Ziemia wołyńska pamięta polskiego pisarza

Ziemia wołyńska pamięta polskiego pisarza

„Widziałem wiele ruin zamków, ale żaden nie wydawał mi się tak wspaniały, tak piękny, tak wymowny, jak ten. A może to imię Witolda dodaje mu uroku?” – pisał o zamku w Łucku J. I. Kraszewski (Fot. sumno.com)Obchody jubileuszu „Piewcy Wołynia”
Wielki Wołyń stał się drugą ojczyzną pisarza. Tu i dziś pamięta się o nim, jako o twórcy światowej sławy. W kwietniu br. wojewódzkie obchody pt. „Skrzydła natchnienia Józefa Ignacego Kraszewskiego” odbyły się ma ziemi starokonstantynowskiej w Chmielnickiem, gdzie pisarz mieszkał trzy lata. Pod koniec lipca uroczystości przeniosą się na Rówieńszczyznę, a ostatnio w Łucku odbyła się sesja naukowa, zatytułowana „Piewca Wołynia”.

Po Mszy św. w intencji Kraszewskiego w katedrze łuckiej pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, uroczyste otwarcie sesji odbyło się w bibliotece Wołyńskiego uniwersytetu.

 

Jak zaznaczył jeden z organizatorów konferencji, dr historii Oleg Sawczuk, jubileusz Kraszewskiego jest dobrą okazją do rozmyślań nad osobą człowieka, który łączy oba sąsiednie kraje. Pan Sawczuk uważa, że na Wołyniu udziela się zbyt mało uwagi uczczeniu jego pamięci i studiom nad jego twórczością. Dotychczasowe dokonania, przekonuje, zostały zrobione siłami entuzjastów, a chciałoby się, żeby więcej uwagi udzielano postaci Kraszewskiego, w tym przez lokalne władze. W Polsce rok 2012 został ogłoszony Rokiem Kraszewskiego. Dyrektor muzeum pisarza w polskim Romanowie Anna Czobodzińska-Pszybyszewska mówi, że to święto stało się podwójnym dla jej placówki – w tym roku obchodzą swoje 50. lecie.

„W Romanowie Józefa wychowywali jego dziadek i babcia, – opowiada pani Anna. – Było to jego ulubione miejsce. Dziadkowie oddali go do szkoły, po ukończeniu 4 klas, kolejne trzy lata nauki odbył w Lublinie. Tam zaczęły się kłopoty z matematyką i ojciec zabrał go do majątku Dołha koło Prużan na Grodzieńszczyźnie, gdzie mieszkali rodzice. Szkołę ukończył w Świsłowiczynach. Po śmierci dziadka rodzice przenieśli się do Romanowa. Rodzina pisarza mieszkała tam prawie do początku II wojny światowej. Na krótko przed wojną jeden z potomków pisarza sprzedał majątek. Chciano sprzedać też i dworek, ale nie zdążyli – spłonął w czasie działań wojennych”.

Rusłana Gusiewa i Anna Czobodzińska-Pszybyszewska spotkały się na ziemi wołyńskiej (Fot. Agnieszka Ratna)

Jak opowiada pani Anna, w powojennych latach dworek odbudowano, a w 1962 roku otwarto tu muzeum. W ciągu pół wieku udało się zebrać wiele eksponatów, związanych z Kraszewskimi – książki wydane w XIX wieku, kolekcję jego rysunków, obrazów olejnych i akwareli, przedmiotów z rodzinnego archiwum etc.

Wieloletnia współpraca łączy pracowników tej placówki z kolegami-muzealnikami z dworku-muzeum „Prużański pałacyk” i innych placówek na Białorusi. Między innymi z dziennikarką Rusłaną Gusiewą, która pracując w telewizji w Brześciu odkryła dla siebie spuściznę wielkiego pisarza. Dziś, po przejściu na emeryturę, pani Rusłana cieszy się, że nareszcie ma dość czasu do badania twórczości Kraszewskiego.

„Często jestem w Prużanach, – mówi pani Rusłana. – Jest tam budynek w stylu włoskiej willi, tzn. „Prużański pałacyk”. Obecnie jest tam muzeum, w którym w dwóch salach mieści się ekspozycja poświecona Kraszewskiemu. Część eksponatów – to kopie jego obrazów, fotografie rodzinne, grafiki, które przekazało muzeum z Romanowa”.

 

Jak powiedziała Rusłana Gusiewa, pomiędzy oboma muzeami zawarto umowę o współpracy na poziomie międzypaństwowym. W ramach umowy uczeni z Białorusi, badający życie i twórczość Kraszewskiego mają możliwość pracować w polskim muzeum w Romanowie. Obie panie po raz pierwszy są na Wołyniu. Mają nadzieję odwiedzić miejscowości, o których pisał, nawiązać stosunki z miejscowymi naukowcami badającymi twórczość Kraszewskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X