W grobowcu hrabiów Zaleskich pochowano też trzech synów Wacława Zaleskiego, mianowicie Filipa, Józefa i Antoniego i małżonkę Wacława Antoninę z Antonowiczów Zaleską (1814–1862). To o niej w 1911 roku pisała „Gazeta lwowska”: Rodzona siostra bogobojnego księdza Karola Bołoz-Antoniewicza, natchnionego kaznodziei, poeta i misjonarza. Pamięć tej czcigodnej matrony polskiej, pochodzenia ormiańskiego, słynącej z dobroczynności, protektorki wszelkich humanistycznych przedsięwzięć we Lwowie i w Kraju, po dziś dzień przechowała się w mieście naszym, w którym dni ostatnie życia po owdowieniu spędziła, jako przełożona i opiekunka klasztoru św. Teresy sióstr Miłosierdzia”. W rodzinnym grobowcu została pochowana też jej matka Rozalia Antoniewiczowa (1786–1859) pochodząca z rodziny Ormian polskich Romaszkanów.

Starszy z synów, późniejszy namiestnik Galicji Filip Krzysztof Artur Zaleski(1836–1911) zrobił jaskrawą karierę polityczną. Przyszedł na świat we Lwowie dnia 26 września 1836 roku. Studia gimnazjalne i uniwersyteckie ukończył szybko i z odznaczeniem. Był z wykształcenia prawnikiem, ukończył Uniwersytet w Wiedniu. Po powrocie do Galicji od 1860 roku pracował w Namiestnictwie, również pełnił urząd starosty w Czortkowie, Rudkach i Brzeżanach. Powołany do Wiednia został radcą ministerialnym, zaś od roku 1879 zostaje wiceprezydentem Namiestnictwa we Lwowie. W latach 1883–1888 po ustąpieniu Alfreda Potockiego mianowany namiestnikiem Galicji, tajnym radcą Dworu, a następnie już w Wiedniu – ministrem do spraw Galicji (1888–1893). W latach 1881–1907 był posłem na Sejm Galicyjski, zaś w latach 1889–1897 – posłem do austriackiej Rady Państwowej. Od 24 marca 1897 roku – dożywotni członek austriackiej Izby Panów. Aktywnie udzielał się w życiu kulturalnym Lwowa i to w różnych dziedzinach. W latach 1877-1884 – członek Rady Muzeum Przemysłowego, zaś w latach 1880–1883 – prezes Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego. Odznaczony orderami ,Franciszka Józefa, Żelaznej Korony I klasy i papieskim orderem św. Grzegorza Wielkiego. Komandor Orderu Leopolda. Żona Antonina pochodziła z domu hrabiów Suchodolskich. Ze strony żony szwagrami Filipa Zaleskiego byli przedstawiciele znanych rodzin Ormian polskich, mianowicie minister Dawid Abrahamowicz i znany polityk konserwatywny Kornel Krzeczunowicz.
Zmarł Filip Zaleski 21 września 1911 roku w Truskawcu, który odwiedzał corocznie dla poratowania zdrowia słynną wodą mineralną „Naftusia”. U łoża umierającego ”… zgromadziła się cała rodzina: żona, obie córki oraz siostra żony p. Krzeczunowiczowa”. Syn Wacław Zaleski-junior, minister do spraw Galicji, zdążył do Truskawca już po zgonie ojca. Pogrzeb odbył się we Lwowie 25 września. „Gazeta Lwowska” z dnia 26 września umieściła dokładny reportaż z tego niecodziennego wydarzenia, który też daje przedstawienie o modzie pogrzebowej z początku XX wieku, epoki ostatnich lat Imperium Austro-węgierskiego. Zwłoki Filipa Zaleskiego wystawiono w kaplicy Boimów obok katedry rzymskokatolickiej. Otóż, według dziennikarzy lwowskich, „w kaplicy Boimów, obwieszonej dookoła wieńcami, złożono onegdaj czarną metalową trumnę ze zwłokami śp. Filipa Zaleskiego. Przez cały dzień wczorajszy odwiedzały ją tłumy pobożnych. Dzisiaj rano przeniesiono zwłoki znakomitego Męża stanu do Archikatedry i ustawiono je na katafalku wśród powodzi świec jarzących. Główny ołtarz przybrano kirem, na którego tle widniał biały krzyż. Redaktor naczelny „Gazety lwowskiej” Adam Krechowiecki napisał w tym dniu: „Jasność, bystrość umysłu, zdolność szybkiego orientowania się w najtrudniejszych sytuacjach odziedziczył Filip Zaleski po ojcu, gubernatorze Galicji, który w pamięci rodaków zapisał się obywatelskimi zasługami, dla dalekiej potomności jako Wacław z Oleska, niepospolity pisarz, krytyk i gorliwy zbieracz pieśni ludowych, których piękność i znaczenie on pierwszy należycie ocenił”.
O godzinie 11 rozpoczęło się nabożeństwo żałobne, celebrowane przez Najprzewielebniejszego Arcybiskupa ks. Józefa Bilczewskiego, przy asyście Najprzewielebniejszego Arcybiskupa ks. Józefa Teodorowicza, ks. Adama Sapiehy, kapituły obrządku rzymskokatolickiego i ormiańskiego, toteż kleru obu obrządków. W stallach zajęła miejsce rodzina śp. Filipa Zaleskiego, na osobnych fotelach u podnóża katafalku zasiedli Ich Ekscelencja: Zastępca Najjaśniejszego Pana hr. Chołoniewski, p. Minister spraw wewnętrznych hr. Wickenburg, p. Namiestnik dr Michał Bobrzyński, p. Marszałek krajowy St. hr. Badeni. W ławkach – gremium urzędników Namiestnictwa. W uroczystościach wzięli nadto udział: Kazimierzowa hr. Badeniowa z córką Wandą, hr. Krasińska z synem Ludwikiem, Stanisław i Edward hr. Mycielscy, hr. Michałowski, Roman hr. Potocki, Władysław ks. Sapieha, Stanisław Henryk hr. Badeni, Andrzej ks. Lubomirski z małżonką, profesorowie Morawski, Cieński, Kraiński, dyrektor policji Rienlender, generał Schodler, ministrowie Abrahamowicz, Głąbiński, Dulęba, Biliński i wielu innych. Po ukończeniu Nabożeństwa, podczas którego chór katedralny przy akompaniamencie orkiestry pod batutą Jareckiego odśpiewał „Mszę” Grubera, odprawili przed katafalkiem Castrum Doloris we wszystkich trzech obrządkach katolickich: Metropolita ks. Andrzej Szeptycki, następnie Arcybiskup ks. Józef Teodorowicz, a w końcu Arcybiskup ks. Józef Bilczewski.

Przed katedrą zebrały się olbrzymie tłumy publiczności. Kondukt żałobny przejechał ulicami Teatralną, pl. Mariackim, Halickim i ulicą Piekarską, na których płonęły latarnie okryte kirem. Na czele smutnego orszaku jechały wozy, obwieszone mnóstwem wieńców, między innymi od prezesa gabinetu barona Gantscha… Za rydwanem postępowały ss. Miłosierdzia i duchowieństwo klasztorne, dalej duchowieństwo greckokatolickie z mitratami ks. Bieleckim i Turkiewiczem, Arcybiskupami ks. Bilczewskim i Teodorowiczem w otoczeniu kapituły, wreszcie rydwan ze zwłokami. Za trumną postępowała rodzina Zmarłego, tuż za nią reprezentant Najjaśniejszego Pana hr. Chołoniewski, a w pewnym oddaleniu reprezentant Rządu centralnego hr. Wieklenburg w towarzystwie Namiestnika dr Bobrzyńskiego, dalej tłumy publiczności.
Na cmentarzu nad otwartą mogiłą przemawiał Marszałek krajowy Stanisław hr. Badeni, który między innymi powiedział: „Znana była jego wyjątkowa pamięć. Nie zapominał niczego i nikogo, ale zapominał zawsze o tym, co mogłoby być powodem jego żalu lub goryczy. Rys ten stanowił szczególny urok jego indywidualności i nadawał jemu i jego życiu cechę dziwnej pogody, która pozostanie niezapomnianą dla wszystkich tych, którzy mieli sposobność do niego się zbliżać… Prawidłem życia i postępowania dla człowieka jest rozum, dla chrześcijanina rozum i wiara. Te cnoty i zalety śp. Filipa Zaleskiego płynęły z głębokiej wiary i pobożności, która w nim rosła z wiekiem i świeciła w pełni, jak zachodzące słońce. W ostatnich latach, gdy stan zdrowia nie pozwolił mu brać udziału w życiu publicznym, życie jego płynęło cicho i pogodnie, a dom jego był zawsze ogniskiem życia polskiego”. Po przemówieniu Marszałka Stanisława hr. Badeniego i po odśpiewaniu przez duchowieństwo „Anioł Pański”, złożono trumnę ze zwłokami śp. Filipa Zaleskiego w grobowcu rodzinnym. W 1918 roku tamże została pochowana jego małżonka Antonina z Suchodolskich Filipowa Zaleska (1842–1918).
Rodzinny grobowiec Zaleskich znajduje się na polu nr 6. Nad grobem wzniesiono wysoki okazały pomnik w kształcie słupa w stylistyce neogotyckiej ozdobionego liściem akantu i zwieńczonego krzyżem, zaś boczną ścianę grobowca zdobi herb Zaleskich „Dołęga”.
Profesor Jurij Biriulow uważa, że grobowiec zbudowano według projektu rzeźbiarzy Cypriana Godebskiego i Abla Marii Periera, możliwie z udziałem architekta Wincentego Rawskiego-seniora.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 13 (473), 15 – 28 lipca 2025
