Dominikańskie, bernardyńskie i inne zabytkowe dzwony lwowskie. Część 5

Dominikańskie, bernardyńskie i inne zabytkowe dzwony lwowskie. Część 5

Odlewnia dzwonów Karola Schwabego w Białej w czasach sprzed I wojny światowej, również w II Rzeczypospolitej miała wytrzymać bardzo ostrą konkurencję z innymi producentami i nie tylko galicyjskimi, ale też austriackimi i czeskimi.

Galicyjski rynek dzwonów potrzebował znacznej liczby dzwonów z powodu budowy nowych świątyń rzymsko i greckokatolickich. Oto na przykład charakterystyczne ogłoszenie c.k. nadwornej odlewni dzwonów Piotra Hilzera w Wiener-Neustadt (Austria): „Dzwon wagi 6.000 kilogramów został odlany w sobotę 16 lipca 1907 roku. Cała czynność trwała trzy minuty, a dzieło udało się najzupełniej. Jest to już szósty dzwon o wadze wzwyż 100 cetnarów wiedeńskich dokonany w tej fabryce. Odlewnia dzwonów Hilzera dostarcza największych dzwonów w monarchii. Dla Galicji dostarczyła już 450 dzwonów, a przed kilkoma miesiącami wielkiego i pięknego dzwonu dla Gorlic, za który dostał właściciel fabryki pochwałę. Dzwony katedry lwowskiej obrządku łacińskiego pochodzą z tej samej odlewni”.

Wśród czeskich fabryk reklamowała się „Odlewnia dzwonów i fabryka wyrobów metalowych” Ryszarda Herolda w Komotau (Chomutów), założona w 1790 roku. Polecała się do dostawy „nowych dzwonów każdej wielkości, pojedynczych i w grupach harmonii, a melodyjnie dobranych w dowolnej intonacji. Przelewa stare, pęknięte dzwony wieżowe i zegarowe, przerabia montowanie dzwonów na lekki system dzwonienia”.

Wielką stratą dla zabytkowego ludwisarstwa lwowskiego było przelanie w fabryce P. Hilzera w 1899 roku dwóch historycznych dzwonów katedry łacińskiej we Lwowie, mianowicie dzwonów „Jan” o wadze 1242 kg i „Bernard” o wadze 3140 kg. Obydwa dzwony miały szczególne znaczenie dla katedry i całej archidiecezji lwowskiej. Zostały odlane w 1528 roku na rozkaz i z fundacji arcybiskupa Bernarda Wilczka, bo stare stopiły się podczas wielkiego pożaru miasta w 1527 roku.

Według tradycji chrześcijańskich katedralna świątynia miała posiadać co najmniej pięć dzwonów, kolegiata – trzy, a kościół parafialny – dwa. Z dzwonami od wieków związane były liczne tradycje kościelne i narodowe. Jeszcze od XIV wieku Kościół w Polsce przywiązywał do trzech sygnałów dzwonu trzykrotne odmawianie modlitwy „Anioł Pański” i, jak pisał Bohdan Janusz, „a prócz tego zalecił by w godzinach po zwykłym dzwonieniu wieczorem, czyli po zachodzie słońca, uderzano po trzykroć w dzwon wielki na modlitwę za zmarłych. Niezależnie od tego w Polsce, zaraz po wydzwonieniu wieczornego „Anioł Pański”, uderzano dziewięć razy w dzwon wielki, wzywając do modlitwy za poległych na wojnie”.

Nowym dzwonom arcybiskup Bernard Wilczek nadał imiona „Bernard” i „Mansjonarski”. Ten ostatni pękł w 1694 roku i został przelany pięć lat później staraniem Michała Złotorowicza i poświęcony przez sufragana bpa Jana Skarbka pod imieniem „Jan”. Według łacińskiego napisu na płaszczu dzwonu odlał go Stanisław Sokołowski, ludwisarz lwowski („Fecit me Stanislaus Sokolowski N. Leopol”). Sto lat później, w 1797 roku „za arcybiskupa Kajetana Kickiego sędziwy „Bernard” latami nadwerężony musiał zmienić swoją formę”. Przelał go znany ludwisarz lwowski Jan Andrzej Lebrecht. Koszt przelania opłacił Jakub Tumanowicz, arcybiskup ormiański lwowski. Poświęcono dzwon 22 sierpnia 1797 roku.

W maju 1805 roku prowadzono prace remontowe mocowania dzwonów na wieży katedralnej. Wtedy w zestawie katedralnych dzwonów znajdowało się prócz trzech wielkich jeszcze dwie sygnaturki.

W 1882 roku pękł dzwon o wadze 1172 kg z płaskorzeźbą figury Matki Boskiej na globie, której dzwon ten był poświęcony. Z polecenia arcybiskupa Franciszka Ksawerego Wierzchleyskiego przelała go firma Zygmunta Mozera, o czym świadczył napis łaciński: „Na chwałę Maryi sumptem arcybiskupa Franciszka Ksawerego Wierzchleyskiego pracownia Zygmunta Mozera we Lwowie 1882 roku przelała”. Na płaszczu dzwonu znajdowała się też płaskorzeźba Chrystusa Ukrzyżowanego. Koszt przelania i instalowania dzwonu na wieży wyniósł 870 złr.

Fatalnym dla zabytkowych dzwonów katedralnych okazał się rok 1899. Właśnie w tym roku postanowiono przelać cztery historyczne dzwony w austriackim zakładzie ludwisarskim Petera Hilzera w Wiener Neustadt. Postanowienie wprowadzono w życie bez żadnego porozumienia z Gronem Konserwatorów Galicji Wschodniej. Nowe dzwony otrzymały stare imiona, zaś na płaszczu każdego z nich umieszczono stosowne napisy utrwalające ich dzieje. Dzwony przelano z inicjatywy arcybiskupa Karola Hryniewieckiego, a kosztem kapituły łacińskiej. Cena przelania wszystkich czterech dzwonów stanowiła 4212 złr. Nowy dzwon „Bernard” miał średnicę 1,77 metra, a ważył 3140 kg. Wysokość jego stanowiła prawie 3 metry. Był to jeden z największych dzwonów Lwowa. Jak odnotował Karol Badecki, prócz napisów dzwon zdobił fryz, „złożony z wianuszków i monogramów IHS, wznoszonych przez dwa skrzydlate i nagie putta w kształtach pełnych tak właściwych epoce baroku”.

Drugi dzwon „Jan” po przelaniu w fabryce Petera Hilzera ważył 1242 kg i był wysoki na ponad dwa metry. Fryz zdobiła bogata ornamentyka barokowa. Na płaszczu umieszczono płaskorzeźbę św. Jana Chrzciciela z krzyżem w prawej ręce. U stóp jego leżał baranek. Na płaszczu umieszczono tez dwie plakiety z napisami, które wspominały historię tego dzwonu.

Trzeci przelany dzwon miał wagę 362 kg, a wysokość 1,6 metra. Karol Badecki pisał: „w kształcie i barokowej swej ornamentyce był ten dzwon zmniejszoną edycją dwu największych dzwonów katedralnych, z którymi równocześnie został wylany, jak i świadczą napisy na przeciwległych stronach płaszcza symetrycznie rozmieszone”.

Czwarty, najmniejszy dzwon miał wagę 166 kg, wysokość 1,14 metra i był poświęcony imieniem „Anioł Pański”. Był wykorzystany jako sygnaturka i „zgadzał się z trzema poprzednimi nie tylko w powtórzonych rysunkach, ale także w niektórych partiach ornamentyki, jednak w zmniejszonej edycji. Jedyną jego osobliwością był odmienny fryz czapkowy, 10 cm szeroki”. Jak podsumował Bohdan Janusz, „nie było więc wśród wszystkich dzwonów kościoła katedralnego ani jednego sięgającego lat dawnych, ponieważ bez wyjątku uległy one kilkurazowym przetopieniom, czyli, jak się napisy łacińskie wyrażają, „odrodzeniu”.

Przelanie dzwonów katedralnych było tylko jednym z punktów zaawansowanego programu przebudowy i konserwacji rzymskokatolickiej katedry lwowskiej i jej najbliższego otoczenia. Nie zostały m.in. zaakceptowane plany „zburzenia przedsionka głównego między wieżami dwóch bocznych po obu stronach wież frontowych oraz zastąpienia tych trzech przedsionków jednym w stylu gotyckim, któryby zajmował cały front i mieścił w sobie trzy otwory wchodowe do naw kościoła”. Również nigdy nie doszło do realizacji innej ciekawej inicjatywy kapituły katedralnej, mianowicie wykończenia niedobudowanej południowej wieży świątyni attyką renesansową podobną do tej, która zdobi szczyt lwowskiej wieży dzwonnicy kościoła pp. benedyktynek łacińskich. Był to naprawdę oryginalny pomysł, którego wykonaniu przeszkodziła I wojna światowa.

Podczas rekwizycji wojennych władze austriackie w 1916 roku zarekwirowały blachę miedzianą z dachu katedry, zaś w lutym-lipcu 1917 roku zabrano trzy dzwony, mianowicie dzwon odlany w fabryce Zygmunta Mozera w 1882 roku i dwa mniejsze dzwony pochodzące z fabryki Petera Hilzera z roku 1899. Otóż na wieży zostały dwa dzwony wyjęte z rekwizycji imieniem „Bernard” i „Jan”. W tymże roku przekazano do katedry zabytkowy dzwon „Placidus” z kościoła benedyktynek łacińskich, odlany jeszcze w 1596 roku, i dzwon „Konający” z 1645 roku z kościoła św. Marii Magdaleny. W taki sposób udało się uratować dwa historyczne dzwony przeznaczone do rekwizycji. Po wojnie dzwon „Placidus” powrócił na swe dawne miejsce, zaś los dzwonu „Konający” nie jest znany. Nie ma go ani w katedrze, ani w kościele św. Marii Magdaleny.

Najwiekszy dzwon katedry lacinskiej, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Po wojnie na dzwonnicy katedralnej zostały tylko dwa dzwony, dlatego w 1924 roku postanowiono ufundować jeszcze dwa. Zamówienie złożono w odlewni braci Felczyńskich w Przemyślu. 14 grudnia 1924 roku nowe dzwony poświęcił arcybiskup lwowski Bolesław Twardowski. Prasa lwowska donosiła: „Arcybiskup B. Twardowski konsekrował w katedrze łacińskiej dwa dzwony, ufundowane w miejsce dzwonów, wywiezionych w 1917 roku przez wojska austriackie. Dzwony, noszące imiona „Józef” (na cześć abp. J. Bilczewskiego) i „Jakub” (na cześć bł. Jakuba Strepy) ważące po ok. 700 kg zostały odlane w lejarni braci Felczyńskich w Przemyślu”.

Obecnie na dzwonnicy katedralnej znajdują się tylko trzy dzwony, mianowicie „Bernard”, „Józef” i sygnaturka. Według autorów tomu 21 „Materiałów do dziejów sztuki sakralnej…” „Katedra łacińska we Lwowie” (Kraków, 2013) losy dzwonów „Jan” i „Jakub” nie są znane. Dzwon „Józef” ozdobiony jest płaskorzeźbami św. Józef z Dzieciątkiem Jezus i Matka Boska Niepokalana oraz plakietą z napisem: „Pamięci wielkiego arcybiskupa Józefa Bilczewskiego, święty Józefie Patronie Kościoła, weź nas w opiekę; St. Joseph; R.P. 1924”. Na drugiej plakiecie napis: „Z odlewni braci Felczyńskich w Kałuszu i Przemyślu”.

W Polsce niepodległej odlewnie braci Felczyńskich w Kałuszu i Przemyślu pod względem liczby odlanych dzwonów znajdowały się na pierwszym miejscu i wyprzedziły prosperującą na początku stulecia odlewnię Karola Schwabego w Białej. Fabryka Felczyńskiego istnieje w Przemyślu po dzień dzisiejszy, zaś „Pierwsza Krajowa Odlewnia Dzwonów i Metali Karol Schwabe i S-ka” przestała istnieć w 1944 roku. Właściciel fabryki Oskar Schwabe i jego rodzina zostali oskarżeni o kolaborację z okupantami niemieckimi i aresztowani. Tak zakończyła się historia odlewni dzwonów w Białej, która istniała przez 100 lat, od roku założenia 1846.

Tradycja rzemieślnicza odlania dzwonów fabryki Felczyńskich sięga 1808 roku. Pierwszą odlewnię w Kałuszu założył Michał Felczyński. Od 1920 roku działała również filia w Przemyślu. Odlewnie w Kałuszu i Przemyślu wykonały znaczną liczbę dzwonów na zamówienie świątyń archidiecezji lwowskich obydwu obrządków katolickich. Wśród nich w 1911 roku odlano trzy dzwony dla kościoła św. Elżbiety we Lwowie – „Św. Jadwiga”, „Św. Jozef” i „Św. Jakub”. W 1929 roku trzy dzwony dla kościoła św. Mikołaja „Św. Pius”, „Św. Mikołaj” i „Św. Bolesław”. W stulecie istnienia zakładu w Kałuszu (1908 rok) właściciel Ludwik Felczyński tak reklamował swoją firmę: „Pierwsza krajowa Fabryka Dzwonów Ludwika Felczyńskiego w Kałuszu (przedtem dziadka Michała i ojca Franciszka) poleca dzwony w różnych wielkościach i tonach. Przyjmuje pęknięte do przelania, stare wybite obracam przez montowanie nowego systemu, zmieniając miejsce uderzenia serca; największym dzwonem 8-letni chłopiec dzwonić może. Ceny najniższe, spłata ratami. Dostawiam bez poprzedniego zadatku, w razie gdyby się nie podobały, zamieniam lub zabieram własnym kosztem”.

Jedną z ostatnich prac firmy Felczyńskiego dla Lwowa było przelanie w 1938 roku dwóch zabytkowych dzwonów katedry ormiańskiej. Na dzwonnicy katedry były zawieszone trzy dzwony, jeden z roku 1626 fundacji starosty Adama Kalinowskiego, dwa inne z lat 1782 i 1783 wykonane we lwowskiej ludwisarni Teodora Polańskiego.

Największy z nich dzwon „Św. Grzegorz” z 1782 roku miał wagę 2000 kg i był poświęcony przez abp. Jakuba Stefana Augustynowicza 24 sierpnia tegoż roku. Łaciński napis na dzwonie tym w języku polskim brzmiał następująco: „Ten dzwon poświęcony, nazwany imieniem Twoim Święty Grzegorz, Biskupie i Męczenniku na większą chwałę Bożą. Zgromadzaj na odgłos jego duchowieństwo i lud wierny. Niech potrzykroć Marję pozdrawia, do modlitwy za zmarłych wzywa; od piorunów i pożaru chroń nas Ojcze dobrotliwy. Roku zbawienia 1782”. Na płaszczu dzwonu umieszczono trzy płaskorzeźby, mianowicie św. Grzegorza. Matki Boskiej z lilią w ręce i św. Jerzego.

Drugi dzwon odlał Teodor Polański rok później. Łaciński napis na nim głosi: „Chwałę Boga prawdziwego, zwołuję lud, gromadzę kler, opłakuję zmarłych, oddalam zarazę, świętom dodaję uroku. Sporządził we Lwowie Teodor Polański. Roku Bożego 1783”. Dzwon ozdobiono płaskorzeźbami przedstawiającymi Ukrzyżowanie Chrystusa, św. Grzegorza i postać klęczącego na obłokach świętego. Poświęcił dzwon już nowy arcybiskup ormiański Jakub Walerian Tumanowicz. Obydwa dzwony odlano ze starych, stopionych podczas pożaru w roku 1778, dodając dla poprawienia ich głosu znaczną ilość srebra.

Trzeci dzwon pochodził z roku 1626. Karol Badecki uważał go za „najpiękniejszy pod względem archeologicznym, prawdziwą ozdobę wieży ormiańskiej, a zarazem cenny zabytek ludwisarstwa lwowskiego na początku XVII wieku”. Na płaszczu dzwonu pięknie stylizowana inskrypcja: „Adam Kalinowski bracławski, winnicki, zwinogrodcki starosta. Anno Salutis 1626”. Poniżej napisu widoczny był herb Kalinowskich. Obok napisu – lilie heraldyczne. Bohdan Janusz przypuszcza, że Adam Kalinowski, „który brał udział w bitwie pod Lwowem, z której wyszedł cało”, właśnie dlatego ofiarował dzwon ten wotywny do katedry ormiańskiej. Dzwon został uratowany podczas pożaru w 1778 roku i był cenniejszym zabytkiem odlewnictwa lwowskiego wśród innych dzwonów ormiańskich.

Był na wieży jeszcze jeden mały XVIII-wieczny dzwon o wadze 47 kg, ale w 1917 roku został zarekwirowany przez wojskowe władze austriackie.

W 1927 roku podczas prac remontowych przy wieży dzwonnicy stwierdzono, że stare mury wieży są dość słabe i nie pozwalają zbudować nowoczesny żelbetowy strop międzykondygnacyjny i nową konstrukcję żelaznego stelaża do zawieszenia dzwonów. Okazało się również, że dzwon z roku 1783 ma pęknięcie i potrzebuje przelania. Odlewnia Felczyńskiego z Przemyśla opracowała konstrukcję nowego stelaża zmontowanego bezpośrednio na podłodze i rekomendowała wzmocnić podłogę od spodu. Z nieznanych powodów postanowiono przelać nie tylko pęknięty dzwon, ale i mniejszy, zabytkowy dzwon fundacji A. Kalinowskiego. Odlewnia Felczyńskiego zapewniała w prasie lwowskiej, że zrobiono wierne kopie starych dzwonów, ze wszystkimi starymi napisami i płaskorzeźbami, ale przelanie zabytkowego dzwonu z 1626 roku budziło wielkie wątpliwości. Na przelanym dzwonie dodano też nowe napisy: „Powstałem w roku 1626, odnowiono mnie w roku 1938 za pontyfikatu Ojca św. Piusa XI, za Jego Ekscelencji Arcybiskupa Józefa Teodorowicza, Metropolity Ormiańskiego” i drugi: „Z odlewni dzwonów Felczyńskiego i Ska w Przemyślu”. Jak pisał „Posłaniec św. Grzegorza”, „dzwony te po raz pierwszy zapłakały 10 grudnia 1938 roku na pogrzebie zmarłego Włodarza ormiańskiej archidiecezji” abpa Józefa Teodorowicza.

Trzy dzwony katedry ormiańskiej przeżyły trudne czasy sowieckie i nie zostały zniszczone lub uszkodzone. Dzwonią i w nasz czas ku radości wiernych parafian Kościoła Ormiańskiego.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 23 (387), 14 – 27 grudnia 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X