Świt demokracji
W przededniu 350. rocznicy powstania Stanisławowa w „białym domu” – siedzibie władz miasta – powstała idea upamiętnienia wydarzenia galerią portretów burmistrzów. Poproszono mnie o pomoc w poszukiwaniu zdjęć tych postaci, z których malarz miał odtworzyć portrety działaczy. Niektórzy z nich byli dobrze znani, a zdjęć niektórych trzeba było poszukiwać w archiwach. Gdy poszukiwania archiwalne zbliżały się do końca, okazało się, że w budżecie miejskim nie ma funduszy na realizację tego ambitnego planu. Na tym projekt się zakończył. Burmistrzowie nie są temu winni, dlatego proponuję na razie gazetową galerię burmistrzów naszego miasta.
Pierwszy, ale nie najlepszy
W pierwszej połowie XIX w. w mieście nie obierano burmistrzów, lecz mianowano ich z urzędu. Władzę wprawdzie mieli minimalną, bowiem wszystko zależało od starosty okręgowego. Ale w 1867 r. w monarchii austrowęgierskiej dokonano reformy, prowadzącej do poszerzenia autonomii regionów. Od tej chwili na posadę burmistrza kandydata obierano.
Pierwszym obranym przez mieszkańców miasta burmistrzem został Antoni Suchanek, obejmujący fotel burmistrza jeszcze sprzed czasów reformy – od 1854 r. Tu termin „obrany przez mieszkańców” można zastosować z dużym przybliżeniem. System wyborów organów administracji samorządowej w XIX w. nie był zbyt demokratyczny. Głos posiadali jedynie mieszkańcy-mężczyźni. A przy tym nie każdy był mieszczaninem – jedynie ten, kto odpowiadał trzem kryteriom:
1 – był psychicznie zdrowym;
2 – miał nieskalaną reputację;
3 – był posiadaczem nieruchomości, prowadził przedsiębiorstwo, które spłaca podatki lub posiadał inne źródła dochodu, dostatecznego do utrzymania siebie i rodziny.
Co roku mieszkańcy obierali radę miejską, składająca się z 36 członków (radnych miejskich). Oni z kolei obierali spośród siebie burmistrza, jego zastępcę i siedmiu miejskich deputowanych – tzw. asesorów, którzy stali na czele różnych miejskich komisji. Kadencja burmistrza trwała trzy lata. Po jego wyborze decyzję miał zatwierdzić cesarz. Do swej funkcji burmistrz przystępował po złożeniu przysięgi. Posada burmistrza i jego zastępcy były jedynymi, opłacanymi z kasy miejskiej. Natomiast radni i asesorzy pracowali bezpłatnie. Te zasady zostały określone w „Statucie miasta Stanisławowa” z 1868 r.
Wróćmy jednak do naszego pierwszego burmistrza. Informacji o nim jest niewiele. Nie znamy daty jego urodzin i śmierci. Po raz pierwszy Antoni Suchanek figuruje w kronikach miejskich, jako podoficer (coś w rodzaju sierżanta) Gwardii Narodowej Stanisławowa. Była to formacja stworzona przez Polaków, obawiających się wtargnięcia do miasta Węgrów w 1848 r. Na liście dowódców Gwardii Suchanek określany jest jako lekarz. W 1854 r. został obrany na burmistrza.
W latach 1866-1870 ten eskulap, na zasadach demokratycznych, obejmuje posadę burmistrza. W tym czasie Stanisławów przeżywa dwa znaczące wydarzenia – przełożenie kolei i „marmoladowy pożar”. Literatura krajoznawcza podaje, że przez ten pożar Suchanek wyleciał ze swej posady – chociaż pożar miał miejsce w 1868r., a Suchanek przestał być burmistrzem dopiero po dwóch latach. Jakkolwiek było, ale swoją kadencję wykorzystał.
Potem Suchanek na dłuższy czas znika z pola widzenia historyków i dziennikarzy. Pojawia się dopiero na początku lat 90. XIX w., gdy sądził się o kamienicę przy ul. Lipowej 8 (ob. Szewczenki) z ukraińskim adwokatem Mandyczewskim. Po raz ostatni Suchanek pojawia się w 1897 r. jako członek Rady nadzorczej Banku Mieszczańskiego. Podobizny pierwszego burmistrza na razie nie odnaleziono, co nie oznacza, że nie istnieje.

Dwa portrety
Od 1870 r. miastem kieruje Ignacy Kamiński. Ta postać uczyniła tyle dobrego dla Stanisławowa, że zasługuje na odrębną opowieść. Wprawdzie na szczycie swej administracyjnej kariery wplątał się w skandal korupcyjny i w lipcu 1888 r. zmuszony został do opuszczenie posady.
„Księga pamiątkowa mieszczaństwa polskiego Stanisławowa” przytacza portret Ignacego Kamińskiego. Widzimy na nim solidnego mężczyznę z potężnymi wąsami.
Przez pewien czas funkcję burmistrza pełnił jego zastępca, Walery Szydłowski (1835-1896). Dopiero w kwietniu następnego roku zostaje pełnoprawnym gospodarzem miasta. Gazeta „Kurier Stanisławowski” tak opisuje nowego burmistrza: „Był to człowiek o dobrym sercu, życzliwy, skromny, miał jedynie przyjaciół i żadnego wroga”.

Szydłowski też był lekarzem, ale w odróżnieniu od Suchanka, nic wspólnego z medycyną nie miał. Ukończył Wydział prawa Uniwersytetu Lwowskiego i uzyskał stopień doktora prawa. Krajoznawca Mychajło Hołowatyj wyszukał, że burmistrz mieszkał przy ul. Sobieskiego 73 (ob. Strzelców Siczowych). Był też właścicielem niewielkiej posiadłości na początku dzisiejszej ul. Hruszewskiego.
W latach jego urzędowania miasto aktywnie się rozrastało. Zaczynając od 1894 r. burmistrz zapadł na ciężką chorobę. Stopniowo oddala się od spraw i wkrótce umiera jako nie tak stary człowiek.
Portret Szydłowskiego znany jest nam z publikacji w „Księdze pamiątkowej mieszczaństwa polskiego Stanisławowa”. Wykonany jest w podobnym stylu jak portret Kamińskiego, co pozwala przypuszczać o istnieniu galerii burmistrzów Stanisławowa.
Długowieczny Żyd
Jako człowiek Artur Nimgin przeżył nie tak wiele – 78 lat. Jednak jego staż polityczny wśród stanisławowskich burmistrzów jest rekordowy. Gospodarzył w mieście a przerwami około 23 lat – od 1896 r. do 1919 r.
Przyszły burmistrz urodził się w 1856 r. w Tłumaczu. Pochodził z rodziny żydowskiego lekarza. Zdobył wykształcenie prawnika i miał też tytuł doktora prawa. Jego droga na polityczny Olimp zaczęła się od posady redaktora „Kuriera Stanisławowskiego”. W 1888 r. zostaje obrany do Rady miasta, w 1890 – jest już asesorem, a od 1894 r. – wice burmistrzem. Podczas choroby Szydłowskiego faktycznie wykonuje funkcje burmistrza. Gdy ta posada zwolniła się ostatecznie, Żydzi, którzy mieli większość w Radzie, ustąpili pierwszeństwo kandydatom chrześcijańskim. Ci, jednak, oddali przewagę doświadczonemu i sprawdzonemu zastępcy.
„Za” Nimgina przegłosowało 26 radnych, 2 – utrzymało się, a 3 –nie stawiło się na posiedzenie. Mychajło Hołowatyj pisze, że wówczas deputowani głosowali metodą „aklamacji”, czyli powstaniem.

Nimgim wykazał się dobrymi wynikami swej działalności, ale prasa zarzucała mu, że mógł dokonać o wiele więcej. Historyk Żanna Komar daje dość jaskrawe porównanie: „Jeżeli Kamiński był lokomotywą, która poruszyła pociąg z miejsca i szybko nabrała prędkości, to Nimgin był raczej kontrolerem ruchu, który przejmował się nie tyle prędkością, co bezpieczeństwem”.
Z wybuchem I wojny światowej front szybko zbliżał się do miasta. Obawiając się pogromów, Nimgin wraz z większością żydowskich radnych opuszcza miasto i ucieka na Zachód. W okupowanym Stanisławowie „na gospodarstwie” pozostaje wice burmistrz, Niemiec Karol Fidler.
Jego przodkowie zaczynali jako prości stolarze i z czasem dorobili się sieci sklepów meblowych. Fidler w żaden sposób nie mógł znaleźć porozumienia z rosyjskim naczelnikiem powiatowym Gawińskim, który wielokrotnie groził mu zesłaniem na Syberię. Możliwe, iż spełniłby swą groźbę, ale w maju 1915 r. w mieście rządził już rosyjski protegowany Iwan Habrusewycz.
Rządził on niedługo. W czerwcu Austriacy odbili Stanisławów i z ewakuacji powrócił dr Nimgin wraz z żydowskimi deputowanymi. Jednak, gdy zaczęła się ofensywa Brusiłowa, szanowni włodarze miasta znów spakowali kufry i wyjechali nad brzegi modrego Dunaju.
W latach 1916-1917 burmistrzem był lokalny restaurator Antoni Sztygar. Wypadło mu wiele ciężkich chwil, ale uporał się z nimi z godnością. Po trzecim (i ostatnim) odejściu Rosjan do miasta znów powraca Nimgin. Ale nie było mu dane doburmistrzyć do końca kadencji.
1 listopada 1918 r. do jego gabinetu weszła ukraińska delegacja. Zawiadomiono go, że przejmują władzę w Stanisławowie. I chociaż rząd ZURL zachował samorząd w mieście, to przy Nimginie ustawiono specjalnego komisarza – profesora gimnazjum Pawła Czajkiwskiego. Sam burmistrz i jego nadzorca niewiele decydowali – w mieście pierwsze skrzypce grali wojskowi.
Ostateczna „demobilizacja” Nimgina nastąpiła po majowym przewrocie i powrocie do miasta Polaków w 1919 r. Ale nasz doktor nie przepadł i przy nowej władzy. Był urzędnikiem wojewódzkim i mieszkał w eleganckim mieszkaniu przy ul. Kazimierzowskiej 14 (ob. Mazepy, gmach Kasy Oszczędności).
Zmarł Nimgin 26 listopada 1933 r. i został pochowany na starym cmentarzu izraelickim. Na jego kościach wybudowano później kino „Kosmos”.
Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 10 (470), 30 maja – 12 czerwca 2025
