Tyle zdrowia ile w kasie

Tyle zdrowia ile w kasie

Fot. egospodarka.pl

– po drugie – przy pozytywnej ocenie działań na rzecz wzrostu gospodarczego – krytycznie ocenia się małą skuteczność działań ekip rządzących, przeciwdziałających negatywnym zjawiskom w gospodarce i na rzecz poprawy bytu materialnego społeczeństwa. Brak jest działań w zakresie priorytetowego traktowania celów społecznych w rozwoju gospodarczym,

 

– po trzecie – pozytywnie ocenia się działania liberalizujące swobodny przepływ osób, towarów i kapitału.

A na tym tle – jaka jest ocena samej Unii Europejskiej jako ugrupowania integracyjnego? Zdecydowanie dominuje opinia, że jest to ugrupowanie korzystne dla współdziałania i współpracy krajów europejskich, jak też dla większości krajów świata, w tym dla USA i nie utrudniające egzystencji i bądź szkodzące interesom żadnemu innemu. Stosunki wielostronne wspomagają rozwój współpracy dwustronnej. Sprzyja procesom umiędzynarodowienia współpracy międzyregionalnej i na szczeblu małych, i średnich przedsiębiorstw, a w tym kooperacji z dużymi przedsiębiorstwami w formie poddostawców. Sprzyja rozwojowi współpracy naukowo-technicznej, restrukturyzacji i unowocześnieniu bazy produkcyjnej i usługowej. Zwiększa możliwości współpracy inwestycyjnej. Tworzy szersze pole dla integracji społeczeństw.

 

Obawy
Ale są też uwagi i opinie krytyczne. I, co ciekawe, najwięcej ze strony samych państw unijnych. Pewnie na zasadzie, że bliższa ciału koszula niż sukmana czy żupan. A dotyczą one nadmiaru biurokratycznych wymogów i biurokracji unijnej w ogóle, liczącej już około 34 tys. urzędników. Są też obawy, że interesy narodowe krajów mogą być podporządkowane interesom unijnym. Ale to nie takie proste, skoro każdy kraj poprzez swoich przedstawicieli uczestniczy w podejmowaniu tych czy innych decyzji. Kompromis, czy ustępstwo, to nie to samo, co podporządkowanie. A są takie ugrupowania, gdzie tendencje do podporządkowania występują.

Kraje pozaunijne, w tym nasi wschodni sąsiedzi, jak choćby Ukraińcy, mają nie tyle uwagi krytyczne co do samej istoty Unii, co wynikające z tytułu słabej znajomości jej zasad funkcjonowania czy korzyści, a także z ciągle funkcjonującej w społeczeństwie archaicznej mentalności i bezzasadnego uprzedzenia do polityki państw zachodnich, że chce się je podporządkować własnym interesom.

Jest też wiara, że sami, bez pomocy czy „łaski” Zachodu, mogą się rozwijać i zaspokajać własne potrzeby. Może i mogą, tyle, że korzystnych efektów tego jakoś nie widać. Cała nadzieja w młodym pokoleniu, że te uprzedzenia wkrótce miną bezpowrotnie. A wtedy powróci słuszne hasło, że „Razom kraszcze” czyli razem jest lepiej! Unia już to pozaunijne hasło wprowadziła w życie. A na zakończenie – ponadczasowa i aktualna myśl, integrująca wszystkich i wszędzie, francuskiego pisarza, poety i dramaturga z XIX wieku, Teofila Gautiera: religia pieniądza jest jedyną religią, która nie zna niewierzących.

Mikołaj Oniszczuk
Tekst ukazał się w nr 3 (175) 12–25 lutego 2013

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X