Medalik św. Benedykta
Wśród medalików, znalezionych w okolicach Lwowa, trafiają się i te najpopularniejsze, i mniej popularne, często pochodzące z daleka. Spodziewałam się, że z pewnością znajdę medalik św. Benedykta, ale żeby były aż trzy takie?! Niemalże identyczne, chociaż pochodzące z różnych wytwórni, ale tylko jeden jest dobrze zachowany.
Święty Benedykt z Nursji żył na przełomie V i VI wieków, jest autorem reguły benedyktyńskiej i duchowym ojcem zakonników Zachodu, jednym z ojców Kościoła i głównym patronem Europy. Właśnie on założył klasztor i wybudował kościoły na Monte Cassino, dlatego uznawany jest także za patrona architektów. Benedyktynów zaś kojarzymy z dewizą Ora et labora (Módl się i pracuj), a ich hasłem przewodnim jest Ordo et pax (Ład i pokój). Od prawie tysiąca lat benedyktyni obecni są w Polsce, a ich najsłynniejszym klasztorem jest opactwo w Tyńcu, nic więc dziwnego, że na naszych terenach mamy benedyktyńskie medaliki.
Medalik św. Benedykta, a właściwie – przedstawiony na nim krzyż, jest znany od tysiąca lat, a może nawet dłużej. Krzyż wpisany jest w owal bądź okrąg i opatrzony tekstem wyrzeczenia się zła – to formuła, którą wypowiadamy już przy chrzcie i o której powinniśmy pamiętać przez całe życie. Pełny napis trudno było umieścić na małej powierzchni tak, żeby był czytelny, więc tekst jest skrócony do pierwszych liter wyrazów.
Czy rzeczywiście to przedstawienie ukształtowało się już za życia świętego Benedykta? Słynął on z przywiązania do krzyża, z wiary i ufności w krzyż, który zawsze nosił przy sobie. Znane jest zdarzenie z XI wieku, kiedy umierał pewien młodzieniec, ukąszony przez węża, nie było dla niego ratunku, leżał niemalże bez świadomości. Miał wówczas wizję – przyszedł do niego św. Benedykt, dotknął rany krzyżem i młodzieniec wyzdrowiał. Później wstąpił do zakonu, a po latach został papieżem i właśnie on, Leon IX, kierując się zasadami i idąc śladem świętego Benedykta, poprowadził dzieło odnowy moralnej Kościoła. We wprowadzaniu reform wzorował się na zasadach klasztoru benedyktynów w Cluny. Ta nazwa brzmi znajomo, prawda? Właśnie w Cluny przełożonym był święty Odylon, tak sugestywnie przedstawiony przez J. H. Rosena w lwowskiej katedrze ormiańskiej. Papież Leon IX i św. Odylon żyli w tych samych czasach i z całą pewnością mieli ze sobą kontakt. W całej historii nie ma jednak wzmianki o medaliku czy też chociażby o propagowaniu takiego czy innego rysunku krzyża, mamy tylko wątek podążania śladem świętego Benedykta.
A więc nie wiadomo, kto i kiedy zainicjował powstanie medalika. Jedna z najstarszych wzmianek o medalionie św. Benedykta jako o rysunku pojawia się w aktach sądowych procesu czarownic w Straubing, w Bawarii. Sześć oskarżonych zgodnie zeznało, że nie były w stanie wyrządzić szkody klasztorowi w Metten, ponieważ zakonnicy umieścili na murach medal św. Benedykta. W ciągu kilkuset lat wydarzenie obrosło legendami, trudno dziś dojść, jak było naprawdę. Nic dziwnego zresztą nie ma w tym, że żadne czary ani zła wola nie mogły wyrządzić krzywdy klasztorowi, gdzie sprawowane są msze święte, zanoszone modlitwy, gdzie dzieje się tak wiele dobra. Ale ponoć krzyż św. Benedykta rzeczywiście był przedstawiony gdzieś we wnętrzach klasztoru – może w formie zacheuszków, może jako inny rodzaj dekoracji, sprawa stała się głośna i prawdopodobnie przyczyniła się do wzrostu popularności medalika. Zaczęto sam rysunek, sam przedmiot traktować jako rodzaj amuletu przeciwko złu. Niestety wiara często ocierała się o zabobony – napisy na medaliku traktowano jak magiczne zaklęcia, zaczęto wierzyć w moc samego przedmiotu. Tak już jest, że wielu chce szukać wsparcia tam, gdzie go nie ma i być nie może…
Tak czy inaczej medalik stawał się coraz bardziej popularny, w trudnych dla narodów okresach wojen, najazdów, epidemii, zwątpień, ale i pokus przypominał o kwestiach najważniejszych, mobilizował do modlitwy i prostował drogi życiowe. Noszenie medalika propagował Święty Wincenty a Paulo, a sto lat później jego kształt zatwierdził papież Benedykt XIV. Na przestrzeni wieków zmieniał się nieco jego kształt, układ graficzny i treść napisów, często umieszczanych w formie skrótów bądź pierwszych liter wyrazów, oprócz krzyża zaczęła pojawiać się postać św. Benedykta, a potem i atrybuty świętego. Ostatnie zmiany wprowadzono przy okazji obchodów jubileuszu 1500-lecia urodzin św. Benedykta i taki wzór obowiązuje do dziś.
Medaliki, które mam przed sobą, są wytłoczone z dużą dokładnością w cieniutkiej aluminiowej blaszce, owalne, z postacią świętego na awersie i krzyżem św. Benedykta na rewersie, z napisami po łacinie. Są dziewiętnastowieczne, ale sprzed roku 1880. Łatwo je datować, jako że właśnie w tym roku zatwierdzono nowy wygląd medalika przy okazji obchodów na Monte Cassino 1400-letniego jubileuszu urodzin św. Benedykta.
Na awersie jest postać św. Benedykta w stroju zakonnym i z nimbem nad głową, w prawej ręce w geście błogosławieństwatrzyma krzyż, a w lewej – księgę, swoją Regułę. U stóp świętego są insygnia władzy opata – pastorał i mitra. Jest też kruk – swego czasu św. Benedykt kazał krukowi odnieść zatruty chleb jak najdalej od ludzi. W otoku jest napis w formie skrótu, czyli pierwszych liter poszczególnych słów Crux Sancti Patris Benedicti (Krzyż świętego Ojca Benedykta).
Na rewersie, jak już wspomniałam, nie ma pełnego napisu, formuły są zbyt długie, dlatego na medaliku są skrócone do pierwszych liter. Na rewersie pośrodku jest wspomniany już krzyż i litery CSPB – rozmieszczone na czterech polach, oddzielonych ramionami krzyża – to skrót od słów Crux Sancti Patris Benedicti (Krzyż Świętego Ojca Benedykta). Na belce pionowej krzyża – kolejne litery CSSML, skrót od formuły Crux Sacra Sit Mihi Lux (Krzyż święty niech mi będzie światłem), a na belce poprzecznej – NDSMD, czyli Non Draco Sit Mihi Dux (Smok, w znaczeniu – diabeł, niech nie będzie mi przewodnikiem). Nad krzyżem na obrzeżu jest monogram Pana Jezusa IHS i litery VRSNSMV – SMQLIVB, skrót zdania Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana – Sunt Mala Quae Libas, Ipse Venena Bibas (Idź precz szatanie, nie kuś mnie do próżności – Złe jest to co podsuwasz, sam pij trucizny).
Właśnie te ostatnie słowa bywają traktowane jako egzorcyzm, dlatego też taki medalik często jest poszukiwany jako ochrona przed działaniem sił nieczystych. Jednak – jak już wspomniałam, medaliki nie są amuletami, a słowa są deklaracją życiową posiadacza, którą wypowiada się przecież już na początku życia, przy chrzcie. Postać świętego Benedykta, krzyż i litery na medaliku mają nam wciąż o niej przypominać.
Krystyna Adamska
Tekst ukazał się w nr 11 (471), 13 – 26 czerwca 2025


