Kasztanka

Kasztanka

W niedzielę 13 czerwca odsłonięto w Sulejówku pomnik Józefa Piłsudskiego. Jest to pomnik grupowy, bo przedstawia Pana Marszałka z córeczkami, przy czym Piłsudski siedzi na fotelu, obok niego, na ławeczce, siedzi młodsza córka Jagódka, a oparta o ławeczkę siostry stoi starsza córka Marszałka Wanda. Piłsudski, ciężko oparty oburącz na szabli, występuje w pozie raz po raz pokazywanej na pomnikach i portretach, mocno już ogranej, jako tak zwany „Piłsudski Frasobliwy”.

Rzeźba nazywa się – „Lekcja Historii”. Prawdę mówiąc, nie bardzo wiadomo czy nazwa bierze się stąd, że Marszałek uczy historii swoje córki, czy też może lekcja dotyczy nas, obserwatorów? Chyba jednak nas, bo Piłsudski nie zwraca uwagi na córki, siedzi do nich bokiem, zapatrzony w przestrzeń, w jakieś swoje, niewiadome nam widzenia. Ta scena nie pasuje do lekcji, podczas której ojciec przekazywałby dzieciom jakieś nauki. Nieprzekonywująco wygląda również, gdyby miała przedstawiać wybrany epizod z życia rodzinnego Marszałka. Żadna z wymienionych tu postaci nie szuka kontaktu z innymi osobami grupy. Wszyscy są zajęci tylko sobą, każdy istnieje tylko dla siebie, w oderwaniu od innych.

Artysta wyposażył każdego w dość natrętnie wyrażony atrybut. Marszałek ma więc szablę, Jagódka samolocik – wiadomo, że podczas wojny pani Jadwiga Piłsudska była pilotem wojskowym RAF w Wielkiej Brytanii, a Wanda Piłsudska trzyma lalkę. Czyżby to był atrybut lekarza, jakim została w przyszłości?

Jako coś naprawdę łączącego wszystkie postacie wyobrażone na pomniku, mogłaby wystąpić Kasztanka, ulubiona klacz Marszałka, którą on bardzo często sprowadzał do Sulejówka, a którą dziewczynki bardzo lubiły i z którą, właśnie w Sulejówku się bawiły. Piłsudski nie sprowadzał Kasztanki do Sulejówka by jej dosiadać. Kasztanka odwiedzała Sulejówek, aby bawić się razem z Marszałkiem i dziewczynkami. Takie sceny były dość częste w dworku Piłsudskich. Józef Piłsudski nie był wcale zapalonym jeźdźcem, czy koniarzem. Reprezentował nowoczesny styl dowodzenia, wykluczający osobiste prowadzenie kawalerii do szarży na wroga. To był strateg, niezwykle uzdolniony sztabowiec, a nie rębajło.

Jedzie, jedzie na Kasztance, na Kasztance
Siwy strzelca strój, siwy strzelca strój,
Hej, hej, Komendancie, Miły wodzu mój!
Hej, hej, Komendancie, Miły Wodzu mój!

słowa: Wacław Biernacki „Kostek
melodia ludowa – mazur

Skąd wywodzi się Kasztanka?
W samych początkach istnienia Wojska Polskiego w roku 1914, konkretnie w sierpniu 1914 roku, pewien podkrakowski ziemianin, pan Ludwik Popiel podarował Kasztankę strzelcom, wyruszającym na wojnę. Kasztanka urodziła się w roku 1909, lub może w 1910. Co do konkretnej daty urodzin istnieją do dziś pewne kontrowersje. Wiadomo natomiast, że urodziła się w majątku Czaple Małe, zaś wychowywała się we wsi Czaple Wielkie. Oba te majątki należały do pana Ludwika Popiela i położone były około 25 kilometrów od Krakowa. Po przybyciu do I Brygady Legionów, Kasztanka została przydzielona Józefowi Piłsudskiemu.

 

Piłsudski na Kasztance. Sulejówek (Fot. dziennikpolski24.pl)Jak już pisałem, Józef Piłsudski nie był urodzonym kawalerzystą, ale koń potrzebny mu był jako środek transportu. Legioniści nie mogli sobie pozwolić na posiadanie niezwykle wtedy drogich samochodów. Kasztanka towarzyszyła więc Piłsudskiemu na całym szlaku bojowym Legionów.

Komendant miał jeszcze drugiego konia, jaki mu podarowali ułani Beliny-Prażmowskiego. Była to również klacz o imieniu Minka. Mocno zbudowana, o maści skarogniadej. Minką została nazwana z powodu najdziwniejszych min, jakie potrafiła stroić wykrzywiając nozdrza i wargi. Miał więc Piłsudski do dyspozycji dwa konie, ale dosiadał ich stosunkowo rzadko. Minka była mu raczej obojętna, natomiast rozkochał się w Kasztance.

Kasztanka była niewysokim, liczącym w kłębie 150 centymetrów, bardzo zgrabnym koniem delikatnej budowy, podobnym do koni rasy arabskiej. Jasnokasztanowata z łysiną i wszystkimi czterema białymi nadpęciami. Była koniem trudnym, bo nerwowym i strachliwym i być może dlatego w warunkach frontowych, a szczególnie podczas ostrzału artyleryjskiego, przerażona, kleiła się dosłownie do swego jeźdźca, w jego obecności szukając ratunku przed zagrożeniem. Z czasem, doprowadziło to do zachowania Kasztanki bardziej przypominającego zachowanie wiernego psa, niźli konia. Rozczulało to Piłsudskiego i powodowało, że polubił Kasztankę bez mała, jak członka własnej rodziny. Nie miało wtedy znaczenia, że Kasztanka nie była specjalnie uzdolniona ruchowo. Była wierna i nadawała się do przemarszów, a to Piłsudskiemu wystarczało. Że prowadzenie Kasztanki było trudne, a często nawet bardzo wyczerpujące, najlepiej opowie nam sam Józef Piłsudski:

X