Święty Murzyn

Święty Murzyn

Są ludzie, którzy myślą, że świat zaczął się przedwczoraj. Raz po raz ogłaszają więc bardzo hucznie jakieś rewelacje, które przychodzą im do głowy myśląc, że odkryli coś absolutnie nowego. Niestety. Oni raczej wciąż od nowa odkrywają, dawno już odkrytą Amerykę…

 

Propozycja utworzenie wspólnej Europy
7 marca 1000 roku (słownie tysięcznego, a więc dobre tysiąc lat temu), w Gnieźnie, u grobu świętego Wojciecha spotkali się niemiecki cesarz Otto III Rudy z polskim księciem Bolesławem Chrobrym. Powodem wizyty niemieckiego cesarza w Gnieźnie była pielgrzymka do grobu świętego Wojciecha, ale nie tylko. Cesarz przy okazji pielgrzymki, miał załatwić z Bolesławem sprawę dużo ważniejszą niż pielgrzymka. Proponował bowiem Bolesławowi utworzenie wspólnej, chrześcijańskiej Europy. Cesarz widział ją jako połączenie Galii, czyli obecnej Francji, Germanii, czyli Niemiec, Italii, czyli Włoch ze Słowiańszczyzną, na króla której przewidywał właśnie księcia Bolesława.

Podczas oficjalnej uroczystości, cesarz wyróżnił polskiego księcia wkładając mu na głowę swój diadem cesarski i obdarowując go kopią włóczni świętego Maurycego, która choć tylko kopia, była jednak relikwiarzem zawierającym w swym specjalnie spreparowanym ostrzu, fragment gwoździa, jakim przybito do krzyża umęczonego Pana Jezusa. Fragment ów wzięty został z autentycznego gwoździa wmontowanego w autentyczną włócznię.

Grot wiedeńskiej włóczni (Fot. wikipedia)Włócznia świętego Maurycego, zwana po łacinie Sancta et Crucifera Imperialis Lancae (Święta i Niosąca Krzyż Lanca Cesarska), była symbolem władzy cesarzy, nadanej im przez Boga. Włócznię noszono przed niemieckim cesarzem i stawiano ją przy jego tronie, a cesarz Karol Wielki kazał się pochować z kopią owej włóczni w ręku. Wartość relikwii była ogromna, a przede wszystkim – była bezdyskusyjna. Teraz, włócznia mogła się stać dodatkowo symbolem jedności wszystkich państw chrześcijańskiej Europy. To, że idea Wspólnej Europy omówionej na spotkaniu obu władców w Gnieźnie nie spełniła się, zawdzięczamy naprawdę tylko przypadkowi. Fatalnie dla idei zjednoczenia, cesarz Otto zmarł dwa lata po spotkaniu z Chrobrym, a jego następcy (także i święci) nie chcieli myśleć o Wspólnej Europie, preferując raczej dawne, chamskie podboje sąsiednich plemion, które bardziej pasowały do ich prymitywnej mentalności.

Kim był właściciel włóczni, święty Maurycy? Pierwsze pisemne informacje o nim pochodzą z piątego wieku naszej ery. Zostały sporządzone przez św. Eucheriusza, który w latach 428–450 był biskupem Lyonu. Biskup opierał się na ustnych przekazach, jakie otrzymywał od nosicieli historii i tradycji. Według relacji biskupa, św. Maurycy był rzymskim legionistą. Centurionem. Dowódcą Legii Tebańskiej, który żył w III wieku naszej ery i zmarł śmiercią męczeńską w roku 286. Wbrew tym, którzy chętnie zaliczyliby historię Maurycego do niesprawdzalnych legend, relacja wydaje się prawdziwa. Zobaczmy więc, jak to było. Będzie to opowieść o buncie legionistów.

 

Kim byli setnicy?
Armia rzymska składała się z legionów, będących samodzielnymi jednostkami operacyjnymi, których odpowiednikami byłyby chyba nasze brygady. Piechota legionu składała się z 10 kohort (pułków), kohorta natomiast z 3 manipułów (batalionów), każdy po dwie centurie (kompanie). Do tego dochodziły oddziały kawalerii dzielące się na szwadrony i drużyny, po łacinie odpowiednio: alae i decuriae. Legion miał też swoje oddziały zwiadowcze, inżynieryjne i zaopatrzeniowe. W sumie legion składał się z około 6000 żołnierzy. Każdy legion, podobnie jak i nasze jednostki wojskowe, posiadał swój numer, a czasami, wyróżniającą go nazwę.

O ile organizacja rzymskiego legionu jest jasna i przejrzysta, to ich stopnie wojskowe, szczególnie oficerskie, już takie jasne nie były. Właściwie Rzymianie mieli tylko jeden stopień oficerski, w dodatku biorący się z poprzedniego stopnia podoficerskiego, a mianowicie stopień centuriona. Centurion, czyli po prostu setnik, dowodził kiedyś setką żołnierzy, czyli centurią. W nowszych czasach centurion nadal dowodził centurią, ale i kohortą i manipułem, ba! Nawet całym legionem! Po prostu centurion nie był równy centurionowi. Nazwa pozostała ta sama, ale znaczenie zależało głównie od tego, czym akurat dany centurion dowodził. Bardzo to było zawiłe i wymagało naprawdę wielkiej wiedzy. Między sobą centurionowie nie różnili się właściwie niczym. Natomiast bardzo wyróżniali się od innych żołnierzy. Centurion miał wspaniały, posrebrzany łuskowy pancerz zdobiony pozłocistymi medalami. Czasami była to stalowa kolczuga. Na hełmie nosił crista transwersa, czyli ozdobny grzebień z kolorowego końskiego włosia lub piór ustawiony poprzecznie, od ucha, do ucha. Centurioni nosili metalowe, często pozłacane nagolenniki. Dodatkowo wyróżniało ich inne niż u szeregowych przypasanie miecza. Szeregowi nosili miecz przy prawym boku, centurionowie zaś przy lewym. Każdy centurion nosił dodatkowo tak zwaną virgę. Był to z reguły kawał grubego kija, którym centurion na miejscu wymierzał karę niegrzecznym sołdatom.

Centurion w akcji (Fot. markzug.com)Wrócę jeszcze na chwilę do funkcji spełnianych przez centurionów, bo zaraz ktoś powie, że centurion, czyli setnik nie mógł dowodzić legionem, bo przecież dowodził tylko setką żołnierzy, a legion, mającym aż 60 centurii liczył sobie 6000 żołnierzy. Legion, oprócz swojego sztabu złożonego z legatów, trybunów i kogo tam jeszcze, bezpośrednio dowodzony był przez centuriona, tyle że najbardziej doświadczonego. To była owa skomplikowana nomenklatura rzymskiej armii, która jednym stopniem musiała załatwić wszystkie potrzeby dowodzenie różnymi oddziałami i to na różnych poziomach. Mogę powiedzieć, że był taki setnik, który dowodził pierwszą centurią pierwszej kohorty, najważniejszej kohortą legionu i to dawało mu możliwość dowodzenia legionem. Ten centurion miał w armii rzymskiej tytuł primus pilus, lub primipilus i był jedyny na cały legion. Ale ten primus pilus był jednak centurionem. Takim właśnie centurionem był św. Maurycy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X