Wiśniowiec i jego właściciele

Wiśniowiec i jego właściciele

400 lat temu, 17 sierpnia 1612 roku, w potężnych murach zamkowych na wysokiej skarpie nad Horyniem, rozlewającym się szeroko u jego podnóża, urodził się wódz, którego imię budziło postrach na całej zbuntowanej Ukrainie – książę Jeremi Wiśniowiecki.

Ochrzczony został w zamkowej kaplicy Wozniesienskiej (Wniebowstąpienia Pańskiego). Ta wybudowana w 1530 r. u stóp zamku niewielka świątynia o grubych murach to jedna z najstarszych cerkwi na Wołyniu. Na sąsiadującym z nią cmentarzu zachowały się nagrobki Michała Wiśniowieckiego i Rainy Mohylanki, rodziców najsławniejszego z Wiśniowieckich, kniazia Jaremy.

Ród Wiśniowieckich swe korzenie wywodzi od Wielkich Książąt Litewskich. Ks. Olgierd w swym drugim małżeństwie z Julianą Twerską miał syna Korybuta, (bratem jego był Jagiełło). Ten że Korybut, będąc księciem siewierskim, na chrzcie prawosławnym przyjął imię Dymitra. Dalsze losy tego rodu wywołują wiele kontrowersji wśród historyków: jedni twierdzą, że zmarł bezpotomnie, a inni – że jednak miał synów. Tym nie mniej jeden z jego potomków lub nawet on sam (też zdania są podzielone) zawędrował z odległego Nowogrodu Siewierskiego (dzisiejsze woj. Czernichowskie) na Podole – do Zbaraża. Był to odległy początek XV wieku. Po jakichś stu latach, przez koligacje rodzinne, Zbarascy wchodzą w posiadanie odległego od Zbaraża o 30 km, Wiśniowca.

Pierwszym, kto nosił nowe nazwisko był Michał, najstarszy syn kniazia Wasyla Zbaraskiego. Po raz pierwszy Michał Zbaraski pojawia się w dokumentach jako kniaź Michajło Wisznowiecki (świadek w procesie w Krzemieńcu). Od tej pory występuje w dokumentach, w których podaje swoje nazwisko jako Wiśniowiecki (Wisznowiecki, Wisznewecki, Wiszniewiecki). On to wzniósł na wzgórzu nad rzeką potężny gotycki zamek, który kolejne pokolenia jego potomków przebudowywały według swych gustów i potrzeb. Wiśniowieccy prowadzili własną politykę wobec Mołdawii, a nawet Rosji, komplikując niekiedy politykę zagraniczną Rzeczypospolitej.

Zamek ten był niemym świadkiem wielu ciekawych wydarzeń. W zapomnianym zakątku parku, otaczającego pałac w Wiśniowcu, zachowały się fundamenty starej budowli ogrodowej, znanej obecnie jako altana Maryny Mniszchówny – nazywanej przez Rosjan Marynką Wiedźmą. Wiadomo natomiast, że tu właśnie, na dworze Konstantego Wiśniowieckiego, pojawił się w 1603 r. rosyjski mnich Grigorij Otriepiew, podający się za zaginionego następcę tronu. Jak chce miejscowa legenda, przyszła współwładczyni państwa carów spotykała się tutaj w 1604 r. z tajemniczym przybyszem z Rosji, który miał zasiąść na moskiewskim tronie jako Dymitr I, zwany Samozwańcem. To Wiśniowieccy grali wraz z Mniszchami pierwsze skrzypce w fantastycznej awanturze politycznej, zwanej Dymitriadami. Czy tak było rzeczywiście wiedzą tylko nieliczne już stare drzewa w tym parku. 

Wnętrza pałacu. Stan obecny (Fot. fotoforum.gazeta.pl)

Tu w Wiśniowcu, około roku 1535 na świat przychodzi Dymitr Wiśniowiecki herbu Korybut– przez kozaków zwany „Bajdą”. Książę, który, po Fiodorze Sanguszce, odziedziczył tytuł starosty bracławskiego i winnickiego, a od 1550 roku także czerkaskiego i kaniowskiego. Zasłynął jako awanturnik, książę-kozak. W latach 1554-1555 ufortyfikował na własne potrzeby wyspę na Dnieprze Małą Chortycę, dając początek Siczy Zaporoskiej.

W 1552 roku w odwecie za zniszczenie Bracławia przez chana Gireja złupił okolice Oczakowa nad Morzem Czarnym. Przewodził też wielu wyprawom łupieskim przeciw Tatarom krymskim i Turkom.

Poróżniwszy się z królem Zygmuntem II Augustem wstąpił na służbę do cara Iwana IV Groźnego i w jego imieniu łupił nadal pogranicze tatarsko-tureckie. Szybko jednak ukorzył się przed królem i uzyskał przebaczenie w zamian za obietnicę zaprzestania napadów na ziemie tatarskie i tureckie. Mimo to w 1559 roku zorganizował kolejną bardzo udaną wyprawę na Krym i na czele 8 tys. kozaków odbił jasyr, wziął jeńców i zdobył bogate łupy. W 1563 roku „Bajda” interweniował na Wołoszczyźnie. Zwabiony podstępem dostał się do niewoli i trafił w ręce sułtana Sulejmana.

Zamkowa kaplica Wozniesienska (Wniebowstąpienia Pańskiego) (Fot. havier35.pinger.pl)

Jak głosi legenda i kozackie dumy, sułtan podziwiając męstwo i sprawność żołnierską „Bajdy” miał mu zaproponować córkę za żonę, jednak pod warunkiem przejścia Dymitra na islam. Hardy kniaź miał odpowiedzieć sułtanowi: „Twoja doczka choroszaja, twoja wiara proklataja” i nazwać islam „psią wiarą”. Za taką zniewagę sułtan kazał powiesić „Bajdę” „za ziobro poślednie”. Wisząc na haku zdołał jeszcze Dymitr wyrwać jednemu ze strażników łuk i przez trzy dni raził z niego Turków, a nawet zranił sułtana. Wtedy „Bajdę” dobito. Najprawdopodobniej jednak „Bajda” został stracony w 1563 i pochowany z honorami w Stambule jako odważny żołnierz i sławny wódz.

Jeremi Wiśniowiecki przebudował zamek na rezydencję. Otoczył rodową siedzibę bastionami na modłę zachodnią, czyniąc z niej jedną z najpotężniejszych twierdz wołyńskich. Niestety nie ostała się do naszych dni – kozacy w zemście za obronę Zbaraża zrównali rezydencję ziemią – dosłownie ze starymi podmurówkami umacniającymi stoki nad rzeką Horyń. Ale prawdziwie wielkopańską rezydencją – do dziś największą na Wołyniu – stała się za czasów Michała Serwacego Wiśniowieckiego. Ostatni z rodu przebudował ją na wspaniałą „palazzo in fortezza”, wybitny przykład architektury późnego baroku. Pogrzeb jego 16 września 1744 roku, z udziałem 40 biskupów i księży, uważa się za najwspanialszą ceremonię pogrzebową w XVIII w. Na tę okazję udekorowano ściany kościoła Karmelitów w Wiśniowcu czerwonym adamaszkiem i złocistym jedwabiem, a do dziesięciu stałych ołtarzy dobudowano 27 dodatkowych. Na jej zakończenie rozbito herby rodowe Wiśniowieckich na znak wygaśnięcia rodu.

Kościół, gdzie pochowano Michała Serwacego, został doszczętnie zniszczony podczas napadu UPA na Wiśniowiec w lutym 1944 r. Straszliwa przewrotność historii sprawiła, że świątynia ufundowana przez kniazia Jaremę, który chciał utopić we krwi kozackie bunty, stała się miejscem jednej z największych zbrodni, jakich dopuścili się nacjonaliści ukraińscy na Polakach. Wśród 300 ofiar było wiele kobiet i dzieci, a także przeor karmelitów ojciec Gleczman.

Schedę po Wiśniowieckich przejęli związani z nimi od czasów „dymitriad” Mniszchowie. Jan Karol Mniszech, za którego czasów Wiśniowiec stał się znanym na Ukrainie ogniskiem sztuk i światowego życia, nadał wnętrzom pałacu rokokowy wystrój. Wspaniałe dekoracje padły łupem bolszewików w latach rewolucji, którzy m.in. wydarli ze ścian klatek schodowych 45 tys. ręcznie malowanych holenderskich kafli. Po pospiesznych remontach w latach międzywojennych i ostatniej wojnie dawne komnaty zamieniono na zwykłe szkolne klasy. Ale klasycystyczna, o doskonałych proporcjach sylwetka pałacu wznoszącego się nad wodami rozlewającego się Horynia, nadal budzi podziw miłośników architektury i historii Kresów.

Niewiele natomiast pozostało śladów po Wiśniowieckich w ich zadnieprzańskiej stolicy Łubniach – liczącym dziś 50 tys. mieszkańców mieście rejonowym – zrównanych z ziemią przez zbuntowanych chłopów w 1648 r. W muzeum regionalnym można obejrzeć masywną furtę dawnego klasztoru Bernardynów i kapitel strzaskanej kolumny, prawdopodobnie z sali zwanej niebieską, jako że, jak czytamy u Sienkiewicza „na jej suficie firmament niebieski wraz z gwiazdami pędzlem gdańszczanina Helma był wyobrażony”. Wzgórze zamkowe w Łubniach to dziś zalesiony teren wojskowy należący do armii ukraińskiej.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 3 (175) 12-25 lutego 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X