Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. III)

Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. III)

Płk Makato Onodera wśród wyższych oficerów niemieckich (Fot. pl.wikipedia.org)

Zemsta na rywalu

Tragedia nastąpiła 20 lipca 1941 roku, kiedy konsul Sugihara przeniesiony był już służbowo do Królewca, kiedy Daszkiewicz objeżdżał całe Prusy Wschodnie samochodem konsulatu, kiedy informację pchały się mu po prostu do ręki. I właśnie wtedy, 20 lipca przyszła do konsulatu w Królewcu pilna depesza od ambasady japońskiej w Berlinie.

 

Informacja w niej zawarta zwalała z nóg. Kapitan Jakubianiec został właśnie aresztowany przez gestapo!

 

Właściwie można się było tego spodziewać! Kapitan wykazał się absolutnym brakiem samokontroli i już od pewnego czasu miał romans z mężatką, pracownicą konsulatu Mandżukuo, w którym oboje pracowali. Mąż Martinciene Ono, bo tak nazywała się ta kobieta, postanowił się zemścić na rywalu i zadenuncjował go na gestapo. Na próżno konsul Sugihara próbował pomóc kapitanowi. Pozostało mu tylko zaopiekować się porucznikiem Daszkiewiczem, który mógł też zostać w każdej chwili aresztowany. Sugichara odesłał Daszkiewicza wraz ze wszystkimi akcesoriami szpiegowskimi aż do Stambułu! W całej tej drodze towarzyszył Daszkiewiczowi sekretarz konsulatu pan Satoo. Opiekował się Daszkiewiczem tak długo, aż ten wsiadł na statek udający się do brytyjskiej wówczas Palestyny.

Kapitan Jakubianiec został przez Niemców zabity. Nawet nie bardzo wiadomo gdzie i jak się to stało. Mógł zginąć na gilotynie w berlińskim więzieniu Moabit, lub może został zabity w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen?

Proszę Państwa. Starałem się podać Państwu choćby tylko skrótowo i choćby tylko we fragmentach, ciekawą historię przyjacielskich stosunków Polski i Japonii. Przedstawienie całości tych stosunków wymagałoby wydania przynajmniej jednej grubej książki. Już dawno zauważyłem, że o tych wydarzeniach nikt z Polaków nie ma zielonego pojęcia, co jest oczywistym owocem radzieckiej edukacji, która miała nie tyle zapoznawać Polaków z ich historią, ile z radziecką wersją historii przygotowaną w Moskwie na użytek Polaków.

Gdy po roku 1945 wpadliśmy pod dominację radziecką, o przyjaźni polsko-japońskiej nie wolno było powiedzieć niczego nawet na ucho, ponieważ charakter tej przyjaźni zawsze był wybitnie antyradziecki. Było coś jeszcze. W roku 1945 od 8 sierpnia do 2 września toczyła się wojna radziecko-japońska, którą wygrał ZSRR i jako zdobycz wojenną zagarnął należące do Japonii Wyspy Kurylskie. Pokój pomiędzy ZSRR, a Japonią nigdy nie został podpisany i stan wojny między tymi państwami formalnie trwał nadal pomimo tego, że wojna światowa dawno już minęła.

Miało to takie konsekwencje, że Japonia wciąż przedstawiana była jako śmiertelny wróg Związku Radzieckiego, a wszystko, co zostało uznane za wroga w Związku Radzieckim, automatycznie było też wrogiem w Polsce. Nie my wybieraliśmy sobie wrogów i przyjaciół. Nie wolno nam było prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej, więc nie wolno nam było, jako państwu, dokonać choćby takiej formalności, jak zakończenia tej głupiej wojny wypowiedzianej Japonii 11 grudnia 1941 roku. Mogliśmy to uczynić dopiero w ramach tak zwanej Odwilży, kiedy to po śmierci Stalina i po zmianach w kierownictwie radzieckim, radziecki nacisk na Polskę nieco zelżał. Tak więc dopiero 8 lutego 1957 roku mogliśmy wreszcie zakończyć tę wojnę!

Szymon Kazimierski

Tekst ukazał się w nr 14 (162) 31 lipca – 16 sierpnia 2012

 

Czytaj też:

Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. I)

Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. II)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X