U Ormian w Łyścu modlą się katolicy

U Ormian w Łyścu modlą się katolicy

Ks. Bazyli Pawełko i wierni z Łyśca koło Stanisławowa odnawiają dawny kościół ormiańskokatolicki. Choć obecnie kościół służy katolikom rzymskim, chcą umieścić w świątyni wierną kopię cudownego obrazu Matki Bożej Łysieckiej.

A na fasadzie kościoła chcą umieścić tablicę ku czci pochodzącego z tej miejscowości arcybiskupa Izaaka Mikołaja Isakowicza, metropolity lwowskiego obrządku ormiańskiego.

 

„To miasteczko znane było z pięknego kościoła ormiańskiego p.w. Wniebowzięcia NMP, który już pod koniec XIX wieku był świątynią wspólną Ormian katolików i dla katolików rzymskich Polaków – powiedział dla Kuriera ks. Bazyli Pawełko, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Iwano-Frankiwsku (dawnym Stanisławowie), który obsługuje również wiernych w Łyścu. – Świątynia ta przeżyła ciężkie dzieje i podczas I wojny światowej, i podczas II wojny światowej, i w powojennych czasach. Najtrudniejszy okres to zamknięcie, dewastacja i pożar. Po zamknięciu kościoła były w nim różne instytucje. Urządzono tu m.in. komisariat wojenny, urządzano komisje poborowe. Potem wybuchł pożar. Kościół, który już wcześniej był zdewastowany, spłonął. Świątynia stała opuszczona, zaniedbana. Władze przejęły świątynię w połowie lat 50. XX wieku i zaplanowano wykorzystanie gmachu do celów świeckich. Zrobiono tam kino. Z przodu dobudowano ogromny westybul, z boku, z prawej strony ogromny korytarz. Główna nawa służyła jako widownia. Tam gdzie był ołtarz umieszczono ogromny ekran i scenę, a chór znacznie poszerzono, żeby zmieścić cały sprzęt do wyświetlania filmów. Wieży nie było. Obok kościoła można było przechodzić i nawet się nie połapać, że idzie się obok świątyni. Tak zatarto wszystkie ślady sakralne.

Kościół przed remontem (Fot. ks. Bazyli Pawełko)Zmiany nastąpiły na początku lat 90., kiedy katolicy w Łyścu zaczęli starać się o odzyskanie kościoła chociaż funkcjonowało tam kino. „Były pewne trudności, bo też i pracownicy tego zakładu nie chcieli stracić pracę – mówi ks. Pawełko. – Władze też nie bardzo chciały oddać kościół, ale pod koniec 1993 roku, kiedy już funkcjonował kościół w Stanisławowie i w wielu innych miejscowościach, zarejestrowano jednak statut i kościół w Łyścu został oddany katolikom. Ks. Kazimierz Halimurka, który obsługiwał wiernych w Iwano-Frankiwsku oczywiście objął swoją troską kościół w Łyścu. Z pomocą robotników zburzył wszystkie dobudowane, przyklejone budowle, oczyścił gmach świątyni, podniósł dach. Wybudował piękną wieżę. Cały teren ogrodził. Oczywiście wstawiono nowe okna. I świątynia zaczęła wyglądać jak obiekt sakralny. Podstawowe remonty były zrobione. Ponieważ ściany były mocno przeżarte przez grzyb i zawilgocone, nie dało się położyć tynków ani na elewację zewnętrzną, ani w środku. Ludzie modlili się w świątyni, która potrzebowała czasu na osuszenie”.

Ks. Bazyli Pawełko jest proboszczem w Łyścu od trzech lat. Gdy po raz pierwszy przyjechał do Łyśca, razem z garstką wiernych kontynuował odnawianie świątyni. „W 2012 roku wyłożyliśmy tynki, pomalowaliśmy kościół z zewnątrz – opowiada. – Ludzie się bardzo cieszyli, a jest ich aż trzydziestu. Oczywiście, jest to zbyt mała grupa, żeby można było liczyć na ich koszty, byłoby to zbyt odważne jak na takie plany. Bardzo dobre powiązania, życzliwe i przyjacielskie, mamy z naszymi sąsiadami z kościoła greckokatolickiego. Od jakiegoś czasu jest tam nowy proboszcz, ojciec Fedor, życzliwy nam, wyrozumiały człowiek, który zaproponował: jak będziecie coś robić, przyjdźcie do mnie – pod koniec mszy św. ogłoszę i pewne rzeczy powiem w waszym imieniu. Umówiliśmy się na którąś niedzielę, podjechałem, zaczekałem na ogłoszenia parafialne w cerkwi i potem ojciec Fedir powiedział, że rozpoczęliśmy remont kościoła i że ze względu na cudowny obraz Matki Bożej Łysieckiej, która była naszą wspólną Matką, nie możemy stanąć obojętni. Mówił o tym, że nasza wspólnota jest nieduża i zachęcił swoich parafian, żeby się nie odwracali tylko dali co łaska, kiedy ludzie z kościoła będą chodzili od domu do domu, od podwórka do podwórka z prośbą o wsparcie finansowe remontu. Nasi parafianie poszli, obeszli wszystkie uliczki. Jeździli nawet do pobliskiej miejscowości Stebnik, gdzie mieszka kilkadziesiąt rodzin i w sumie zebrali dość ładny grosz, który był ogromną pomocą w finansowaniu prowadzonych remontów. Prace w kościele trwały od połowy lipca do końca pierwszej dekady października 2012 roku. Kościół stanął w nowej szacie, co naszych ludzi bardzo ucieszyło. Nie wierzyliśmy, że damy radę – komentowali” – opowiada ks. Pawełko.

„Jestem wdzięczny za piękną postawę proboszczowi wspólnoty greckokatolickiej w Łyścu, który sam remontując swoją cerkiew i potrzebując wsparcia od swoich parafian, pomimo wszystkiego był otwarty, życzliwy nam i to przyniosło swoje owoce – zaznaczył ks. Bazyli Pawełko. – Podziękowałem wspólnocie. Wszyscy wyraziliśmy taką nadzieję, że odwiedzimy z pielgrzymką Matkę Bożą Łysiecką w Gliwicach. To było życzenie nie tylko moje, ale wszystkich parafian-grekokatolików na ich odpuście. Zapewniłem ich, że to, co dotyczy wyrobienia wiz, wezmę na siebie. Myślę, że Konsulat Generalny RP we Lwowie pomoże wyrobić wizy w tak błahych, ale i świętych intencjach. Na razie do tej pielgrzymki jeszcze nie doszło, ale taka wspólna idea powstała. Chciałbym także zdradzić niektóre nasze plany. Przy odnawianiu świątyni zostały nieotynkowane dwa miejsca przy głównym wejściu do kościoła. Cały czas nurtuje mnie myśl, ażeby umieścić tam tablicę ku czci arcybiskupa Mikołaja Isakowicza, metropolity lwowskiego obrządku ormiańskiego, który pochodził z tej miejscowości. Był to złotousty kaznodzieja. Taka tablica pamiątkowa może być w języku ormiańskim i ukraińskim, żeby zaznaczyć ślad ormiański w tej świątyni. Żeby w miejscowości nie zetrzeć z pamięci tej postaci. I chociaż tu Ormian już właściwie nie ma, ale na tej świątyni, która była świątynią katolickich Ormian w ówczesnej Polsce, ten znak, ta pamięć wyrzeźbiona w kamieniu powinna zająć miejsce”.

Kościół Wniebowzięcia NMP w Łyścu (Fot. ks. Bazyli Pawełko)Ks. Bazyli Pawełko powiedział także, że wspólnota rzymskokatolicka w Łyścu bardzo chce umieścić w swoim kościele wierną kopię obrazu Matki Bożej Łysieckiej. „Chciałbym w tej sprawie zwrócić się do duchownych, którzy obsługują parafię Świętej Trójcy w Gliwicach, gdzie jest cudowny obraz Matki Bożej Łysieckiej. Również chciałbym prosić o wsparcie Towarzystwa Ormian w Polsce, żeby wspomogli taką dobrą inicjatywę. Chciałbym, ażeby została odnowiona zniszczona, nieistniejąca kaplica św. Grzegorza Oświeciciela. Zostało tylko miejsce po kaplicy, resztki fundamentów. Nic więcej. Jak wyglądała ta kaplica można zobaczyć na rysunku w książce Jacka Chrząszczewskiego, który opisuje kościoły Ormian polskich. W pierwszym tomie jego opracowania widoczna jest kaplica w Łyścu obok kościoła. Oczywiście, nie widzę tutaj możliwości finansowej, żeby ją wznowić, ale to była kaplica świętego, który dla Ormian był ważną postacią, który przyniósł oświecenie i utwierdzał chrześcijaństwo”.

Na zakończenie rozmowy ks. Bazyli Pawełko zwrócił się z apelem do Ormian polskich: „Zapraszam, drodzy przyjaciele Ormianie, nasi bracia w wierze. Możecie przyjechać nawet większą grupą. Ulokujemy was w naszym hoteliku w Stanisławowie, a do Łyśca stąd jest 12 km. Bardzo bym sobie życzył, aby zawiązała się przyjaźń i taka współpraca”.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 23–24 (195–196) za 20 grudnia 2013–16 stycznia 2014

X