Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. III)

Polak, Japończyk – dwa bratanki (cz. III)

Mjr Michał Rybikowski (Fot. pl.wikipedia.org)Przyjaźń polsko-japońska przełamuje wszelkie przeszkody

Teraz już Państwo wiecie, dlaczego jedynie Polska nie chciała wypowiedzieć wojny Japonii, a gdy ją wreszcie wypowiedziała, odbyło się to dopiero po wielu silnych naciskach Wielkiej Brytanii. Nie ma na to żadnego potwierdzenia, ale może się jeszcze okazać, że tę wojnę Polska wypowiedziała Japonii dopiero po… konsultacjach polsko-japońskich! Taki przebieg wypadków bardzo uprawdopodobnia wypowiedź generała Tojo, który oświadczył, że Japonia nie przyjmuje polskiego wyzwania.

Mógł to być sygnał dla Polaków, że pomimo wypowiedzenia tej nieszczęsnej wojny, dotychczasowe, tajne umowy między Polską a Japonią nie utraciły swej mocy i wszystko jest tak, jak przedtem. Jakoż pomiędzy naszymi państwami wszystko było jak przedtem.

 

Tylko biedny generał Sikorski nasłuchał się od Polaków, dlaczegóż to Wielka Brytania aż tak nami dyryguje, że każe nam przyjaźnić się ze Związkiem Radzieckim, który zawsze był naszym wrogiem, który nas niszczył, zabijał i wywoził na Syberię, a każe nam wypowiadać wojnę jedynemu na świecie państwu, które jest nam bezinteresownie przyjacielskie, od którego otrzymywaliśmy tylko pomoc i opiekę? Biedny generał Sikorski. Nie mógł na to odpowiedzieć. – Panowie! To przecież tylko tak, na niby!

Faktem jest, że pomimo wielu przeszkód, zdawałoby się wykluczających jakąkolwiek współpracę, przyjaźń polsko-japońska potrafiła przełamywać te przeszkody i oba nasze wywiady zaczęły pracować ze sobą ręka w rękę. Przede wszystkim Kempeitai zaopatrywała polskich agentów w odpowiednie, legalne dokumenty i paszporty dyplomatyczne. Najczęściej państwa Mandżukuo kontrolowanego przez Japończyków. Jak wszystkie działania wywiadu, tak i te dotyczące współpracy polsko-japońskiej były tajne, więc i obecnie niewiele się można o nich dowiedzieć. Tak naprawdę wiemy trochę więcej tylko o dwóch takich przypadkach.

Zaczęło się tak. Major Michał Rybikowski dostał zadanie udania się przez Sztokholm na Litwę, by tam założyć siatkę wywiadowczą. W Sztokholmie, w ambasadzie japońskiej, a konkretnie w ataszacie wojskowym tej ambasady, major miał zapewnioną pomoc jej szefa, pułkownika Toshio Nishimura, od którego otrzymał dokumenty umożliwiające mu regularne podróże do krajów nadbałtyckich, dokąd też jeździł, przewożąc ze sobą materiały szpiegowskie, radiostacje i szyfry.

Jesienią 1939 roku wicekonsulem Japonii na Litwie z rezydencją w Kownie, został Sugihara Chiune, który już w listopadzie tegoż roku nawiązał kontakt z oficerami polskiego wywiadu porucznikiem Leszkiem Daszkiewiczem i kapitanem Alfonsem Jakubiańcem. Major Rybikowski stał się zwierzchnikiem tej grupy z ramienia tzw. „dwójki”, czyli II Oddziału Sztabu Generalnego. Placówka kowieńska rozwijała się prężnie. Zajmowano się wywiadem skierowanym przeciwko Niemcom i Związkowi Radzieckiemu. Werbowano wciąż nowych informatorów.

Gdy w czerwcu 1940 roku zajęły Litwę wojska radzieckie, major Rybikowski dzięki pomocy Japończyków zdążył uciec do Szwecji. Major, choć początkowo miał dostać się do Londynu, pozostał w Sztokholmie. Nowy attaché wojskowy ambasady Japonii pułkownik Makato Onodera zaproponował mu współpracę i zakamuflował go w japońskim ataszacie wojskowym jako swojego tłumacza. Major dzięki sztuczkom Onodery stał się obywatelem Finlandii o nazwisku Peter Iwanow.

Teraz polskie meldunki szpiegowskie z Kowna trafiały do Onodery, a od Onodery do Rybikowskiego szły informacje od wywiadu japońskiego, a przez niego od wywiadów fińskiego i węgierskiego. Onodera znał się z szefem Abwehry admirałem Canarisem i zwykle zabierał swojego tłumacza na rozmowy do Berlina, gdzie można się było „zakolegować” z ważnymi osobistościami III Rzeszy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X