Zamiast strojów wieczorowych mundury wojskowe fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

Zamiast strojów wieczorowych mundury wojskowe

Wiele przedsiębiorstw na Ukrainie przekwalifikowało się na tory wojskowe. Kampania Grehori Textile wcześniej szyła odzież firmową dla różnych dziedzin biznesu. Teraz tam produkują odzież i wszystkie niezbędne rzeczy dla wojska ukraińskiego.

 

– Zajmujemy się teraz produkcją odzieży i różnych potrzebnych rzeczy dla żołnierzy – mówi Oksana Czerepanycz, dyrektor i właścicielka kampanii Grehori Textile. – W czasach pokoju szyliśmy odzież korporacyjną dla różnych biznesów. Na ogól ten biznes jest dla mnie dodatkowy. Ja uzupełniam profesjonalne kuchnie w szkołach i przedszkolach. W czasach pokoju właśnie tym się zajmowałam. Ale ponieważ jest wojna, muszę przełączyć swoją uwagę i uwagę mojego zespołu na to, by jakoś pomoc żołnierzom i przesiedleńcom. Dlatego nasz zespół w większości, prawie w całości pozostaje na Ukrainie. Z 50 pracowników tylko czterech wyjechało za granicę. Reszta pracują tutaj. Zajmujemy się organizacją pracy, produkcją. Teraz wielu naszych menedżerów i prawników są w pracy.

Szyjemy amunicję wojskową, bałakławy, ciepłe swetry, różną odzież, bieliznę, śpiwory, pościel dla przesiedleńców oraz odpowiadamy na inne zapotrzebowania – kamizelki odbłyskowe, przepaski na ręce.

Pracują u nas kilku pracowników, którzy przyjechali ze wschodu. Ogłosiliśmy, że nadajemy priorytet w zatrudnieniu żonom żołnierzy oraz kobietom, które zostały wymuszono przesiedlone. Tu, na terenach zachodnich jeszcze jakoś sobie dajemy radę, one natomiast potrzebują pomocy, dlatego żeby mogły zarobić na życie,

W czasach pokoju Ołena Olijnyk, projektantka odzieży dla kobiet, opracowywała kolekcje odzieży. Uczestniczyła w Tygodniach mody Lviv Fashion Week i tworzyła dla kobiet piękne rzeczy.

– Dzisiaj mamy trudny czas i jednoczymy swoje siły ze znaną firmą Gregori, na której czele stoi Oksana Czerepanycz – mówi Ołena. – Uczestniczymy w Ogólnoukraińskiej organizacji „Kobiety Biznesu Ukrainy”. Połączyłyśmy swe siły w kwestiach dizajnu, tworzenia miejsc pracy i szyjemy odzież na potrzeby wojska. Za każdym razem wynikają nowe zapotrzebowania i szybko się dostosowujemy.

Orysia Sadowska jest zawodowa krawcową.

– W czasach pokoju ubieraliśmy ludzi w piękne, lekkie szaty, suknie wieczorowe – mówi Orysia. – Mieliśmy tu kierunek hotelarsko-restauracyjny. Ubieraliśmy kucharzy, kelnerów, przystrajaliśmy hotele w zasłony, tiule, pościel. Teraz się przekwalifikowaliśmy w kierunku wojskowym.

Odzież dla wojska musi być przede wszystkim wygodna. By naszym chłopcom było wygodnie, nie obciążała, bo im jest ciężko nas bronić. Wkładamy duszę w tę odzież, chcemy by ich chroniła i żeby powrócili żywi i zdrowi do domów, do swych rodzin. Niech Pan Bóg i Matka Boska czuwają nad nimi i niech powróci pokój.

Wiktoria przyjechała do Lwowa z Doniecka w 2017 roku.

– Teraz tniemy resztki tkanin i przekazujemy do świątyń, gdzie są plecione siatki ochronne dla żołnierzy. Mamy

produkcję bezodpadową – mówi.

Do naszej rozmowy dołącza się też Nela z Kijowa.

– Dziecie wysłaliśmy do rodziny w Rumunii, by były bezpieczne – wyjaśnia. – Pomagam swojej Ukrainie, czym mogę. Prócz pracy w tej firmie zajmuję się też koordynacją pomocy humanitarnej. Zdążyliśmy przekazać żywność i leki do 12 wsi, które teraz są pod okupacją. Jeśli trzeba popracować przy rozładowaniu – robię to.

– Gdy zaczęła się wojna, my też przekwalifikowaliśmy się do szycia odzieży dla żołnierzy – mówi Karina, pomocnik kierownika przedsiębiorstwa. – Powstał problem z zaopatrzeniem w tkaniny, dlatego że dużo magazynów było na wschodzie Ukrainy i w Odessie. One są zablokowane, część zapasów zaczęto wywozić. Dlatego w pierwszym tygodniu było trudno zdobyć akcesoria i tkaniny. Jeśli tkaniny jeszcze można było jakoś znaleźć, to akcesoriów już było bardzo mało. Dlatego prawie każdy dzień jeździmy do magazynów we Lwowie. Potrzebujemy „pikselu” wojskowego. Poszukujemy tkaniny ripstop, coś takiego jak tkanina bolońska. Potrzebujemy też sprzętów zarówno nowych, jak i używanych – mogliśmy zatrudnić więcej szwaczek.

Poszukiwaniem nowych pracownic zajmuje się Maria, zajmująca się rekrutacją dla firmy Gregori:

– Teraz aktywnie szyjemy odzież dla potrzeb wojskowych, dlatego jesteśmy gotowi zatrudnić szwaczki i krojszynie. Pierwszeństwo mają przesiedleńcy i żony żołnierzy. We Lwowie takich teraz jest dużo – z Charkowa, Kijowa, innych miast. Szukają i mieszkanie, i pracę. Zapraszamy je, grunt by miały doświadczenie zawodowe.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X