Bp Rafał Władysław Kiernicki OFM Conv (1912–1995)
Ze względu na to, że 25 kwietnia 1992 roku w Kościele wschodnim obchodzono Wielką Sobotę, żaden z biskupów greckokatolickich nie mógł osobiście uczestniczyć w jubileuszu 80-lecia bp. Rafała Kiernickiego. Nadesłano jednak liczne życzenia. Bp Sofron Dmyterko z diecezji stanisławowskiej napisał: „Przyłączam się do całej hierarchii, księży i wiernych obrządku łacińskiego z okazji 80-lecia Waszej Ekscelencji, aby wspólnie podziękować Panu Bogu za wszystkie łaski i przeżyte trudne lata w byłym Związku Radzieckim. Pragnę również osobiście wyrazić wdzięczność za pomoc i posługę wobec wiernych obrządku wschodniego, gdy byliśmy w katakumbach i korzystaliśmy z opieki Kościoła rzymskiego. Proszę przyjąć serdeczne życzenia obfitych łask Bożych, opieki Najświętszej Maryi Panny, dobrego zdrowia oraz nasze tradycyjne, potężne Mnohaja lita – Sto lat!”.
Za pośrednictwem abp. Mariana Jaworskiego krótkie pozdrowienia przekazał również kard. Myrosław Iwan Lubacziwski.
Z Polski osobne życzenia przesłał Sławomir Siwek, przewodniczący Komisji Łączności z Polakami za Granicą: „Mając głęboko w pamięci długoletnią i prowadzoną w najtrudniejszych okresach historii ofiarną służbę duszpasterską Waszej Ekscelencji wobec powierzonej mu wspólnoty wiernych, pragnę życzyć dalszych obfitych łask Bożych, a także zdrowia i sił tak bardzo potrzebnych w trudnej i odpowiedzialnej posłudze biskupiej w archidiecezji lwowskiej Kościoła powszechnego”.
Życzenia nadesłali również: wicemarszałek Senatu RP Alicja Grześkowiak (obecna osobiście na uroczystości w katedrze lwowskiej), przedstawiciel Ukrainy w Polsce Teodozjusz Starak, konsul generalny RP we Lwowie Henryk Litwin, prezes „Wspólnoty Polskiej” Andrzej Stelmachowski, przedstawiciele „Caritas-Spes” z Lublina, prezydent Przemyśla oraz liczne organizacje miejskie i kościelne z tego miasta.
Szczególnie ważne dla jubilata były życzenia od chorego bp. Jana Cieńskiego, który przebywał wówczas w Złoczowie i nie mógł już osobiście przybyć do Lwowa. O znaczeniu posługi bp. R. Kiernickiego w czasach prześladowań, zwłaszcza wobec grekokatolików, mówił również Iwan Hreczko – przewodniczący Klubu Ukraińskiej Greckokatolickiej Inteligencji we Lwowie.
Ukoronowaniem uroczystości było przemówienie samego jubilata, na które licznie zgromadzeni mieszkańcy Lwowa i okolic czekali z wielkim wzruszeniem. Wspominając rodzinne strony i dzieciństwo, bp Rafał opowiadał, że urodził się w wiosce, której jedną połowę stanowili Mazurzy, a drugą Rusini. Porównanie „uparty jak Rusin” dla Mazura było tak samo oczywiste jak „uparty jak Mazur”. Oba te upory – jak sam stwierdził – połączył w sobie.
Podsumowując swoją drogę życiową, powiedział: „Nie mam żalu do Pana Boga, że nie zostałem naukowcem, że nie ustrzegł mnie przed więzieniem i łagrem, że nie udało mi się uciec i zostałem ponownie schwytany. Dziękuję Bogu za to, że w życiu miałem swoje krzyże. Przyznaję, że przeszkadzałem Panu Bogu w wielu sprawach, ale dziękuję, że nie przeszkodziłem Mu we wszystkim”.
Tego dnia bp Rafał otrzymał wiele bukietów kwiatów, spośród których wyróżniał się ten od duchowieństwa archidiecezji lwowskiej, wychowanków i współpracowników – składający się z 40 białych i 40 czerwonych róż.
Rocznica ta była ostatnim wielkim, radosnym akordem w życiu bp. Rafała Kiernickiego. Mimo wieku, nadal ofiarnie pracował w katedrze – niemal do ostatnich dni.
Do końca 1993 roku bp Rafał Kiernicki nieustannie święcił nowo otwierane kościoły. Na szczególną uwagę zasługują świątynie w Łopatynie, Nawarii, Semianówce, Niżankowicach, Busku, Gwoźdźcu, Draganówce oraz największy owoc jego starań – kościół parafialny w Winnikach. Ostatnią poświęconą przez niego świątynią był nowo wybudowany kościół pw. św. Mikołaja w Łanowicach, który w latach 1989–1994 obsługiwał ks. Gerard Liryk.
Z racji wrodzonej skromności oraz obawy przed niewłaściwym wykorzystaniem jego słów, o. Rafał unikał udzielania wywiadów osobom, których nie znał. Jeśli jednak przekonał się o szczerości rozmówcy, chętnie dzielił się wspomnieniami ze swojego życia oraz refleksjami na temat sytuacji Kościoła. W różnych publikacjach zachowało się wiele jego wypowiedzi – jednym z ostatnich był wywiad zatytułowany „Próbujemy żyć normalnie”, udzielony w kwietniu 1993 roku Andrzejowi Józefowi Maderze dla gazety „Ład”.
W rozmowie tej o. Rafał wspominał lata nauki i studiów we Lwowie, pracę duszpasterską w więzieniu oraz posługę w katedrze lwowskiej. Zapytany o najważniejsze problemy archidiecezji lwowskiej, odpowiedział: „Religia od 2–3 lat w zasadzie nie jest prześladowana. Natomiast występują duże zgrzyty i nieporozumienia na tle narodowościowym. Kościół na zachodniej Ukrainie traktowany jest jak dawniej – czyli nie najlepiej – nie z przyczyn religijnych, ale narodowościowych. Poza tym brakuje nam księży. Dziś jeden ksiądz musi obsługiwać minimum pięć parafii”.
Na pytanie, czy we mszach w katedrze uczestniczą wyłącznie Polacy, odpowiedział: „Przychodzi także bardzo wielu Ukraińców. Wynika to stąd, że kiedy grekokatolicy nie mieli swoich ośrodków, jedynym miejscem zebrań była dla nich katedra. Kościół był wtedy tak przepełniony, że nie można było przejść. Wspólne przeżywanie prześladowań wraz z unitami pozostawiło swoje ślady. Wielu grekokatolików przychodzi na nabożeństwa do nas nawet dziś, gdy mają już swoje kościoły”.
W dalszej części wywiadu bp Rafał wspomniał o trudnościach, jakie pojawiły się po 1991 roku w relacjach między Kościołem rzymskokatolickim a greckokatolickim. Zauważył, że wielu członków partii „Ruch” objęło stanowiska państwowe na Ukrainie. Przytoczył słowa przedstawiciela Cerkwi: „Sterniuk mówi tak samo jak Horyń. Nawet przecinek stawia w tym samym miejscu”.
Według bp. Kiernickiego, poprawa stosunków między Kościołami może nastąpić z czasem, wraz ze zmianami personalnymi i pokoleniowymi. Odnosząc się do sytuacji w Kijowie, zauważył: „Ich stosunek do katolicyzmu jest pozytywny. W Kijowie padło nawet kiedyś zdanie, że Lwów to osobna republika”.
Zapytany o współpracę z innymi wyznaniami, odpowiedział: „Nie ma takiej współpracy, a w odniesieniu do hierarchii greckokatolickiej można mówić nawet o wrogości wobec rzymskokatolików. Uważają, że kradniemy im wiernych, głównie dlatego, że obecnie rządzący i hierarchia unicka tworzą pewną jedność”.
Na pytanie o możliwość odprawiania mszy św. w katedrze po ukraińsku, bp Rafał odparł: „Być może kiedyś do tego dojdzie. W tej chwili jest to niemożliwe, gdyż z ostrą krytyką w tej sprawie wystąpili księża ukraińscy. To mogłoby być dla nich uderzenie, które groziłoby nie ukrytą, ale już otwartą rebelią wobec nas”.
Podsumowując wywiad, bp Rafał odniósł się do sytuacji Polaków na ziemi lwowskiej: „Jestem Polakiem, stoję po ich stronie. Jesteśmy tutaj, niestety, w mniejszości, i z tego, co widzę, rodacy umieją się liczyć z realiami. Żyjemy tak, jak na to pozwalają specyficzne uwarunkowania”.

Bp Rafał Kiernicki pozostawał aktywny niemal do ostatnich dni życia. Wytężona praca duszpasterska oraz lata spędzone w więzieniu osłabiły jego zdrowie. W ostatnim roku życia, 17 stycznia, wraz z abp. Marianem Jaworskim, dziękował Bogu w katedrze lwowskiej za odnowienie struktur Kościoła na Ukrainie. 2 czerwca 1995 roku był świadkiem pierwszej po wojnie procesji Bożego Ciała wokół katedry, prowadzonej przez nuncjusza apostolskiego abp. Antonio Franco, abp. Mariana Jaworskiego oraz bp. Marcjana Trofimiaka.
Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, 3 sierpnia 1994 roku bp Rafał został przewieziony do lwowskiego szpitala, gdzie jeszcze tego samego dnia odwiedził go abp Jaworski. W kolejnych dniach odwiedziny były kontynuowane. Ze względu na trudności z poruszaniem się oraz liczne schorzenia biskupa, abp. Jaworski przydzielił mu do pomocy diakona Władysława Smołynia, który zamieszkał z bp. Rafałem.
Przez pewien czas bp Rafał przebywał również w szpitalu w Krakowie, gdzie zdiagnozowano problemy z nerkami i sercem. Jednak już 29 sierpnia 1994 roku abp Jaworski odwiedził go ponownie we lwowskim szpitalu. Taki stan rzeczy trwał co najmniej do 14 stycznia 1995 roku, kiedy to abp. Jaworski odwiedził bp. Rafała Kiernickiego oraz ks. dra Henryka Mosinga.
Po wyjściu ze szpitala bp Rafał Kiernicki powrócił do katedry, gdzie – jak wcześniej – odprawiał msze święte i przez wiele godzin spowiadał penitentów. W 1995 roku uczestniczył w obradach XVII Konferencji Episkopatu Ukrainy, która odbyła się we Lwowie w dniach 24–26 maja pod przewodnictwem abpa Mariana Jaworskiego. Podczas konferencji funkcję przewodniczącego ds. Duchowieństwa i Powołań Kapłańskich objął bp Jan Purwiński, zastępując na tym stanowisku bpa Rafała Kiernickiego.
Pod koniec września 1995 roku nastąpiło gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia bp. Rafała. W dniu imienin, 29 września, po kolacji jego samopoczucie znacznie się pogorszyło. Podejrzewano zatrucie grzybami lub ostre zapalenie żołądka, z którym zmagał się od lat. W cierpieniu towarzyszył mu nieustannie abp. Marian Jaworski, mieszkający w tym czasie przy ul. Kwitki Osnowianenki 12 – w tym samym domu co bp. Rafał. Opiekę nad chorym sprawowały również siostry Franciszkanki Rodziny Maryi.
18 października bp Rafał został poddany pilnej operacji we lwowskim szpitalu. Choć zabieg przebiegł pomyślnie, osłabiony organizm nie odzyskał już sił. Pozostawał w szpitalu do 9 listopada, regularnie odwiedzany przez abp. Jaworskiego.
Na własną prośbę, 9 listopada 1995 roku bp Rafał powrócił do swojego mieszkania, gdzie spędził ostatnie dni życia, otoczony troską abp. Jaworskiego oraz sióstr marianek i józefitek. Arcybiskup codziennie przynosił mu Najświętszy Sakrament i udzielił sakramentu namaszczenia chorych. 22 listopada, podczas mszy św. w katedrze z okazji 51. rocznicy śmierci abpa Eugeniusza Baziaka, modlił się o zdrowie dla bp. Rafała, który gasł powoli. W ostatnim tygodniu życia nie mógł już przyjmować pokarmów. Nie był w stanie mówić, jedynie ciężko oddychał, choć wciąż rozpoznawał odwiedzających.
W czwartek, 23 listopada 1995 roku, około godziny 15:00, po wielu cierpieniach, bp. Rafał Kiernicki OFM Conv – długoletni proboszcz lwowskiej katedry – odszedł do wieczności. Przy jego łóżku czuwała s. Barbara, Franciszkanka Rodziny Maryi.

O śmierci bp. Rafała natychmiast został powiadomiony kanclerz kurii ks. Marian Buczek, który przybył do mieszkania i wraz z s. Barbarą odmówił różaniec za zmarłego sufragana archidiecezji lwowskiej. Klepsydry zawiadamiające o śmierci zostały rozwieszone na drzwiach katedry, a wieść o odejściu bp. Rafała błyskawicznie rozeszła się po całym Lwowie.
Abp Marian Jaworski rozesłał zaproszenia na pogrzeb do biskupów i osób bliskich zmarłemu. Telefonicznie zawiadomił nuncjusza apostolskiego w Kijowie oraz ks. Stanisława Dziwisza – sekretarza papieża Jana Pawła II. Powiadomiono również biskupów w Mińsku, Moskwie, Grodnie, Nowosybirsku, Karagandzie i Mołdowie. W Polsce zawiadomiono kard. Józefa Glempa, kard. Franciszka Macharskiego oraz arcybiskupów z Przemyśla, Lublina, Zamościa, Rzeszowa i Tarnowa. Osobne zawiadomienie otrzymał prowincjał franciszkanów w Krakowie. Pisma informujące o zgonie rozesłano także do biskupów greckokatolickich na Ukrainie, przedstawicieli władz miejskich i wojewódzkich we Lwowie oraz zwierzchników Kościołów prawosławnych i ormiańskiego. W polskich gazetach 25 listopada ukazały się specjalne nekrologi.
Jeszcze tego samego dnia wieczorem ciało bp. Rafała zostało przeniesione do lwowskiej katedry i umieszczone na katafalku w kaplicy bł. Jakuba Strzemię. Uroczystą mszę św. za zmarłego odprawił abp. Marian Jaworski, wygłaszając okolicznościowe kazanie.
Pogrzeb o. bpa Rafała Kiernickiego, z archiwum autora
Śmierć bp. Rafała pogrążyła w żałobie wielu ludzi, którzy korzystali z jego pracy duszpasterskiej i duchowego bogactwa. Tysiące osób przybywało do katedry, by się z nim pożegnać. W skupieniu podchodzili do otwartej trumny, w której spoczywał w franciszkańskim habicie i szatach biskupich. Niektórzy dotykali różańcem jego ciała, inni całowali konfesjonał przy kaplicy Najświętszego Sakramentu, przewiązany fioletową stułą i ozdobiony portretem bp. Rafała.
Adam Hlebowicz podsumował odejście bp. Rafała słowami: „Odchodzą ostatni wybitni Polacy, pamiętający jeszcze tamten przedwojenny Lwów, lecz i współtworzący jego powojenną rzeczywistość. Prof. Mieczysław Gębarowicz, dr Ludwik Grajewski, prof. Tadeusz Wilczyński, dr Irena Pelczarska, Józef Jagiełło, ks. Karol Jastrzębski, ks. Zygmunt Hałuniewicz, o. Serafin Kaszuba. Teraz dołączył do nich i spoczął w krypcie katedralnej biskup lwowski, franciszkański zakonnik, Dobry Pasterz – Rafał Władysław Kiernicki”.
Z tego okresu pochodzi również poruszający list jednej z chorych parafianek, skierowany do abp. Jaworskiego: „Ciężko mi przeżywać tę śmierć, bo płaczę nie łzami, lecz sercem i duszą. Tyle lat miałam w katedrze śp. ks. biskupa Rafała. Każdego dnia – rano, w południe i wieczorem – niestrudzonego w obowiązkach duszpasterskich, bez urlopu. Osobistość śp. ks. biskupa Rafała zrosła się z murami katedralnymi, z jego parafianami na wieki. Pół wieku stał z rozkazu Bożego na baczność. Stał dzień i noc, w pogodny dzień i w zawieję. Stał nieustraszony, na straży naszej religii i polskości. Obecnie przebrzmiał Boski rozkaz: Wolno, spocznij!”.
Kolejna msza św. przy zwłokach bp. Rafała została odprawiona przez abp. Jaworskiego w sobotę 25 listopada 1995 roku. Po niej odbyło się nabożeństwo żałobne sprawowane przez grekokatolików.
W Uroczystość Chrystusa Króla, 26 listopada o godz. 18:00, doczesne szczątki bpa Rafała zostały przeniesione z kaplicy do prezbiterium. Tego dnia abp. Jaworski ponownie odprawił mszę św. żałobną, a homilię wygłosił bp. Jan Olszański z Kamieńca Podolskiego. W swoim świadectwie wspominał: „Chociaż pochodzę z Kamieńca Podolskiego, to jednak wywodzę swoje korzenie z archidiecezji lwowskiej. W latach 40. byliśmy razem z księdzem biskupem Rafałem wikarymi w tej oto katedrze. Jakkolwiek na mocy repatriacji prawie wszyscy księża z archidiecezji lwowskiej wyjechali, to Lwów miał tę satysfakcję, że oprócz dwóch starszych kapłanów było nas czterech młodych. Ówczesna władza patrząc na tych czterech młodych, nie wytrzymała i urządziła pogrom. (…) W katedrze został tylko ojciec Rafał (…) Ta jego prawdziwie syzyfowa praca wymagała żelaznego zdrowia, bo potrzeba było przybyć na oznaczoną godzinę na pogrzeb na Cmentarz Janowski, znowu o umówionej godzinie na Cmentarz Łyczakowski lub na inny cmentarz lwowski. A przy tym nabożeństwa, praca kancelaryjna, wymagająca również zdrowych nerwów. Trzeba było przyjąć całe koleje ludzi do spowiedzi”.
Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 17 (477), 16 – 25 września 2025




