Polscy dziennikarze wspierają ofiary wojny na Ukrainie Śniatyn

Polscy dziennikarze wspierają ofiary wojny na Ukrainie

Polscy dziennikarze nie tylko ofiarnie opisują wydarzenia związane z wojną na Ukrainie. Oni także szybko organizują pomóc humanitarną dla uciekinierów w tym kraju oraz przybyłych stąd do Polski uchodźców. We wtorek, 22 marca, na prośbę pochodzących z Polski księży misjonarzy i sióstr szarytek, którzy pracują w Śniatynie w obwodzie iwanofrankiwskim, w ciągu jednego dnia z Rzeszowa dostarczono żywność, środki higieny osobistej i wiele innych, najpotrzebniejszych rzeczy. We Lwowie dary zostały przeładowane dosłownie z kół na koła, z busa na bus.

– Pracujemy i służymy ludziom tutaj na terenie Ukrainy – powiedziała s. Marta ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. – My z siostrą do Śniatynia przyjechaliśmy z Odessy z ludźmi, którzy w tym czasie wyjeżdżali stamtąd. To są mamy i dzieci. Ich mężowie zostali bronić Ojczyzny, a te mamy z dziećmi przyjechały tutaj po to, by szukać schronienia. Dlatego że tam nie czuły się bezpieczne. W Śniatynie razem z siostrami, które tam posługują ubogim, przyjmujemy ludzi, którzy z różnych części Ukrainy przyjeżdżają. Są to ludzie i z Charkowa, i z Odessy, i z tych części, które są najbardziej objęte wojną. To są mamy, które potrzebują schronienia na kilka nocy czy na kilka dni. Potem pomagamy im wyjechać dalej czy przekroczyć granicę. To są też mamy z dziećmi, które proszą o to, żeby zostać i zamieszkać tu przez jakiś czas. Zabieramy pomoc humanitarną, dlatego że one przyjechali po prostu bez niczego.

Andrzej Klimczak, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oddział w Rzeszowie, wyjaśnił:

– Ten konwój nie jest wyjątkowy. Praktycznie od pierwszych dni wojny w Polsce zaczęto organizować magazyny, różne – i prywatne, i państwowe, i samorządowe. Mnóstwo tych darów napływa. Cały czas wiemy, jakie tu są ogromne potrzeby. Do tej akcji dołączyło się Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Nie tylko tu na Ukrainę staramy się przesyłać dary, ale w naszym ośrodku w Domu Pracy Twórczej w Kazimierzu Dolnym mamy dzieci z Domu Dziecka w Mariupolu. Też zawoziliśmy tam żywność, bo trzeba to towarzystwo jakoś utrzymać. Jest to trudne zadanie, ale jak państwo widzicie, Polacy na razie zdają egzamin na „piątkę” z plusem.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X