Waza przeciw Wazie. Wtedy, kiedy były Szwedy

Waza przeciw Wazie. Wtedy, kiedy były Szwedy

Jan Kazimierz, Daniel Schultz (Fot. en.wikipedia.org)

Król Jan Kazimierz
Jan Kazimierz, zanim został królem Polski, wydawał się być człowiekiem ostrym i energicznym, ale takim, który nie za bardzo wie, czego mu potrzeba. Rzucał się łatwo od jednej skrajności w drugą. Od dziecka miał smykałkę do spraw wojskowych i ojciec chętnie go zabierał na każdą prawie wojnę, która się im nawinęła. Już dorosły, w czasie wojny trzydziestoletniej, prywatnie, otrzymał we Wiedniu od cesarza Austrii dowództwo pułku kirasjerów, z którym walczył w Alzacji przez prawie cały rok 1635.

W 1638 udał się do Hiszpanii, gdzie miał objąć stanowisko wicekróla Portugalii, ale po drodze został we Francji aresztowany na rozkaz kardynała Richelieu i pod zarzutem szpiegostwa siedział w więzieniu aż do roku 1640. W 1643 wstąpił we Włoszech do zakonu jezuitów, ale po odbyciu dwuletniego nowicjatu, opuścił zakon.

W roku 1646 otrzymał od papieża tytuł kardynała, choć nie miał święceń kapłańskich. Pomimo zakazów takiego tytułowania u kardynałów, wymagał nazywania się księciem i obiecywał, że jeśli ktoś tytuł pominie, osobiście dostanie od niego po mordzie. Po roku zresztą zrzekł się tytułu kardynała. Ożenił się też dość dziwacznie, bo z wdową po swoim bracie Władysławie, Ludwiką Marią.

Na dworze króla Jana Kazimierza wielką karierę zaczął robić pan Hieronim Radziejowski. W roku 1650 zostaje podkanclerzym koronnym, a także żeni się z piękną i bogatą, 30 letnią wdową, Elżbietą z rodziny Słuszków. Podkanclerzy był zastępcą kanclerza, czyli mówiąc dzisiejszym językiem – wiceministrem spraw zagranicznych Polski.

Kanclerz i podkanclerzy mieli taki sam zakres uprawnień i taki sam, bardzo szeroki zasięg władzy. W jakiś sposób kontrolowali nawet króla. Jak wszystkie urzędy w Rzeczpospolitej, kanclerzy i podkanclerzy było dwóch. Koronnych i litewskich. Było przyjęte, że kanclerze koronni zajmowali się sprawami Europy zachodniej, a kanclerze litewscy sprawami Wschodu.

Fatalnie dla wszystkich, nowa żona podkanclerzego Radziejowskiego wpadła w oko Janowi Kazimierzowi. Stało się jeszcze gorzej, bo Jan Kazimierz wpadł w oko Halszce (Elżbiecie) Radziejowskiej. Doszło do wielkiego skandalu, rozwodu, zajazdu na pałac, procesów sądowych, wreszcie banicji. Hieronim Radziejowski, w obawie o życie, musiał uciekać z Polski. Dyszący chęcią zemsty, po wielu perypetiach, trafił wreszcie na dwór szwedzki i zaczął przekonywać nowo koronowanego króla Karola X Gustawa, by został królem Polski.

W szaleństwie wolnej elekcji taka roszada była możliwa i nawet nietrudna do przeprowadzenia, bo Jan Kazimierz w Polsce nie był lubiany i wymienienie jednego króla ze Szwecji na drugiego też ze Szwecji powinna przejść dość gładko. Nikt nie znał tajemnic Rzeczpospolitej tak, jak Radziejowski. Sypał więc teraz informacjami i otwierał przed Karolem Gustawem wszystkie sprawy Polski. A Karol Gustaw był akurat w dość paskudnej sytuacji.

Ogromna armia szwedzka, na którą składały się głównie cudzoziemskie oddziały zaciężne, od jakiegoś czasu nie była opłacana. Niezbyt bogata Szwecja wydała na nią wszystkie pieniądze, które posiadała. Dziesiątki tysięcy zbójów, grabiących do tej pory Niemcy i Czechy, domagały się zapłaty, gotowe w każdej chwili do odebrania jej sobie choćby na królewskim dworze. Radziejowski chciał dla Polski nowego króla, a Karol Gustaw – polskiego złota. Dobrym pretekstem do ataku na Polskę były ciągłe pretensje do korony szwedzkiej, jakie publicznie stawiali wszyscy polscy Wazowie.

X