Z Panki do PAN-u. Część II

Z Panki do PAN-u. Część II

Pochodząca z Bukowiny Helena Krasowska jest pracownikiem naukowym Polskiej Akademii Nauk. W pracy naukowej porusza tematy związane z dialektologią, socjolingwistyką, etnologią i folklorystyką. Interesują ją kulturowe pogranicza, mniejszości narodowe, historia Polaków na Wschodzie i historia Bukowiny. W swojej pracy o Pietrowcach Dolnych autorka pisze: „Czytelnikom chcę przybliżyć lepsze zrozumienie problemów polskiej mniejszości narodowej na Bukowinie. Mam również nadzieję, że praca ta przyczyni się do lepszego poznania specyfiki grupy Górali bukowińskich, która miała i ma wpływ na kształtowanie się tożsamości jej członków. A samym Góralom w Pietrowcach – odnalezienie samych siebie”.

Na łamach Kuriera Galicyjskiego Helena Krasowska opowiada o góralach bukowińskich, swojej fascynacji regionem i tęsknocie za swoją małą ojczyzną. Opowieści wysłuchał Mirosław Rowicki.

W 2002 roku, w Warszawie wydała Pani książkę „Bukowina. Mała ojczyzna – Pietrowce Dolne”? O czym jest ta książka?
Książka jest o Pietrowcach Dolnych – jednej z wielu bukowińskich wieloetnicznych miejscowości, jest to miejsce harmonijnego współistnienia kultur, religii i języków. Ucząca współżycia opartego na zrozumieniu i wzajemnej akceptacji swoich mieszkańców – Rumunów, Ukraińców i Polaków.

Praca poświęcona Pietrowcom Dolnym przygotowana została z okazji 200 rocznicy przybycia polskich górali na Bukowinę. Rok 2003 dla górali polskich zamieszkałych na Bukowinie był rokiem szczególnym i wyjątkowym. Tym właśnie wydawnictwem chciałam przypomnieć Polakom o ich historii, kulturze, języku.

Książka powstała przy okazji badań językoznawczych. Już od 1994 r. pisząc pracę magisterską zbierałam teksty gwarowe, zawierające wiele interesujących opisów. Fascynacja Bukowiną – również moją „małą ojczyzną” i przyjaźń z wielu ciekawymi ludźmi, z ich mową i kulturą zwiększyły motywację dalszych badań oraz gromadzenia materiału.

Pochodzi Pani z Panki, a książka jest o Pietrowcach Dolnych? Co było motywacją do napisania książki nie o swojej wsi?
W Pance urodziłam się oraz dorastałam, więc wszystko co było w Pance było dla mnie normą. Tak powinno być, tak właśnie ludzie żyją, kultywują tradycje z tym jakby urodziłam się. Kiedy po raz pierwszy pojechałam do oddalonych od Panki około 30 kilometrów Pietrowiec Dolnych zobaczyłam różnice kulturowe. Były tak mocne, ze zafascynowały mnie do dalszych badań i wreszcie napisania książki. Nie było to tak, że od razu pisałam książkę. Zbierałam materiał, opracowywałam to co mnie interesowało zwyczaje i obrzędy górali polskich w Pietrowcach. Jeździłam z istniejącym wówczas zespołem folklorystycznym „Wianeczek” na występy, podziwiałam, starałam się ich zrozumieć. Rozmawiałam z wieloma respondentami, interesowały mnie opowieści starszych ludzi.

O czym więc jest książka o Pietrowcach?
Książka składa się z kilku części. W pierwszej zawarłam krótką historię Bukowiny, pochodzenie i etapy wędrówek przybywających tam Polaków od XVIII wieku. Kolejny problem, który poruszam w tej książce, to opis Pietrowiec Dolnych, a w nich działalność kościoła rzymskokatolickiego, oddziału Obwodowego Towarzystwa Kultury Polskiej im. Adama Mickiewicza, nauczanie języka polskiego w szkole pietrowieckiej po 1990 roku, biblioteki. Poświęcam także sporo miejsca tematyce powstania zespołu „Wianeczek”. Najciekawszą dla mnie osobiście częścią jest rozdział, w którym opisuję dziedzictwo kulturowe polskich górali w Pietrowcach Dolnych. To przedstawienie zwyczajów i obrzędów, charakterystyka lokalnej polskiej gwary, opis stroju ludowego: męskiego i żeńskiego. Dopełnieniem całości są piosenki ludowe, zebrane w całości po raz pierwszy, zapisane formą gwarową.

Jest to w sumie książka, która po raz pierwszy zbiera w całość w sposób popularny wszystkie ważniejsze informacje, historyczne i współczesne, o bukowińskiej społeczności, której „ojczyzną” pozostawała wspólnota kulturowa. W tym sensie książka jest nowatorska.

Obecnie mówi się o globalizacji, jak Pani widzi polską społeczność w Pietrowcach na tym tle?
W dzisiejszym świecie widoczne są dwie przeciwstawne tendencje: z jednej strony szybko postępujący proces globalizacji oraz zmniejszanie się różnych odległości, z drugiej zaś – dążenie do ocalenia wartości każdej grupy społecznej, etnicznej czy regionalnej. Prawdę mówiąc w rzeczywistości tendencje te nie musza być przeciwstawne. Niebezpieczeństwem globalizacji jest w tym wypadku unifikacja kulturowa. Obroną przed unifikacją może być pielęgnowanie własnych wartości kulturowych – tych narodowych oraz regionalnych. Wówczas globalizacja nie koniecznie musi prowadzić do unifikacji, lecz odwrotnie, budować mozaikę kulturową. O tym, że taki proces jest możliwy świadczą miejsca na mapie, gdzie eksperyment jedności w różnorodności ma powodzenie. Tym miejscem na mapie może być właśnie Bukowina Karpacka. Warto zaznaczyć, że bukowińska tradycja wieloetniczności i wielokulturowości jako wspólnego dobra jest wartością ogólną należy ją prezentować jak najszerzej, nie tylko dla jej walorów historycznych i porównawczych, ale także dydaktycznych. Wiedza o tym regionie jest nadal niewielka i fragmentaryczna.

Książkę otwiera wiersz „Bukowińska kraina” Pani autorstwa, napisany 6 lipca 2001 roku. Jak można go zinterpretować?

Bukowino! Kraju Ty mój jedyny!
Tęsknię za Tobą, gdy jestem daleko,
Tęsknię i myślę, czy Tobie tam lekko
W tym zakątku Karpat nad Prutem i Seretem.

Tęsknię za bukami, górami i Prutem,
Twą łąką, hotarem i płajem,
Źródlaną wodą i malinowym zrębem –
Twe powietrze dla mnie całym życiem.

„Europo w miniaturze” czy
„Mały Paryżu”
Nazwy są wielkie, a Ty Kraino przez Pana stworzona –
Zielona, rozśpiewana, gościnna
i wierna
Dla wszystkich kwiatów masz otwarte, wielkie serce.

Twój obraz Bukowino wzbogaca narody,
Bo uczysz współżycia, szacunku
i bycia,
Pokazując fenomen „wspólnoty
w kulturze”,
Nadal kryjesz wiele słodkich tajemnic.

Przede wszystkim widoczna w nim jest tęsknota za krainą mojego dzieciństwa. Nie ukrywam, że do dzisiaj tęsknię za Bukowiną. Być może nie w takim wymiarze, jak na początku lat 90., niemniej tęsknota pozostała. To nie jest taka tęsknota, że zostawiam wszystko i jadę tam, to jest tęsknota za tym, co nigdy się już nie powtórzy. Chyba u każdego człowieka pojawia się tęsknota za szczęśliwym dzieciństwem. Moje dzieciństwo na Bukowinie było naprawdę szczęśliwe. A tajemnice Bukowiny pozostają do odkrywania na nowo cały czas, za każdym moim częstym pobytem na Bukowinie odkrywam je.

Rok 2014 jest rokiem Oskara Kolberga, czy ta książka jest jakoś wpisana w ten duch?
Metodologia książki jest „kolbergowska” to prawda. Kolbergowska dokumentacja pod względem jakościowym i koncepcyjnym jest obecnie jedną z najbardziej uznanych. Warto wspomnieć, że Kolberg zapisywał nie tylko teksty folkloru, ale także muzykę, czego brakuje w mojej książce. Książka ukazała się w dwóch wersjach językowych: polskiej i ukraińskiej.

Książka ukazała się w 2002 roku, kiedy była Pani jeszcze na studiach doktoranckich?
W 2002 roku została wydana, pisałam ją wcześniej. Materiał gromadziłam od około 1994 roku. Najpierw metodą kwestionariuszową gromadziłam materiał gwarowy do doktoratu. Ale te wszystkie zwyczaje i obrzędy mnie urzekły, a zasłyszane ‘tajdany’ pieśni górali bukowińskich uważałam za coś tak wyjątkowego, że trzeba je zapisać. Tak powstawał materiał. Pokazałam zebrany materiał prof. Kazimierzowi Feleszce. Był zdumiony i właśnie on powiedział, że byłaby z tego ciekawa książka. Więc zaczęłam jakoś układać, na własny sposób, potem konsultowałam się z różnymi ludźmi, m.in. z Eugeniuszem Kłoskiem i Zbigniewem Kowalskim, którzy ostatecznie pomogli mi wydać książkę. Kolorowa wkładkę ze zdjęciami przygotował Z. Kowalski. Była to ciekawa przygoda, z jednej strony z moimi polskim góralami z Pietrowiec Dolnych, a z drugiej strony wydanie materiałów w formie książkowej.

Mirosław Rowicki
Tekst ukazał się w nr 7 (203) za 15-28 kwietnia 2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X