Kombatanci Powstania Styczniowego w życiu Lwowa w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Część 5 Pomnik Wizunasa Szydłowskiego na górce powstańczej Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie, fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski

Kombatanci Powstania Styczniowego w życiu Lwowa w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Część 5

Ciągłość i formy walki o wolność

W piśmiennictwie polskim, w publikacjach wielu autorów funkcjonuje długotrwale pewien stereotyp. Jakże łatwo – bez głębszej refleksji – przeciwstawia się pozytywizm romantyzmowi, pokojową pracę „u podstaw” różnym „powstańczym szaleństwom”. Jest to uproszczenie, które pojawia się w wypowiedziach i treściach niektórych polityków, dziennikarzy, publicystów, nauczycieli, a także naukowców. Wciąż istnieje pokusa, by pominąć ciągłość długotrwałych procesów historycznych i sprowadzić je do pewnych schematów.

Zasługa kombatantów w życiu Lwowa, dzieje kultury tego miasta wykazują niezbicie, iż należy odrzucić wszelkie uproszczenia. Kombatanci traktowali swą pracę społeczną jako ciąg dalszy powstania, jako kontynuację walki, którą obecnie należy prowadzić w pokojowej formie. Nie wyrzekali się idei niepodległościowych, romantycznych inspiracji. Były one wciąż obecne w ich codziennej pracy, we wszelkich wysiłkach na rzecz dobra wspólnego, na rzecz Ojczyzny. Działalność pokojową traktowali jako podstawę, która umożliwi wznowienie walki zbrojnej w sprzyjających jej okolicznościach. Było to znamienne zjawisko w życiu Lwowa. Prowadziło niejednokrotnie do różnych polemik z krakowskimi stańczykami i warszawskimi publicystami okresu pozytywizmu.

Promieniowanie ideowe środowiska kombatanckiego znalazło też wyraz w poezji. Charakterystycznym zapisem jest wiersz Maryli Wolskiej Tamten świat, przedstawiający spotkania powstańców i działaczy społecznych w lwowskim salonie Żulińskich. Fragment tego utworu wykorzystałem w artykule Porucznik Tadeusz Żuliński, lekarz ze Lwowa, adiutant Józefa Piłsudskiego, komendant POW („Rocznik Lwowski” 2014–2016, s. 36-57). Tadeusz Żuliński (junior), syn Józefa i Łucji, był pośmiertnym bratankiem Romana i Tadeusza (seniora), a także bratankiem ks. Kazimierza, Aleksandra i Edwarda. Warto obecnie przypomnieć dłuższy niż poprzednio wyjątek z tego utworu na tle przedstawionego w tym artykule kontekstu historycznego.

(…) „Co niedzielę, wieczorem, od lat,
Bywaliśmy tam wszyscy,
Znajomi dalsi i bliscy,
Sami tacy,
O których wtedy mówiło się jeszcze – rodacy,
Po prostu – Tamten świat.

Ciemnawy salon, młodzież, panowie i panie,
Co tydzień ta sama gromadka,
Stare sprzęty, fortepian
I ciemne portrety na ścianie:
Nieboszczka pani Żulińska matka,
Patrząca z obrazu w dół
Spojrzeniem jakby krepą zasnutem…
Doktor Tadeusz nieboszczyk,
jeszcze żyjący wówczas pan Józef
Profesor – i on – Roman, ich brat,
Stracony w Warszawie z Trauguttem…
Po prostu – tamten świat.

(…) Zawsze jakieś uchwały i racje
Jakieś nowiny…
Wczoraj w teatrze na Kościuszce tłumy!
Hurko – Bismarck – Sejm Rzeszy
Śląsk – rocznica styczniowa
i w katedrze Msza święta żałobna…

(…) Nagła składka, czyjś pogrzeb, jakiś jubileusz,
Niepoprawne krakowskie stańczyki,
Ostatnie z Paryża dzienniki
I coś na ich łamach,
O czym od dawna mówił pan Tadeusz,
Najnowsza kronika Lama,
Ostatni – nieudany – w Petersburgu zamach
I list od pana Kornela
z Pawłowa…

Zawsze jakieś nowiny i racje,
Czyjeś doniosłe słowa –
Taka niemal bywała każda niedziela;
A wreszcie pani Łucja prosi na kolację.

(…) A potem,
Kiedy już goście byli w salonie z powrotem,
Pan Konopka ponury, z powstańczymi butami,
Długowłosy w podszarzanej czamarze,
Artysta wielu scen,
Patrzył ogniście w uciszone twarze
I choć wszyscy wiedzieli, co powie,
Czekał każdy, pełen solennej grozy…

(…) Cały już salon w piersi dech zataja.
Słuchał pan Giller Agaton
I pan Kostecki Platon,
I pan Józef Kajetan Janowski
A pan Konopka, twardo wyrąbując zgłoski,
Deklamował – M a r a t o n.

Po prostu – tamten świat.

Grzmiał pan Konopka,
A każdy wiedział doskonale,
Że nie szło nikomu wcale
O żadne Persy ani stare Greki,
Ale o ten, z przestrzeni lecący dalekiej,
Czekany uparcie od lat –
Czyjś oddech, radością śmiertelną zdyszany,
Niosący wieść o wygranej!”.

Kontynuacja powstańczych tradycji

Dziedzictwo idei powstańczych zaznaczyło się we Lwowie już na początku XX w. Kształtowała się nowa formacja, która przejmowała dążenia niepodległościowe. W czerwcu 1908 r. Kazimierz Sosnkowski, student Politechniki Lwowskiej, założył Związek Walki Czynnej. Nowa organizacja nawiązywała w swym programie do tradycji powstańczych, a zarazem do działalności Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej, uczestniczącej zbrojnie w rewolucji robotniczej 1905–1907 w zaborze rosyjskim.

Związek Walki Czynnej utrzymywał ścisłą łączność z Józefem Piłsudskim, który ponownie przybył do Lwowa w 1910 r. i zamieszkał tu na dłużej. Odtąd w zaborze rosyjskim rozwijał się ruch strzelecki. Miał on przygotować kadry dla przyszłego Wojska Polskiego. Kształtowały go dwie organizacje: „Strzelec” związany bezpośrednio ze Związkiem Walki Czynnej i Józefem Piłsudskim oraz Polskie Drużyny Strzeleckie – początkowo o inspiracji prawicowej. Jednocześnie powstawały w kręgu ruchu ludowego tzw. Drużyny Bartoszowe. Do powyższych organizacji wstępowała młodzież z zaboru austriackiego, w tym licznie z Galicji Wschodniej. Docierali ochotnicy z innych dzielnic kraju oraz z ośrodków emigracji polskiej.

Do „Strzelca” należało w lipcu 1914 r. około 8000 członków, a do Polskich Drużyn Strzeleckich około 6000. Powyższe formacje zjednoczyły się w obliczu zbliżającej się wojny. Stały się podstawą kadrową dla I Brygady Legionów pod dowództwem J. Piłsudskiego i powstałej później II Brygady Legionów pod dowództwem Józefa Hallera.

Dnia 26 czerwca 1914 r., a więc około 40 dni przed wybuchem I wojny światowej zmierzał ulicami Lwowa w kierunku Cmentarza Łyczakowskiego niezwykły kondukt. Prowadził orszak żałobny ks. biskup W. Bandurski. Kroczyli w nim przedstawiciele władz samorządowych oraz wielu organizacji społecznych, kombatanci powstania, liczni mieszkańcy. Maszerował oddział „Strzelca” pod komendą J. Piłsudskiego. Uczestniczyły w uroczystości na pewno setki, a prawdopodobnie tysiące mieszkańców.

Był to pogrzeb Józefa Kajetana Janowskiego, członka i sekretarza powstańczego Rządu Narodowego, następnie budowniczego miasta Lwowa. Zmarł dwa dni wcześniej, 24 czerwca 1914 r.

Nad otwartym grobem przemówił J. Piłsudski. Powiedział m.in.: „Chowamy członka Rządu Narodowego. Rząd bowiem tylko własny – szanowany a posłuszeństwa wymagający – przystoi Narodowi.

Po pół wieku tułaczki życiowej, po pół wieku pracy serdecznej a krwawej, widziałeś ostatni z Rządu Narodowego, co do walki o wolność naród i lud prowadził, nowe zastępy, gotowe walczyć o to, za to – za co walczyłeś Ty i Twoi, widziałeś odrodzonego żołnierza polskiego, któremu jutrzenka wolności i szczęścia zaświta…

(…) Lecz żołnierzu polski – ty nie zadrżysz przed walką, na którą Cię twój Rząd Narodowy wyśle, bo Rząd, to twój Wódz – co krwi żołnierskiej nie powinien – nie może żałować.
Stoimy – przed Rządem Narodowym!
Chłopcy – pożegnać go nam po żołniersku przystoi!
Baczność! Szarże salutują!
Spocznij”!.

Dla J. Piłsudskiego i jego podkomendnych przyszła walka o niepodległość Ojczyzny, co miała już niedługo się rozpocząć, była dalszym ciągiem Powstania Styczniowego, które nie wygasło, a wciąż trwało, chociaż w innej postaci.

Historia wykazała, że była to koncepcja słuszna.

Oskar Stanisław Czarnik

Tekst ukazał się w nr 13 (473), 15 – 28 lipca 2025

Kombatanci Powstania Styczniowego w życiu Lwowa w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Część 1

Kombatanci Powstania Styczniowego w życiu Lwowa w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Część 2

Kombatanci Powstania Styczniowego w życiu Lwowa w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Część 3

Kombatanci Powstania Styczniowego w życiu Lwowa w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Część 4

X