Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 1 Bp Jan Cieński w ostatnich latach życia, z archiwum autora

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 1

W dokumentach Soboru Watykańskiego II, a mianowicie w Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen Gentium oraz posoborowym dokumencie poświęconym pasterskim zadaniom  biskupów w Kościele Christus Dominus zaznaczono, że biskupi są przełożonymi Ludu Bożego którym kierują. Każdy biskup jest z postanowienia Bożego następcą apostołów i przez Ducha Świętego ustanawiany pasterzem w Kościele.

Pasterski urząd biskupów obejmuje posługę nauczania, uświęcania i rządzenia, która ma na celu przybliżanie i udostępnianie wiernym tajemnicy zbawczej Jezusa Chrystusa. Sakra biskupia jest źródłem odpowiedzialności za wspólnotę całego Kościoła. To zadanie w szczególności odnosi się do biskupów diecezjalnych, którym powierzony został zarząd realnie istniejącej diecezji. Natomiast wyposażeni w odpowiednią władzę pomoc biskupowi diecezjalnemu niosą biskupi pomocniczy i koadiutorzy.

Z tej też racji nieodzownym jawi się przedstawienie działalności poszczególnych biskupów pomocniczych archidiecezji lwowskiej, którzy przez papieża byli ustanawiani do pomocy metropolicie lwowskiemu w latach 1991–2008. Chronologicznie byli to: bp Rafał Kiernicki OFM Conv, bp Marcjan Trofimiak, bp Stanisław Padewski OFM Cap, bp Marian Buczek, bp Leon Mały oraz arcybiskup-koadiutor Mieczysław Mokrzycki, następca na stolicy bł. Jakuba Strzemię. Nieodzownym jest też ukazanie ostatnich lat życia bpa Jana Cieńskiego, biskupa pomocniczego wakującego archidiecezji lwowskiej, którego funkcja biskupia wygasła wraz z przybyciem do Lwowa arcybiskupa-metropolity Mariana Franciszka Jaworskiego.

Ostatnie lata życia bpa Jana Cieńskiego (1905–1992)

W omawianym okresie rządów w archidiecezji lwowskiej kardynała Mariana Jaworskiego funkcję biskupa pomocniczego pełniło sześciu sufraganów, odpowiednio mianowanych przez papieża. Jednak w tym kontekście nie sposób pominąć i siódmego biskupa pomocniczego Jana Cieńskiego, którego zgodnie z poleceniem prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego władza biskupia odnosiła się do wakującej archidiecezji lwowskiej. Wakat ten nastąpił wraz ze śmiercią abpa Eugeniusza Baziaka 15 czerwca 1962 roku, gdyż odtąd w Lubaczowie pozostawali jedynie poszczególni administratorzy apostolscy archidiecezji lwowskiej z siedzibą w Lubaczowie.

Metryka urodzenia Jana Cieńskiego, 7.01.1905, Pieniaki

Można zatem uważać, że władzę biskupa pomocniczego wakującej archidiecezji lwowskiej, bp Jan Cieński sprawował w latach 1967–1991, czyli do momentu oficjalnego mianowania w dniu 16 stycznia 1991 roku arcybiskupa dla archidiecezji lwowskiej Mariana Franciszka Jaworskiego. Sam też miał się wypowiedzieć, że od tego czasu (1991) jego misja jest zakończona. Hierarcha Cieński tajemnicę o swoich święceniach biskupich zachował do końca życia, choć nie udało się tej tajemnicy zachować przed władzami państwowymi w okresie komunizmu, gdyż doskonale o wszystkim wiedziały i czekały stosownego czasu, aby zdyskredytować hierarchę w oczach wiernych. Ponoć już w czasie powrotu do ZSRR na granicy celnicy mieli go powitać słowami „witajcie Władyko”, co też zmusiło bpa Jana do szczególnej ostrożności w wypowiedziach i działaniach.

Bp Jan Cieński na łożu śmierci. Jedyny raz w mitrze. Foto z portali społecznościowych

W sprawie święceń biskupich, można przypuszczać, że milczał również przed arcybiskupem Marianem Jaworskim, który go wielokrotnie nawiedzał i również wiedział, że rozmawia z biskupem. Pierwszy raz bp Marian Jaworski odwiedził bpa Jana Cieńskiego w Złoczowie 3 listopada 1989 roku. Wówczas odbyli długą rozmowę, której treść pozostanie już w tajemnicy. Następnie bp Jaworski przybył do Złoczowa 4 stycznia 1991 roku, gdzie oprawił mszę św., a po jej zakończeniu, w domu udzielił sakramentu namaszczenia choremu biskupowi Janowi Cieńskiemu. Następnie nawiedzał Złoczów kolejno 5 marca i 10 października 1991 roku. Ostatni raz chorego ks. Jana Cieńskiego abp Marian Jaworski odwiedził 2 sierpnia 1992 roku. Przy spotkaniach wobec innych bp Marian Jaworski proboszcza ze Złoczowa zawsze tytułował „księże jubilacie”, co bardzo cieszyło chorego. Mając na uwadze tak liczne kontakty pomiędzy tymi hierarchami, rodzi się słuszne przekonanie, że arcybiskup Jaworski doskonale znał fakt konsekracji biskupa Jana Cieńskiego, zwłaszcza że jeszcze w 1987 roku przez ks. Mariana Buczka przekazał mu tekst rekolekcji do biskupów, wygłoszonych w Częstochowie.

O tym pierwszym spotkaniu z bp. Janem Cieńskim tak opowiadał po latach bp Marian Buczek: „Z bp. Janem Cieńskim spotkałem się już w 1987 roku, kiedy przyjechałem z Lubaczowa jako notariusz. Wtedy bp Jaworski dał mi trzy egzemplarze Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu oraz kazania, które głosił dla episkopatu Polski na Jasnej Górze i polecił przekazać ks. Cieńskiemu. Jako jeden z nielicznych wiedziałem, że jest on biskupem. Ks. [Ludwik] Kamilewski ostrzegł mnie, że przy pierwszym spotkaniu ks. Cieński jest bardzo podejrzliwy. Właściwie każdy mógł być szpiegiem. Gdy wręczałem mu Pismo Święte, to nawet nie chciał przyjąć, bojąc się prowokacji władz. Dopiero gdy powiedziałem, że w takim razie zabieram z powrotem, przekonał się, że jestem prawdziwym wysłannikiem bp. Jaworskiego”. Na innym miejscu dodał: „Przyjął wszystkie książki religijne, jakie miałem, wypytywał o bp. Jaworskiego, a nasza rozmowa trwała wiele godzin. Gdy ks. Kamilewski upomniał mnie, że mamy jechać dalej, bo mamy zaplanowane inne spotkania, ks. Jan powiedział, że tamci mogą poczekać, bo są młodzi, a tutaj starszy kapłan chce się czegoś dowiedzieć”.

Bp Marian Buczek opowiadał też o pewnej historii, która zdarzyła się z bp. Marcjanem Trofimiakiem, który w trakcie rozmowy pewnego razu użył słowo „ekscelencjo”. Wtedy biskup Jan Cieński zrugał go za takie głośne sformułowania, jednak nie zaprzeczył, co dla bpa Trofimiaka oznaczało, że Cieński był biskupem.

Natomiast Marcjan Trofimiak tak mówił o rozeznaniu duchowieństwa archidiecezji lwowskiej na temat sakry biskupiej bpa Jana Cieńskiego: „Wiedzieli, ale nie wiem, czy wszyscy. Ci, którzy wiedzieli, nie wyjawiali tego. On również był bardzo ostrożny. Otwarcie ks. Cieński powiedział o tym, że jest biskupem, dopiero po ogłoszeniu naszych nominacji na biskupów”.

Z tych relacji wynika, że bp Jan Cieński pragnął zachować przed rozgłosem fakt swojej konsekracji biskupiej. Każda osoba dopuszczona przez niego do pomocy musiała wzbudzać szczególne zaufanie. Taką właśnie była Zofia Proś, która opiekowała się w ostatnich latach chorym księdzem. Tajemnicę miejsca i biskupa, który udzielił święceń kapłańskich zachował też późniejszy biskup pomocniczy archidiecezji lwowskiej Leon Mały.

Na prośbę abp. Mariana Jaworskiego trzy miesiące przed śmiercią bpa Jana Cieńskiego do Złoczowa przybyły siostry sercanki. Relacje o ostatnich dniach życia biskupa in pectore Jana Cieńskiego zostały szczegółowo zawarte w kronice tegoż zgromadzenia. Po przybyciu do Złoczowa „siostry spotkały się z ks. proboszczem Ludwikiem Marko oraz ks. Janem Cieńskim, dawnym proboszczem, od 2 lat nie wstającym z łóżka. (…) Ks. Jubilat był zdziwiony, że aż 3 siostry zostają w Złoczowie, a ks. proboszcz, także nie wiedział co z nami zrobić, nie przygotowując wcześniej dla nas żadnego mieszkania. Bali się, że nie będą w stanie zapewnić nam warunków bytowych”. Bp Cieński zgodził się, aby siostry przejęły także obowiązki w jego kuchni.

Swoje wspomnienia w pierwszego spotkania spisała również jedna z pierwszych sióstr które 24 września 1992 roku przybyły do Złoczowa – s. Marcelina Zemła. W tej grupie obok autorki wspomnień były s. Rozanna Słobodzian i s. Zofia Woźnica. We wspomnieniach pisała: „Bardzo dobrze pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Ksiądz biskup Jan mieszkał w małym mieszkaniu niedaleko, ok. 150 m, od kościoła. Pomimo tak niewielkiej odległości musiał tę drogę pokonywać przez kilka dziesięcioleci z sutanną schowaną pod płaszczem. Ksiądz biskup od dłuższego czasu nie wychodził z domu i nie doświadczył wolności chodzenia w stroju duchownym. Proszę pamiętać, że był to rok 1992 – czyli rok po zakończeniu pieriestrojki w ZSRR. I tu nagle my – siostry w habitach – schodzimy do jego mieszkania i mówimy, że zostajemy i będziemy tak chodzić po mieście. Był naprawdę przerażony, że zaraz nas zaaresztują i nic nie będzie z naszej posługi w parafii. Musiałyśmy długo tłumaczyć, że siostry już od dwóch lat pracują we Lwowie i nikt nie robi im krzywdy”.

Na temat samego bp. Jana tak relacjonowała: „Gdy przyjechałyśmy do Złoczowa, ks. bp Cieński był już bardzo chory. Mszę świętą odprawiał leżąc na łóżku. Nie widziałam go nigdy siedzącego na krześle. Codziennie jedna z nas uczestniczyła we mszy świętej, odprawianej przez niego, by mu usłużyć, a czasami i podpowiedzieć, co ma dalej mówić”.

Siostra Marcelina wspomniała również o konsekracji biskupiej ks. Jana Cieńskiego, która odbyła się w kaplicy biskupów gnieźnieńskich 30 czerwca 1967 roku. „Ksiądz biskup Jan opowiadał, że tylko w czasie konsekracji biskupiej w Gnieźnie był ubrany w szaty biskupie. Na palec nałożono mu pierścień, ale że był za duży spadł na podłogę i już go ksiądz biskup więcej nie założył. Opowiadał o tym ze swoim wielkim, poczuciem  humoru, ale wiedziałyśmy, że ze względów bezpieczeństwa nie przywiózł tych paramentów na Ukrainę”.

Choć biskup Cieński przez ostatnie lata praktycznie nie wychodził z domu, to jednak na najważniejsze święta był przez wiernych przenoszony do kościoła, gdzie spowiadał i odprawiał mszę św. Świadkowie opowiadali, że nawet kilkadziesiąt minut przed śmiercią spowiadał. Ostatnią mszę św. w kościele ks. Jan Cieński odprawił 20 grudnia 1992 roku. „Bardzo dużo parafian korzysta w tym dniu z sakramentu pokuty – pisano w kronice sióstr sercanek. – Do jednej z parafianek, Anieli Barabasz powiedział: Ja cię błogosławię i niech cię Ten Pan Jezus błogosławi, co się narodzi, bo ja umieram, ale chciałbym jeszcze przeżyć te dwa dni świąt, żebyście nie mieli ze mną kłopotu”.

Jan Cieński jako proboszcz i wikariusz w Złoczowie, z archiwum autora

Następnego dnia około południa bp. Jan Cieński miał udar, który spowodował częściową utratę mowy. W tej sytuacji ks. Ludwik Marko udzielił choremu po raz kolejny sakramentu namaszczenia chorych. Krótkotrwałe odzyskanie świadomości nastąpiło dopiero 25 grudnia 1992 roku, w czasie którego dwie osoby skorzystały z sakramentu spowiedzi.

Dalej kronika zakonna podaje wiadomości z 26 grudnia 1992 roku: „Godzina 13:30 – następuje zgon czcigodnego ks. Jana Cieńskiego; długoletniego proboszcza parafii w Złoczowie; od 1967 roku biskupa konsekrowanego w Gnieźnie przez ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego; duszpasterza na rozległych terenach archidiecezji lwowskiej. Pomimo wielkiego cierpienia towarzyszyła mu zawsze pogoda ducha. Dopełnieniem trudu i poświęcenia życia były ostatnie 7 dni, w czasie których nie przyjmował pokarmu, nawet wody”.

Następnego dnia nastąpiła eskorta ciała bp. Jana Cieńskiego do kościoła, której przewodniczył ks. Ludwik Roman Marko. Po zakończeniu mszy św., nabożeństwo żałobne przy zmarłym odprawili miejscowi bazylianie, a o. Włodzimierz wygłosił „piękną mowę pożegnalną, podkreślając zasługi śp. ks. Jana dla przetrwania Kościoła greckokatolickiego”. Przez kolejne dni w dzień i w nocy trwały modlitwy przy zmarłym, a 30 grudnia 1992 roku odbył się pogrzeb bp. Jana Cieńskiego, któremu przewodniczył abp Marian Jaworski, metropolita lwowski obrządku łacińskiego. W koncelebrze asystowali biskup żytomierski Jan Purwiński, kamieniecko-podolski Jan Olszański, sandomierski Wacław Świerzawski oraz sufragani ze Lwowa: Rafał Kiernicki i Marcjan Trofimiak. W uroczystościach żałobnych uczestniczyło też kilkudziesięciu księży z Polski, Ukrainy i Niemiec. Pogrzeb, w którym uczestniczyło tysiące osób stał się w Złoczowie manifestacją religijności i polskości. Homilię wygłosił bp Rafał Kiernicki, który rozpoczął ją słowami: „Skoroś pierwszy umarł, to ja ci teraz mówię kazanie”. Tak się przed laty dogadali.

Ciało zasłużonego kapłana i biskupa złożono na miejscowym cmentarzu, a jego grób z czasem stał się miejscem kultu. „Ksiądz biskup Jan Cieński zmarł w opinii świętości. Ludzie przez lata przyzwyczaili się powierzać mu swe troski, to samo czynią do dzisiaj odwiedzając jego grób. Jak niesie przekaz słowny, z ziemnej mogiły ubywało ziemi, którą wierni zabierali jako relikwie”.

Celebracje w Złoczowie, z archiwum autora

Przy tej okazji należy zauważyć, że gdy ciało zmarłego biskupa zostało przeniesione do kościoła parafialnego w Złoczowie wszystkie modlitwy były prowadzone za zmarłego księdza Jana Cieńskiego. Natomiast gdy panachidę sprawowali grekokatolicy, modlili się za zmarłego biskupa Jana Cieńskiego. W tym czasie jedna z sióstr sercanek, opiekująca się ks. Janem – s. Rozanna – bez czyjejkolwiek zgody pojechała do Przemyśla, do emerytowanego bpa Ignacego Tokarczuka, by poprosić o insygnia biskupie, którymi zamierzała odziać ciało ks. Cieńskiego. Bp Tokarczuk nie znając woli zmarłego natychmiast przekazał mitrę, którą po powrocie do Złoczowa włożono na głowę zmarłego. To był jedyny raz, kiedy przed pogrzebem bp Jan Cieński był ubrany w szaty biskupie. Sprawiło to też pewne poruszenie w mieście i archidiecezji, co począć z tym faktem. Siostry włożyły do trumny bursztynowy różaniec i medalik z Matką Boską Ostrobramską.

Uroczystości pogrzebowe w Złoczowie. Foto z portali społecznościowych

We Lwowie arcybiskup Marian Jaworski zasięgnął rady nuncjusza apostolskiego na Ukrainie, jak postąpić w tej sytuacji i czy ujawnić, że ks. Cieński był biskupem. Nuncjusz odpowiedział, że nie ma formalnych dokumentów z Watykanu potwierdzających nominację, a potem konsekrację, więc nie należy tego faktu nagłaśniać. Gdy zatem arcybiskup Jaworski przybył na pogrzeb do Złoczowa, nakazał dyskretnie zdjąć mitrę biskupią, „gdyż i tak nie mieściła się do trumny”.

Bp Marian Buczek i ks. Leszek Pankowski na modlitwie przy grobie bpa Jana Cieńskiego 27.12.2005

Biskup Buczek na temat pogrzebu dodawał: „Mówiliśmy do niego Księże Jubilacie, wieść gminna o tym niosła, ale nie było na jego biskupstwo dokumentów. Był nuncjusz z Watykanu i nic nie mówił, że tam są papiery. Arcybiskup Jaworski nie mógł mu dać oficjalnie mitry. Przecież to nie on decyduje w takich sprawach. A Cieński nigdy się [oficjalnie] nie przyznał”. Jedyną wówczas pamiątką sakry biskupiej miał być obrazek z modlitewnika, przywieziony do Złoczowa przez ks. Tadeusza Fedorowicza z odręcznym napisem: „Carissimo fratri in successione apostolorum” (tłum. Mojemu najdroższemu bratu w sukcesji apostolskiej).

Dopiero po latach odszukano odpowiednie dokumenty. Toteż, gdy w 1998 roku wystawiono odpowiedni pomnik na grobie zmarłego biskupa Jana Cieńskiego, umieszczono na nim napis następującej treści: „J. E. Ksiądz Biskup Jan Cieński, świadek trudnej wiary. 7.01.1905 r. Pieniaki +26.12.1992 Złoczów, długoletni ofiarny duszpasterz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Złoczowie w latach 1938–1992. Umiłował Kościół i starał się, by i inni Go kochali”. W piątą rocznicę śmierci wierni ze Złoczowa ufundowali bp. Cieńskiemu w kościele tablicę pamiątkową, natomiast w dziesiątą – dzwon, który nazwali imieniem Jan, który poświęcił abp Marian Jaworski. Każda natomiast kolejna rocznica śmierci bp. Jana Cieńskiego stała się okazją spotkania duchowieństwa i sióstr zakonnych dekanatu złoczowskiego na wspólnej modlitwie na cmentarzu i w kościele, której przewodniczył kardynał Marian Jaworski.

Grób bpa Jana Cieńskiego w Złoczowie, z archiwum autora

Z racji 14. rocznicy śmierci bpa Jana Cieńskiego w Złoczowie 30 grudnia 2006 roku kard. Jaworski dał następujące świadectwo: „Kiedy przyjechałem tutaj po raz pierwszy do Lwowa po długim okresie nieobecności, spotkałem waszego proboszcza we Lwowie, a potem kilka razy odwiedzałem go tutaj w Złoczowie. Nigdy nie zapomnę tego, jak kiedyś rano jadąc przez Złoczów wstąpiłem do kościoła i spotkałem go w konfesjonale. Dobry Pasterz. I myślę, iż to, że trwał, ludzie odbierali jako świadectwo kapłana, który był dla nich”.

Z myślą zatem o przyszłym procesie beatyfikacyjnym z polecenia kard. Mariana Jaworskiego rozpoczęto w Złoczowie gromadzić materiały historyczne nt. działalności i zasług ks. Jana Cieńskiego. Natomiast w 2017 roku na terenie archidiecezji lwowskiej z racji 50. rocznicy jego konsekracji biskupiej obchodzono „Rok biskupa Jana Cieńskiego”. Wcześniej jednak w Krakowie 2010 roku powstała publikacja pt. „Wytrwać i przetrwać jak Bóg daje. Świadkowie Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie Sowieckiej 1917–1991”, pod redakcją ks. Józefa Wołczańskiego, gdzie zawarto szereg informacji na temat bp. Jana Cieńskiego. Liczne opracowania ukazały się również w różnych latach na łamach czasopism i wydań książkowych, które wykazują trudną drogę posługiwania kapłańskiego ks. Jana Cieńskiego na terenie archidiecezji lwowskiej w okresie II wojny światowej i komunizmu. Jako swego patrona obrało go miejscowe Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Złoczowskiej.

Marian Skowyra

Tekst ukazał się w nr 13 (473), 15 – 28 lipca 2025

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 2

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 3

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 4

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 5

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991-2008). Część 6

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 7

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 8

Biskupi pomocniczy archidiecezji lwowskiej za rządów abpa Mariana Franciszka Jaworskiego (1991–2008). Część 9

X