Świeże pieczywo i „Gazeta Poranna” były obowiązkowym atrybutem każdego śniadania we Lwowie. Tam czerpano najnowsze wiadomości polityczne i ważne lokalne, prognozę pogody oraz repertuar teatrów i kin. Przypominamy te czasy…
Gdy w Warszawie powstawał Grób Nieznanego Żołnierza, Lwów dyskutował o własnym upamiętnieniu poległych za Ojczyznę…
Płyta Nieznanego Żołnierza to symbol żywotności i siły obronnej Narodu
Wczoraj wieczorem odbyło się w sali Ogniska Kasyna oficerskiego zebranie obywatelskie celem zorganizowania uroczystości poświęcenia Płyty Nieznanego Żołnierza oraz ostatecznego zadecydowania, w którem miejscu ma być ona złożona. W zebraniu uczestniczyli wojewoda Garapich, gen. Linde, gen. Thullle, pułk. Haudek, pułk. Kamiński, wicepr. dr. Stahl, rektor Sieradzki, rektor Wątorek, poseł Mączyński oraz wielu innych przedstawicieli władz, organizacyj społecznych i obywatelskich naszego miasta.
Zebranie zagaił prezes Związku oficerów rezerwy pułk. Krajewski, jako mandatarjusz grupy ofiarodawców płyty Nieznanego Żołnierza. Na przewodniczącego zebrania wybrano przez aklamację wojewodę Garapicha, na wiceprezesa dra Ostaszewskiego. Po krótkiem przemówieniu wojew. Garapich oddał głos pułk. Krajewskiemu, który po wymienieniu projektów, jakie się wyłoniły co do miejsca, na którem ma spocząć płyta, zajął się definicją symbolu, jaki ma przedstawiać.
„Nie jest to żałobny kamień grobowy za poległych, ale symbol życia, symbol największej ofiarności obywatelskiej tych wszystkich, którzy gotowi byli i będą stanąć do czynnej obrony Ojczyzny” – wykazał mówca. Z tego względu miejsce na Cmentarzu Obrońców Lwowa nie byłoby odpowiednie, a najbardziej wskazanem byłoby położenie tej Płyty w ogrodzie Kościuszki, naprzeciw Uniwersytetu, tak dlatego, aby młodzież mająca być obroną Ojczyzny miała ten symbol w swej pieczy i pamięci. Mówca zaznaczył nadto, że jak się okazało, to według decyzji władz zwłoki Nieznanego żołnierza mają spocząć tylko pod pomnikiem w Warszawie.
Z tego powodu tem bardziej Cmentarz byłby nieodpowiedniem miejscem. Wszyscy mówcy następni zgodzili się na ten pogląd oraz na wybór miejsca w Ogrodzie Kościuszki.
Wiceprez. dr. Stahl imieniem prezydjum miasta oświadczył, że Zarząd miasta ze swej strony przyjdzie z jak najdalej idącą pomocą Komitetowi i otoczy płytę Nieznanego Żołnierza pełną pietyzmu opieką. Celem zabezpieczenia zostaną dokoła niej założone też klomby kwiatowe.
Z szacunkiem zawsze odnoszono się do weteranów:
Akcja „Gazety Porannej” na rzecz weteranów 1863 r.
Wczorajszy apel „Gazety Porannej” na rzecz weteranów z 1863 r. nie minął bez echa. Wkrótce po ukazaniu się numeru „Gazety” z artykułem pt. „Polska nie może zapomnieć o tych, którzy walczyli o Jej niepodległość” od znakomitej artystki i śpiewaczki p. Lucyny Messal otrzymaliśmy list następującej treści:
Do Redakcji ,,Gazety Porannej” we Lwowie.
Szanowny Panie Redaktorze!
Do głębi przejęta apelem „Gazety Porannej” do serc wszystkich, którym drogie są pamiątki i tradycje naszej martyrologii dziejowej, pospieszam złożyć na ręce Pana Redaktora swą skromną ofiarę na rzecz Tych, którzy w roku 63-cim porwani rozpaczą rzucili się niemal z gołemi rękami na przemoc carską i złożyli na stosie ofiarnym miłości Ojczyzny swą młodą krew i swe marzenia o przyszłości. „Polska nie może zapomnieć o tych. którzy walczyli o jej niepodległość” – pisze słusznie „Gazeta Poranna” – toteż wierzę, że nie tylko ja, ale całe rzesze czujących naprawdę po polsku, pospieszą z pomocą wedle swych sił i możności.
Niniejszem składam 200 złotych, a pozatem proszę rozporządzać moją osobą, wedle uznania Redakcji „Gazety Porannej” w zakresje moich skromnych sił i mego zawodu. Wszędzie, gdzie Szan. Redakcja zechciałaby urządzić koncert, czy raut na ten szczytny cel, śpiewać będę bezinteresownie.
Z poważaniem Lucyna Messal.
Natychmiast po otrzymaniu tego listu redakcja „Gazety Porannej” zwróciła się do komitetu oficerów zajmującego się opieką nad weteranami z 63 r. z gen. drem Ignacym Zielińskim na czele, przedkładając do wiadomości tę niezwykle ofiarną propozycję wielkiej artystki i filantropki.
Grono oficerów z gen. drem Zielińskim na czele zdecydowało przede wszystkiem jak najserdeczniej podziękować p. Messal za pamięć i ofiarność i korzystając z jej jeszcze kilkudniowego pobytu we Lwowie urządzić w sali Ogniska Oficerów przy ul. Fredry 1. koncert na cel tak wzniosły i aktualny. Wypracowany został ostateczny program koncertu, z którego dochód będzie przeznaczony na chorych i pozbawionych opieki domowej weteranów 1863 r.
Mamy nadzieję, że atrakcyjna postać p. Lucyny Messal w połączeniu z nadzwyczajnym występem na cel tak wzniosły zachęcą jak najszersza publiczność do wzięcia udziału w powyższym koncercie.

We Wszechświecie ciągle coś lata i zagraża Ziemi. Coraz to pojawiają się nowe odkrycia i nowe niebezpieczeństwa – czy realne?
Czy Kometa Orkisza zagraża Ziemi?
Dzisiaj o godz. 8 wieczór w sali Kopernika Uniwersytetu Lwowskiego będzie mówić o odkryciu pierwszej komety polskiej i o kometach w ogólności P. Jan Gadomski, asystent obserwatorium astronomicznego w Krakowie. Odczyt budzi wielkie zainteresowanie i powinien zgromadzić wielu słuchaczy, a przede wszystkiem naszą młodzież. P. Gadomski był przez dwa lata jedynym kierownikiem pierwszej i jedynej stacji astronomicznej na szczycie Łysiny w Beskidach, tej samej stacji, z której w rok później odkryta została nowa kometa przez p. Orkisza. P. Gadomski doda do nich tylko konieczne suche wyjaśnienia.
Po udzieleniu ogólnego systematycznego obrazu danych naukowych o kometach, p. Gadomski będzie mówić o odkryciu Orkisza.
Po przepędzeniu całej zimy na niestrudzonych, całonocnych studiach przestworzy, w nocy z 3. na 4. kwietnia br. p. Orkisz zauważył punkt gwiaździsty, który w spisie znanych ciał niebieskich nie figurował. Wschód słońca uczynił jednak punkt niewidocznym i uniemożliwił niewątpliwe stwierdzenie faktu odkrycia. Następnej nocy p. Orkisz od pierwszych chwil zmroku nie odrywał oczów od teleskopu. W ciągu nocy zauważył ten sam punkt, lecz już w oddaleniu przestrzeni dwóch tarcz księżyca od miejsca, w którem znajdował się poprzedniej nocy. Wtedy dopiero mógł stwierdzić, że jest to nowa nieznana dotychczas kometa, którą już teraz można było dokładnie zdefiniować. Gdyby ukazała się na naszym widnokręgu o pół roku wcześniej, starcie jej o ziemię byłoby nieuniknione.
Obecnie oddaliła się już i wszelkie opowieści o jej niebezpieczeństwie są najzwyklejszą legendą. Nie znaczy to, aby wogóle legendą była możliwość niebezpieczeństwa komety na ziemi. Wprawdzie przejście t.zw. ogona przez ziemię nigdy kataklizmów wywołać nie może, lecz zderzenie się właściwej jej masy z naszą planetą musiałoby niechybnie pociągnąć tragiczne zniszczenie przez ogień gwiaździsty całej ziemskiej półkuli. Prawdopodobieństwa takiego groźnego zdarzenia są minimalne, lecz bądź co bądź istnieją.

Tak Leon Schiller został Dyrektorem teatrów miejskich we Lwowie:
We czwartek nastąpiła ostateczna decyzja. Wczoraj odbyło się posiedzenie Komisji teatralnej w sprawie wyboru dyrektora teatrów miejskich. Posiedzenie trwało 5 godzin, w ożywionej dyskusji zabierało głos szereg mówców rozpatrując walory artystyczne i administracyjne kandydata p. Schillera.
Co do pierwszych zgodzono się powszechnie, że pod względem artystycznym i inscenizacyjnym nie może być trafniejszego wyboru. Na wątpliwości co do tego, czy p. Schiller podoła trudnościom administracyjnym, co podniósł Z. A. S. P., stwierdzono, że można i w tym kierunku mieć zaufanie do p. Schillera, gdyż deficyt w teatrze Bogusławskiego za czas jego dyrektury wynosił tylko 70 tys. zł.
Na koniec Komisja teatralna 11 głosami oświadczyła się za nominacją dyr. Schillera, a 4-ch członków wstrzymało się od głosowania.
Uchwała co do wyboru dyrektora będzie jeszcze rozpatrywana we wtorek na posiedzeniu Sekcji II i V-tej. We środę odbędzie się nad tą sprawą konferencja Koła mieszczańskiego, zaś we czwartek nastąpi ostateczna uchwała na plenum Rady miejskiej.
Kontynuujemy temat teatralny: tak to się zaczynało…
Wieczór aktorski Marjana Hemara
Młody, utalentowany poeta lwowski, p. Marjan Hemar, przed wydaniem nowej książki, wystąpił 20 b. m. z recitalem swych utworów poetyckich.
Wiele z tych pięknych wierszy już znamy, gdyż poeta ogłosił je w dziennikach lwowskich. Do tych znanych dołączyły się nowe, niektóre z nich na lepsze może z dorobku artystycznego Hemara („Żołnierz nieznany”). Utwory Hemara odznaczają się dużemi walorami formalnemi, zwłaszcza zaś wrażliwością na efekty rytmiczne słowa. Również obrazowanie rzadko tylko grzeszy jaskrawością i przesadą, odznaczając się naogół subtelnością i oryginalną inwencją.
Pan Marjan Hemar posiada niezaprzeczony talent, co umiała ocenić publiczność, szczelnie zapełniając salę i serdecznie oklaskując poetę.
Rubryka Proszę o głos! Zamieściła list Biuralisty:
Nieco o „angielskich sobotach”
Za przykładem krajów zachodnich zaprowadzono i u nas – ale tylko w sezonie letnim – t. zw. „angielskie soboty”, polegające na skróceniu pracy w sobotę w urzędach państwowych o kilka godzin. W ubiegłym roku kończyła się w urzędach praca sobotnia już o godzinie 1:00 popołudniu (zamiast o godz. 3:00), co umożliwiało pracownikom państwowym wcześniejsze spożywanie obiadu i ewentualnie także wcześniejszy wyjazd do bawiącej w letnisku rodziny. Tem samem można było wypoczynek niedzielny zupełnie wykorzystać.
W roku bieżącym przy wprowadzeniu z dniem 1 maja soboty angielskiej skrócono czas wolny od pracy o pół godziny, a ponadto przesunięto po największej części czas urzędowania w sobotę w ten sposób, iż rozpoczyna się ono dopiero o godzinie 8.30 (zamiast o godz. 8 rano), a kończy się o godzinie 2 popoł.
To ostatnie zarządzenie jest wprost niezrozumiałe i spacza zupełnie cel sobót angielskich. Wszak nie chodzi o to, by rano w sobotę później przychodzić do biura, lecz by można biuro wcześniej opuścić. Toteż należałoby zmienić to zarządzenie i wprowadzić urzędowanie w sobotę – jak codziennie – już od godziny 8 rano, zakończyć je natomiast o godzinie 1 popołudniu, względnie – jeżeli już koniecznie chodzi o jeszcze pół godziny pracy – o godz. 1.30 popoł.
Rychła zmiana w powyższym kierunku jest wielce pożądana, bo sezon wyjazdów już się rozpoczyna.

List do redakcji w niezwykle aktualnej sprawie „Palenia papierosów w tramwajach”.
Pozwolę sobie zwrócić uwagę Zarządu M. K. E. na niewłaściwość, jaka rozpowszechniła się wśród publiczności tramwajowej, a którą usunąć może tylko, mojem zdaniem, odpowiednie zarządzenie odnośnej władzy.
Wiadomo, że w niektórych szczególnie porach dnia tramwaje bywają tak przepełnione, że ludzie gniotą się, aby użyć utartego wyrażeni, jak śledzie w beczce. Mimo to pasażerowie bywają tak bezwzględni, że w ścisku największym na platformach palą sobie papierosy, dmuchając bez ceremonji na sąsiadów i sąsiadki…
Pomijając, że jest to bardzo nieprzyjemne, ale jest nadto połączone także z niebezpieczeństwem, szczególniej przy lekkich strojach pań. Gdy na przykład taki zażarty palacz stoi tuż za panią, mającą kapelusz z wystającym rajerem, strusią egretką lub lekką gazą, to przy tłoku i falowaniu głów bardzo łatwo może się zatlić lekka ozdoba i o katastrofę nie trudno…
Z tego względu sądzę, że byłoby wskazane, aby Zarząd M. K. E. wydał zakaz palenia przynajmniej w wozie głównym – ale nie tylko wewnątrz wozu, lecz także i na platformie.
– Jedna z pasażerek
Upalne lato, którym nas straszą – to nic nowego, to już było…
Wielka fala upałów idzie do nas
Przeszła w pięciu dniach przez Atlantyk. Paryż. Od kilku dni panują tu tropikalne wprost upały, podobnie jak i w strefie bardziej na północ położonej, sięgającej aż poza kanał La Manche. Fala upałów przyszła do Europy z Ameryki Północnej; potrzebowała pięciu dni, aby przebyć Atlantyk. Posucha, panująca wskutek upałów, zagraża Paryżowi brakiem wody. Władze municypalne żywo zajmują się tym problemem, gdyż powtarzający się często w porze letniej brak wody wpływa odstraszająco na ruch przejezdnych, z których Paryż ciągnie poważne dochody.
Z tego powodu opracowuje się obecnie wielki projekt sprowadzenia do Paryża wody z okolic Loary. W północnej Francji posucha i upał stają się groźne dla wiosennych zasiewów. Z Cherbourga dochodzą wiadomości, że fala gorąca spowodowała na kanale La Manche nieprzebite słupy mgieł, utrudniających niezmiernie komunikację. Parowce pasażerskie doznają wskutek tego znacznych opóźnień w ruchu. Nadto musiano wskutek mgieł przerwać ćwiczenia floty wojennej.
Aktualną jest sprawa rzekomego amerykańskiego długu Ukrainy – 500 mld dol. USA. Ale stany zawsze zarabiały gdzie się dało…
Polska płaci Stanom Zjedn. długi. Obligacja na 178 miljonów dolarów
Z Waszyngtonu donoszą: Wczoraj dokonano ostatniego formalnego aktu w sprawie konsolidacji naszego długu w Ameryce. Poseł polski wręczył skarbowi Stanów Zj. obligację na 178½, miljona dolarów, amortyzowaną półrocznemi opłatami w ciągu 62 lat.

W rubryce Co mówi Nemo mamy dziś wiersz o Zishe Breitbarcie – cyrkowcu polskim żydowskiego pochodzenia, siłaczu i aktorze estradowym oraz bohaterze folkloru żydowskiego.
W małem podwórzu chłopaków gromadka
Lecz się nie biją dzisiaj i nie krzyczą.
Dziś są produkcje kaprawego Władka,
Który Beitbarta pokazuje byczo.
Ja ci powiadam to siłacz morowy,
Jeśli nie wierzysz, przypatrz się bałwanie:
Pięścią wbija gwoździe do deski sosnowej,
Haczyk od pieca zgina na kolanie.
A to aż chwycił między zdrowe zęby
Żelazny łańcuch skradziony u woza
Chłopcy z podziwu otworzyli gęby,
W oczach maluje się przestrach i groza.
Nagle coś trzasło, jak w konarach dębów.
Władek nie krzyknął, chociaż stał się blady,
Wypluł na ziemię sześć złamanych zębów
I rzekł spokojnie: Psiakrew! nie da rady!
Została zachowana oryginalna pisownia.
Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 10 (470), 30 maja – 12 czerwca 2025
