Zapach anioła Jana Piekło po ukraińsku

We lwowskiej księgarni „Є” 23 stycznia odbyło się spotkanie autorskie z Janem Piekło, autorem książki Zapach anioła, która została przetłumaczona na język ukraiński.

Tłumaczenia dokonała Jaryna Senczyszyn, a wydania – wydawnictwo Litopys. Spotkanie, które odbyło się w ramach projektu „Otwarta Szkoła Historii”, prowadziła Krystyna Potapenko.

Zapach anioła jest książką, która łączy elementy mistyki i historii miłosnej nieznającej granic i zachowania równowagi między dobrem a złem z ingerencją aniołów w życie człowieka i dzieje świata. Znaczny wpływ na opisaną historię ma doświadczenie dziennikarskie autora w konflikcie na Bałkanach. W książce pojawia się również wątek ukraiński. Jan Piekło przewiduje rozwiązanie konfliktu zbrojnego na Ukrainie, co może szczególnie zainteresować ukraińskiego czytelnika.

Jan Piekło to były dziennikarz, obecnie dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI, która zajmuje się zacieśnianiem współpracy pomiędzy Ukrainą a Polską i Unia Europejską. Z Janem Piekło rozmawiał Aleksander Kuśnierz.

Jak to się stało, że książka została przetłumaczona na język ukraiński?
Książkę ukończyłem w 2013 roku, wydało ją niewielkie wydawnictwo „Novae Res” w Gdyni. To że okazała się ona również w jezyku ukraińskim, jest konsekwencją wyłącznego przypadku spotkania z moją dobra znajoma Olgą Szałajską – ukraińską dziennikarką. Wyraziła ona zainteresowanie i zaczęła pytać – a o czym i jaka książka jest? Zechciała ją wydać na Ukrainie po ukraińsku. Pomyślałem, czemu nie? Ale nie bardzo wierzyłem, że to się uda. Lecz Olga wzięła sprawę w swoje ręce, znalazła tłumacza Jarynę Senczyszyn, która również bardzo się zainteresowała książką, znalazła wydawcę – wydawnictwo Litopys. I tak książka ukazała się na Ukrainie, z czego jestem niezmiernie zadowolony, bo widzę wyraźnie że odbiór tej książki na Ukrainie jest inny niż odbiór w Polsce. W Polsce nie ma konfliktu zbrojnego, nie dzieję się to co na Ukrainie. Ukraińcy patrzą na tą książkę również przez pryzmat opisanej przeze mnie wojny w Bośni, oni to po prostu lepiej rozumieją.

To dobrze, że książka została przetłumaczona na ukraiński. Poza tym, ukraińska wrażliwość jest bardziej mistyczna, kultura jest związana z chrześcijaństwem ortodoksyjnym wschodnim i tam te postacie aniołów są jakby bardziej oczywiste, one mogą uczestniczyć w różnych dramatach i sterować losami ludzi, pomagać albo im przeszkadzać. Katolicka wrażliwość Polaka w tym sensie jest trochę inna. Ukraińska mentalność jest bardziej wrażliwa i bardziej podatna na takie mistyczne myślenie.

O czym jest książka i dlaczego warto ją przeczytać?
Książka jest o miłości, o takiej bardzo mocnej miłości, o miłości, która trwa również po śmierci. Jest to właściwie książka o walce dobrego ze złem w naszych czasach, w naszej Europie, w naszym świecie. W tą wojnę są wpisane losy młodych ludzi, którzy się kochają, i też losy ludzi, którzy dają się uwieść różnym ideologiom i w ich imię potem potrafią zabijać.

Skąd pojawił się wątek ukraiński?
Po moich doświadczeniach dziennikarskich na Bałkanach przestałem uprawiać zawód dziennikarza, bo czułem się z nim po prostu niedobrze, zaczął mnie uwierać. Zająłem się pracą w organizacji pozarządowej i to na pewno los sprawił, to było jakoś wkalkulowane, to tak musiało się stać – zacząłem pracować na Ukrainie, gdzie kiedyś urodził się mój ojciec. Gdy zacząłem Ukrainę poznawać, to właśnie sobie pomyślałem w pewnym momencie tak: przecież tu jest coś podobnego, tu może się wydarzyć coś podobnego, jak na Bałkanach. Podzieliłem się tą myślą z moimi ukraińskimi przyjaciółmi, którzy mi powiedzieli – nie, coś ty, mowy nie ma, tu jest Ukraina, tu takie rzeczy nie mają prawa się wydarzyć. Uspokoili mnie, ale cały czas mnie gdzieś to dręczyło. W tej książce, zanim jeszcze doszło do konfliktu zbrojnego, napisałem o tym. Chciałem, aby był to rodzaj ostrzeżenia, ale jednak to się wydarzyło.

Jak się pracowało na granicy tak wielu kultur na Bałkanach?
Poznawałem te kultury, różne religie – to zawsze mnie interesowało. Przyglądałem się temu, jak rodził się fundamentalny Islam w naszym świecie. Widziałem mudżahedinów próbujących wprowadzać szariat w Bośni pod czas wojny. Interesowała mnie bardzo religia prawosławna i te wszystkie obecne tam kultury. To całe moje zetkniecie z tymi różnymi kulturami w tej książce jest obecne.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksander Kuśnierz
Tekst ukazał się w nr 2 (246) 29 stycznia – 15 lutego 2016

{gallery}gallery/2016/zapach_aniola{/gallery}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X