Upadek wieży ratuszowej 14 lipca 1826 roku i zniszczenie wskutek tegoż wydarzenia całego gmachu-siedziby magistratu i burmistrza, przyśpieszył budowę nowego ratusza według planu nadesłanego z Wiednia, który sporządzili Chr. Marischler i Jarosch. Budowę prowadzili w latach 1827–1835 budowniczowie Józef Merkl i Franc Trescher. 21 października 1827 r. arcybiskup Andrzej Ankwicz uroczyście poświęcił kamień węgielny w obecności gubernatora księcia A. Lobkowitza, burmistrza I. Home, garnizonu lwowskiego, milicji miejskiej, tłumów ludzi i przy salwach dział ustawionych na górze Wronowskich. Cały Lwów był na tej uroczystości wiekopomnej, zaś działo się to wszystko pod ulewnym deszczem. Budowa postępowała szybko naprzód. Zbudowano najpierw południową część gmachu. W 1832 r. ukończono budownictwo sześćdziesięciopięciometrowej wieży, nakryto jej szczyt okrągłą kopułą i osadzono nowy zegar, sprowadzony z Wiednia, wykonany w warsztatach tamtejszego instytutu politechnicznego. Urządzenie i mechanizm tego zegara wywołały podziw we współczesnym lwowskim świecie naukowym.
W tymże 1832 r. rozebrano ostatnie śródrynkowe kamieniczki i zbudowano skrzydło północne. Olbrzymi nowy ratusz był długi na 78 metrów, szeroki 58 metrów. Trzypiętrowy, wyższy od wszystkich kamienic rynkowych budził ten ratusz u lwowian podziw, zachwyt i niechęć zarazem. Koszta budowy nowego ratusza wynosiły przeszło 500.000 złr. Obszerny gmach mieścił 156 pokoi i 9 wielkich sal. Szerokie korytarze, wysokie okna, dobrze oświetlone pokoje, brak różnych ciemnych zakątków robiły ratusz miejscem wygodnym dla urzędników miejskich i licznych petentów. W ozdobieniu wewnętrznym, znacznie bogatszym od zewnętrznych form klasycystycznych gmachu, nie zabrakło również stylowej i bogatej dekoracji sali głównej, marmurów, stiuków i złoconej sztukaterii. Front gmachu od strony południowej miały ozdobić empirowe rzeźby alegoryczne i płaskorzeźby w kształcie arabesków dłuta rzeźbiarza Jana Schimsera. Obszerny nowy budynek pozwalał na ulokowanie nie tylko urzędników magistratów sądowniczego i politycznego, ale także Galicyjskiej Kasy Oszczędności, która zajmowała osiem pokoi na parterze. Ulokowano tu także Szkołę Realną wyższą i niższą, Szkołę Przemysłową, Szkołę Główną Ludową, a nawet kancelarię Izby Przemysłowo-Handlowej.
Poświęcenie nowego ratusza nastąpiło w dniu 2 października 1835 r. Jednak we Lwowie nie zabrakło głosów, nazywających nowy ratusz „pomnikiem braku gustu estetycznego” i „austriackim pudłem”.
Nowy ratusz w swoim wyglądzie pierwotnym niestety krótko zdobił krajobraz lwowski. W czasie „wiosny ludów” 2 listopada 1848 roku, wskutek bombardowania miasta przez artylerię austriacką na rozkaz generała Hammersteina ratusz stanął w płomieniach. Historyk lwowski Bronisław Pawłowski tak opisał to fatalne wydarzenie: „Strzelano ze wszystkich stron na śródmieście. Szczególniej zaś na Krakowską ulicę, czego następstwem był pożar ratusza, uniwersytetu i starego teatru, zapalonych rakietami. Wobec tego pojawiła się znowu biała chorągiew na wieży ratuszowej, która jednak swego skutku, jako oznaka poddania się nie osiągnęła, bo Hammerstain nie zaprzestał bombardowania. Spowodowała tylko rozjątrzenie u zgromadzonego tłumu, który też tę chorągiew po krótkiej walce wyrzucił i zamienił znów w czerwoną. W Rynku ratusz palił się dalej…”.

Olbrzymi pożar najpierw zniszczył pomieszczenia ze strony zachodniej, następnie zapłonęła wieża jak olbrzymia pochodnia. Jak pisał historyk lwowski, dr Aleksander Czołowski, „Pod jej kopułą wykwitły najpierw ogniste języki, a za chwilę ze wszystkich okien buchnęły czarne tumany gryzącego dymu i płomienie… Rynek lwowski zamienił się w piekło… Było już pół do czwartej po południu, gdy potworny huk rozległ się w całym mieście. To kopuła wieży ratuszowej runęła w głąb, druzgocząc swym ciężarem dzwony i zegar, a równocześnie płomień buchnął ze zdwojoną siłą. Całe drugie i trzecie piętro utonęło w płomieniach…”. Straty były olbrzymie.
Kosztorys odbudowy ratusza, według projektu architekta Salzmana, wynosił 108 400 złotych. W tej katastrofie zginęły też cenne dokumenty historyczne Archiwum Miejskiego i wiele pamiątek lwowskiej przeszłości. Aleksandr Czołowski z wielkim żalem napisał: „Szkody były olbrzymie i nie tylko materialne. Spłonęła wówczas doszczętnie registratura polityczna, zawierająca bardzo ważne akta urzędowe, tyczące się przeszłości miasta, ucierpiało także znacznie Archiwum Miejskie. Żołnierze za bezcen sprzedawali cenne przedmioty, które potem magistrat z trudnością tylko i częściowo wykupił, jak na przykład pozłacany młotek ceremonialny, który służył w czasie uroczystości położenia kamienia węgielnego pod ratusz. Natomiast przepadły bez śladu wszystkie starożytne pamiątki Lwowa, które były przechowywane w szafie ściennej w biurze burmistrza, na pierwszym piętrze. Znajdowały się tam srebrne pieczęcie miejskie, bardzo dawne, niektóre z nich miały w trzonku, również srebrnym, puszkę, czyli schowek. Prócz tych pieczęci, których było trzy czy cztery srebrnych, a znacznie więcej mosiężnych. Było tam również berełko srebrne, misternej roboty, około piętnastu cali długości, którego spodnia część do trzymania była grubsza, a przedłużenie cieńsze. W tej samej szafie przechowywana była księga pergaminowa, w pąsowy aksamit oprawna, z oryginalnym przywilejem cesarza Józefa II dla Lwowa z autentycznym herbem Lwowa i księga, w której zapisywali się własnoręcznie obywatele honorowi”. Podczas wydarzeń z dnia 2 listopada 1848 roku „…zabito było 46 osób, z czego przypada 10 kobiet, 1 dziecko i 35 mężczyzn. Poważnie rannych zaś było 50 osób”.
Prace remontowe powierzono budowniczemu Wilhelmowi Schmidtowi. Przy odbudowie ratusza pracowali również architekci Wincenty Rawski i Józef Franc. Już w 1849 roku radni po raz pierwszy zebrali się na posiedzenie w odbudowanych pomieszczeniach ratuszowych. Na wiosnę 1851 roku wieża również została odbudowana, lecz bez kopuły. W ten sposób architekt Salzman podkreślił jej znaczenie obserwacyjne. Właśnie, dlatego wieżę podwyższono o trzy sążnie, szczyt zamknięto płaskim, blaszanym dachem, czworobok otoczono blankami, pośrodku ustawiono komorę drewnianą dla strażnika, który pełnił również funkcję obserwatora straży pożarnej i alarmował o pożarach na terenie miasta. Przez środek dachu zepuszczono wysoki maszt, na którym ustawiono wiatrowskaz w kształcie tradycyjnego złoconego lwowskiego lewka, a wyżej – dwugłowego orła austriackiego, sporządzonego z blachy metalowej. Z fabryki austriackiej Wilhelma Stiehle sprowadzono nowy zegar. Dzwony do niego odlano w znanej ludwisarni Ignacego Hilzera w Wiener-Neustadt. Wielki dzwon godzinowy, metrowej wysokości, ozdobiono szerokim roślinnym fryzem barokowym z liści i owoców winorośli i napisem w języku niemieckim. Na płaszczu dzwonu umieszczono płaskorzeźbę Trójcy św. Przedstawiono na niej Boga Ojca, siedzącego na obłokach, Syna Bożego, wspartego na wysokim krzyżu i Ducha świętego w postaci gołębicy. Mniejszy dzwon kwadransowy miał wysokość 69 cm. Na płaszczu jego była płaskorzeźba, przedstawiająca św. Michała Archanioła, zabijającego diabła ognistym mieczem. święty Archanioł Michał miał skrzydła, hełm z pióropuszem i tarczę, na której widniał krzyż. Na 50 lat nadzór nad zegarem objął zegarmistrz miejski Józef Weiss. Dzięki niemu i jego następcom ten zegar sprawnie działa do dziś.
W ciągu 150 lat architektura gmachu ratusza i jego charakterystyczna sylwetka praktycznie się nie zmieniły, aczkolwiek próby zmian uważane były przez opinię publiczną i magistrat za pożądane i potrzebne dla estetycznego wyglądu siedziby władz miejskich. Natomiast znaczne zmiany w wewnętrznej dekoracji gmachu kilkukrotnie miały miejsce i prezentowały zmianę stylów i smaków drugiej połowy XIX – początku XX wieku. Otóż sale reprezentacyjne i gabinet prezydenta miasta zostały najpierw ozdobione w stylu historyzmu (1880 rok), następnie w stylu modnej secesji (1905–1906), zaś w 1928 roku w stylu art-deco. W roku 1880 znaczne prace po „upiększeniu” gmachu ratusza prowadzono z powodu wizyty do Lwowa cesarza Franciszka Józefa I. Była to pierwsza wizyta cesarza do Lwowa od czasu uzyskania przez miasto samorządu miejskiego.
Otóż do „upiększenia” widoków lwowskich, w pierwszej kolejności upiększenia gmachu ratusza, władze miejskie zaprosiły najsłynniejszego architekta lwowskiego profesora Juliana Zachariewicza. Według jego pomysłów i projektów przy głównym wejściu do ratusza wzniesiono portyk, ozdobiony monumentalną grupą alegoryczną dłuta Leonarda Marconiego. Według opisu w „Gazecie Lwowskiej”, rzeźby Leonarda Marconiego uosabiały trzy cnoty słowiańskie ,mianowicie „Patriotyzm” (figura kobiety stojącej z podniesionymi rękoma z pochodnią), obok „Gościnność” z czarą w rękach i „Męstwo” (lub „Sprawiedliwość”) z pękiem rózg liktorskich. W czasie wieczornej, niezwykle bogatej iluminacji ratusza posągi te tryskały kaskadami światła, opływając „fantastycznymi strugami najżywszego blasku”. Przed wejściem do gmachu ratusza ustawiono figury dwóch lwów, dłuta Tadeusza Barącza, trzymających tarcze z herbami miasta Lwowa. Nowe rzeźby alegoryczne ozdobiły klatkę schodową i korytarze gmachu. Na klatce schodowej została umieszczona alegoryczna rzeźba Feliksa Mikulskiego „Lwów”, a w sali posiedzeń rady miejskiej ustawiono tron cesarski roboty Kazimierza Wakulskiego i Tadeusza Sokulskiego. Obok tronu stanęły figury geniuszy ze złoconego gipsu autorstwa Zygmunta Trembeckiego, przedstawiające „Chwałę” („Pokój”) i „Sprawiedliwość”. W innej sali zostały umieszczone popiersia cesarza Franciszka Józefa I i króla Jana III Sobieskiego. Na wjeździe do miasta monarchę witała brama triumfalna. Jeszcze jedną bramę triumfalną zbudowano u stóp Wysokiego Zamku, na wierzchołek którego cesarz „raczył wejść w otoczeniu dygnitarzy wiedeńskich i lwowskich”. Bramę ozdobiono dwumetrowymi figurami alegorycznymi, przedstawiającymi „Rolnictwo” i „Górnictwo”, które wykonał rzeźbiarz Tadeusz Błotnicki. Wszystkie te rzeźby zostały w czasie wizyty cesarskiej zaakcentowane oświetleniem gazowym i elektrycznym i przyłączone do ogólnej feerycznej iluminacji, tworząc razem, według relacji dziennikarzy lwowskich, niezwykłą kreację „Gesamtkunstwerku”. Niestety figury alegoryczne zdobiące portal i sale ratusza zostały zrobione w wielkim pośpiechu przed wizytą cesarza i z materiałów nietrwałych. Na przykład, „…portal przy wejściu do ratusza posiadał szkielet drewniany, oszalowany deskami i wyprawiony wapnem… W portalu znajdowały się trzy alegoryczne figury gipsowe”. Już w latach 90. XIX wieku zauważono, że cały portal pochyla się i grozi zawaleniem. Lwy przy wejściu do ratusza były również gipsowe, nie wytrzymały próby czasu i zostały usunięte w 1928 roku. W tymże roku usunięto portal i alegoryczną postać kobiety trzymającej pochodnię w ręku („Patriotyzm”). Dwie inne rzeźby zdobiące portal zostały usunięte wcześniej.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 19 (455), 18 – 31 października 2024
