Polskie rezydencje w granicach I Rzeczypospolitej. Część 3 Dawny dwór Rulikowskich w Zawadówce (fot. Dmytro Antoniuk)

Polskie rezydencje w granicach I Rzeczypospolitej. Część 3

Tym razem odwiedzimy rezydencje na południowym zachodzie Ziemi Kijowskiej, południu Żytomierszczyzny i wschodnich terenach obw. chmielnickiego. W czasach I Rzeczypospolitej były to wschodnie ziemie Wołynia i Podola.

Ziemia Kijowska, jakkolwiek brzmi to niewiarygodnie, zachowała wiele dawnych polskich dworków, chociaż ruinę większości z nich opisała Maria Dunin-Kozicka w książce Burza od Wschodu. Takim dworkiem była dawna posiadłość Lucjana Burczak-Abramowicza w Wołodarce, w której było wiele obrazów Chełmońskiego, Siemiradzkiego i Kossaka oraz rzeźby Bertoliniego i Pamploniego. Po wspaniałym pałacu nie zachowało się nic, chociaż miejscowi twierdzą, że restaurację „Majątek” przebudowano z fragmentów komnat rezydencji. Zachowały się resztki parku.

Burczak-Abramowicze herbu Lubicz skupywali te tereny w połowie XIX wieku. Wuj Lucjana, Leopold Robert Burczak-Abramowicz w 1840 roku zakupił u Diakowskich Chutory Wołodarskie, leżące na południe od Wołodarki. Przeniósł tu swoich poddanych i rozpoczął aktywnie gospodarzyć na roli – hodować buraki cukrowe. Wówczas tę osadę przemianowano na Zawadówkę.

W 1878 roku ziemie te Burczak-Abramowicz przekazał w posagu swej córce Adeli, która wyszła za mąż za Erazma Ludwika Rulikowskiego herbu Korab. Był on siostrzeńcem słynnego krajoznawcy Edwarda Rulikowskiego z Motowidłówki. Erazm również pasjonował się historią i był członkiem kolegium redakcyjnego Geograficznego Słownika Królestwa Polskiego. Wybudował w Zawadówce piętrową willę nad stawem i oficyny dla gości. Wysadził również aleję prowadzącą do willi. Tu zmarł jego ojciec, a teść Adeli, heraldyk Wacław Rulikowski. Nie wiadomo, co stało się z rezydencją, bowiem przewodnik Cały Kraj Południowo-Zachodni. 1913 podaje, że ostatnim właścicielem majątku był Mieczysław Kobylański.

W okresie komunistycznym aleję częściowo zniszczono, a park zaniedbano. Jednak zachowały się zabudowania gospodarcze. Umieszczono tu pierwotnie szkołę, a w roku 1968 – fabryczkę konserw. W pierwszej dekadzie XXI w. obiekt wykupił jakiś biznesmen z Kijowa o imieniu Wiktor i przeprowadził olbrzymie prace konserwatorskie. Na piętrze urządzono pomieszczenia mieszkalne, a na parterze – magazyn czosnku, który nowy właściciel zaczął tu hodować.

Gdy odwiedziłem majątek, pan Wiktor przyjął mnie serdecznie, zaprosił i oprowadził po wnętrzu. Niestety, fabryczka konserw dogłębnie zniszczyła cały wystrój wewnętrzny. Najważniejsze jest to, że budynek nadal żyje i ma właściciela.

W okolicach majątku w licznych kurhanach znajdowano kości olbrzymów, które rozsypywały się przy dotknięciu.

Pozostałości rezydencji w Hołodkach (fot. Dmytro Antoniuk)

Wioska Hołodki na południe od Tetyjowa przyciąga resztkami rezydencji nieznanych właścicieli. W XIX wieku te tereny należały do Kopczyńskich, w 1900 roku – do Marii Hulewicz, a od 1910 wspominany jest Mieczysław Kobylański. Podobno skupywał tu ziemie do wybuchu I wojny światowej. Sądząc z architektury, zabudowania mogły zostać wzniesione pod koniec XIX wieku lub przed samą rewolucją. Wszyscy wspomniani właściciele byli prawdopodobnie ich budowniczymi. Skromny budynek na skraju wsi w okresie sowieckim był stołówką brygady traktorzystów miejscowego kołchozu. Ochroniarz, który pilnuje obecnie tego prywatnego obiektu, twierdzi, że nie był to główny budynek, więc prawdopodobnie znów mamy do czynienia z oficyną dawnej rezydencji.

Skoro już wspomnieliśmy Tetyjów, to warto tu wstąpić nad brzeg rzeki Rośki. Na końcu ul. Jarosława Mądrego zachował się piętrowy budynek, należący kiedyś do Marii Moroczyńskiej. Tadeusz Epsztein w swej książce Polska własność ziemska na Ukrainie wspomina, że książę Franciszek Ostrowski sprzedał Tetyjów Maszkiewiczom, a ci – Karolowi Weryha-Darowskiemu, którego wnuczka, wspomniana Maria Moroczyńska, otrzymała te tereny w posagu.

Obecnie budynek stoi opuszczony. Z wystroju zachowały się jedynie resztki drewnianych schodów. W okresie sowieckim była tu szwalnia.

W Tetyjowie należy koniecznie zobaczyć kaplicę rodziny Świejkowskich, stojącą przy zmienionym na fabryczkę kościele pw. Jana Nepomucena.

Kolumny dworu w Denihówce (Denhoffówce) (fot. Dmytro Antoniuk)

Również na południe od Tetyjowa leży wioska Denichówka. W rzeczywistości jest to zmieniona nazwa oryginalnej Denhoffówki.

Wioskę założyła w XVIII wieku Konstancja z Denhoffów Sanguszkowa. Była aktywną uczestniczką konfederacji barskiej w Gdańsku. Wyszła za mąż za hulakę Józefa Rogalińskiego, któremu początkowo przekazała zarządzanie swoimi dobrami i finansami. Mąż szybko wszystko przepuścił i zostawił ją jedynie w skromnym budynku w Warszawie. Konstancja pisała do swoich ekonomów w Denhoffówce, żeby nie wykonywali rozporządzeń Rogalińskiego, by mogła chociaż częściowo zachować swój majątek. Klucz dóbr zapisała Franciszkowi Ledóchowskiemu, a pod koniec XIX wieku Denhoffówka należała już do właściciela ziemskiego Antoniego Rogozińskiego z pobliskiej Stadnicy (majątek się zachował). Ten wybudował w Denhoffówce cukrownię i dworek dla dyrektora cukrowni.

Prawdopodobnie sam Rogoziński mieszkał tu przez pewien czas, a dyrektor po prostu podtrzymywał dom w stanie używalności. Następnie majątek przejął jego syn Ernest, ale już w 1910 roku Denhoffówka przeszła w ręce Rosjanina Wasyla Ryndina.

W okresie sowieckim pałacyk przemianowano na Dom kultury, dobudowując wielką salę kinową z lożą orkiestrową. Budynek ten stoi do dziś, opuszczony, ale w całości.

Koło Piatyhor (polska rezydencja i cerkiew z XVIII wieku) leży wioska Nienadycha. Zachował się tu skromny, ale niezwykle sympatyczny dworek słynnego krajoznawcy i kronikarza Eustachego Iwanowskiego „Helleniusza”, którego główna rezydencja znajdowała się w Chałaimgródku – obecnie Horodkiwcach. Rezydencja nie zachowała się, wobec czego dworek w Nienadysze nabiera większego znaczenia.

Wciąż okazały drewniany ganek dworu Iwanowskiego we wsi Nienadycha (fot. Dmytro Antoniuk)

Absolwent Liceum Krzemienieckiego, Eustachy Iwanowski wydawał, przeważnie za granicą, liczne prace o polskiej szlachcie Wołynia i Ziemi Kijowskiej. Zmarł w 1903 roku i pochowano go w kościele w Białopolu. Kościół w 1950 roku wysadzono w powietrze.

Ostatnimi właścicielami dworku Iwanowskiego w Nienadysze byli bracia Mariusz i Eustachy Żmigrodzcy – synowie dzierżawcy dworku w Chałaimgródku Romualda Żmigrodzkiego.

Po zajęciu terenów przez bolszewików mieściły się tu kolejno: szkoła, biura rady wioski, poczta, biblioteka i przedszkole. To ostatnie przeniosło się do nowego budynku, a opuszczony dworek przekazano w prywatne ręce. Nowy właściciel urządził tu warsztat i stara się przynajmniej utrzymywać budynek, chociaż w 2020 roku zawaliła się jedna z czterech drewnianych rzeźbionych kolumn ganeczku. Od strony rzeki budynek posiada niewielki taras, a po przeciwnej – skromną wieżę. Z dawnego wspaniałego parku zachował się jedynie stary modrzew, rosnący na wprost przed gankiem.

Dmytro Antoniuk

Tekst ukazał się w nr 3-4 (367-368), 19 lutego – 15 marca 2021

Dmytro Antoniuk. Autor licznych przewodników po Ukrainie oraz książki w dwóch tomach "Polskie zamki i rezydencje na Ukrainie". Inicjator dwóch akcji społecznych związanych ze zbiórką środków na remont zamku w Świrzu w latach 2012-2013. Tłumacz z języków polskiego, angielskiego i niemieckiego. Stypendysta Programu "Gaude Polonia" w roku 2016, w ramach którego przetłumaczył księgę Barbary Skargi "Po wyzwoleniu: 1944-1956", która ukazała się po ukraińsku w wydawnictwie "Knyhy XXI". Razem z Pawłem Bobołowiczem był autorem akcji "Rok 1920: Pamięć w czasach pandemii", w wyniku której powstała mapa interaktywna miejsc pamięci na Ukrainie oraz foldery, wydane przez Konsulaty RP we Lwowie i Winnice. Od listopada 2020 roku jest autorem i prowadzącym audycji radiowej na Radio WNET - "Wspólne Skarby". Stały autor Kuriera Galicyjskiego od 2008 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X