Rozwój turystyki na Bukowinie Południowej stanowi jeden z priorytetów miejscowych władz samorządowych – przekonywano dziennikarzy z Polski podczas spotkań w Suczawie i w Gura Humoru. Nasi współrozmówcy nie ukrywali, że w tej sprawie liczą na pomoc i doświadczenie przyjaciół z Polski.
Suczawa otwiera bramę na zachód
„Jest to dla nas wielki zaszczyt, że tutaj, na Bukowinie, odbywają się Dni Polski – zaznaczył Cătălin Nechifor, przewodniczący Rady Województwa Suczawa. – Ta impreza kulturalna jest bardzo ważna.
Dni Polski organizowane są przez Związek Polaków Rumunii, ale my też próbujemy pomóc na ile nas stać jako urząd wojewódzki. Co roku odbywa się odpust w bazylice w Kaczyce. Cieszymy się, że na to wydarzenie przyjeżdża dużo osób zarówno z Polski, jak i z całej Europy. Chcemy rozszerzyć współpracę gospodarczą pomiędzy Polską a Rumunią. Jeżeli chodzi o współpracę między firmami polskimi i rumuńskimi, to jest ona bardzo rozwinięta. Ale jest deficyt „w stronę” Polski, ponieważ więcej firm polskich eksportuje do Rumunii, a bardzo mało firm z Rumunii eksportuje do Polski. Jeżeli chodzi o turystykę, mamy wiele propozycji, które możemy przedstawić turystom z Polski. I sądzę, że promocja turystyki, jeżeli chodzi o region Bukowiny, powinna być w Polsce lepsza, niż była do tej pory.
Kilka razy byliśmy na Targach Globus, które odbywały się w Małopolsce. Zaprosiliśmy również województwa, z którymi współpracujemy na nasze tegoroczne Targi. Zaprosiliśmy naszych partnerów, jak również agencje turystyczne z Polski, aby wzięły udział w tych Targach. I chcę powiedzieć, że jednym z elementów, który zaproponowaliśmy – to zwiedzanie Kaczyki, gdzie mieszka mniejszość polska. Oprócz położonej tam bazyliki chcemy też promować kopalnię soli, powiązaną z działalnością polskich górników.
Do tej pory, jeżeli chodzi o współpracę, jaką mamy, to jedynym powodem do niezadowolenia jest przejazd drogowy między Polską a Rumunią. Niedawno rozmawiałem z marszałkiem województwa podkarpackiego, konsulem Ukrainy w Suczawie na temat tego, by Polska, Ukraina i Rumunia utworzyły lobby w celu wybudowania autostrady. To są najważniejsze elementy, jeżeli chodzi o rozwój współpracy w turystyce.
Pragniemy również w przyszłym roku wziąć udział w Forum Ekonomicznym, które odbywa się w Krynicy. Czekamy na propozycje od partnerów z Polski, żeby ta dwustronna współpraca rozwijała się jak najlepiej. Mamy projekty, które się rozwijają i są projekty, które chcemy stworzyć. Rumunia-Mołdawia-Ukraina – to region transgraniczny. Chodzi nam o drogi w miejscowościach przygranicznych. Jeżeli wejdziemy do strefy Shengen, mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się nam otworzyć dwa kolejne przejścia graniczne między Rumunią i Ukrainą. Jesteśmy zainteresowani w dodatkowych projektach – w Regionie Górny Prut i Euroregionie Karpaty”.
Zdaniem pana marszałka Cătălina Nechifora, jeżeli chodzi o promocję, to byłoby najlepiej stworzyć informacyjną stronę internetową wspólnie ze Związkiem Polaków w Rumunii. Ostatnio w Suczawie, w Gura Humoru i innych miejscowościach, zostały otwarte punkty informacyjne finansowane z projektów unijnych. Tak czy inaczej, Galicja wraz z Ukrainą znów wciąga się w partnerstwo transgraniczne. Ma szansę też Lwów, już nie mówiąc o Iwano-Frankowsku. To województwo ma bezpośrednią granicę z Rumunią. Niestety, bez żadnego przejścia granicznego.
Niedługo po naszej wyprawie do Rumunii, w dniach 12-14 października w Suczawie odbyła się druga edycja Bukowińskich Targów Turystycznych. Zostały zaproszone także firmy turystyczne z ukraińskiego województwa przykarpackiego i z Iwano-Frankowska (dawn. Stanisławowa). Zaprezentowano tam atrakcyjne oferty z regionu Suczawa dotyczące aktywnej turystyki tradycyjnej, jak również wiejskiej, uzdrowiskowej, religijnej, konnej, kulturalnej.
Cerkwie-pisanki
W Rumunii, uwagę gości z zagranicy, przyciągają przede wszystkim tzw. malowane cerkwie na terenie obronnych klasztorów z XV i XVI wieków. W 1993 r. siedem blisko położonych obiektów sakralnych wpisanych zostało na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Są to perły w koronie Bukowiny Południowej. Potwierdzi to każdy, kto chociaż raz w życiu przestąpił próg świątyń w Gura Humoru, Worońcu, Mołdawicy czy Suczawicy.
Każda z tych miejscowości znajduje się w objęciach łagodnych i niepowtarzalnych pasm zielonych gór, gdzie odwieczną ciszę narusza szum potoków oraz dzwonki pasących się stad owiec. To właśnie tam można poznać nienaruszoną duszę tutejszego ludu prawosławnego. Od 500 lat na zewnętrznych ścianach murowanych cerkiewek widnieją setki ikon i scen biblijnych. Niezwykły Sąd Ostateczny zajmuje całą ścianę zachodnią cerkwi w Worońcu. Z daleka malowane cerkiewki, pod czapkami drewnianych dachów, przypominają piękne pisanki. Tajemnica sporządzania tak trwałych farb jest nieznana do dziś. Tylko od strony północnej, na skutek wiejącego, głównie stąd, wiatru i opadów atmosferycznych, część fresków uległa zniszczeniu.
A tymczasem przez dziedziniec klasztoru w Suczawicy nieśpiesznie przechodzą mniszki. Utrzymywane w dobrym stanie monastyry są czynne oraz cieszą się z licznych powołań. W Gura Humoru, obok starej zabudowy klasztornej, zauważyłem nowy wielki dom z tabliczką, że jest tam klauzura. Większość turystów przyjeżdża z Niemiec. Można spotkać też grupy z Polski. Od samego rana na placach przy parkingach rozstawiano stragany handlowe, gdzie można nabyć oryginalne wyroby rzemieślników bukowińskich. Przez cały rok sprzedaje się piękne, ręcznej roboty pisanki i wydmuszki.

Mniejszość polska zarabia na siebie
Historia spowodowała, że wioski Górali Czadeckich na tej ziemi założono blisko wspomnianych malowanych cerkwi, a w krajobraz miejscowy zostały wpisane też kościoły. W tegorocznych Bukowińskich Targach Turystycznych w Suczawie uczestniczyło Stowarzyszenie „Obczyny” założone przez Polaków z Pojany Mikuli, kierowane przez Łukasza Juraszka.
W Pojanie Mikuli, Kaczycy czy w Nowym Sołońcu na razie nie ma polskich pensjonatów, które ostatnio rosną w okolicznych rumuńskich miasteczkach i wioskach. Dlatego załatwiano noclegi w Domach Polskich i mieszkaniach prywatnych. Od niedawna jest też przyzwoity hostel w Domu Polskim w Suczawie, który z dumą pokazywał nam Gerwazy Longher, prezes Związku Polaków w Rumunii.
Stowarzyszenie „Obczyny”, dzięki wsparciu zapaleńców Bukowiny z Polski, uruchomiło agroturystykę. „W ten sposób próbujemy zahamować wyjazdy ludzi za granicę w poszukiwaniu pracy – mówi Łukasz Juraszek. – Lokalna polska społeczność już przekonała się, że obsługa turystów może być źródłem dochodu”. Zwiększa się ilość domów, w których można wynająć sobie pokój z łazienką i zamówić zdrowe domowe dania.
W centrum najwyżej położonej polskiej wsi Plesza gościnnie przyjmowała nas Halina Moldovan, częstowała kwaśnym mlekiem i opowiadała o ciężkim życiu swojej rodziny. Zachwyciła nas tam dobrze zachowana stara zabudowa, która nadaje się na żywy mini-skansen Górali Czadeckich na Bukowinie.
Od 12 lat największym przyjacielem tej rodziny jest poznański dziennikarz Rafał Biernacki. To dzięki jego staraniom niewidoma córeczka Mołdavanów – Mirela trafiła do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej, który prowadzą Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża. „W Rumunii do szkoły jej wziąć nie chciano, bo rozmawiała po polsku, – opowiada kobieta. – Pewnie nadal siedziałaby w domu, a teraz Mirela, która już ma 12 lat, dobrze się uczy, bardzo dużo wie i robi ogromne postępy. Ona ma przyszłość”.
„Ten człowiek dla nas jest jak św. Mikołaj” – mówi ze wzruszeniem jedna z mieszkanek Pleszy. Kiedy zaczynał tu przyjeżdżać, wszystkiego brakowało. Z Polski przywoził telewizory, odtwarzacze, kartony zeszytów, książki, ale także wózki inwalidzkie i lekarstwa.


Po wejściu Rumunii do Unii Europejskiej poziom życia nieco się poprawił, a jednak z każdej rodziny ktoś musi wyjeżdżać do pracy za granicę. Po całej Europie jeżdżą. „To z tych zarobków wybudowaliśmy nowy dom – pokazywała nam Halina Mołdovan. – Czeka on na Mirelę. Zawsze tu też może przenocować ktoś z turystów. Zapraszamy”. Naprzeciwko gospody rozpoczęto budowę nowego Domu Polskiego, w którym przewidziano też pokoje noclegowe. Dookoła widać piękne krajobrazy.
Z Pleszy nie chce się jechać, ale iść pieszo. Wojciech Krysiński opracował szlaki turystyczne i jest autorem dwóch tomów przewodnika. Napisał prawie doktorat o polskich skarbach Bukowiny i w różny sposób popularyzuje ten uroczy zakątek Europy.
W ciągu ostatnich kilku lat liczba turystów z Polski na tym terenie zwiększyła się pięciokrotnie, osiągając obecnie poziom około tysiąca osób rocznie – stwierdza Wojciech Krysiński. Na razie to nie za dużo. To wszystko nadal wynika z braku wiedzy o Południowej Bukowinie. Nie tylko w Polsce, ale też na sąsiedniej Ukrainie.
Po publikacji poprzednich części tego reportażu na łamach Kuriera Galicyjskiego, zgłosiła się do nas grupa członków lwowskiego oddziału Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy oraz wierni kościoła prawosławnego, którzy chcą zwiedzić Południową Bukowinę.
Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 22 (170) 30 listopada – 13 grudnia 2012
