Niezwykłe odkrycie w Satanowie

Niezwykłe odkrycie w Satanowie Kościół pw. Św. Trójcy przed rujnacją. Zdjęcie ekspedycji Stefana Taranuszenki i Pawła Żołtowskiego, 1930 r.

Czego nie zrujnowali janczarzy – zniszczyli komuniści

W miasteczku Satanów nad Zbruczem w obw. chmielnickim robotnicy podczas rozbiórki muru podporowego wykopali całą kolekcję rzeźbionych bloków kamiennych. Były to elementy dekoracyjne kościoła pw. Św. Trójcy z XVIII wieku. Dziennikarz Kuriera Galicyjskiego przyjechał zobaczyć znalezisko na miejscu.

Podobnie jak większość świątyń Satanowa, kościół pw. Św. Trójcy został zniszczony w latach 30. XX w. przez komunistów. Dziwnym trafem ocalała obronna synagoga z XVI wieku. Olbrzymia budowla ze ścianami o grubości do 2 m wykorzystywana była przez Armię Czerwoną jako magazyn materiałów wybuchowych. To uratowało bożnicę.

Kościół katolicki pw. Św. Trójcy, początkowo drewniany, ufundowany został pod koniec XVI w. przez rodzinę Kostków, ówczesnych właścicieli Satanowa. Wydanie z 1901 roku „Parafie i kościoły diecezji podolskiej” wskazuje rok 1581 jako czas powstania kościoła. Później, na przełomie XVI-XVII wieków, świątynia została przebudowana już jako murowana w stylu gotyckim. Był to oczywiście kościół obronny, jak to było na ogół na niespokojnej Ziemi Podolskiej, gdzie świątynie niezależnie od wyznania były fortecami.

W opisie kościoła po wizytacji w 1844 roku podkreślono, że częste najazdy Tatarów zniszczyły archiwa parafii i stąd dokładna data powstania świątyni jest nieznana. Można jednak śmiało stwierdzić, że świątynię wzniesiono w XVII wieku, gdyż w XVII najazdów tatarskich na Podole już nie było.

Wspomniana relacja wizytacyjna opisuje wnętrze kościoła w połowie XIX wieku. Była to „wielka świątynia murowana, o długości 32,5 łokcia (1 łokieć – około 0,5 m – aut.), szerokości 14,5 łokcia i wysokości 19 łokci… Kościół pokryty był gontem, a kopuła obita blachą żelazną. Kopułę wieńczyła sygnaturka z dzwonem. Kościół miał pięć ołtarzy. Po lewej od prezbiterium była zakrystia z komórką. Kościół posiadał 8-głosowe organy”. Na początku XX wieku parafia liczyła 5906 osób – mieszkańców Satanowa i okolicznych wiosek.

W latach 1902–1930 proboszczem kościoła był ks. Jan Ładygo. 2 stycznia 1930 roku został aresztowany przez organy graniczne GPU i osądzony w grupie kapłanów i wiernych kościoła katolickiego, jako „polskich szpiegów”. Zamknięcie świątyni nie obeszło się bez sprzeciwu katolików Satanowa. Niezadowolonych uciszono szybko i w sposób sowiecki radykalnie. Na przykład: Jewdokię Pastuszynę (Podgórską) w 1938 roku oskarżono o przeszkadzanie w zamknięciu obiektu kultu i o kontakty z nuncjuszem papieskim w Warszawie. Dostała 8 lat łagrów. Można rzec, że została potraktowana łagodnie. Jej męża rok wcześniej oskarżono o bliżej nieokreśloną „działalność kontrrewolucyjną” i rozstrzelano.

„Piotrowy kamień”. Fot. Dmytro Poluchowycz

Po zamknięciu kościół został rozebrany na „materiał budowlany”. Starsi mieszkańcy Satanowa, powołując się na wspomnienia swoich przodków, twierdzą, że już pod koniec lat 30. śladu po kościele nie było. Inni twierdzą, że jeszcze na początku lat 50. wywożono stąd „budulec”. Jedyne, co przypomina o tym świętym miejscu, to tzw. „kamień piotrowy” – olbrzymi rzeźbiony postument z łacińską inskrypcią. Jak twierdzą przekazy – postument miano wystawić w roku 1711 z okazji pobytu w Satanowie cara Piotra I. W wielu przewodnikach, a nawet dokumentach oficjalnych (!) postument datowany jest 1555 rokiem! Jest on jednak o wiele „młodszy”, bo powstał w 1744 roku. Ta data dwukrotnie wymieniona jest we wspomnianej inskrypcji. Na jednej ze stron faktycznie widnieje napis, który można odczytać jako 1711. Może stąd wzięła się bajka o rosyjskim carze. Postarał się o to jakiś krajoznawca-amator. Tymczasem kamień był podstawą kolumny, na której stała figura NMP Niepokalanej. Została zniszczona wraz ze świątynią, a masywna podstawa pozostała. Odciągnięto ją chyba tylko nieco w bok.

Figura NPM Niepokalanej. Zdjęcie ekspedycji Stefana Taranuszenki i Pawła Żołtowskiego, 1930 r.

O samej figurze opowiada interesująca legenda, zanotowana w „Historyczno-statystycznym opisie miasteczka Satanów” i umieszczona w „Podolskich Wiadomościach Parafialnych” nr 3 1863 r., w oparciu o podanie ks. Kalińskiego, kapłana-krajoznawcy z Satanowa.

Mowa w niej o tym, że przed laty pewien paniczyk z Satanowa uwiódł miejscową panienkę. Ów podolski „Casanova”, postąpił w myśl zasady „obiecać, nie znaczy się żenić”. Otrzymawszy swoje, natychmiast zapomniał o dziewczynie. Obrażona ekspanna, nie namyślając się długo, pozwała go przed sąd (zarówno świecki, jak kościelny). Sąd świecki skazał rozpustnika na pokaźną sumę zadośćuczynienia na rzecz poszkodowanej, a kościelny na znak pokuty za grzech cudzołóstwa nakazał szlachcicowi-lowelasowi wystawić wspomnianą figurę. Jako potwierdzenie tej wersji ksiądz przytacza łaciński napis: „Culpae non pіetatіs opus” – „Pomnik zbrodni, nie pobożności”, który miał być wyryty na kolumnie. Uwzględniając jednak to, że większość opowieści księdza została zebrana wśród miejscowej ludności, wobec czego należy mu się szacunek, należy jednak traktować napis z rezerwą. Samą figurę ustawiono wprawdzie przy kościele, ale za jego ogrodzeniem.

Centrum Informacji Turystycznej i rozebrany mur podporowy. Fot. Dmytro Poluchowycz

Pod koniec ubiegłego roku obok „piotrowego kamienia” rozpoczęto budowę Centrum Informacji Turystycznej (z funduszy UE). Podczas budowy powstała kwestia uporządkowania terenu wokół Centrum. Przy okazji postanowiono odnowić stary mur podporowy. Gdy zaczęto go rozbierać, okazało się, że został wymurowany z kamieni pozyskanych ze zrujnowanego kościoła. Ponadto odnaleziono tu dużą ilość rzeźbionych fragmentów. Możemy się z nich domyślać o zdobnictwie kościoła.

Za białym murem na miejscu dawnego kościoła – przedsiębiorstwo transportowe, pod lipą – „piotrowy kamień”. Fot. Dmytro Poluchowycz

Następnego dnia po usłyszeniu tej informacji byłem już na miejscu

Miałem nadzieję, że z ocalałych szczątków uda się wydobyć jakieś dwa-trzy fragmenty dekoracji. Ale to co zobaczyłem na miejscu przerosło moje oczekiwania. Znaleziono ponad dziesięć fragmentów z różną dekoracją – od małych ułamków po wielkie bryły.

Najbardziej interesujący i najbardziej efektowny okazał się spory element gzymsu, zdobiący dawniej jakiś narożnik. Detal ma kształt graniastosłupu o podstawie trójkątnej z rzeźbionymi płaszczyznami bocznymi. Nie mniej interesujący okazał się też fragment zamknięcia jakiejś arki. Na obramienie drzwi jest raczej za mały, ale mógł wieńczyć otwór okienny lub niszę na jakąś figurę. Odnaleziono też fragmenty pilastrów, kolumn i wiele nieokreślonych detali. Ilość odnalezionych fragmentów jest wystarczająca, aby utworzyć przy Centrum Informacji Turystycznej lapidarium.

Fragment fryzu w sąsiednim murze podporowym. Fot. Dmytro Poluchowycz

Przewodniczący Satanowskiej Wspólnoty Terytorialnej Albert Sobkow również odwiedził teren znaleziska.

– Jest to bardzo dobra okazja – cieszy się szczerze. – Niebawem będziemy otwierać nasze Centrum, a tu taki prezent! Mamy gotową ekspozycję. Należy teraz zastanowić się, jak najlepiej to wszystko wyeksponować i pokazać mieszkańcom i turystom.

Albert Sobkow, przewodniczący Satanowskiej Wspólnoty Terytorialnej, uważa, że odnalezione fragmenty staną się rodzynkiem turystycznym miasteczka. Fot. Dmytro Poluchowycz

Lapidarium koło Centrum Informacji Turystycznej, według pana Alberta, stanie się rodzynkiem turystycznym Satanowa. Ma on jednak bardziej ambitne plany.

– Mamy kilka zdjęć, na których przedstawiona jest rzeźba Matki Boskiej stojącej na kolumnie na „piotrowym kamieniu”. Mam nadzieję na odnowienie tej zniszczonej wspaniałości. Tym bardziej, że na Ukrainie jest już taki precedens. W Buczaczu odnowiono według starych zdjęć przydrożne figury Matki Boskiej i św. Jana Nepomucena, dzieła Pinsla – mówi i pokazuje zdjęcia satanowskiej kolumny.

Można by właściwie postawić tu kropkę, ale kilka faktów wzbudziło we mnie wątpliwości.

Na zdjęciach z 1930 roku zrobionych przez ekspedycję Stefana Taranuszenki i Pawła Żołtowskiego widzimy mur podporowy w tym samym miejscu co dziś. Kościół w tym czasie nie tylko jeszcze stał, ale był czynny! Na zdjęciach samej świątyni nie są widoczne żadne detale, przypominające te odnalezione. Sytuację wyjaśniła mi Katarzyna Łypa, znany fachowiec średniowiecznej architektury, badająca historię architektury Satanowa.

– Gdy przyjrzymy się zdjęciom kościoła – mówi pani Katarzyna, – to dobrze widoczne są ślady renowacji i to, że górna część ścian została całkowicie przebudowana. Najlepszym dowodem tego są przypory przy absydzie – jakby ucięte od góry. Początkowo podtrzymywały one większy i cięższy dach. Żeby ucięte przypory nie wyglądały niedorzecznie – ustawiono na nich figury. Figury na przyporach to jakiś wyłącznie satanowski wynalazek – podsumowuje historyk.

Według pani Katarzyny wszystko świadczy o tym, że kiedyś rozebrano całkowicie dach i wraz z nim biegnący górą fryz. Natomiast pilastry na fasadzie dobudowano w okresie późniejszym. Taka przebudowa zniszczyła pierwotną gotycką bryłę kościoła. Możliwe, że stało się tak z braku odpowiednich funduszy po silnych zniszczeniach świątyni.

– Prawdopodobnie wygląd, który przedstawiają zdjęcia, świątynia uzyskała na początku XVIII wieku, czyli po tym jak Turcy odeszli ostatecznie z Podola – twierdzi Katarzyna Łypa. – Możemy przypuszczać, że podczas szturmu Satanowa przez janczarów w 1676 roku kościół jako jeden z elementów obrony miasta został silnie uszkodzony. Po tej wojnie ani dziedzic Satanowa Adam Mikołaj Sieniawski, ani parafianie nie mieli dość pieniędzy na całkowite odnowienie świątyni. Wyremontowali więc swój kościół z mniejszym nakładem kosztów. Wówczas prawdopodobnie zdemontowano kamienny fryz, a z jego ułamków wybudowano mur podporowy. Teraz te fragmenty odnaleźli robotnicy.

Kościół pw. Św. Trójcy przed rujnacją. Zdjęcie ekspedycji Stefana Taranuszenki i Pawła Żołtowskiego, 1930 r.

Z dużą prawdopodobnością można twierdzić, że kamienne ułamki trafiły do muru podporowego nie w czasach komunistycznych, lecz około 1744 roku, gdy porządkowano teren pod figurę NMP Niepokalanej. Tym bardziej, że w innym fragmencie muru, oddalonym około 20 m, również odnaleziono analogiczne kamienne fragmenty fryzu.

Podsumujmy: mamy wielowarstwowe znalezisko. Po pierwsze, rzeźbione bloki są relikwią, przypominającą zniszczoną przez komunistów świątynię. Z drugiej strony, są one świadectwem walk mieszkańców Podola z nawałą turecką oraz naocznym świadectwem panowania Imperium Osmańskiego na tych terenach.

Dmytro Poluchowycz

Tekst ukazał się w nr 7 (371), 16–29 kwietnia 2021

Dmyto Poluchowycz. Za młodu chciał być biologiem i nawet rozpoczął studia na wydziale biologii. Okres studiów przypadał na okres rozpadu ZSRS. Został aktywistą Ukraińskiego Związku Studentów. Brał udział w Rewolucji na Granicie w styczniu 1991 roku. Był jednym z organizatorów grupy studentów, która broniła litewskiego Sejmu. W tym okresie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pierwsze publikacje drukował w antysowieckim drugim obiegu z okresu 1989-90. Pracował w telewizji, w prasie ukraińskiej i zagranicznej. Zainteresowania: Historia, krajoznawstwo, podróże.

X