Skała, namiestnik i przekleństwo kapłanów fot. Dmytro Poluchowycz

Skała, namiestnik i przekleństwo kapłanów

Skała Podolska to jedno z najbardziej zadziwiających miasteczek Ziemi Tarnopolskiej. Mamy tu wiele historycznych zabytków i unikalnych pejzaży. Tutejsze skały nad Zbruczem nie są tak znane jak kanion w Kamieńcu, ale również nikogo nie pozostawią obojętnym. To od nich wzięła swoją nazwę miejscowość – Skała.

Wrażenie sprawia też zabudowa centralnej części miasteczka. Wydaje się, że na zawsze zachował się tu duch starej „babci Austrii” z okresu miłościwie panującego Franciszka Józefa I. Ma się wrażenie, że zaraz zza rogu wyjdzie szykowna panienka w krynolinie pod rękę z eleganckim huzarem lub też para brodatych osobników w kapotach do ziemi, gorączkowo omawiających kolejny udany geszeft lub dyskutujących nad fragmentem Talmudu.

Nie będziemy tu przytaczać historii Skały – jest tak burzliwa, złożona i pełna wydarzeń, że nie zmieściłaby się w jednej publikacji gazetowej. Zaznaczę jednak, że płaskowyż pomiędzy skałami ludzie zasiedlili już dawno. Około VII wieku pojawia się tu pierwsze osiedle słowiańskie, które istniało do najazdu Batu-chana. Przez kogo zresztą zostało zniszczone – na razie nie wiadomo. Może były to oddziały mongolskie, a może któryś z sąsiadów.

Po bitwie pod Sinymi Wodami w 1362 roku książęta Koriatowicze stali się panami na Podolu. W tym czasie Podole jako księstwo było prawie samodzielnym państwem, a Konstanty Koriatowicz nawet bił własną monetę, pomimo iż Koriatowicze byli wtedy wasalami Węgier i Korony Ludwika I. W czasach panowania Koriatowiczów w miejscu słowiańskiego grodu wzniesiono murowany zamek obronny. W 1394 roku kroniki wspominają to osiedle jako miasto Skała i centrum skalskiego powiatu.

Zamek i przekleństwo kapłanów

Miasteczko śmiało mogło konkurować z Kamieńcem, ale nie miało tyle szczęścia. Skałę najeżdżał, niszczył i plądrował każdy, kto tylko miał ochotę. Oprócz tradycyjnych najazdów Turków i Tatarów zamek zdobywali Wołosi (Mołdawianie), kozacy Krzywonosa, książę transylwański Jerzy II Rakoczy. Nie zważając na swe położenie na wysokich skałach i na mury obronne, Skale udało się odeprzeć atak tylko jeden raz – w 1620 roku przed janczarami. Wojska osmańskie zdobyły miasto, ale zamek ten jeden raz się obronił.

Egzotyczna legenda tłumaczy ten nieszczęśliwy los przekleństwem pradawnych kapłanów. W latach 20. XX wieku polscy archeolodzy zbadali ruiny zamku. Natrafiono wówczas na plac ofiarny z ołtarzem. Uczeni określili, że święte miejsce było tu w VII-X wiekach. Grube warstwy popiołu po ofiarnych ogniskach i liczne resztki przedmiotów wotywnych świadczyły, że było to ważne miejsce kultu, a nawet ośrodek kultu, promieniujący na całą okolicę. Miejsce to zostało zniszczone prawdopodobnie wraz z wprowadzeniem wiary chrześcijańskiej.

Legenda twierdzi, że opuszczając to miejsce ówcześni kapłani przeklęli je – w miejscu świętym nic więcej dobrego się nie stanie. Stąd wszystkie kłopoty, zniszczenie i grabieże zamku i wiązanego z nim miasteczka. Pod tę legendę o przekleństwie dawnych kapłanów podpada również ostatni okres istnienia obronnego zamku.

Na początku XVIII wieku starosta skalski generał major wojsk koronnych i dziedzic Zbrzyża Adam Tarło na ruinach zniszczonego przez Turków zamku, który utracił już swe funkcje obronne, wznosi wspaniały pałac. Ale faktycznie miejsce to jest nieszczęśliwe, bo po kilku latach zamek płonie od uderzenia piorunu. Zamku nie odbudowuje ani Tarło, ani jego potomkowie.

Ruiny niezagospodarowane szybko stały się źródłem budulca dla okolicznych gospodarzy. Dziś po potężnej niegdyś fortecy zachowała się jedynie baszta prochowa, kilka fragmentów muru i resztka ruin pałacu.

Gołuchowscy i spadek po nich

Po krótkotrwałym okresie przebywania tzw. „Tarnopolskiego Kraju” w składzie Rosji (1810-1815) ziemie te wróciły pod panowanie Habsburgów. Zmienia się właściciel Skały i okolicznych terenów. Zostaje nim nieznany szerzej szlachcić Wojciech Gołuchowski (1772-1842).

Znając nieszczęsną historię zamczyska, pan Wojciech nie zamierzał kusić losu i wybudował swoją rezydencję po przeciwnej stronie miasteczka. Wokół niej założył park, który był pielęgnowany przez jego potomków. Dziś liczy on ponad setkę starych drzew i krzewów i zajmuje powierzchnię 26 ha.

W ciągu XIX wieku Gołuchowscy stali się jednym z najbardziej wpływowych rodów w Galicji. Najbardziej znany jest Agenor Romuald Gołuchowski (1812-1875), który obejmował szereg ważnych stanowisk w imperium Austro-Węgier. W 1849 roku został namiestnikiem Galicji i Lodomerii – formalnie drugą osobą po cesarzu w Kraju. Ten urząd piastował trzykrotnie w latach: 1849-1859, 1866-1868 i 1871-1875. Był też ministrem spraw wewnętrznych imperium i posłem na Sejm.

Agenor Gołuchowski brał aktywny udział w opracowaniu ustawy o zniesieniu pańszczyzny. Na posadzie namiestnika prowadził politykę wprowadzania języka polskiego i ukraińskiego do szkolnictwa i usuwania języka niemieckiego jako urzędowego. Demonstrując absolutną lojalność wobec Wiednia działał przeciwko dominacji niemieckiej biurokracji, przyczynił się do reformowania ustroju państwowego imperium i zwiększenia prawa regionalnych organów władzy.

Rzeczą naturalną jest, że namiestnik wkładał niemałe koszty, w tym i rządowe, w rozwój swego ojczystego miasta. Na koszt Gołuchowskiego w Skale zbudowano potężny młyn wodny na Zbruczu, gorzelnię (likiery ze Skały były sławne na całą Galicję) i browar (miejscowe piwo wysyłano nawet do Wiednia). Osobiście tym wszystkim Gołuchowski, rzecz jasna, się nie zajmował. Przedsiębiorstwa te były dzierżawione przez miejscowych Żydów. Oni też zajmowali się zarządzaniem sprawami rodziny i jej olbrzymimi majątkami. Żydzi dzierżawili również potężną cegielnię – też własność Gołuchowskiego. Cegły ze znakiem „Skala” do dziś spotyka się w budowlach miasteczka.

Gołuchowscy byli właścicielami Skały do września 1939 roku. Wspaniała ich rezydencja ucierpiała podczas I wojny światowej. Naprawę odkładano „na potem”, ale i te prace przerwała kolejna wojna. Sowietom pałac nie był do niczego potrzebny, wobec tego rozebrano go na budulec. Ze wspaniałej rezydencji rodowej zachowała się jedynie oficyna z wieżą zwieńczoną szpiczastym dachem oraz brama wjazdowa ze stróżówką.

O dawnej wspaniałej galicyjskiej rodzinie przypominają tylko ruiny kaplicy-grobowca Gołuchowskich. Kapliczkę próbowano wysadzić, ale, w obawie o okoliczne domy, założono za mało materiałów wybuchowych. Doprowadziło to jedynie do nieznacznych zrujnowań. W podziemiach, gdzie były pochówki rodowe, w tym i samego namiestnika, urządzono sprzedaż nafty i paliwa. Naftę czuć tam do dziś, a sama krypta zalana jest wodą.

fot. Dmytro Poluchowycz

Skała sakralna

Głównym zabytkiem miasteczka jest kościół pw. Wniebowzięcia NPM, wybudowany w 1719 roku. W tych czasach wszystkie budowle sakralne na Podolu budowano w stylu obronnym. Takiż jest też kościół, chociaż kolejne przebudowy nieco zniwelowały jego rysy obronne. Fundatorem świątyni był Walenty Kazimierz Mierzejewski herbu Szeliga. Świątynia powstała w miejscu poprzedniej, zniszczonej w 1672 roku przez Turków. Strzelista dzwonnica powstała już później – w 1900 roku. Zegar na wieży jest nowy, ustawiony w naszych czasach. Ale wewnątrz wieży jeszcze niedawno można było oglądać stary mechanizm zegarowy. Być może zachował się tam do dziś.

Część mechanizmu starego zegara, fot. Dmytro Poluchowycz

Idąc od kościoła do zamku mijamy cerkiew św. Mikołaja. Wystawiono ją w 1882 roku na miejscu poprzedniej, drewnianej z XVIII wieku. W tej cerkwi 14 maja 1896 roku przyszły przewodniczący ukraińskiej Centralnej Rady Mychajło Hruszewski ożenił się z Marią Wojakowską, nauczycielką w Skale, siostrą Karoliny Olimpii Wojakowskiej, żony proboszcza tej cerkwi Konstantego Lewickiego.

fot. Dmytro Poluchowycz

W Skale była też prężna społeczność żydowska. Pierwsi Żydzi zjawili się tu w połowie XVI wieku. Najliczniejszą gmina była w 1890 roku – 3228 osób, prawie połowa ówczesnej ludności Skały. Później część z nich wyemigrowała do Stanów.

Na początku XX wieku w miasteczku było 8 synagog. Niestety, do naszych dni większość z nich nie przetrwała. Ocalały dwa niewielkie budynki modlitewne chasydów – klojzy. Obecnie, częściowo przebudowane, są w opłakanym stanie. Najlepiej zachowała się wybudowana na początku XX wieku synagoga „Beth Am” (Dom Narodu). Po wojnie przebudowano ją na dom mieszkalny.

Opowiadając o Żydach ze Skały, należy wspomnieć historyka i malarza Arie Lejba Szwarzbacha, który rozsławił Skałę po całym żydowskim świecie. W ciągu lat 1900-1910 zbierał on wszelkie dostępne materiały o świątyni Salomona w Jerozolimie. Wynikiem tej tytanicznej pracy stała się dokładna rekonstrukcja tej świątyni. W pierwszej połowie XX wieku jego rycina przedstawiająca świątynię Salomona była ozdobą chyba każdej synagogi na świecie.

Tak naprawdę Skała jest o wiele ciekawsza niż ta krótka opowieść i odwiedzić ją trzeba koniecznie.

Dmytro Poluchowycz

Tekst ukazał się w nr 13 (377), 16–29 lipca 2021

Dmyto Poluchowycz. Za młodu chciał być biologiem i nawet rozpoczął studia na wydziale biologii. Okres studiów przypadał na okres rozpadu ZSRS. Został aktywistą Ukraińskiego Związku Studentów. Brał udział w Rewolucji na Granicie w styczniu 1991 roku. Był jednym z organizatorów grupy studentów, która broniła litewskiego Sejmu. W tym okresie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pierwsze publikacje drukował w antysowieckim drugim obiegu z okresu 1989-90. Pracował w telewizji, w prasie ukraińskiej i zagranicznej. Zainteresowania: historia, krajoznawstwo, podróże.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X