Lwów po polsku

Lwów po polsku

Każdego roku wzrasta ilość książek poświęconych naszemu miastu. Są to zarówno publikacje lwowskich autorów, jak i tych z Polski, a także z innych krajów. Można byłoby pomyśleć, że wyczerpano prawie wszystkie tematy, omówiono najważniejsze zabytki i wydarzenia historyczne. Jednak tak nie jest!

Prawdziwy naukowiec lub krajoznawca zawsze znajdzie swój temat i tylko od jego talentu i uporczywej pracy zależy czy jego dzieło będzie ciekawe, warte uwagi i znajdzie swoich czytelników, a autor wielbicieli. Właśnie taką pozycją jest zaprezentowana 21 listopada książka „Lwów po polsku”. Książkę opracowały dwie młode entuzjastki, Ukrainki, Iwanna Honak i Ksenia Borodin. Obie są absolwentkami studiów podyplomowych we Lwowie na Akademii Zarządzania.

Książka „Lwów po polsku” przedstawia napisy w języku polskim, które można spotkać w naszym mieście, na ulicach, kamienicach i świątyniach… Jest to pierwsza z pięciu zaplanowanych pozycji z tej serii i dotyczy w pierwszej kolejności napisów na lwowskich kamienicach i ma podtytuł „Imię domu i inne napisy”. Można byłoby pomyśleć, że są to tylko pozostałości starych przedwojennych czasów, ślady historii, ślady przeszłości. Ale nie. Tamte napisy są całkiem niezależną częścią naszego codziennego życia i przekazują dla nas całkiem konkretną informację, która chcemy czy nie, ale działa na naszą wyobraźnię. To tylko okruchy nie tak dawnej historii i rzeczywistości, którą starannie niszczono przez wszystkie powojenne lata, a nieraz i obecnie.

Część współczesnych mieszkańców naszego miasta chciałaby zapomnieć tę historię, lub przepisać ją inaczej, ale te napisy, stare malowidła, stare elewacje kamienic nie dają im tej szansy. Działają na podświadomość nawet najbardziej wojowniczo nastawionych do dawnej historii. W książce młodych autorek przedstawiono kilkaset napisów z ponad 500 budynków. Większość z nich jest częściowo zniszczona, strasznie zaniedbana. Wydaje się, że nikomu nie są potrzebne i umierają śmiercią naturalną w czasie kolejnych remontów. Minie jeszcze trochę czasu – i już ich nie będzie. Nie będzie komu przypominać o starych czasach, o niewygodnej dla niektórych historii naszego miasta, o dawnych mieszkańcach tych kamienic. O tych, kto tu mieszkał, umierał czy został stąd wygnany na zawsze…

Na projekt młodych entuzjastek zwrócił uwagę Konsulat Generalny RP we Lwowie. Z zainteresowaniem i życzliwie pomagał radą i dobrym słowem konsul Marian Orlikowski. Konsulat wspomagał również finansowo druk tej książki. Na prezentacji „Lwów po polsku” w językach polskim i ukraińskim przybyli licznie zainteresowani – ludzie  różnych narodowości. Zauważyłem znajomych Polaków, Ukraińców, Rosjan, Żydów. Obecni byli konsulowie Andrzej Drozd i Marian Orlikowski.

Konsul Andrzej Drozd na wstępie powiedział: „W książce ciekawie przedstawiono fragment historii Lwowa, fragment jego przeszłości. Stare napisy mają ogromną magię i siłę przyciągania. Należą niby do przeszłości, ale są też częścią współczesnej kultury Lwowa. Historię tworzą ludzie, te napisy właśnie o nich informują, o ich obecności w tym mieście. Bardzo sympatycznie, że autorki chciały współpracować przy tworzeniu książki z naszym Konsulatem”.

X