Na granitowych skałach

Na granitowych skałach

Wszystko, co zostało z pałacu Olizarów (Fot. Dmytro Antoniuk)Co pozostało?
Przed rewolucją bolszewicką w Korostyszewie było aż sześć synagog, dwie cerkwie prawosławne, kościół i kircha luterańska, do której chodzili Niemcy – sukniarze, zaproszeni do miasta przez tegoż Gustawa Olizara. Do naszych czasów zachowała się jedynie świątynia katolicka. Stało się tak jedynie dlatego – jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, – że w latach 30. ubiegłego wieku urządzono tu salę kinową. Zburzono wieżyczki-sygnaturki i fronton, zniszczono wszystkie zdobienia, w tym – obraz „Ukrzyżowanie”, dzieło Franciszka Smuglewicza, autora malowideł na Uniwersytecie Wileńskim. Nietknięte pozostały jedynie groby Olizarów, chociaż w podziemiach przez pewien czas było więzienie. Na początku lat 90. zbezczeszczoną świątynię zwrócono wiernym i obecnie wygląda ona tak samo, jak i sto lat temu. Interesujące jest to, że w odnowieniu wieżyczek brał udział starszy mężczyzna, który, będąc młodzieńcem, burzył je.

 Bardzo pomógł w sprawie odbudowy potomek niegdysiejszych właścicieli – warszawiak Jan Olizar, który sfinansował odnowienie kaplicy i nowe witraże. Przywiózł również wykonane na Wawelu herby, które umieszczono na wieżyczkach.

Los pałacu Olizarów jest o wiele bardziej tragiczny. Z nieznanych powodów, został rozebrany już w okresie niepodległości Ukrainy (!) u schyłku lat 90. Być może, ktoś ze współczesnych możnowładców zechciał wybudować sobie willę ze starej cegły… Pozostały jedynie cztery kolumny, na których tle, wedle ironii losu, bardzo lubią robić sobie zdjęcia nowożeńcy. Opodal stoi nieduży budynek w stylu niemieckim – dawna biblioteka letnia hrabiów Olizarów. Dalej zaczyna się park. Jest zaniedbany i zaśmiecony. Nie ma ani śladu po altankach na wysepkach pośród jezior. Jedynie w jednym miejscu park sprawia miłe wrażenie – tam, gdzie stoją rzeźby dłuta miejscowego mistrza Witalija Rożyka. Obok, tam, gdzie park graniczy z parkanami domów prywatnych, bije źródło wody, mającej właściwości lecznicze. Powiadają, że jej właściwości w niczym nie są gorsze od wód Chmielnika.

Na koniec, aby podróż do Korosteszowa nie pozostawiła w duszy jedynie smutku , można się przejść wzdłuż malowniczego brzegu Cietrzewia i spróbować odnaleźć następną skałę z napisem „JADWINIA” z datą „1849”. Został wyryty z rozkazu Gustawa Olizara ku czci jego siostry Jadwigi.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 6 (58) 1 kwietnia 2008

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X