Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 8 Pomnik na grobie majora Roberta Thieme, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 8

Aleksander Medyński, znany lwowski historyk, profesor gimnazjalny, krajoznawca, w 1937 roku wydał we Lwowie „Ilustrowany przewodnik po Cmentarzu Łyczakowskim”. Na jego stronach zwrócił uwagę czytelników na cztery pokolenia Polaków pochowanych na cmentarzu, zasłużonych w walce o wolność i niepodległość. Są wśród nich żołnierze kościuszkowscy i napoleońscy z legionów Dąbrowskiego i wojsk Księstwa Warszawskiego, żołnierze powstania listopadowego i żołnierze powstania styczniowego. Właśnie o losach ostatnich pisałem w siedmiu poprzednich artykułach.

Tablica epitafijna na grobie Roberta Thieme, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Kontynuując ten temat, szukam kolejne, często mało znane, zapomniane groby, o których nic dokładniej nie wiadomo poza napisem na pomniku. Oto na przykład jeden z nich, pomnik na grobie Roberta Thieme, na którym tylko krótka inskrypcja: „Robert Thieme, major Wojsk Polskich z r. 1863. 1839–1878. Pokój jego popiołom”. Z tego napisu wnioskujemy, że był oficerem, wstąpił do oddziałów powstańczych mając lat 24, zaś zmarł we Lwowie młodo, w wieku 39 lat.

Zwróciłem uwagę też na grób duchownego, księdza Franciszka Iwanickiego (1815–1916), kombatanta powstań listopadowego i styczniowego, pochowanego na „Górce powstańców 1863/1864 r.” wśród innych 230 weteranów powstania styczniowego. Uwagę zwrócił poczciwy wiek tego kapłana-patrioty (przeżył 101 rok) i jego aktywna działalność duchowna i społeczna. Jak napisał Aleksander Medyński, był Franciszek Iwanicki „ostatnim  z uczestników walk z r. 1830/31, który spoczął w r. 1916 na Cmentarzu Łyczakowskim, jubilat 75-lecia kapłaństwa, na przestrzeni 40 lat proboszcz w Wołkowie, zasłużony działacz społeczny, przezacny kapłan i inicjator budowy kaplic”.

Ksiądz  Franciszek Iwanicki współpracował też z prasą lwowską, publikował się w gazetach lwowskich, między innymi w „Kurierze lwowskim”. O jego jubileuszu stuletnim pisano w „Nowościach Ilustrowanych” i „Kurierze lwowskim”. Prasa lwowska umieściła nekrologi. W „Kurierze lwowskim” z dnia 19 maja 1916 roku został też opublikowany jego życiorys.

Ks. Franciszek Iwanicki

Franciszek Iwanicki pochodził z ziemi lubelskiej. Uczył się w gimnazjum w Warszawie. Mając lat 15 wstąpił do wojsk powstańczych, brał udział w bitwach w obronie Warszawy, pod Grochowem i na Woli. Po upadku powstania listopadowego w 1835 roku wstąpił do zakonu dominikanów, a w 1940 roku otrzymał sakrament święceń kapłańskich. Posługiwał w Warszawie, a potem w Krasnobrodzie w lubelskim. Po wybuchu powstania styczniowego w 1863 roku był kapelanem oddziałów powstańczych w powiecie janowskim. Po upadku powstania ks. Franciszek Iwanicki zaznał prześladowań władz carskich i postanowił wyjechać do Galicji. Przez arcybiskupa Franciszka Ksawerego Wierzchleyskiego, metropolitę  lwowskiego, został przyjęty do diecezji lwowskiej. Był wikarym w kościele św. Andrzeja Apostoła w Lipsku, a potem w Żniatynie. Od roku 1874 i do 1913 ks. Franciszek Iwanicki przez 40 lat sprawował stanowisko proboszcza rzymskokatolickiej parafii we wsi Wołków niedaleko Lwowa. Za zasługi cywilne i wojenne ks. Franciszek Iwanicki był odznaczony austriackim  Krzyżem Kawalerskim Orderu Franciszka Józefa. W 1913 roku w wieku 98 lat przeszedł w stan spoczynku. Zamieszkał w Starym Siole obok Lwowa. Podczas I wojny światowej okupacyjne wojska rosyjskie obrabowały jego dom, zniszczyły rękopisy i bibliotekę. Pisał wspomnienia z czasów powstańczych i artykuły do prasy lwowskiej, między innymi do „Kuriera lwowskiego”. Zmuszony był przenieść się do Lwowa i znalazł przytułek w klasztorze oo. Reformatów przy ulicy Janowskiej. Zmarł 17 maja 1916 roku i został pochowany na „Górce powstańców 1863/1864 r.” w pierwszym rzędzie obok pomnika Szymona Wizunasa Szydłowskiego.

Grób ks. Franciszka Iwanickiego, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

W pogrzebie zasłużonego księdza-patrioty, powstańca, nie zważając na stan wojenny, wzięły udział tysiące lwowian, liczne organizację kombatanckie i zakony katolickie. W dniu jego śmierci „Kurier lwowski” umieścił nekrolog na stronie pierwszej, oddając hołd zasłużonemu kapłanowi i gorącemu patriocie. W nekrologu między innymi czytamy: „Wyjątkowe niemal błogosławieństwo Boże było udziałem tego kapłana, który lat matuzalowych iście dożywszy, cicho odszedł z tej ziemi, na której niemało dobrego pozostanie po nim pamiątką. Zgasł bez pazowania się z bólem i trwogą – spokojnie zgasł, jak płomień ampułki, w której wypaliła się do ostatniej kropli oliwa. Niezwykły zgon i niezwykła postać… Urodzony dnia 27 grudnia 1815 roku, pochodził z lubelskiego i uczęszczał do gimnazjum w Warszawie, gdy wypadki listopadowe oderwały go od książki. Walczył pod Grochowem, pod Wolą. Chłopickiego, Prądzyńskiego, Giełguda pamiętał wybornie, przypominał też sobie jeszcze u schyłku dni swoich, a nie mógł pozbyć się goryczy z powodu, że tyle wysiłków poszło na marne. Po rozbiciu wojsk polskich, wyszedłszy z walk prawie bez szwanku, wstąpił jako aplikant do władzy powiatowej w Lubelskim. Nie zadowalało go jednak życie świeckie. Czuł w sobie powołanie wyższe: posłuszny jemu przyoblókł sukienkę kaznodziejskiego Zakonu św. Dominika. Wyświęcony w roku 1840, przebywał naprzód w Warszawie, potem w Krasnobrodzie. Tu zaskoczył go rok 1863. Znany ze swych gorących uczuć patriotycznych, otrzymał ks. Iwanicki mandat zaopiekowania się powiatem janowskim, co nie uszło wiadomości władz rosyjskich. Jakoż zaledwie powstanie upadło, otrzymał od jednego z oficerów rosyjskich, Polaka, przestrogę, że władza zamyśla go aresztować. Nie czekając na to, ks. Iwanicki przemknął się przez granicę do Galicji. Tu sekularyzował się, poczem arcybiskup Wierzchleyski przyjął zbiega do archidiecezji lwowskiej. Przez czas jakiś pełnił przybysz funkcję wikarego w Lipsku koło Narolu, później w Żyniatyniu w Bełzkim. W końcu otrzymał probostwo w Wołkowie i prawie przez lat 40 (1874–1913) pracował na niem. W 1913 roku przeszedł ks. Iwanicki na emeryturę. Zamieszkał wtedy w Starym Siole. Kiedy wybuchła wojna, nie uciekał. Ale źle na tym wyszedł. Ograbiony przez rosyjskie żołdactwo do szczętu – zabrano mu nawet ukochaną, troskliwie przez długie lata gromadzoną bibliotekę. Wtedy ściągnął się do Lwowa, zamieszkał jako pensjonariusz u oo. Reformatów i tam też umarł. Setna rocznica urodzin ks. Iwanickiego (13 grudnia 1915 r.) dała szerokim kołom naszego miasta asumpt do złożenia hołdów czci nestorowi kapłanów polskich i bodaj czy nie ostatniemu z uczestników walki narodowej roku 1831. Między innymi nie omieszkał także ks. arcybiskup Józef Bilczewski złożyć mu serdecznych życzeń, co najbardziej jubilata uradowało. Trzymał się wówczas jeszcze ks. Iwanicki wcale krzepko, rzeźki na umyśle, zajmował się żywo wydarzeniami współczesnymi, o śmierci nie myślał. Przyszła ona teraz, jak sen pokrzepiający po długiej mitrędze żywota – i nigdy chyba nie zasługiwała bardziej na to, aby z uśnięciem była porównana. Część pamięci weterana narodowego i weterana w kościele Chrystusowym, uwieńczonego bogatym plonem zasługi”.

Groby powstańców styczniowych, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Pogrzeb ks. Franciszka Iwanickiego zgromadził tłumy ludzi. „Kurier lwowski” pisał, że w kościele oo. Reformatów przy ulicy Janowskiej, gdzie spoczywały zwłoki zmarłego, zgromadziło się liczne grono rodaków, wśród nich delegacja uczestników powstania 1863 roku i legioniści. Ks. arcybiskup Józef Bilczewski odprawił modły nad zwłokami, poczem kondukt żałobny prowadzony przez ks. kanonika Bilskiego, w otoczeniu duchowieństwa klasztorów oo. Reformatów, oo. Bernardynów, oo. Dominikanów i oo. Karmelitów oraz kleru, ruszył na Cmentarz Łyczakowski. Zwłoki sędziwego kapłana-żołnierza i wielkiego obywatela złożono na cmentarzysku towarzyszy broni r. 1863, tuż za pomnikiem śp. chorążego Szymona Wizunasa Szydłowskiego. Nad mogiłą przemawiał w serdecznych a rzewnych słowach ks. kanonik Bilski, oddając hołd pośmiertny wielkiemu patriocie.

Z zaboru rosyjskiego pochodził też inny weteran powstania styczniowego, bardzo zasłużony dla Galicji Henryk Stanisław Leon hrabia Skarbek (1839–1904), ziemianin, kurator dziedziczny Fundacji Stanisława hr. Skarbka w Drohowyżu. „Kurier lwowski” 3 stycznia 1904 roku w nekrologu zaznaczył jego udział w powstaniu styczniowym 1863/64 roku, również długoletnie kierownictwo Fundacją Skarbkowską. M.in. w nekrologu czytamy: „Henryk hr. Skarbek, kurator Fundacji, utworzonej przez śp. Stanisława hr. Skarbka, zmarł wczoraj w 65 roku życia. Exportacja zwłok odbędzie się jutro o godzinie wpół do 3 popołudniu z domu żałoby przy ulicy Chrzanowskich 16 na główny dworzec, a pogrzeb we wtorek 5 b.m. o godzinie wpół do 12 przed południem w Drohowyżu. Zmarły był właścicielem Grodziska pod Warszawą i jako krewny fundatora został przed 20 laty kuratorem Fundacji po śp. Karolu Jabłonowskim. Zmarły (a przecież ojciec jego był wysokiej rangi dygnitarzem carskim) brał udział w powstaniu z roku 1863, a przez kilka lat był wiceprezesem Koła literacko-artystycznego. Następcą śp. Henryka Skarbka na stanowisku kuratora zostanie jego najstarszy syn Fryderyk hr. Skarbek”.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 1 (485), 16 – 29 stycznia 2026

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 1

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 2

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 3

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 4

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 5

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 6

Groby powstańców styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim. Część 7

X