Szkice besarabskie. Część 4 fot. Dmytro Antoniuk

Szkice besarabskie. Część 4

Do Białogrodu nad Dniestrem dotarliśmy o zachodzie słońca. Podjechaliśmy do fortecy, będącej główną wizytówką miasta. Paweł, który był tu po raz pierwszy, bezceremonialnie pokonał płot, który otacza wykopaliska antycznego miasta Tyru pod murami twierdzy, i pobiegł poprzez te antyczne ruiny szukając najlepszego ujęcia dla fotografii fortecy w promieniach zachodzącego słońca od strony Limanu Dniestrowskiego. Byłem tym nieco zdziwiony, ale po raz kolejny przekonałem się o profesjonalnym poziomie dziennikarstwa Pawła, którego nic nie powstrzyma, gdy szuka dobrego materiału.

Następnie pojechaliśmy na ul. Pedagogiczną, gdzie na terenie Liceum Pedagogicznego przed kilku laty zjawiła się poświęcona Adamowi Mickiewiczowi pamiątkowa tablica z cytatem ze „Stepów Akermańskich”.

Hoteli w Białogrodzie wybór niewielki. Przenocowaliśmy w „Baroku”, gdzie nic nie wskazywało na XVII-XVIII wiek. Może poza niemiłym zapachem pleśni w łazience. Alternatywą byłoby poszukiwanie prywatnej kwatery, ale nie mieliśmy już na to ani czasu, ani sił.

O poranku twierdza ukazała się przed nami w promieniach październikowego słońca. Byliśmy tu absolutnie sami. Mając w pamięci tłumy przewalające się tu latem, cieszyłem się tą atmosferą spokoju. Jest to jedna z największych fortec na Ukrainie. Budowali ją Genueńczycy, Mołdawianie, Turcy. Składa się z Dziedzińców Handlowego i Wojskowego oraz z Cytadeli. W części wojskowej stacjonował garnizon, w cytadeli – jego dowódcy. W 1484 roku sułtan Bajazyd rozpoczął oblężenie fortecy. Nawet dziś jej mury są potężne, a wówczas były chyba jeszcze mocniejsze. Jednak, podobnie jak w zdobytym trzydzieści lat wcześniej Konstantynopolu, o wszystkim zadecydowała ciężka artyleria. Działa przebiły potężne mury, przez wyłomy z fortecy wyszli 12 kapłanów i w zdobionej kosztownościami skrzyni przekazali najeźdźcom 10 kluczy od Akermanu. Osmańczycy władali miastem przez trzy wieki, aż do 1806 roku, kiedy to forteca poddała się bez walki rosyjskim wojskom pod dowództwem hrabiego Richelieu. Pamiątką z czasów osmańskich są resztki minaretu meczetu z XVI wieku (czego nie ma już np. w fortecy chocimskiej).

W tym roku pod kierownictwem historyka Andrija Krasnożona nad główna bramą fortecy odnowiono turecki herb z białego marmuru, również wołoski, przywracając zabytkowi jego dawny kontekst historyczny.

Forteca to nie jedyny zabytek, który warto obejrzeć w mieście. Żyli tu ludzie na długo przed naszą erą i zachowało się wiele pamiątek po różnych narodach. Jak na przykład grecka cerkiew Jana Chrzciciela, powstała w XIII wieku. Prawie naprzeciwko niej, przy ul. Popowa – „podziemna” świątynia ormiańska. Wybudowano ją w 1330 roku w miejscu, gdzie według legendy kupiec mołdawski Ion z Suczawy odmówił przejścia na Islam i został stracony. Nazywana jest „podziemną”, bo od czasu, gdy była budowana, poziom gruntu na otaczającym ją terenie podniósł się, przez co świątynia „opuściła się” poniżej poziomu ulicy. W mieście jest również unikalny grobowiec-dolmen z III wieku naszej ery. Został odnaleziony przez przypadek w kopalni piasku na obrzeżach miasta. Kolejny grobowiec z okresu rzymskiego znajduje się prawie nad brzegiem limanu obok ul. Szabskiej na południu miasta. Na ul. Popowa jest jeszcze jedna ciekawostka, ale już z naszych czasów. Jest to olbrzymi mural, ciągnący się przez kilka budynków, na którym przedstawiono życie miasta na początku XX wieku. Powstał w technice imitującej 3D, gdyż artysta dostosował do niego okna, drzwi i fasady istniejących budynków. Jest doprawdy zadziwiający!

Miasto, niestety, nie zachowało swych unikalnych neogotyckich Koszar Aleksandryjskich, których ruiny znajdują się przy ul. Szabskiej. Jeszcze przed kilku laty zobaczyć można było ich cztery narożne wieże ze strzelistymi oknami. Dziś pozostały jedynie rozwalone mury, w których trudno poznać zabytek z I połowy XIX wieku.

Tym, którzy odwiedzą Akerman, radzę przespacerować się po starym mieście, po jego licznych uliczkach z przeważnie prywatną zabudową. Każdy dom ma swoją winnicę. Radzę też spacer aleją potężnych platanów z jej spokojem i specyficznym zaciszem, którego mi tak bardzo brakuje w sąsiedniej Odessie.

Na zakończenie odwiedziliśmy opustoszałą w tym czasie Zatokę, co też mnie, pamiętającego jej letni harmider turystyczny, zszokowało. Trafiliśmy do wioski Roksolany na przeciwległym urwistym brzegu nad limanem. Byliśmy pewni, że stojąc właśnie w tym miejscu wielki poeta zobaczył „jak lśni Dniestr” oraz swoją „lampę Akermanu”.

A zarazem podobnie jak my, napawał się widokiem bezkresu besarabskiego nieba i podziwiał potężne połączenie Dniestru z Morzem Czarnym.

Dmytro Antoniuk

Tekst ukazał się w nr 22 (386), 30 listopada – 14 grudnia 2021

Dmytro Antoniuk. Autor licznych przewodników po Ukrainie oraz książki w dwóch tomach "Polskie zamki i rezydencje na Ukrainie". Inicjator dwóch akcji społecznych związanych ze zbiórką środków na remont zamku w Świrzu w latach 2012-2013. Tłumacz z języków polskiego, angielskiego i niemieckiego. Stypendysta Programu "Gaude Polonia" w roku 2016, w ramach którego przetłumaczył księgę Barbary Skargi "Po wyzwoleniu: 1944-1956", która ukazała się po ukraińsku w wydawnictwie "Knyhy XXI". Razem z Pawłem Bobołowiczem był autorem akcji "Rok 1920: Pamięć w czasach pandemii", w wyniku której powstała mapa interaktywna miejsc pamięci na Ukrainie oraz foldery, wydane przez Konsulaty RP we Lwowie i Winnice. Od listopada 2020 roku jest autorem i prowadzącym audycji radiowej na Radio WNET - "Wspólne Skarby". Stały autor Kuriera Galicyjskiego od 2008 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X