Medaliki – skarby sprzed lat. Część 10 z archiwum autorki

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 10

Krzyżyki

Powoli zbliżam się do końca przeglądu znalezionych medalików. Zostały mi już tylko pojedyncze, które trudno jest zakwalifikować do którejś z opisywanych grup oraz krzyżyki, wśród których są bardzo cenne, co najmniej kilkusetletnie egzemplarze.

Dziewiętnastowieczny medalik misyjny, wykonany ze stopu z zawartością cyny, ma napisy po niemiecku i nietypową kompozycję, niespotykane połączenie symboli. Z jednej strony u góry ma przedstawione Oko Opatrzności, od którego rozchodzą się promienie. Na tle promieni pojawia się duży monogram IHS, a na poprzeczce litery H ustawiony jest krzyż. Krój pisma nieco przypomina gotyk. Promienie nie zajmują całej płaszczyzny owalu medalika, poniżej zakończenia promieni, na samym dole, umieszczone są symbole Męki Pańskiej w postaci trzech gwoździ. Na obwodzie jest napis ZUM ANDENKEN AN DIE HL MISSION – Z pamięcią misji świętych. Napis nie zajmuje całego obwodu, na dole ma winietę w postaci malutkiego kwiatka czy też rozety, który może być zarówno wyłącznie elementem dekoracyjnym, jak też mieć pewne znaczenie, jako symbol życia i zwycięstwa nad śmiercią. Na rewersie tego medalika przedstawiony jest promieniejący krzyż z dekoracyjnie zakończonymi ramionami i z bardzo ciekawym rozwiązaniem symboliki. Na krzyżu nie ma postaci Pana Jezusa, natomiast umieszczona jest rozeta, nawiązująca swym kształtem do korony cierniowej, a w rozecie – symbol IHS. U dołu jest ozdobny monogram Maryjny i napis RETTE DEINE SEELE – Ratuj twoją duszę. Taki rysunek był dość popularny w XIX wieku, spotykany jest na obrazkach i jako ilustracja pierwszych stron modlitewników.

Dużym zaskoczeniem było, że wśród znalezionych pojawiły się medaliki z XVII lub XVIII wieku. Niestety nie widać na nich żadnych śladów rysunku czy tekstu, nie wiadomo więc, co było przedstawione, mamy tylko gładką płaszczyznę, ale metalowa płytka zachowała się niemalże idealnie. Zrobiona jest ze stopu z zawartością miedzi, jest dość gruba i ma uchwyt uformowany pod kątem prostym do płaszczyzny medalika, w ten sposób, żeby łatwo było przewlec łańcuszek. W katalogach pełno jest zdjęć takich samych medalików w podobnym stanie, na żadnym nie widać rysunku, ale ufam, że z czasem uda mi się określić, jaki miały obraz. Trzeba tylko czasu, szkoda by jednak było pominąć te medaliki w artykule, tym bardziej, że nawet takie, bez obrazu, prezentują się szlachetnie.

Jest też jeden medalik, który nie daje mi spokoju, ponieważ widać na nim zarysy jakiegoś rysunku – postać i nawet kształty liter w otoku, ale nie potrafię z nich niczego wyczytać. Na drugiej stronie też są jakieś zarysy i chociaż są one dużo mniej czytelne, pewnie mogłyby pomóc w identyfikacji, jednak medalik nadal pozostaje zagadką.

Zdecydowanie rzadziej trafiają się krzyżyki, a jeśli już, to najczęściej z napisami w cyrylicy – krzyżyki były bardziej popularne wśród wiernych obrządku wschodniego niż medaliki. Nie spodziewałam się, że w kolekcji znajdzie się kilka bardzo starych, mogą mieć nawet po tysiąc lat, a bardzo ostrożnie można je datować najpóźniej na wiek trzynasty. Są najczęściej z ołowiu, niewielkie, w formie zbliżonej do krzyża greckiego.

Na jednym z nich pośrodku i na każdym z ramion jest przedstawiona postać – być może to Pan Jezus i czterech ewangelistów. Inny krzyżyk jest stopiony, jakby pod wpływem wysokiej temperatury – może przetrwał pożar? Jeszcze inny jest niewielki, ale masywny, wykonany z ołowiu, ma dość nieregularną formę i może być najstarszym spośród znalezionych, mógłby pochodzić z XI wieku. Jest też mosiężny fragment łańcuszka, który miał ogniwa w kształcie krzyżyków.

Bardzo ciekawe są krzyżyki, gdzie w metalowej oprawie są kawałki drewna. Zazwyczaj drewno przywożone było z pielgrzymek do świętych miejsc. Oprawa – to szlachetny stop i dokładna ręczna robota. Starsze, osiemnastowieczne, są mosiężne i niestety drewno w nich nie przetrwało, zachowało się na jednym tylko najmniejszym krzyżyku, gdzie było umieszczone tylko z jednej strony. Natomiast krzyżyki z końca XIX wieku, zrobione z mosiądzu i niklowane, mają niemalże nienaruszone drewniane wstawki.

Często trafiają się XIX-wieczne krzyżyki, wykonane według bardzo popularnych wówczas kanonów. Mamy kilka takich, wybite są na różnych matrycach, bowiem mają inne wymiary i nieco inny kształt oraz proporcje rysunku. Wszystkie jednak mają formę krzyża łacińskiego, bez względu na to, czy przeznaczone są dla wiernych obrządku łacińskiego, czy wschodniego. Na awersie jest przedstawiony ukrzyżowany Pan Jezus, na górnej belce jest tabliczka z napisem, a na dole – czaszka, zaś wokół głowy umieszczone są promienie. Ciekawe, że na ówczesnych krzyżykach obydwu obrządków stopy Ukrzyżowanego często umieszczone są obok siebie i tylko lekko na siebie nachodzą, nie są nałożone jedna na drugą. Prawdopodobnie jest to tylko wynik stosowania tych samych matryc do wybijania medalików dla obu obrządków, jako że w obrządku wschodnim, inaczej niż w tradycji łacińskiej, przyjmuje się, że każda stopa Pana Jezusa została przybita osobno. Nie przywiązywano wagi do tak drobnych szczegółów, nie były one istotne, kluczowa była wiara i modlitwa, o której miał przypominać medalik. Medaliki, przeznaczone dla wiernych obrządku wschodniego, mają na rewersie narzędzia męki Chrystusa – bicz, obcęgi, młotek, gwoździe, drabinę, włócznię i koronę cierniową. Trafiają się też takie, gdzie przedstawiony jest kogut. Medaliki, przeznaczone dla wiernych obrządku łacińskiego często mają na rewersie przedstawienie Matki Boskiej. Na naszym medaliku jest umieszczona na postumencie figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem – być może chodzi o konkretną figurę z miejscowego sanktuarium. Na ramionach krzyża jest napis Mater Dei oraz dwa identyczne symbole, złożone z gwiazdy w otoczeniu gałązek palmowych, umieszczone u dołu i u góry belki pionowej. Gwiazda w tym przypadku jest albo symbolem Matki Boskiej, albo też, zgodnie z inną symboliką, mogłaby oznaczać Pana Jezusa, który jest światłością, natomiast gałązki palmowe są symbolem męczeństwa Pana Jezusa.

Inne dwa prawosławne krzyżyki mają dekoracyjną formę. Belki rozszerzają się w kierunku zewnętrznym i są zakończone trójlistnie. Jeden z nich jest aluminiowy, prostszy, z przetłoczką w formie krzyża oraz symbolami historii zbawienia. Krzyżyk miedziany jest bardzo dobrze zachowany, ma symbole Męki Pańskiej i charakterystyczne napisy – na awersie jest rysunek krzyża z drugą, ukośną belką. Na przecięciu ramion ma umieszczoną koronę cierniową a na ramionach – skróty literowe i nawet całe zdania, wypisane cyrylicą. Na rewersie są modlitewne wezwania, również pisane cyrylicą.

I na koniec – prościutki krzyżyk zrobiony z cieniutkiej miedzianej blaszki, a więc jeszcze sprzed epoki aluminium. Został udekorowany tylko delikatnym wytłoczeniem w formie krzyża, na dolnym ramieniu dodano rysunek czaszki, a na bocznych – symbole Alfa i Omega. O wysokim profesjonalizmie pracowni może świadczyć nieco zaokrąglona, dopracowana, elegancka forma krzyżyka. Jest leciutki, blaszka jest wyjątkowo cienka, a jednak krzyżyk przetrwał w takim stanie, że rysunek jest czytelny. Prawdopodobnie to jeden z tych tanich i dostępnych krzyżyków, które były do kupienia w czasie odpustów i na które stać było każdego, także niezamożnych wiernych.

Opisem krzyżyków skończyłam pisanie całej serii artykułów i tym samym – opisywanie znalezionych dewocjonaliów. Pamiętam, jak dostałam tę pracę – woreczek ubrudzonych ziemią medalików, wydawało by się nie do zidentyfikowania. Przypomnę, że zostały one znalezione w bliższych i dalszych okolicach Lwowa, na powierzchni ziemi bądź tuż pod jej powierzchnią. Wygląda na to, że zostały zgubione, a może pozostawione przez zapomnienie z jakąś torebką albo sakiewką. Tylko kilka spośród nich nosiło ślady oddziaływania wysokiej temperatury, można więc przypuszczać, że były poddane działaniom ognia – pożaru, a może tylko ogniska lub wypalania trawy, które niegdyś było bardzo modne. Miałam tylko zidentyfikować znalezione przedmioty i sporządzić opis na potrzeby muzeum, gdzie trafiły medaliki. Dość długo nie mogłam się za nie zabrać, musiałam oswoić się z ogromem czekającej mnie pracy, która z czasem wciągnęła mnie bez reszty, zapoczątkowała poszukiwanie wątków i głębsze studiowanie. Nie przypuszczałam, że znajdę tak stare krzyżyki, że odnajdę medaliki z drogich dla mnie miejsc i że będę rozpoznawać inne, wybijane daleko stąd, a przy okazji poznam historie, związane z sanktuariami czy kultem świętych bądź ich ziemskim życiem. I nawet trochę mi smutno, że skończyłam tę pracę…

Krystyna Adamska

Tekst ukazał się w nr 14 (474), 39 lipca – 28 sierpnia 2025

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 1

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 2

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 3

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 4

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 5

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 6

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 7

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 8

Medaliki – skarby sprzed lat. Część 9

X