Winnica katolicka

Winnica katolicka

Moim zdaniem, to miasto jest pomijane niesłusznie. Posiada przecież unikatowe centrum, zaciszne uliczki opadające w kierunku rzeki Boh, niepowtarzalny krajobraz miejski. Są tu dziesiątki zabytków architektury. Proponuję więc spacer po winnickich klasztorach katolickich, bez których trudno wyobrazić sobie to miasto.

Główna ulica miasta – Soborowa – jest dość długa, ale dla nas istotny jest jej fragment, który miejscowi nazywają Murami. Zostały wzniesione, jako dodatkowa ochrona miasta przez oo. jezuitów, a następnie – dominikanów. We fragmentach te XVII-wieczne fortyfikacje zachowały się do dziś.

Staroście winnickiemu Walentemu Aleksandrowi Kalinowskiemu Towarzystwo Jezusowe zawdzięcza założenie konwentu i kolegium w 1610 roku. Początkowo był to „dom misyjny”. Minęły dwa dziesięciolecia zanim w tych murach zaczęto wykładać gramatykę, poetykę, retorykę, a następnie teologię. Uczniowie kolegium stale urządzali bójki ze studentami sąsiedniego prawosławnego kolegium klasztoru p.w. Podniesienia Krzyża Świętego. Z tego powodu Piotr Mogiła przeniósł kolegium na Wołyń.

Zabudowania kolegium otoczone były murami obronnymi z wieżami i były chyba pierwszymi murowanymi budowlami w mieście. Była to prawdziwa forteca. Na bramie kolegium wieszano nawet specjalne ogłoszenie, uprzedzające mieszkańców przed najazdem Tatarów. Wtedy miejscowa ludność chroniła się „u jezuitów”.

Różne źródła dowolnie datują kościół przy ul. Soborowej. Niektóre podają, że powstał jeszcze przed powstaniem Chmielnickiego (wtedy jezuitów wypędzono lub pomordowano), inne wskazują raczej na przełom XVII-XVIII ww.. Równocześnie z kościołem wzniesiono zabudowania klasztorne z celami dla zakonników i kolegium – obecnie mieści się tu archiwum.

Pojezuicki klasztor, w którym mieściło się gimnazjum Podolskie (Fot. Dmytro Antoniuk)Kościół i klasztor odbudowano ponownie w 1700 roku i konsekrowano. Stało się to po tym, gdy kozak Grywa na czele poddziału hajdamaków zdobył Winnicę i „zrujnował klasztory jezuitów i dominikanów”. Przypuszcza się, że po odbudowie kościół miał dwie wieże na frontonie. Po kasacie zakonu (z dwóch jezuitów jeden przeszedł do dominikanów, a drugi – do kapucynów), zabudowania klasztoru i kolegium przez jakiś czas stały puste, kościół natomiast działał jako parafialny. Po zniszczeniach odnowił go jezuicki architekt Michał Sobolewski. Gdy Podole przejęło Imperium Rosyjskie, w klasztorze urządzono rezydencję gubernatora, więzienie, sąd i magistrat. Obok stały świątynie dominikanów i kapucynów. Do kościoła jezuitów prawie nikt nie chodził i stał pusty. Później wykorzystywano go do celów gospodarczych. W tym czasie mieszczanie powoli zaczęli rozbiórkę murów obronnych, co doprowadziło do ich rujnacji i pożaru w klasztorze. Możliwe, że wtedy – na początku XIX wieku – rozebrano wieże kościoła, przebudowano jego fronton w stylu klasycyzmu. W takim stanie dotrwał do czasów współczesnych.

W latach 1814-1831 w klasztorze pojezuickim działało znane na Podolu gimnazjum, założone przez Tadeusza Czackiego, gdzie studiowała okoliczna szlachta i przedstawiciele biedniejszych warstw społecznych. Otworzył ją pochodzący z Warszawy ks. Michał Maciejowski (były pijar). Marzył on o zrównaniu swego gimnazjum z Liceum Wołyńskim. Stale starał się o otwarcie katedry literatury, jednak udało mu się jedynie wystarać o przekazanie gimnazjum biblioteki teatynów z Kamieńca Podolskiego. Założył gabinety fizyczny i mineralogiczny, ogród botaniczny; pomagał ubogim uczniom i zorganizował początkową szkołę według systemu Lancastera. Maciejowski był osobą duchowną, więc od nauczycieli wymagał „reguły zakonnej, traktował ich z góry. Wydawało mu się, że są zakonnikami o specjalnej regule. Gniewał się, że nie ma wspólnych posiłków, że zamiast rozmyślań o powołaniu planują śluby, a każdego pedagoga, mającego plany matrymonialne, uważał za swego wroga”. Właśnie dyrektor Maciejowski wyremontował zabudowania na początku XIX wieku. Jednak nie był on lubiany przez gimnazjalistów. Większą sympatią cieszył się prefekt Jan Miladowski, nauczyciel muzyki: wprowadził majówki dla uczniów i bale w domach okolicznej szlachty.

Po powstaniu listopadowym Gimnazjum Podolskie zostało przekształcone w rosyjskie, które następnie przeniesiono do Niemirowa.

Na początku XX wieku społeczność polska podjęła próbę przywrócenia kościołowi jego funkcji. Polacy spotkali się z odmową – władze carskie planowały przekazanie świątyni cerkwi prawosławnej. Wtedy to klasztor został przebudowany pod potrzeby gimnazjum rosyjskiego. W okresie władzy sowieckiej w klasztorze otwarto muzeum, a kościół i kolegium przekazano na archiwum. Tak jest do dziś. W wyniku licznych modernizacji pierwotny charakter pomieszczeń wewnętrznych prawie się nie zachował.

Katedra Przemienienia Pańskiego, dawny kościół oo. Dominikanów pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny (Fot. Dmytro Antoniuk)Sąsiedzi-rywale
Jak wiadomo jezuici często konkurowali z dominikanami, ale nie przeszkodziło to tym ostatnim wybudować swój winnicki konwent tuż obok zabudowań Towarzystwa Jezusowego. Oba klasztory miały nawet wspólne mury obronne z basztami. Jeżeli się nie mylę, to nigdzie na Ukrainie nie było tak bliskiego sąsiedztwa dwóch rywalizujących zgromadzeń. Mimo protestów jezuitów w 1610 roku przy wsparciu starosty Jana Odrzywolskiego ojcowie kaznodzieje ulokowali się obok i niebawem wybudowali kościół (najpewniej drewniany) p.w. Zwiastowania NMP i klasztor.

Rok przed najazdem na Winnicę kozaków Krzywonosa dominikanie przenieśli się do sąsiedniego Czerlenkowa, ratując się przed najazdem Tatarów. Tam też mieli swój klasztor. Więc w 1648 roku w Winnicy już ich nie było. Dominikanie powrócili do Winnicy pod koniec XVII wieku, po fundacji Stefana Czerlenkowskiego. Ale i te zabudowania zostały zniszczone przez Tatarów. Próbę odbudowy podjął Michał Kaletyński, ale była nieudana – świątynia pochyliła się i została rozebrana. Następnie rodzina sędziego z Bracławia, Michał i Anna Grocholscy przekazali dość funduszy na wystawienie murowanego klasztoru. Autorem projektu był Włoch Antonio Fontana, który w ciągu lat 1751-1761 wystawił barokowe zabudowania, włączające barokową świątynię i klasztor z dekorowanymi frontonami, który otaczał prezbiterium, tworząc wewnętrzny dziedziniec. Wkrótce został konsekrowany.

Wśród braci klasztornej byli prawdziwi bohaterowie. W kronikach czytamy: „W czasie dżumy w 1770 roku o. Alojzy Szuchański, doglądał i z poświęceniem działał wśród chorych. Stał się ofiarą epidemii i spoczął w Bogu”.

Trzynawowy kościół miał siedem ołtarzy, a w głównym umieszczono obraz Niepokalanego Poczęcia NMP w srebrnej sukience. Ściany udekorowane były bogatymi kapitelami i freskami. W kościele prawdopodobnie były organy. W tak wspaniałej świątyni miały miejsce różne uroczystości. Tu „rząd i naród przysięgali bronić z bronią w ręku konstytucji 3 Maja 1791 roku”. Później w kościele dominikanów odbył się sejmik, na którym wybierano marszałka szlachty. Gdy Podole odeszło do Rosji, w 1796 roku utworzono gubernię bracławską, uroczyste poświęcenie odbyło się najpierw w cerkwi prawosławnej, a następnie w kościele dominikanów. Obecny był generał-gubernator Timofiej Tutomlin i biskup katolicki Wacław Sierakowski. W tej świątyni w 1826 roku biskup Mickiewicz zainaugurował tygodniowe uroczystości jubileuszowe upamiętniające wybory papieża Leona XII.

Kasata carska z roku 1832 nie ominęła zakonu dominikanów. W klasztorze urządzono „liceum ludowe”, a kościół przekazano prawosławnym, którzy przemianowali go na cerkiew Przemienienia Pańskiego. Zimą, gdy świątynia nie była ogrzewana, przychodziło tu mało wiernych. Ówczesny proboszcz wystarał się u władz zezwolenia na oczyszczenie krypt i urządzenie tam ciepłej „zimowej” cerkwi. Pochówki Grocholskich przeniesiono i zamurowano na prawo od wejścia, a dwa kolejne rozbite sarkofagi zakopano. Po tym rozpoczęto generalną modernizację kościoła na potrzeby liturgii prawosławnej. Architekt Uczta zmienił fasadę kościoła, nadbudował nad transeptem kulistą kopułę i zmienił zwieńczenia wież.

Jednym z parafian cerkwi był pisarz Mychajło Kociubiński, który został tu ochrzczony i tu brał ślub. Odwiedzali świątynię carowie Mikołaj I i Mikołaj II. Bolszewicy też byli „gośćmi” świątyni: w 1922 roku zabrali najcenniejsze rzeczy. Z czasem zlikwidowali cerkiew i zorganizowano tu skład gumy. W czasie II wojny światowej Niemcy otworzyli świątynię, ale powtórnie została zamknięta w okresie panowania Chruszczowa. Wtedy przebudowaną ją na salę sportową, a w 1980 roku urządzono tu salę organową. Wątpię, że są to oryginalne organy z kościoła dominikanów z XVIII wieku. Najpewniej był to instrument przeniesiony z innego kościoła. Tu właśnie krótko przed śmiercią koncertował Światosław Richter.

Mury obronne klasztoru (Fot. Dmytro Antoniuk)Pod koniec panowania sowieckiego władze zdecydowały, że świątynia zostanie przekazana wiernym, ale poproszono o czas na przeniesienie organów na nowe miejsce. Metropolita Agafangieł (Sawwin) na czele z wiernymi, nie zważając na prośbę, przejął świątynię. Instrument wyrzucony na bruk, został poważnie uszkodzony. Na szczęście do kościoła naprzeciwko powrócili kapucyni, którzy przejęli instrument, wyremontowali go i umieścili w swojej świątyni.

Dziś w celach dominikańskich działa kuria, a świątynia Przemienienia pełni funkcje katedry. Wyremontowano zniszczenia sowieckie. Kopuły wież i kopułę centralną zamieniono na bardziej bogate neobarokowe. Niektórzy badacze twierdzą, że na ścianach pozostały resztki oryginalnych fresków z okresu, kiedy był tu kościół katolicki. Nie zauważyłem ich jednak. Są tam jedynie współczesne malowidła. Nie zachował się też główny ołtarz z kościoła. Za to na przecięciu ulic Wołodarskiego i Osypenki przetrwały resztki murów obronnych z wieżą, pochodzące prawdopodobnie z pierwszej połowy XVII wieku.

O trzecim winnickim katolickim klasztorze – oo. kapucynów, w następnej relacji.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 7 (203) za 15-28 kwietnia 2014

X