Dzwony czy armaty. Część 4 Fot. Jurij Smirnow

Dzwony czy armaty. Część 4

Na wystawie w Muzeum Historycznym miasta Lwowa szeroko przedstawione są nie tylko dzwony i historie ludwisarni lwowskich, ale też średniowieczne armaty, które niegdyś broniły murów naszego miasta i znajdowały się w arsenałach lwowskich – miejskim i królewskim. W zbiorach Muzeum Historycznego znajduje się takich około 80, z nich 20 były przedstawione na sali wystawowej.

Jest to bardzo bogaty, nawet unikatowy zbiór cennych dzieł ludwisarstwa lwowskiego. Na wystawie są dwie armaty z XVI wieku odlane w ludwisarni Leonarda Herlego, który pochodził z Norymbergi, i jego syna Melchiora – jednych z pierwszych znanych lwowskich puszkarzy. Z tegoż czasu pochodzi cenny dokument „Przysięga puszkarzy”, który swego czasu odszukał Karol Badecki w Archiwum miejskim.

Fot. Jurij Smirnow

W 1920 roku K. Badecki pisał, że wśród armat w Muzeum Historycznym „wybijają się na czoło dwa pięknie modelowane działa żelazne z 1534 roku, arcydzieła kunsztu giserskiego, słynnego puszkarza lwowskiego Leonarda Herlego”. Armaty te przez stulecia broniły Lwów przed nieprzyjacielem, aż do 5 września 1704 roku, kiedy król szwedzki Karol XII zdobył Lwów i zniszczył znaczną część artylerii miejskiej. Według jego rozkazu z arsenałów miejskich wywieziono większość dział, które na Zboiskach poza miastem zostały zniszczone. Kronikarz miejski tak opisał tę klęskę, najstraszniejszą w historii miasta od czasów jego założenia: „Nie poprzestając na kontrybucji król szwedzki kazał jeszcze pozdejmować wszystkie dzwony z kościołów i zabrać działa tak miejskie, jak koronne. Działa te wywieziono na przedmieście halickie i tu, zakopawszy w ziemię, rozrywano, nie mogąc ich z sobą dla braku zaprzęgów uprowadzić. Tym sposobem zniszczono 116 dział spiżowych; zabrano też z arsenałów wszelką broń ręczną, amunicję, słowem wszystko, cokolwiek się tam znajdowało, tak iż po odejściu Szwedów ujrzało się miasto zupełnie ogołocone ze wszystkich zapasów wojennych, ze wszystkiego cokolwiek do obrony miasta służyć mogło”.

Co prawda, król polski Stanisław Leszczyński (sojusznik Karola XII) dnia 14 września 1704 roku przybył do Lwowa na czele 6000 wojska koronnego, w towarzystwie królewicza Aleksandra Sobieskiego, ale już w niczym nie mógł pomóc totalnie obrabowanemu miastu. Jedynie uprosił Karola XII zwrócić miastu część dzwonów i 50 jeszcze nie zniszczonych dział.

Lwowski historyk dr Aleksander Hieschberg obliczył, że przed zdobyciem miasta przez Szwedów „na murach miejskich i w arsenale królewskim znajdowało się 171 dział”. Po potopie szwedzkim została tylko mała ich część. Żydzi lwowscy szukali części zniszczonych dział i sprzedawali na złom. Tak o tym napisał publicysta J. Xanów w 1833 roku: „(…) po ustąpieniu Szwedów i poburzeniu warowni miasta, już obronności pozbawionego, a rozsadzeniu dział miejskich, Żydzi biednemu miastu sztuki rozerwanych dział w polu rozkradali”. Burmistrz Bernard Wilczek w liście do Podkanclerza królewskiego tak opisał zaistniałą sytuację: „(…) kościoły i klasztory z ozdób swoich i sreber zdarte, depozyta szlacheckie, gdziekolwiek tylko były, zabrane, armata tak koronna jako i miejska prochami porozsadzana, dzwony z kościołów i cerkwi przedmiejskich pobrane, bramy i furty miejskie funditus popsowane i obalone, parkany na wałach majori ex parte zrujnowane, słowem relictaest nobis domus nostra deserta. Do tych wszystkich oppressyj i mizeryj naszych, po spaleniu dla obrony miasta przedmieść (…) czwarta część miasta z cekauzem i szpiklerzem miejskim zgorzała z wielką szkodą ubogich ludzi”.

Fot. Jurij Smirnow

Zaraz po odejściu Szwedów „wszczęło się powietrze w mieście, w którym wymarło do 2/3 do Nowego Roku”. Skutki tej morowej zarazy były straszne. Według zapewnień jednego ze świadków współczesnych, w samym mieście kilkadziesiąt kamienic zupełnie stało pustką, a w obrębie murów Lwowa w latach 1704-1705 miało umrzeć przeszło 10.000 mieszkańców. Był to powszechny upadek miasta, jego handlu i życia publicznego. Zubożałe i zadłużone, nie tylko nie mogło wydawać pieniądze na naprawę murów i arsenałów, ale nawet brakowało na czyszczenie ulic.

W takiej sytuacji w 1753 roku magistrat lwowski sprzedał księciu Hieronimowi Florianowi Radziwiłłowi „za sumę 3435 czerw. zł i 7 tynfów ostatnie 35 armat, 1 moździerz i fragmenty różnych na 51 kamieni 27 funtów. W arsenale miejskim pozostało zaledwie 18 dział”. Radziwiłł wywiózł lwowskie armaty do zamku w Nieświeżu, gdzie znajdowały się do pierwszej wojny światowej. W czasie wojny Rosjanie wywieźli te armaty, jak i część wyposażenia zamku w głąb Rosji i tylko w 1927 roku wszystko wróciło do Nieświeża, jako rewindykacja na podstawie traktatu ryskiego. Lwowski „Wiek Nowy” w październiku 1927 roku pisał: „Radziwiłłowie z Nieświeża ofiarowali dla Muzeum miejskiego we Lwowie dawne armaty zamkowe, rewindykowane obecnie od rządu sowieckiego na podstawie traktatu ryskiego. W sprawie tej bawi obecnie w Warszawie dyrektor lwowskiego archiwum miejskiego dr Al. Czołowski. Chodzi mianowicie o to, że jedno z ministerstw chce od tych armat przy przewozie ich przez granicę pobrać wysokie cło, równające się opłacie celnej za przewóz maszyn. Dyrekcja zbiorów państwowych zaoponowała przeciw temu i jest nadzieja, że spór w tej sprawie rozstrzygnięty będzie pomyślnie”.

Wszystko ułożyło się dobrze i stare lwowskie armaty wróciły do naszego miasta. Obecnie wystawione są w Muzeum „Arsenał Miejski”, zaś dwie z nich zostały pokazane na wyżej opisanej wystawie.

Na wystawie można było zobaczyć również armatę z herbem Szeptyckich z arsenału katedry św. Jura. Jest to armata ufundowana przez arcybiskupa Leona Szeptyckiego. Na miejskich armatach lwowskich znajdują się herby miasta, również napisy fundacyjne. Na przykład, na działach polowych z 1630 roku odlanych z fundacji hetmana Stanisława Koniecpolskiego znajdują się napis fundacyjny i herb polski. Prawdopodobnie te armaty pochodzą z anonimowej ludwisarni gdańskiej.

Natomiast lwowskie pochodzenie ma 7 armat z 1740 roku zwanych „Apostołkami”. Na co dzień można je zobaczyć w Arsenale Miejskim, zaś na czas wystawy zostały pokazane na sali wystawowej. Pierwotnie było ich 14, ale zachowało się tylko 7. Nazwę swoją otrzymały z tego powodu, że były sygnowane herbem Lwowa i wizerunkami apostołów oraz datą 1740 rok. Zachowane egzemplarze poświęcone są apostołom św. Janowi, Mateuszowi, Judzie-Tadeuszowi, Bartłomiejowi, Tomaszowi, Jakubowi i Andrzejowi. Inwentarz austriacki arsenału miejskiego z 1772 roku opisał wszystkie 14 armat odlanych z brązu. Z inwentarza można wnioskować, że prócz poświęcenia 12 apostołom były jeszcze armata poświęcona Janowi Chrzcicielowi i armata Salvator Mundi. Karol Badecki przypisał te armaty ludwisarni Teodora (Fedora) Polańskiego, który właśnie w tym czasie wykonywał obowiązki ludwisarza miejskiego i pracował w miejskiej ludwisarni przy bramie Halickiej. Kurator niniejszej wystawy Petro Słobodian podkreśla, że Polański był lwowskim mieszczaninem obrządku wschodniego i należał do bractwa greckokatolickiego przy cerkwi Bohojawłennia (Objawienia Pańskiego) na przedmieściu Halickim.

Jest na wystawie oryginalna armata wykonana w połowie XVII wieku w kształcie „delfina” lub też „leofanta”, z herbem miasta Lwowa. Są też tzw. armaty-wiwatówki, również zdobione herbem Lwowa i płaskorzeźbionymi wizerunkami świętych.

Na wystawie można zobaczyć dwie oryginalne współczesne armaty, odlane w sposób tradycyjny i w tradycyjnych kształtach. Jedna ma nazwę „Wasyl Stus” i została odlana w 1990 roku przez lwowskiego odlewnika Wasyla Kaczmara, który założył towarzystwo „Kisz” i jest jego atamanem. Druga armata „Matka Boska Pokrowa” pochodzi ze współczesnej szeroko znanej kozackiej „czajki”. W 1991 roku „czajka” opłynęła dookoła Europy. Współcześni kozacy pływali również po Wiśle do Gdańska i na Morzu Czarnym do Stambułu. „Czajka” ze swoją załogą była filmowana w wielu filmach fabularnych i historycznych, m.in. w filmie „Ogniem i mieczem”. Obecnie znajduje się w remoncie we Francji, zaś armata przez pewien czas stała w hollu Ratusza lwowskiego.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 13 (377), 16–29 lipca 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X