Święta Anna zaspokoi pragnienie fizyczne i duchowe fot. Dmytro Poluchowycz

Święta Anna zaspokoi pragnienie fizyczne i duchowe

W Gródku na Podolu poświęcone zostało źródło św. Anny i kapliczka przy nim. Uroczystość odbyła się 26 lipca. Wydawać by się mogło, że jest to rzecz naturalna. Takie bliźniacze kapliczki nad źródełkami lub oddzielnie stojące spotyka się na każdym kroku. Ale ten przypadek jest wyjątkowy.

Nawet zewnętrznie kapliczka nie jest podobna do innych i ma całkowicie oryginalną architekturę. Kapliczka została zbudowana dzięki inicjatywie organizacji „Młodzież Polska Ziemi Gródeckiej”.

– Pomysł uporządkowania źródła św. Anny pojawił się jako dopełnienie inicjatywy ustanowienia znaku pamiątkowego w miejscu zrujnowanego kościoła pw. św. Anny, stojącego dawniej w sąsiedztwie – opowiada prezes „Młodzieży Polskiej” Roman Juszczyszyn.

Kościół św. Anny, lata 30. XX w.

Kościół pw. św. Anny

Świątynia zniszczona przez komunistów miała interesującą historię. Pierwotny drewniany kościół powstał na przełomie XV–XVI wieków, ale w 1582 roku spalili go Tatarzy. Odbudowano go, lecz też nie stał długo i został zniszczony podczas walk z Turkami.

Po odejściu wojsk osmańskich nie zapanował niestety na Podolu pokój. Początek XVIII wieku – to nieprzerwany ciąg buntów i powstań, gdy nie czas na odbudowę świątyń. Właściwie nie miał kto odbudowywać, bo ziemia opustoszała. Aby poprawić ten stan, Zamoyscy, ówcześni właściciele Gródka, przesiedlili na Podole Mazurów. Wówczas Gródek stał się polską enklawą, a nazwiska Mazur, Mazurkiewicz, Mazurenko stały się najpopularniejsze na tych terenach.

Podczas wojen z Turkami zniszczony został również zamek w Gródku – dawniej jeden z najpotężniejszych na Podolu. Zamoyscy nie odbudowywali już fortecy, nie było takiej potrzeby. Resztki fragmentów murowanych (sam zamek był drewniano-ziemny) rozebrano i budulec wykorzystano do wzniesienia kościoła pw. św. Anny. Świątynię konsekrowano w 1732 roku.

Pod koniec XVIII wieku władze carskie pod pretekstem rozbudowy umocnień Kamieńca Podolskiego zlikwidowali klasztor franciszkanów, zakonników zaś wypędzono z miasta. Znaleźli wówczas przytułek w Gródku. W miasteczku od 1737 roku istniał już klasztor franciszkański. Wraz z wygnańcami z Kamieńca przybył do Gródka cudowny obraz św. Antoniego z Padwy, czczony na całym Podolu. Do dziś ten święty uważany jest za patrona miasta. Początkowo obraz umieszczono w kościele św. Anny, następnie przeniesiono do wybudowanego z fundacji Zamoyskich kościoła pw. św. Stanisława. Po zamknięciu i zniszczeniu świątyni obraz przechowali wierni. Dziś jest chlubą i najważniejszą relikwią kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika.

Z kościołem św. Anny związana jest legenda, która może być typową dla większości świątyń podolskich, wzniesionych nad urwistymi brzegami wąwozów. Ze względu na ukształtowanie geograficzne Podola takich kościołów jest wiele. Istnieje wiele wersji tej legendy, ale przekazuję najbardziej dramatyczną:

Pewnego razu spłoszone konie poniosły powóz, którym podróżowały dzieci i małżonka Jana Zamoyskiego. Nieszczęsnym nie pozostawało nic innego, jak gorąca modlitwa do św. Anny. Prośby dziatek zostały wysłuchane i powóz na moment zatrzymał się nad samym urwiskiem. Tego momentu wystarczyło, aby wyskoczyć z powozu. W miejscu cudownego ocalenia swojej rodziny Zamoyski nakazał wybudować kościół.

Ta opowieść dokładnie powtarza się w historii powstania kościoła pw. Nawiedzenia św. Elżbiety przez Najświętszą Maryję Pannę w Kitajgrodzie koło Kamieńca Podolskiego.

O kapliczce

Niecałe sto metrów od miejsca, gdzie stała świątynia i kilkadziesiąt metrów od dawnego zamczyska wypływa wielkie naturalne źródło, czczone od dawna jako uzdrawiające. Nie wykluczam, że pochodzenie tych wierzeń sięga głęboko do czasów pogańskich, bowiem teren zamczyska, gdzie stał kościół, przed wiekami zajmowało grodzisko. Tu naprasza się analogia do dawnych miejsc kultu – Zbruczańskiego Centrum Kultowego. Po latach te źródła czczone były jako święte już przez chrześcijan i są czczone do dziś.

O źródle też jest interesująca legenda:

Do lat 60. XX w. było to naturalne źródło pośród skał, skąd wodę czerpano wiadrami. Potem ze względów sanitarnych zostało przykryte betonową płytą z kołowrotkiem i odtąd bardziej przypomina zwykłą studnię.

Historia wydarzyła się w połowie XIX wieku, wówczas źródełko miało jeszcze kształt niewielkiego jeziorka. Po wodę przychodzili tu mieszkańcy z całej okolicy. Gródek był w tym czasie wielonarodowym miasteczkiem z liczną społecznością żydowską. Srebrny medalion błyszczący na dnie jako pierwsza zauważyła Żydówka. Kobieta od razu pojęła, że mąż może dobrze sprzedać go w swoim sklepie. Spróbowała zaczerpnąć go wiadrem. Ale medalion, jak rybka, odpłynął pod przeciwny brzeg. Kobieta spróbowała znów – i nic z tego. Próbowały wydobyć go i chrześcijanki – ale im również się nie udawało. Wówczas poproszono księdza z sąsiedniego kościoła św. Anny. Gdy pomodlił się nad źródłem, medalion sam przypłynął mu do rąk. Gdy wydobyto go z wody, okazało się, że na medalionie jest wyobrażenie św. Anny.

Od tej chwili woda w źródełku stała się leczniczą. Powiadają, że pomaga kobietom bezpłodnym w zajściu w ciążę. Nie ma tu nic dziwnego, bowiem sama św. Anna urodziła przyszłą Matkę Chrystusa dopiero po 20 latach bezdzietnego małżeństwa.

Tę historię niejednokrotnie wspominał w swoim kazaniu biskup podolski Leon Dubrawski, który dokonał poświęcenia kapliczki i źródła. Podkreślał, że ta woda już wielokrotnie pomagała kobietom i nadal będzie pomagała. Ale biskup podkreślał, że bez głębokiej wiary nie należy oczekiwać cudu – sama woda, bez wiary i modlitwy może jedynie ugasić pragnienie. Zaznaczał, że wizyty do wróżek i uzdrawiaczy mogą początkowo pomóc, ale mogą też mieć groźne następstwa. Jedynie Kościół i kapłan, powołany przez Boga, jest obdarzony mocą:

– Człowiek, który naprawdę wierzy w Boga, nie będzie pokładał nadziei w zabobonach i wróżkach – podkreślał biskup. Jako przykład stawiał św. Annę, która w swoim życiu polegała wyłącznie na Bogu i na modlitwie i została nagrodzona, stając się matką Najświętszej Maryi Panny.

Kapliczka

Pomysł ustawienia pamiątkowego znaku w miejscu zniszczonego kościoła i budowy kapliczki zrodził się w 2019 roku, ale do prac przystąpiono dopiero wiosną 2020. Kapliczka miała być ukończona w tymże roku, pandemia COVID pokrzyżowała jednak te plany – nie zebrano potrzebnych kosztów i nie ukończono budowy. Ludzie głównie pracowali jako wolontariusze, ale praca specjalistów i materiały kosztowały niemało.

– Ogółem wyniosło nas to około 70 tys. hrywien – mówi Roman Juszczyszyn. – Główną część pieniędzy przekazali nasi mieszkańcy, którzy obecnie pracują w Polsce. Dołączyli też miejscowi dobroczyńcy i zwykli nieobojętni ludzie.

Projekt kapliczki opracował artysta rzeźbiarz Iwan Tłusty, a obraz, przedstawiający św. Annę jest autorstwa siostry Tatiany Marii z zakonu Niepokalanej Oblubienicy Ducha Świętego. Dach z układem łuskowym wykonał blacharz z wioski Klinowe Antoni Ostrowski, kowal z Gródka Oleksy Borysowski wykuł oryginalny piękny krzyż.

– Chociaż budowie kapliczki patronowała parafia rzymskokatolicka, to jednak świadomie unikaliśmy typowo katolickiej stylistyki – opowiada pan Roman. – Gródek jest miasteczkiem wielonarodowościowym i „sprywatyzować” źródło, które wszyscy czczą, nie mieliśmy prawa. Dlatego powstała wspólna, ekumeniczna kapliczka.

W poświęceniu kapliczki oprócz biskupa Leona Dubrawskiego i księży Wiktora Łutkowskiego i Andrzeja Siedleckiego uczestniczyli o. Zinowij Małaniuk z Cerkwi Greckokatolickiej i o. Pawło Gliński z Cerkwi Prawosławnej.

fot. Dmytro Poluchowycz

Podczas ceremonii poświęcenia obecni zapamiętali Rycerzy św. Jana Pawła II w ich czarnych haftowanych żółtym kolorem pelerynach, którzy dodali splendoru uroczystości.

W ten sposób w Gródku Podolskim pojawiło się jeszcze jedno miejsce, dokąd można przyjść i zaspokoić pragnienie fizyczne i duchowe.

Dmytro Poluchowycz

Tekst ukazał się w nr 14 (378), 30 lipca – 30 sierpnia 2021

Dmyto Poluchowycz. Za młodu chciał być biologiem i nawet rozpoczął studia na wydziale biologii. Okres studiów przypadał na okres rozpadu ZSRS. Został aktywistą Ukraińskiego Związku Studentów. Brał udział w Rewolucji na Granicie w styczniu 1991 roku. Był jednym z organizatorów grupy studentów, która broniła litewskiego Sejmu. W tym okresie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pierwsze publikacje drukował w antysowieckim drugim obiegu z okresu 1989-90. Pracował w telewizji, w prasie ukraińskiej i zagranicznej. Zainteresowania: historia, krajoznawstwo, podróże.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X