Ukraina ma szansę stać się normalnym, europejskim krajem

Ukraina ma szansę stać się normalnym, europejskim krajem

Z Pawłem Zalewskim, polskim eurodeputowanym współprzewodniczącym Forum Polsko-Ukraińskiego Partnerstwa, na temat umowy stowarzyszeniowej i stosunkach polsko-ukraińskich rozmawiał Dariusz Materniak, red. naczelny portalu polukr.net.

Jak ocenia Pan na chwilę obecną szanse na postęp integracji Ukrainy z Unią Europejską, czyli na podpisanie w najbliższym czasie umowy stowarzyszeniowej?
Trudno powiedzieć jakie są szanse. Sytuacja się zmieniła, o ile rok temu miałem głębokie przekonanie, że są takie państwa jak Niemcy – które nie chcą podpisać tej umowy bez radykalnych reform po stronie ukraińskiej i raczej traktują sytuację w ten sposób, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej będzie efektem zasadniczych zmian na Ukrainie, a z kolei rząd ukraiński jest zainteresowany reformami i chce wprowadzić w życie umowę, to dzisiaj mam odmienne wrażenie. Wydaje się, że rząd niemiecki złagodził stanowisko i zaczyna podzielać polski punkt widzenia, który mówi, że umowa stowarzyszeniowa jest raczej instrumentem zmiany, że ma dostarczyć społeczeństwu ukraińskiemu instrumentów nacisku na władze, aby dokonywały reform. Z kolei pomimo składanych deklaracji, zmian nie chcą tak naprawdę władze Ukrainy. Jednocześnie, wszystko wskazuje na to, że toczą się rozmowy pomiędzy Ukrainą a Rosją o warunkach wejścia Ukrainy do struktur Unii Celnej.

Faktycznie Ukraina pozostaje blisko powiązana z Rosją i krajami Unii Celnej, zwłaszcza pod względem gospodarczym. Jakie widzi Pan możliwości ułożenia stosunków pomiędzy Ukrainą, a UE i Unią Celną?
Unia Celna pozostaje instrumentem imperialnej polityki Rosji, mającej na celu w taki sposób zorganizować przestrzeń poradziecką, aby służyła ona interesom rosyjskich oligarchów i samego Kremla. Oczywistym jest, że Ukraina ma bardzo silne związki gospodarcze z Rosją – jedna trzecia wymiany handlowej to właśnie obroty z tym obszarem i jest zrozumiałe, że Ukraina powinna mieć możliwości współpracy z tymi krajami. Niemniej jednak, jeśli chodzi o kwestie formalne, regulacji formalnych relacji handlowych – oba kraje są członkami WTO, po drugie zaś, jeżeli Ukraina podpisze umowę stowarzyszeniową i umowę o wolnym handlu, a w przyszłości UE podpisze podobne porozumienie handlowe z Rosją, to reguły tej umowy będą obowiązywały także Ukrainę. Jeżeli nie byłoby imperialnych zamierzeń ze strony Rosji, nie byłoby żadnego problemu aby znaleźć takie trójstronne porozumienie. Umowa o wolnym handlu pomiędzy Rosją, a Ukrainą została zresztą już zawarta i niestety, ze względu na to, że Rosja traktuje instrumenty gospodarcze jako narzędzie swojej polityki imperialnej, sprawa członkostwa Ukrainy w Unii Celnej może stanowić problem.

Czy z punktu widzenia Europy, formuła 3+1 jaką proponuje Ukraina stronie rosyjskiej jest do zaakceptowania?
Przede wszystkim, jak wiemy, taka forma współpracy jest nie do zaakceptowania przez Rosję – Moskwa odrzuciła tą propozycję. Gdyby nawet jednak Rosja zaakceptowała takie rozwiązanie, pozostaje pytanie w jaki sposób miałoby wyglądać to porozumienie i czego miałoby dotyczyć, ponieważ w wielu punktach członkostwo w Unii Celnej jest sprzeczne z zasadami funkcjonowania umowy stowarzyszeniowej. Oczywiście, jak najdalej idące zniesienie barier handlowych pomiędzy Rosją a Ukrainą leży w interesie obu tych krajów i tutaj Ukraina może otrzymać tylko i wyłącznie wsparcie ze strony UE i Polski.

 

Europoseł Paweł Zalewski (Fot. pawelzalewski.eu)Wracając jeszcze do samej umowy stowarzyszeniowej: poza problemami natury prawnej, jakie musi rozwiązać Ukraina pozostaje jeszcze sprawa Julii Tymoszenko i Jurija Łucenko. Co w sytuacji, gdy kwestie te nie zostanie rozstrzygnięta do momentu podpisania umowy?
Unia Europejska nie traktuje tych dwóch kwestii łącznie. Domagamy się jednoznacznie zwolnienia z więzienia zarówno Julii Tymoszenko jak i Jurija Łucenko, uważamy, że zostali oni skazani z powodów politycznych, natomiast nie ma bezpośredniego związku pomiędzy zwolnieniem tych osób, a podpisaniem umowy stowarzyszeniowej. Trzeba pamiętać, że największym problemem w związku z podpisaniem umowy ze strony ukraińskiej jest brak woli tamtejszych elit do rozwiązania najpoważniejszego problemu, czyli aktywnej walki z korupcją, która jest logiką systemu społecznego, politycznego i gospodarczego na Ukrainie. Jeżeli byłaby determinacja w tej sprawie ze strony ukraińskiej, wszystkie inne problemy zostałyby usunięte – korupcja jest tym, co w największym stopniu pogrąża Ukrainę.

Czy jest możliwe, że po podpisaniu porozumienia będzie większa determinacja ze strony ukraińskiej aby wprowadzać reformy?
Umowa zawiera zobowiązania formalne, już nie tylko wobec ukraińskiego narodu, ale także wobec Unii Europejskiej, aby dokonywać reform. Istnieją konkretne instrumenty, w formie zachęt, którymi UE może się posłużyć, aby były one realizowane, ale również konkretne instrumenty arbitrażu i kar, na wypadek, gdyby tak się nie stało.

Czy nie ma zatem obawy, że nawet po podpisaniu, jeśli warunki umowy nie będą realizowane, utknie ona na etapie ratyfikacji?
Tak naprawdę ratyfikacja nie jest najważniejsza, istnieje bowiem możliwość wprowadzenia w życie najważniejszej części umowy – porozumienia o wolnym handlu bez ratyfikacji przez parlamenty narodowe, a po ratyfikacji przez parlament ukraiński, a po nieformalnej zgodzie Parlamentu Europejskiego. Podpis powinien wystarczyć, aby w szybkim tempie weszła ona w życie. Umowa sama w sobie jednak niczego nie rozwiązuje – ona tylko tworzy instrumenty i jeśli Ukraińcy nie będą skutecznie naciskali na władze, aby postanowienia tego porozumienia były realizowane, to nic z tego nie wyjdzie.

X