Gospodarka to rzecz ważna, może najważniejsza

Gospodarka to rzecz ważna, może najważniejsza

Fot. www.lrdp-kantor.plNa Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych są firmy ukraińskie. Czy Izba wspierała ich dążenia?

Mamy jedenastu emitentów ukraińskich na warszawskim parkiecie. W obecnej sytuacji wejście na WGPW jest realną możliwością osiągnięcia funduszy, potrzebnych do rozwoju firmy. Izba zainicjowała stworzenie Klubu Emitentów, żeby utrzymywać wizerunek ukraińskiego biznesu na rynku polskim i europejskim. Na lwowskie forum przybędą też przedstawiciele warszawskiej giełdy i przedstawią warunki, które trzeba spełnić, aby wejść na warszawski parkiet.

 

Czego firmy z Polski oczekują od kontaktów z Izbą?
Zwracają się do nas firmy z pytaniami o sferę marketingową, o popyt towarów na rynku ukraińskim. W wielu przypadkach związane jest to z kurczeniem się rynku europejskiego. Rynek wschodni natomiast jest otwarty i bardzo chłonny. To powoduje, że wiele polskich firm przemysłu spożywczego, lekkiego, firm rolniczych (ale to już odrębny temat) stara się o kontakty na Ukrainie. Chciałbym podkreślić, że polsko-ukraińskie stosunki gospodarcze potrzebują dużych inwestycji – na pół miliarda, miliard, w energetyce i rolnictwie stepowym, metalurgii, chemii innych dziedzinach. Takie duże inwestycje wchodzą długo, po zbadaniu licznych aspektów. Natomiast mały i średni biznes ma szanse na szybsze wejście na rynek.

 

Ale ten mały biznes do Izby zwraca się dopiero w razie kłopotów i musimy w wielu wypadkach interweniować. I tu chciałbym zwrócić się do polskich biznesmenów o zwracanie się do Izby przed wejściem na rynek ukraiński. U nas można uzyskać informacje o wiarygodności firmy-partnera, o jej sytuacji prawnej, finansowej, zadłużeniu. W takim wypadku można mieć więcej pewności o warunkach na których „wchodzi” się w biznes na Ukrainie. Jest cała lista kłopotów i podobnych problemów i można zawsze zapobiec nieprzyjemnościom, mając odpowiednie przygotowanie prawne i informacyjne. Mamy kilka członkowskich firm prawniczych, które polecamy naszym kontrahentom jako zaufane organizacje, do których można się zwracać po konsultacje.

 

Wspominał pan o działalności kulturalnej Izby. Na czym ona polega?
Staramy się zrealizować duży projekt klubu dziennikarzy, którzy opisują dwustronne relacje ekonomiczne. Poszukujemy funduszy na tę działalność. Wiązało by się to z organizacją wyjazdów na okolicznościowe imprezy biznesowe, czy na jakieś firmy, które osiągnęły sukces dzięki relacjom polsko-ukraińskim, dzięki wsparciu Izby. Przez pewien czas współpracowaliśmy z Fundacją „Zamek Podhorecki”, poszukując im partnerów, chętnych pomóc w odnowieniu tego zabytku. Może to być dobry konsolidujący projekt.

Wspieramy turystykę. Ten kierunek powstał przypadkowo. Gdy w województwie ługańskim oglądaliśmy firmę wydobycia węgla, to okazało się, że pierwszą kopalnię i przemysł kolejowy we wsi Selezniowka zakładał Polak Mściechowski. Zaczął swą działalność od budowy cerkwi, biblioteki i swego dworku, który, zresztą, zaprojektował Rudniew, późniejszy architekt Pałacu Kultury w Warszawie. Pokazuje to, na jakich priorytetach polscy biznesmeni przed rewolucją wchodzili na te tereny. Te rzeczy należy eksponować, a takich przykładów na Ukrainie jest wiele.

 

Czy Izba sprzyja działalności wystawowej polskich firm?
Na razie na Ukrainie są trudności z „przebiciem” się na bardziej prestiżowe targi. Obsadzone są one głównie przez niemieckie firmy. Lwowskie targi nie są zbyt atrakcyjne dla inwestorów z Polski. Staramy się działać na Targach Baltica w Świnoujściu i na Targach Poznańskich. Ale działalność targowa jest ważna, bo to głównie tu mogą poznać się osoby zainteresowane wspólną działalnością. Postaramy się w przyszłości wykorzystać i te możliwości, aby usprawnić kontakty polskich i ukraińskich firm.

 

Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 18 (166) 28 września–15 października 2012

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X