w twarz. Trzeba było zrobić nie lada świństwo, żeby sobie na takie określenie zasłużyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X