Waza przeciw Wazie. Wtedy, kiedy były Szwedy

Waza przeciw Wazie. Wtedy, kiedy były Szwedy

Sébastien Bourdons, Karl X Gustav (Fot. pl.wikipedia.org)

Potop szwedzki

Atak rozpoczęli Szwedzi w roku 1655. Od strony Pomorza i Inflant ruszyły na Polskę trzy armie. Z Pomorza armia feldmarszałka Avida Wittenberga licząca 14 000 żołnierzy i 72 działa oraz idąca tuż za nią armia królewska – 12 700 żołnierzy i 178 dział! Z Inflant ruszył Magnus do la Gardie, szwedzki dowódca pochodzenia francuskiego, którego siły liczyły 9000 żołnierzy, 44 działa oraz 5 moździerzy.

 

Stało się tak, jak przewidywał Radziejowski. Polacy, zdezorientowani karuzelą królów elekcyjnych, potraktowali początkowo Karola Gustawa jako następnego kandydata do polskiej korony, a że Jan Kazimierz nie należał do królów kochanych, wojsko polskie przyłączało się do Szwedów, a szlachta powołana do pospolitego ruszenia, rozchodziła się do domów. Mało kto stawiał Szwedom opór, który przez to był łatwy do pokonania.


Hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł zerwał unię polsko-litewską i podpisał pakt łączący Wielkie Księstwo Litewskie ze Szwecją. Na stronę Karola Gustawa przeszli wraz z wojskami, którymi dowodzili, obaj hetmani koronni Potocki i Lanckoroński.

 

Jan Kazimierz ratował się ucieczką na cesarski Śląsk. Jakby nie było dość, w styczniu 1656 elektor brandenburski wypowiedział Polsce układ lenny i stał się lennikiem Karola Gustawa. Nic dziwnego, że taką sytuację nazwano potopem.


Początkowe zaślepienie w stosunku do Szwedów, jakiemu ulegali Polacy, szybko się jednak skończyło. Widać było, że oni nie przyszli wprowadzać swojego króla na tron polski, a głównie po to, żeby Polskę ograbić. Jakoż darli ją jak sępy. Rabowali indywidualnie pojedynczy żołnierze i rabowały w sposób zorganizowany specjalne oddziały rabunkowe, potworzone przez szwedzkie dowództwo. Takiej bandynie widziano w Polsce nigdy przedtem, ani nigdy potem.

 

We wrześniu 1655 Szwedzi zajęli Warszawę i przystąpili do rabowania zamku królewskiego. Według pani Marii Lewickiej: „Zaczęto od rozbierania loggii pałacu królewskiego na Krakowskim Przedmieściu, a wspierające ją 32 marmurowe kolumny spławiono Wisłą do Szwecji, podobnie jak 21 skrzyń ze skonfiskowanymi zbiorami biblioteki królewskiej i Archiwum Metryki Koronnej.


W pierwszym transporcie poszły ponadto posągi brązowe, cenne sprzęty, 200 obrazów, marmury, chińska porcelana, pięć malowanych plafonów, 28 namiotów tureckich, pościel. Panowała opinia, że Karol X Gustaw nie pogardzi nawet starymi spódnicami fraucymeru królowej”.

 

Pan Tomasz Urzykowski: „Szwedzi zabierali wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Z pałaców, kościołów i klasztorów wyrywali posadzki, drzwi i okna, demontowali ołtarze, rozbierali na kawałki kolumny i portale. W ten sposób ogołocili z wystroju m.in. Zamek Królewski, Pałac Kazimierzowski i najwspanialszą rezydencję wczesnobarokowej Warszawy – pałac Kazanowskiego. Łupy ładowali na rzeczne statki tzw. szkuty i wywozili do Gdańska, a stamtąd okrętami do Szwecji.

X