Cztery wieki w cieniu smuty

Cztery wieki w cieniu smuty

Dymitr Samozwaniec i Maryna Mniszchówna (Fot. buzina.org)Wkrótce jednak wśród ludu zaczęła krążyć pogłoska, że Dymitr nie został zabity, bowiem jego matka, uprzedzona o zamachu, zdołała go ukryć w jednym z klasztorów prawosławnych, natomiast siepaczom Godunowa podstawiono innego chłopca. Za szerzenie takich pogłosek Godunow kazał ucinać język.

Faktem jest natomiast, że w 1604 roku w Polsce pojawia się młodzieniec, który podaje się za uratowanego następcę tronu Dymitra. Znajduje schronienie najpierw u Michała Wiśniowieckiego w Brahimiu, a potem u wojewody sandomierskiego Jerzego Mniszcha w Samborze. Świadkowie, którzy znali Dymitra z dworu carskiego, potwierdzają jego autentyczność na podstawie podobieństwa do cara Iwana, obecności znamienia na prawej dłoni i nierównej długości ramion. Dymitr przyjmuje wiarę katolicką i zakochuje się z wzajemnością w córce wojewody Marynie Mniszchównej.

Wkrótce Dymitr zostaje przedstawiony królowi polskiemu Zygmuntowi III Wazie, którego prosi o pomoc w odzyskaniu należnego mu tronu carskiego. Król po zasięgnięciu opinii papieża Pawła V i jezuitów, dostrzega w Dymitrze szansę na uzyskanie sojusznika w wojnach prowadzonych ze Szwecją i Turcją oraz na unię z Rosją, którą odrzucił kilka lat wcześniej Borys Godunow.

Na wieść o pojawieniu się w Polsce Dymitra, prawowitego następcy tronu, na dworze carskim wybucha popłoch, a wśród ludu odżywa wieść o uratowanym synu Iwana Groźnego. Kreml zaprzecza pogłoskom i twierdzi, że osobnik ten nie jest carewiczem Dymitrem, lecz synem setnika strzelców, służącego rodowi Romanowych, który nazywa się Jurij Otriepiew, znany też pod zakonnym imieniem Grisza. Ta wersja utrzymuje się w Rosji  zresztą do czasów współczesnych.

Tymczasem Dymitr, z Maryną Mniszchówną u boku, na czele 2500 żołnierzy-ochotników i 2000 dońskich Kozaków wyrusza do Moskwy. Sytuacja jest bardzo mu sprzyjająca, bowiem już podczas wyprawy, w kwietniu 2005 roku, nagle umiera (otruty? apopleksja?) car Borys Godunow. Moskwa pogrąża się w chaosie, a armia rosyjska, dowodzona przez Wasyla Szujskiego, po uprzednim zamordowaniu syna Godunowa Fiodora II, zażądała ogłoszenia nadciągającego Dymitra carem Rosji. W czerwcu 1605 roku Moskwa witała radośnie Dymitra wkraczającego na czele wojsk na Kreml. Matka Dymitra jak również Wasyl Szujski oczywiście potwierdzili autentyczność Dymitra.

W lipcu 1605 roku odbyła się uroczysta koronacja Dymitra na cara, a Maryny Mniszchównej na carycę. Dymitr rządził 10 miesięcy, ale prowadził dość hulaszczy tryb życia, afiszował się bezbożnictwem, otaczał się Polakami, wprowadzał zachodnie (czytaj polskie) obyczaje dworskie, zezwolił na budowę katolickiego kościoła w Moskwie, co rzecz jasna, nie mogło się podobać Moskalom, a zwłaszcza duchowieństwu prawosławnemu, które zaczęło oskarżać cara o zamiar zniszczenia prawosławia.

Polski król Zygmunt III Waza przedstawił Dymitrowi propozycję daleko idącej unii polsko-litewsko-rosyjskiej: wspólna polityka zagraniczna, wspólna moneta i flota, wolność handlu i wyznania. Krótko mówiąc, taka unia byłaby czymś na kształt Stanów Zjednoczonych Europy Wschodniej od Warty po Jenisej.

Warto zastanowić się, JAK POTOCZYŁY BY SIĘ LOSY POLSKI I EUROPY przez następne choćby 200–300 lat, gdyby do takiej unii doszło? Niestety, na realizację zamiaru zabrakło czasu i determinacji. Z inspiracji kleru prawosławnego, w maju 1606 roku, doszło do buntu zakończonego zabójstwem Dymitra, którego ciało poćwiartowano, spalono, a prochy wsadzone do lufy armatniej zostały wystrzelone na zachód (tj. w kierunku Polski). Wraz z Dymitrem zginęło wówczas na Kremlu ok. 500 – 2000 Polaków. Carem Rosji okrzyknięto przywódcę buntu Wasyla Szujskiego, któremu dane było rządzić Rosją przez 4 lata (do 1610 r.).

W tym samym okresie (1608–10) ziemie ruskie, od morza Białego po Ural i Kaukaz, pustoszą prywatne wojska polskie księcia Rożyńskiego, Sapiehy i Lisowskiego (sławni Lisowczycy), atakując Suzdal, Włodzimierz, Kostromę, oblegają Moskwę i Ławrę Troicką. Król Zygmunt III Waza, mimo niekorzystnego przebiegu kariery Dymitra, nie rezygnuje z prób pozyskania Moskwy jako sojusznika w walce o koronę szwedzką oraz narzucenia jej katolicyzmu. W tym celu wypowiada wojnę Rosji i posyła hetmana Stefana Żółkiewskiego na czele polskiego korpusu.

Po zwycięstwie nad znacznie liczniejszymi wojskami rosyjsko-szwedzkimi pod Kłuszynem (4. 07. 1610) Żółkiewski stanął u bram Moskwy, a przerażeni Rosjanie sami obalili cara Szujskiego i wydali go w ręce Żółkiewskiego jako łup wojenny oraz rozpoczęli rokowania w sprawie oddania carskiej korony królewiczowi Władysławowi IV, pod warunkiem, że „przyjmie prawosławie i będzie rządził przy udziale Dumy i Soboru”. Hetman bez jednego wystrzału zajął Moskwę i Kreml.

Grupa wpływowych bojarów (m.in. Golicyn, Szeremietiew, Łagowski – tworzący „stronnictwo polskie”) obrała polskiego królewicza carem. Porozumienie torpeduje sam polski król, który mimo nalegań Żółkiewskiego na ugodę, nie godzi się na takie porozumienie, żądając carskiej korony dla siebie. W tej sytuacji Żółkiewski zabiera swe wojska i udaje się na Podole, a na Kremlu pozostawia jedynie nieliczną polską załogę. Przez kolejne 3 lata Rosja nie ma cara, a rządy sprawuje formalnie komitet złożony z 7 bojarów (tzw. „siemibojarszczyzna”) oraz pojawiają się jeszcze dwukrotnie fałszywi pretendenci do carskiego tronu, którzy jednak zostają skutecznie przepędzeni i zabici.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X