W drodze do Betlejem

W drodze do Betlejem

Żaden z ewangelistów nie podał daty narodzin Jezusa. Dopiero papież Jan I w VI wieku (525 rok) polecił mnichowi Dionizemu Małemu ustalić dokładnie datę narodzin Zbawiciela. Mnich obliczył, ale – jak się później okazało – pomylił się o 6-7 lat. Na podstawie ustaleń Dionizego, papież wprowadził pojęcie ery chrześcijańskiej, liczonej od fałszywie obliczonej daty narodzin Jezusa. I tak zostało do dzisiaj. Stolica Apostolska w IV wieku (354 rok) za dzień Bożego Narodzenia uznała 25 grudnia, w okresie zimowego przesilenia, zastępując w ten sposób obchodzone w starożytnym Rzymie pogańskie święto Niezwyciężonego Słońca.

Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy jego gwiazdę
na wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon….
(Ewangelia wg Mateusza 2, 2)

Znakomity pisarz i znawca Biblii Roman Brandstaetter pouczał, że „Biblia jest żywiołem bez dna i granic. Dlatego nie zrażaj się, jeżeli w Biblii czegoś nie zrozumiesz. Mądrzejsi od ciebie również nie rozumieli wszystkiego”. Pismo Święte to – w pewnym sensie – dzieje dialogu Boga z człowiekiem. Ewangelie we współczesnym rozumieniu jednak nie są dokumentami kronikarsko-historycznymi, bowiem opisują tylko te słowa, czyny i epizody z życia Jezusa, które nadawały się do osiągnięcia określonego celu, jakim było głoszenie uroczystego orędzia o Mesjaszu i dobrej nowiny o zbawieniu wiecznym, przeznaczonym dla potrzeb wspólnoty wiernych. Jednoznacznie mówi o tym Jan Ewangelista: „I wiele innych znaków, które uczynił Jezus, nie zapisano w tej księdze. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym i abyście wierząc mieli życie w imię Jego” (Jan 20, 30-31).

Wydarzenia przekazywane są w sposób zbeletryzowany przez autora, poprzez ich kompozycję, naświetlenie i interpretację. Sposób przekazu jest jedyny i oryginalny w całej historii literatury, dlatego nie należy szukać analogii z rodzajami literackimi używanymi w literaturze współczesnej. Pewnych podobieństw można się doszukiwać z tzw. literaturą faktu, rozumianą jako „narrację o charakterze dokumentarnym, mającej na celu wiarygodną relację o autentycznych wydarzeniach” (wg Janusza Sławińskiego). Różnica z współczesną literaturą faktu polega jednak na tym, że wydarzenia z życia Jezusa, autorzy Ewangelii opracowywali literacko i interpretowali, jak wierzymy – w  świetle natchnienia Bożego.

Ewangelia Bożego Narodzenia
Okoliczności narodzenia Mesjasza i Jego dzieciństwo w Ewangeliach są potraktowane bardzo skromnie. Właściwie można je znaleźć tylko w dwu pierwszych rozdziałach Ewangelii wg Mateusza i Łukasza. Nic też dziwnego, że Kościół w pierwszych trzech wiekach nie przywiązywał wagi do okresu narodzenia Zbawiciela, natomiast koncentrował prawie całą uwagę na fundamencie wiary, wynikającym z ukrzyżowania i zmartwychwstania.

Żaden z ewangelistów nie podał daty narodzin Jezusa, więc nie była ona znana. Dopiero papież Jan I w VI wieku (525 rok), polecił uczonemu chronografowi mnichowi Dionizemu Małemu ustalić dokładnie datę narodzin Zbawiciela. Mnich obliczył, ale – jak się później okazało – pomylił się o 6-7 lat. Na podstawie ustaleń Dionizego, papież wprowadził pojęcie ery chrześcijańskiej, liczonej od fałszywie obliczonej daty narodzin Jezusa. I tak zostało do dzisiaj, bowiem z poprawiania nowego kalendarza zrezygnowano z uwagi na wielkość przewidywalnego bałaganu, który by taki zabieg wywołał.

 

Fot. eyes-wide-shut.blog.plNie lepiej też było z ustaleniem pory roku i miesiąca narodzin. Stolica Apostolska w IV wieku (354 rok) za dzień Bożego Narodzenia uznała 25 grudnia, w okresie zimowego przesilenia, zastępując w ten sposób obchodzone w starożytnym Rzymie pogańskie święto Niezwyciężonego Słońca i wesołe obchody tzw. Saturnaliów, podczas których trwał w imperium szał zabaw, pochodów i uczt. Chodziło o zastąpienie pogańskich zwyczajów świętem chrześcijańskim.

Późniejsze badania Ewangelii wg Łukasza (1,8 i 1,20), informujące o macierzyństwie matki Jana Chrzciciela Elżbiety, pozwalały dojść do dość dokładnej informacji, że Jezus narodził się na przełomie września i października, gdy wokół Betlejem pasterze wypasali jeszcze owce i pilnowali ich nocami. W grudniu, z uwagi na porę deszczową, zimno, a nawet czasem śnieg, ani wówczas ani obecnie w Betlejem nikt nie wypasa owiec w polu. Szerzej o tych pomyłkach pisał przed dwoma laty w Kurierze Galicyjskim pan Szymon Kazimierski w artykule pt: „Boże Narodzenie” (KG nr 23-24/2009).

Nieporozumienie dotyczy także pojęcia „stajenki” betlejemskiej, do czego nieco przyczynił się ewangelista Łukasz pisząc: „…owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie”. Dedukcja wiernych (w Ewangelii nie ma mowy o stajni), doprowadziła – głównie przez kolędy – do utrwalenia mniemania, że Maryja rodziła w stajni. Tymczasem, jak podkreśla biblista ks. prof. Roman Bogacz – jest to niemożliwe, bowiem „żaden Żyd nie zgodziłby się, aby jego dziecko narodziło się w stajni, bo narodziny były prawie świętym wydarzeniem”.

X