Wizyta ad limina biskupów z Ukrainy w Watykanie

Z biskupem Marianem Buczkiem – sekretarzem generalnym Episkopatu Rzymskokatolickiego Ukrainy i koadiutorem diecezji charkowsko-zaporoskiej – rozmawiał Konstanty Czawaga.

Ekscelencjo, na czym polega wizyta ad limina?
Jest to obecnie druga wizyta ad limina apostolorum Episkopatu rzymskokatolickiego Ukrainy. Podczas pierwszej wizyty w XX wieku było nas o wiele mniej. Natomiast dzisiaj w czasie wizyty będzie 12 biskupów oraz ks. kardynał Marian Jaworski, metropolita lwowski. Dwunastym będzie arcybiskup-nominat Mieczysław Mokrzycki. Wizyta ad limina polega na tym, że wcześniej wysyła się, przynajmniej pół roku wcześniej, odpowiedź na ankietę, którą Stolica Apostolska przekazuje każdemu biskupowi-ordynariuszowi diecezjalnemu. W tej ankiecie biskup pokazuje przekrój całej pracy w diecezji: sprawy duchowe, sprawy materialne. To są pytania bardzo szczegółowe. Odpowiedź obejmuje nieraz kilkadziesiąt stron.

Jakie są priorytety pracy duszpasterskiej Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie?
Od 16 lat Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie jest już niezależny, są odnowione struktury. Lecz w dalszym ciągu, tak jak na samym początku, priorytetem pracy duszpasterskiej jest poszerzenie czy pogłębienie świadomości religijnej wszystkich stanów: dzieci, młodzieży i dorosłych. W sposób szczególny kłaść będziemy nacisk na katechezę średniego pokolenia, które jest słabo uświadomione religijnie. Także oczywiście dzieci i młodzieży. Właśnie od dzisiejszych dzieci i młodzieży zależy przyszłość Kościoła oraz przyszłość społeczeństwa, moralność chrześcijańska, która tutaj jest zachwiana. Można powiedzieć, że najważniejsze jest pogłębienie świadomości religijnej przez katechezę – także małżeństw, rodzin, i ludzi starszych.

Z jakimi problemami spotyka się teraz Kościół na Ukrainie?
Kościół ma tych problemów wiele. Dlatego, że są problemy materialne. Wszyscy wiedzą, że w niektórych diecezjach jeszcze nie zwrócono nam potrzebnych kościołów dla sprawowania liturgii. A jeżeli nie ma kościoła, nie ma gdzie katechizować, nie ma gdzie odprawiać mszy św. Jeżeli mszę św. odprawia się w jakimś baraku czy szopie, czy w domu prywatnym, to wiadomo, że same warunki już nie nastrajają do modlitwy czy do uczęszczania na mszę św. czy katechezę. Kościół rzymskokatolicki jest już na całej Ukrainie, z tym że inaczej wygląda życie Kościoła na Ukrainie Wschodniej, inaczej – na Zachodniej. Trzeba tutaj dodać, że po II wojnie światowej za granicą województwa winnickiego i chmielnickiego nie było ani jednego kościoła rzymskokatolickiego na całej potężnej Ukrainie. Wyjątkiem była Odessa, oczywiście ze względu na to, iż jest to miasto portowe. I tam teraz Kościół dopiero od lat 80. powoli się rozwija, szczególnie od końca lat 90. XX wieku. Nowe diecezje – charkowsko-zaporoska i odessko-symferopolska postały dopiero 5 lat temu. Od pięciu lat biskupi są bliżej wiernych i widzą bardziej, jakie są potrzeby duszpasterstwa, katechizacji. Szukają księży i sióstr zakonnych, żeby z nimi pójść do ludzi.

A ludzie są, brakuje tylko duchownych. Ludzi są spragnieni Pana Boga, chętnie się angażują w życie Kościoła i pomoc – nawet materialną, gdy chodzi o wznoszenie kościołów czy kaplic.
Gdy chodzi o Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie, nie można go wiązać z jedną narodowością czy nacją. Wystarczy popatrzeć na przekrój narodowościowy czy pochodzenie narodowościowe Episkopatu. Tu jest i Łotysz, i Węgier, są Polacy, Ukraińcy… Reprezentujemy wszystkie nacje i tak samo wierni oraz kapłani i siostry zakonne są przedstawicielami różnych nacji. A z tym wiąże się problem języka. Można powiedzieć, że na Ukrainie w Kościele rzymskokatolickim używa się kilku podstawowych języków: polskiego, ukraińskiego, rosyjskiego, węgierskiego, słowackiego. Tam, gdzie są grupy dość licznie reprezentujące daną narodowość, tam Kościół musi się dostosować w księgach liturgicznych do tych ich języków. Trzeba robić tłumaczenia, trzeba dostosowywać katechezę do tego języka. Są różne trudności techniczne oraz trudności nieraz natury psychologicznej. Na przykład, ludzie we Lwowie sobie nie wyobrażają, że można w naszym Kościele przemawiać, odprawiać, katechizować po rosyjsku czy po ukraińsku. To dla nich jest nie do zrozumienia. Inni znowu bardzo się cieszą, że mogą być na mszy św. odprawianej w ich własnym języku, na katechezie wypowiadać się w swym języku czy pisać w czasopismach katolickich. Trzeba pamiętać, że pokolenie średnie było absolutnie pozbawione religii i nauki religii. To pokolenie oraz pokolenie starsze, które czasem świadomie wybierało odejście od Kościoła, czy to ze względu na warunki pracy, czy odchodziło od tej religii dla innych spraw, zapominało, teraz chętnie przychodzi, widząc pracę Kościoła, szczególnie sióstr zakonnych oraz całej akcji duszpasterskiej.

Jaka jest obecnie sytuacja powołań do kapłaństwa i życia zakonnego?
Ilość powołań w archidiecezji lwowskiej i diecezjach na Ukrainie troszeczkę, powoli zaczyna spadać. To dlatego, że jest mniejsza liczba uczniów, którzy kończą szkoły średnie. Ale, gdy chodzi o procent, ilość katolików w danej diecezji – ilość powołań, to można powiedzieć, że sytuacja jest całkiem dobra. Od razu w ciągu tych 15 lat nie mogliśmy wyświęcić więcej kapłanów, czy udzielić ślubów zakonnych zakonnicom, ponieważ nie było nikogo. Trzeba wiedzieć, że w niektórych diecezjach większość księży jest jeszcze zza granicy i oni przez swoją pracę pobudzają nowe powołania kapłańskie i zakonne. Potem, nim ci nowi zostaną wykształceni, uformowani, mija wiele lat i dopiero wtedy oni zastępują tych, którzy przyjechali zza granicy, bo są nie tylko księża i siostry zakonne z Polski. Są też ze Słowacji, Chorwacji, tak samo z Niemiec. Gdy chodzi o formację, to na Ukrainie są trzy seminaria duchowne. Mają je: archidiecezja lwowska, diecezja kamieniecko-podolska i diecezja kijowsko-żytomierska. W tych seminariach diecezjalnych kształcą się klerycy z różnych diecezji. Natomiast diecezja mukaczewska na Zakarpaciu kształci kleryków w Słowacji i na Węgrzech ze względu na używane tam języki, jakimi posługują się wierni, oraz w seminarium diecezji kijowsko-żytomierskiej w Worzelu pod Kijowem dla tych, którzy rozmawiają po ukraińsku. Jeśli chodzi o nowicjaty zakonne, to są w większości w Polsce. Tu są tylko postulaty, przygotowania do nowicjatu, a potem siostry powracają już po pierwszych ślubach czy ślubach wieczystych do pracy na Ukrainie. To są wszystko miejscowi obywatele Ukrainy i Bogu dzięki, to są młodzi ludzie, którzy potem ten Kościół zasilają. Tak samo widzimy przekrój biskupów. Część biskupów pochodzi jeszcze zza granicy, lecz większość jest już miejscowa. Miejscowych kandydatów brakuje też dlatego, że ci, którzy pokończyli już nawet studia zagraniczne, są jeszcze za młodzi. Jeszcze jakiś czas musi Kościół na Ukrainie wybierać pomiędzy duchowieństwem zza granicy a miejscowym.

Co robi Kościół dla młodzieży i rodzin?
Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie cały czas dba o młodzież, która jest objęta katechizacją, tak samo dzieci. To jest stała formacja w czasie roku szkolnego, a w czasie wakacji bardzo dużo młodzieży bierze udział w pielgrzymkach, oazach. Te pielgrzymki są organizowane już też prawie po całej Ukrainie, nie tylko w archidiecezji lwowskiej, diecezji kamieniecko-podolskiej i kijowsko-żytomierskiej. Są już pierwsze pielgrzymki także w diecezji charkowsko-zaporoskiej. I to się będzie powoli rozwijało: pielgrzymki, sanktuaria i oazy. One ściągają młodzież. Młodzież się jakby przypatruje życiu religijnemu, pogłębia i potem, kiedy wraca do swojej diecezji, to promieniuje na terenie parafii. Są spotkania poszczególnych grup młodzieży, ministrantów, dziewcząt, schole w danych diecezjach i to pogłębia wiarę. Spośród młodzieży, która się spotyka na pielgrzymkach, na oazach, są zawierane małżeństwa katolickie, czyli wśród osób, będących tego samego wyznania. Osoby te mogą pochodzić z różnych diecezji, także różnych terenów Ukrainy, co jest bardzo ważne dla przyszłości Kościoła. Jeżeli młodzież nie ma kontaktu z młodzieżą rzymskokatolicką, to po prostu potem powstają małżeństwa tak zwane mieszane. A to nie wpływa pozytywnie na przyszłe życie małżeństwa. Trzeba wtedy wiele wysiłku, cierpliwości, mądrości życiowej czy religijnej, żeby takie małżeństwo mieszane mogło spokojnie żyć. Od rodzin zależy wszystko: życie Kościoła i życie państwa. Że jest wielki kryzys rodziny na Ukrainie, to wiemy. Przyczyną jest fakt, że niestety z terenu Ukrainy zachodniej czy nawet i centralnej bardzo dużo młodych małżeństw albo jeden z małżonków wyjeżdża do pracy zarobkowej za granicę. Z tym się wiąże nieraz rozpad małżeństwa albo czasem po prostu brak więzi uczuciowej, nawet mimo powrotu jednego z małżonków. Brak wychowania dzieci, bo nie raz dzieci zostają całkowicie pozostawieni na pastwę losu albo czasami pod opieką tylko dziadków czy kogoś z rodziny. I dlatego trzeba robić wszystko, żeby te rodziny znalazły pracę tutaj, choćby nieco gorzej opłacaną, ale trzymały się razem siebie i Kościoła. Jeżeli małżeństwa, rodziny będą korzystały z sakramentów świętych, to nie grozi im żaden rozpad czy niezrozumienie wewnątrz małżeństwa. Bo Chrystus będzie ich po prostu powoli łączył, łagodził te różne trudności, napięcia. Robimy też powoli spotkania dekanalne, czasem diecezjalne, ale ten proces postępuje bardzo powoli, między innymi, dlatego, że trudno nam zebrać wszystkie rodziny w całości, żeby mąż, żona i dzieci. Bo zawsze ktoś jest za granicą. Próbujemy zbierać, ale nie jest to jeszcze tak, jak powinno być. Pod tym względem trzeba nam jeszcze wiele pracy, wysiłku, cierpliwości, żeby to przeprowadzać tak, jak to się robi w diecezjach, gdzie jest stała ludność.

Jak Ks. Biskup ocenia stosunki Kościoła rzymskokatolickiego z prawosławnymi na Ukrainie?
Gdy chodzi o prawosławie na Ukrainie, to są problemy natury nieraz psychologicznej, a nieraz technicznej, ponieważ nie ma tu jednego prawosławia i trudno rozmawiać z wszystkimi jednym językiem czy za pośrednictwem jednych argumentów. Trzeba wiedzieć, że na Ukrainie Zachodniej prawosławie jest podzielone bardzo mocno. Na Ukrainie Wschodniej i Centralnej jest prawosławie, podległe patriarchatowi moskiewskiemu. Ale ze wszystkimi staramy się rozmawiać, prowadzić po prostu dialog. Gdzie tylko jest możliwe, spotykamy się. Największy dialog jest w małżeństwach mieszanych. Potem – między duszpasterzami, to znaczy proboszczami, siostrami zakonnymi w terenie. Potem przechodzi na hierarchię, czyli biskupów, którzy spotykają się przy różnych okazjach. Seminarzyści mają swoje spotkania ekumeniczne. Po takich spotkaniach ciągle słyszy się postulat, że powinniśmy jako chrześcijanie, prawosławni i katolicy częściej się spotykać. Szczególną uwagę należy zwrócić na spotkania młodzieżowe, ekumeniczne, żeby młodzież po prostu wyznała swoją wiarę, pogłębiła, przekazała swoje wartości, bo każdy z nas ma różne ciekawe spostrzeżenia i doświadczenie swej wiary. Żeby oni się spotykali i umieli tę wiarę przekazywać otoczeniu. Niestety, młodzież jest w tej chwili kształtowana jedynie i wyłącznie przez środki masowego przekazu, który nie są religijne. O tym trzeba pamiętać. I zadaniem wszystkich Kościołów chrześcijańskich – katolickich, prawosławnych czy protestanckich powinno być łączenie razem. Oczywiście, nie rezygnują ze swoich wartości religijnych czy swoich przekonań.

Jakie są inicjatywy Kościoła w sferze społecznej państwa, ponieważ sytuacja na Ukrainie jest dość skomplikowana?
Kościół, działając w każdym państwie, ma obowiązek być obecnym w sferze społecznej, socjalnej danego kraju. Kościół powinien jakby obserwować i słuchać, co się dzieje na arenie politycznej. Czy, powiedzmy, ta polityka państwa jest chrześcijańska, bo przecież Ukraina jest krajem chrześcijańskim. Czy polityka państwa oraz jego przedstawicieli różnych szczebli nie rozbija rodziny, nie odrywa dzieci od rodziców, nie przeszkadza w praktykowaniu wyznania religijnego? Istnieje bardzo wielkie zagrożenie – jeżeli ktoś ma władzę, a jest niewierzący, to będzie postępował w stosunku do wierzących tak, jak jemu się podoba. Będzie zapominał, że jest konstytucja, że jest prawo Ukrainy, dotyczące wolności wyznania i religii. Musi ono być bezwzględnie realizowane. Kościół wtedy będzie zabierał głos, jeżeli przedstawiciele władzy będą łamali konstytucję czy prawo wyznaniowe. I nie będzie to ingerencja w działalność państwa czy przedstawicieli władz, tylko będzie to obrona wierzących, którzy są obywatelami Ukrainy, przed ich wykorzystywaniem czy zadawaniem im krzywdy.

22 września ze Lwowa do Rzymu wyjechały trzy autokary z pielgrzymami Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie. Jaki jest cel tej pielgrzymki?
Z okazji wizyty ad limina przyjeżdżają do Rzymu zawsze biskupi, ale tym razem ks. kardynał Marian Jaworski, metropolita lwowski uzgodnił ze Stolicą Apostolską, że w podziemiach bazyliki św. Piotra w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej będzie odsłonięcie mozaiki z wizerunkiem św. arcybiskupa Józefa Bilczewskiego, który jest biskupem Eucharystii. Tam już jest mozaika św. biskupa Józefa Sebastiana Pelczara, który też był czcicielem, bardziej może Matki Bożej, ale tak samo Eucharystii. Arcybiskup Bilczewski był wielkim czcicielem Matki Bożej Częstochowskiej. Zresztą, to on wystarał się u św. papieża Piusa X o korony dla Matki Bożej Częstochowskiej, żeby nie było koron od cara rosyjskiego. Aż się prosiło, żeby również ten, który umiłował Matkę Bożą, Eucharystię miał swoją mozaikę w podziemiach bazyliki św. Piotra, przy boku Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Korony Polskiej, do której tylu Polaków przybywa. A przecież wtedy był biskupem polskim, dla Polaków, bo wówczas większość rzymskich katolików na tych ziemiach stanowili Polacy. Dlatego Polacy chętnie jadą do kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w bazylice św. Piotra, i będą modlić się tak samo do św. arcybiskupa Bilczewskiego. Na tę uroczystość ks. kardynał Marian Jaworski zorganizował pielgrzymkę. Ostatecznie będzie ponad 150 osób, chociaż na początku zgłosiło się 300. Są problemy z wizami i różne problemy materialne, techniczne. Pielgrzymi z Ukrainy będą w środę na audiencji ogólnej i oczywiście będą w bazylice św. Piotra 29 września na uroczystości wspomnienia św. Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała, gdzie nowy arcybiskup koadiutor lwowski Mieczysław Mokrzycki otrzyma święcenia biskupie. Tego nie planowaliśmy wcześniej, ale kiedy 16 lipca Ojciec Święty Benedykt XVI mianował go koadiutorem we Lwowie i ustalił termin konsekracji na zakończenie wizyty ad limina, to po prostu mówiąc po ludzku tego nie można było sobie nawet wymarzyć czy zaplanować. Bo to jest rzeczywiście dzieło Opatrzności Bożej i Ojciec Święty nam w tym dopomógł.

Ekscelencjo, bardzo dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiał Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 4 (46) 30 września 2007

X