Krzyżacy i Prywislency

Krzyżacy i Prywislency

Fot. film.dziennik.plOkrutne czasy

Wcale nie będę usiłował przekonywać Państwa, że Krzyżacy przybyli na ziemie pogranicza polsko-pruskiego w celu rozdawania dzieciom czekoladek i ocierania łez z oczu samotnych wdów.
Trzeba jednak, chcąc prawdziwie zapoznać się ze stosunkami polsko-krzyżackimi, zapoznać się uprzednio z warunkami, jakie panowały powszechnie w tamtych czasach nie tylko w relacji Polak-Krzyżak, ale też Polak-Polak, Niemiec-Polak, Niemiec-Krzyżak, Prus-Polak i Prus-Krzyżak.

Czasy były, generalnie mówiąc, ciężkie i okrutne. Gdyby komuś zależało na tym, by przedstawić żyjących wtedy Polaków jako okrutników i morderców, znajdzie natychmiast mnóstwo przykładów na to, że Polacy to okrutnicy i mordercy. Takich przykładów można sobie zaczerpnąć niemało choćby tylko z historii polskiej rodziny królewskiej.

Mówię o Piastach, gdzie rodzeni bracia wydłubywali sobie żywcem oczy, wycinali genitalia, zamurowywali w ścianę i na śmierć głodzili zakutych w żelazne klatki. Lepiej nie pytać, co się wtedy robiło nie braciom, skoro bracia poddawani byli takim właśnie zabiegom. Podobnie jest z Krzyżakami, więc gdyby komuś zależało na tym, by przedstawić Krzyżaków jako okrutników i morderców, znajdzie natychmiast niemało przykładów na to, że Krzyżacy… itd.

Obie relacje, i ta o okrucieństwie Polaków, i ta o okrucieństwie Krzyżaków, będzie relacją manipulacyjną. Będzie relacją prawdziwą, ale zmanipulowaną, to znaczy podaną w sposób i w celu wyrobienia u czytelnika niechęci, a może nawet nienawiści w stosunku do Polaków, czy też w stosunku do Krzyżaków.

Na parę miesięcy przed spodziewanym atakiem na Polskę, niemieckich chłopaków służących w Wehrmachcie bombardowano relacjami o okrucieństwach Polaków popełnianych na Niemcach mieszkających wtedy w Polsce. Co tam było? – Wydłubywanie oczu, a jakże. – Zbiorowe gwałcenie niemieckich dziewczyn przez polskich parobków. – Podpalenia niemieckich gospodarstw. Młodzi żołnierze niemieccy słuchając tego dostawali tak zwanej cholery i przysięgali sobie, że Polakom odpłacą z nawiązką. – I o to właśnie chodziło!!!

Krzyżacy i Niemcy

Łatwo znaleźć powiązanie propagandy antypolskiej z mającym niedługo nastąpić atakiem na Polskę. Gdyby zaś postawić zwariowaną tezę, że wszelkie okropności jakie przypisywane są obecnie Krzyżakom zaczęto wyciągać z zapomnienia w ściśle określonym czasie w przeszłości, by tworzyć z nich opowieści doprowadzające Polaków do wściekłości, by służyły narastaniu wśród Polaków uczucia wrogości wobec Krzyżaków, to taka teza wydaje się być nawet nie zwariowana, ale wręcz idiotyczna choćby z tego powodu, że przecież od 500 lat Krzyżaków już nie ma.

Jaki sens miałaby manipulacja nastawiająca Polaków wrogo do czegoś, czego nie ma. Kogo więc Polacy mieliby nienawidzić? Nie wiecie kogo mieliby nienawidzić Polacy poddani takiej manipulacji? Jak to, kogo? – Niemców!

Pojęcie Krzyżaka i Niemca można stosować (i stosuje się go) wymiennie. Krzyżacy powstali w trakcie trwania wyprawy krzyżowej i oblężenia Akki w roku 1190. Przy szpitalu dla rannych rycerzy europejskich założonym przez mieszkańców miasta Lubeki zwanym Szpitalem Najświętszej Marii Panny przy Domu Niemieckim w Jerozolimie, powstało początkowo nieoficjalne stowarzyszenie rycerzy niemieckich biorących udział w wyprawie, które w rok później papież Klemens III zatwierdził jako bractwo rycerskie, a następnie papież Celestyn III w 1198 przekształcił w pełnoprawny zakon rycerski.

Od nazwy szpitala, przy którym powstała organizacja niemieckich rycerzy, zakon uzyskał oficjalną nazwę Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Długa to była nazwa i nieporęczna. Od przyznanego niemieckim zakonnikom znaku czarnego krzyża na białym płaszczu, wszyscy od razu zaczęli nazywać ich Zakonem Krzyżackim, lub po prostu – Krzyżakami.

Od samego swego założenia Zakon był zakonem dla rycerzy niemieckich. Wielokrotnie rycerze innych nacji starali się o przyjęcie do Krzyżaków i za każdym razem powodowało to ogromne kłopoty prawne. Krzyżacy formalnie nie mogli przyjmować do Zakonu nie Niemców i często byli w rozterce, bo przyjęcie jakiegoś bajecznie bogatego cudzoziemca mogło się wiązać z ogromnymi dotacjami dla Zakonu.

Wymyślono więc instytucję „Półbrata” (zakonnego!). Półbrat był niby Krzyżakiem, ale takim nie do końca. Wyróżniał się niepełnym krzyżem noszonym na płaszczu. Wyglądał taki krzyż zupełnie tak samo, jak duża litera T. Od stuleci wiedziało się, że Krzyżacy, to Niemcy, a pojęcie Niemca i Krzyżaka kojarzyło się każdemu jako tożsamość.

Powstałe na terenie pruskim państwo zakonne nigdy nie należało do Niemiec, ale w odczuciu sąsiadów tego państwa było ono państwem niemieckim, choćby tylko dlatego, że mówiło się w nim po niemiecku. A niby, w jakim języku miano by tam mówić? Dlatego też, dość częste zatargi zbrojne Polski z państwem krzyżackim łatwo jest zmanipulować jako zatargi zbrojne z Niemcami, co zresztą robi się w Polsce od dziesiątków lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X