Rzewuscy Zamek w Podhorcach (fot. Dmytro Antoniuk)

Rzewuscy

Znane polskie rody na wschodzie Rzeczypospolitej

Kontynuujemy temat historii rezydencji rodów magnackich na Wschodzie Rzeczypospolitej. Dziś zatrzymamy się w jednym z najwspanialszych pałaców Galicji – Podhorcach, słusznie zwanym Wersalem Podola.

Ród Rzewuskich herbu Krzywda pojawił się na mapie politycznej Rzeczypospolitej w drugiej połowie XVII wieku we Lwowie. Właściciel majątku Dowżok Krzysztof Rzewuski znany jest jednak z dokumentu datowanego 1541 rokiem. Zenit sławy rodu przypada na połowę XVIII wieku, kiedy to Rzewuscy skupili rezydencje magnackie takie jak Olesko i Podhorce. To dzięki tym rezydencjom ród stał się słynny na całym świecie.

Zamek w Podhorcach (fot. Dmytro Antoniuk)

Tytuł „Wersalu Podola” został nadany zamkowi w Podhorcach przez wędrowców, którzy tu gościli. Mylili się jednak trochę z punktu widzenia geografii, bo ta kraina zaczyna się kilkadziesiąt kilometrów na wschód. Na szczególną natomiast uwagę zasługuje fakt, iż zamek stoi na samym dziale wodnym dopływów mórz Bałtyckiego i Czarnego. Z jednej strony wzgórz potoki i rzeczki są w dorzeczu Wisły, a z drugiej – Dniestru i Dniepru.

Oprócz zamku, mamy też w Podhorcach klasztor bazylianów, założony w XVII wieku opodal staroruskiej osady Pleśnisko. W centrum Podhorzec stajemy w okolicy kościoła św. Józefa, który wystawił Wacław Rzewuski w 1766 roku. Wewnątrz zachowały się jeszcze freski Łukasza Smuglewicza i kilka epitafiów członków rodziny Rzewuskich. Nad ośmiokolumnowym portykiem ustawiono osiem postaci świętych. Niestety obecnie są zniszczone, jedną zaś rozbito całkowicie w 1944 roku. Obecnie świątynia została przekazana grekokatolikom. Na łące przed kościołem stoją dwie wysokie kolumny z figurami Maryi z Dzieciątkiem i św. Józefa, datowane tym samym okresem, co i kościół. Stąd szeroka aleja prowadzi do wspaniałej rezydencji. Przechodzimy przez teren dawnego parku pałacowego z XVII wieku, zbudowanego na wzór włoski, z późniejszym planem według mody francuskiej. Po stronie prawej od alei mamy dużą budowlę z XVII wieku, zwaną „zajazdem”. W okresie panowania Rzewuskich zatrzymywali się tu goście, którzy przyjeżdżali obejrzeć pałac. W budynku mieściła się też karczma i wozownia.

Stoimy przed główną bramą wjazdową do pałacu. Chociaż mury zamkowe otacza głęboka fosa i potężne bastiony z wieżyczkami po bokach, zwanymi „kawalierami”, pałac ma wygląd przede wszystkim rezydencji, a dopiero później fortyfikacji. Jest to wspaniały przykład stylu „palazzo in fortezza”.

Po nabyciu tych terenów przez hetmana wielkiego koronnego Stanisława Koniecpolskiego, zaprosił on w 1635 roku architekta włoskiego Andreę del Aqua i inżyniera francuskiego Guillaume le Vasseur de Beauplana do wybudowania mu zamiejskiej rezydencji „dla uciech i przyjemnego wypoczynku po trudach wojennych”. Główną rezydencją hetmana był zamek w odległych o 20 km stąd Brodach. Po sześciu latach ukończono prace zewnętrzne, ale wyposażenie i zdobnictwo pałacu trwało jeszcze dwadzieścia lat. Rezydencja Koniecpolskiego była piętrowa, od strony północnej z jej okien roztaczał się wspaniały widok Równiny Wołyńskiej. U stóp pałacu, na stokach wzgórza, było kilka tarasów z fontannami i ogrodami, zdobionymi w posągi. Po szturmie w 1648 roku na zamek wojsk kozackich posągi te zostały zniszczone i już nigdy ich nie odnowiono. Kozacy, mimo iż uszkodzili fortyfikacje, zamku nie zdobyli.

Zajazd z czasów rodu Rzewuskich (fot. Dmytro Antoniuk)

Prace zdobnicze trwały nadal. Cały przepych był dziełem Giovanniego Battisty Falconiego, a marmurowe portale z herbem Koniecpolskich Pobóg (zachowane do dziś), marmurowe kominki i dekoracje pałacowej kaplicy wykonał jego rodak Constantino Tencalla. W tym czasie wielki hetman koronny odszedł już do lepszego świata, tylko przez pięć lat cieszył się swym nowym pałacem. Rezydencją opiekował się jego syn Aleksander i wnuk Stanisław Koniecpolscy. W roku 1663 na stropie Sali Rycerskiej, która była jedną z najwspanialszych w pałacu, florentyńczyk Jan de Baan namalował sceny z heroicznego życia właściciela, w tym jego zwycięstwo nad Szwedami. Obrazy na ścianach wstawiono we wspaniale rzeźbione i złocone ramy. Na szczęście niektóre z tych obrazów zachowały się do dziś i są ozdobą Muzeum Historycznego i Galerii Sztuki we Lwowie.

Właściwie w pałacu nie było wiele komnat, ale każda wywierała wielkie wrażenie iście królewskim przepychem. Najbardziej znane to: Karmazynowa, Żółta, Zielona, Złota, Chińska, Lustrzana i wspomniana już Sala Rycerska. W tych salach Koniecpolscy zebrali wiele dzieł sztuki, które pomyślnie pomnażali kolejni właściciele pałacu. W 1682 roku Koniecpolski zapisał w testamencie zamek w Podhorcach Janowi III Sobieskiemu. Monarcha bywał tu często, wydawał huczne bale, przyjęcia i bankiety. Z jego okresu zachował się tu namiot wielkiego wezyra Kara Mustafy, przywieziony spod Wiednia, marmurowy stół, na którym chrzczono Jana jako niemowlę, a także klawesyn – prezent cesarza Leopolda dla Marii Kazimiery po wiktorii wiedeńskiej. Marysieńka miała tu też kilka swoich mebli, w tym komody w stylu Ludwika XIV.

W zamku w Podhorcach kolejni właściciele zgromadzili olbrzymią galerię dzieł sztuki, która w różnych okresach powiększała się lub zmniejszała. W okresie rozkwitu rezydencji było tu około 900 obrazów najbardziej znanych mistrzów europejskich. Za jeden z najbardziej cennych uważa się „Miłosierny Samarytanin” van Dijka z 1618 roku. Były tu też dzieła Carroccio, Tycjana, da Vinci („Prometeusz z ogniem”), Lukasa Giordano, Rubensa („Głowa starca”), Rembrandta i Rafaela. Późniejsze badania wykazały, że większość tych prac to były doskonałe kopie, co wcale nie umniejszało ich wartości historycznej i artystycznej. Około stu z nich wymalował na zamówienie polski malarz Szymon Czechowicz. Znaczne miejsce w kolekcji zajmowały portrety znanych osobistości, królów, wodzów, magnatów i ich licznej rodziny.

Kościół św. Józefa, zbudowany przez Rzewuskich (fot. Dmytro Antoniuk)

Naturalne, że w takim przepychu nie mogło zabraknąć miejsca na liczne dzieła z porcelany, srebra, złota czy kryształu. W Sali Rycerskiej wyłożono dwie buławy wielkiego hetmana koronnego Stanisława Koniecpolskiego ozdobione brylantami, liczne egzemplarze broni białej, palnej i innego uzbrojenia, kilkadziesiąt pełnych kompletów zbroi legendarnych skrzydlatych husarzy, sztandary i inne trofea wojenne.

Potomkowie króla Jana III sprzedali cały ten majątek hetmanowi wielkiemu koronnemu Stanisławowi Mateuszowi Rzewuskiemu w 1718 roku. Ten przekazał go swemu synowi Wacławowi, z czasem też noszącemu tytuł hetmana wielkiego koronnego. W tym okresie i do drugiej połowy XVIII wieku rezydencja przeżywa swój największy rozwój. Rzewuski dobudowuje kolejne piętro – co zmienia pałac jeszcze bardziej. Gromadzi w pałacu największy zbiór zabytków artystycznych w historii rezydencji.

W 1761 roku pałac odwiedza przyszły król Stanisław August Poniatowski. Wkrótce po tym w Sali Rycerskiej hucznie obchodzono ślub Teresy Rzewuskiej i Karola Stanisława Radziwiłła „Panie Kochanku”, ulubieńca całej szlachty ówczesnej Rzeczypospolitej. A było za co. Roczny dochód zięcia Rzewuskiego dorównywał dochodowi całego Wielkiego Księstwa Litewskiego! Od tego ślubu w jednej z sal pałacu pokazywano karetę ślubną panny młodej z bogatą uprzężą dla szóstki koni. W dobudowanym piętrze działał teatr pałacowy, gdzie wystawiano sztuki, głównie autorstwa samego Wacława Rzewuskiego. Krążą legendy, że miał tu też laboratorium alchemiczne, gdzie pracował nad zamianą zwykłych metali na złoto. Rzecz jasna, że jest to tylko legenda, która powstała pod wpływem olbrzymiego bogactwa właściciela zamku.

Niestety, za ostre wystąpienia w Sejmie i poparcie konfederacji barskiej, Rosjanie, kontrolujący życie polityczne ówczesnej Rzeczypospolitej, zesłali Rzewuskiego na pięć lat do Kaługi. Było to w roku 1767. Po tym na zamku przez pewien czas rezydowały wojska rosyjskie, które zniszczyły kilka kominków i obrazów. Podczas pobytu Rzewuskiego na zesłaniu nastąpił I rozbiór Polski. Chociaż Podhorce pozostały we władaniu rodu, hetman już tu nigdy nie powrócił. Za nim dobrowolnie na zsyłkę pojechał jego syn Seweryn, znany później jako przywódca konfederacji targowickiej, która doprowadziła do II rozbioru Polski. Burzliwe życie polityczne tak pochłonęło Seweryna, że w Podhorcach prawie nie bywał. W 1782 roku wystawił na aukcji część zbiorów z pałacu: klejnoty, obie buławy Koniecpolskiego, srebra, porcelanę. Za marne 200 złotych sprzedano nawet blachę z dachu pałacu. Wskutek tego górne piętro pałacu przez kilka dziesięcioleci było poddane działaniu deszczu, śniegu i słońca.

Nie uratował też pałacu następny jego właściciel, również Wacław Rzewuski, za lata spędzone na pustyni przezwany „Emirem”. Chcąc zmyć z rodu hańbę ojca wziął udział w powstaniu listopadowym i przepadł bez wieści po boju pod Daszewem. Jego brat Witold, pragnąc uratować przed konfiskatą majątki na terenach Imperium Rosyjskiego, wstąpił do służby wojskowej na Kaukazie, gdzie również zaginął. Pozostał średni brat Leon. On też walczył z Rosjanami w 1831 roku. Gdy wrócił do Podhorzec, rozpoczął wieloletnią odbudowę zamku przodków. Przede wszystkim pokrył pałac nowym dachem. Pomimo lat zaniedbań i sprzedanej przez ojca znacznej części kolekcji, w pałacu pozostało jeszcze wiele cennych rzeczy. Leon Rzewuski, będąc w pewnym stopniu filantropem i znając wartość nagromadzonych dóbr, dawał chętnym możliwość oglądania kolekcji. W ten sposób zapoczątkował życie muzealne pałacu. W 1865 roku, z niewiadomych przyczyn, sprzedaje w całości Podhorce księciu Władysławowi Sanguszce. W posiadaniu tego rodu zamek pozostawał do 1939 roku. Dostępu do zbiorów nie zakazano.

Nastał rok 1914. Pod nieobecność ówczesnego właściciela Podhorzec, Romana Sanguszki, pałacem zarządzał Marcin Grabikowski. Przez Podhorce ciągnęły na Lwów wojska rosyjskie, które, na szczęście, nie zadały szkody rezydencji. Wówczas nawet członkowie rodziny carskiej oglądali zbiory. Po dwóch latach, gdy tereny zajęły wojska austriackie, pałac odwiedzała arystokracja europejska. Między innymi – potomkowie Bourbonów. U stóp zamku odbyła się nawet parada wojskowa, odbierana przez niemieckiego cesarza Wilhelma II i ostatniego cesarza Austrii Karola I. Z tej okazji w Sali Karmazynowej wydano obiad na 84 persony zakończony balem.

W tym czasie pan Marcin zorganizował ewakuację zbiorów z pałacu w Podhorcach do majątku Sanguszków w Gumniskach, dzielnicy Tarnowa. Uratowało to znaczną część zbiorów. Obecnie znajdują się one w muzeum regionalnym. Jest tam, między innymi, łoże Jana III Sobieskiego, bezcenne archiwum Rzewuskich i Sanguszków, wyroby z porcelany i kryształy.

Po zakończeniu I wojny światowej Sanguszkowie powrócili do pałacu. Wróciły też niektóre z wywiezionych dzieł. Pałac został wyremontowany i oficjalnie stał się filią Muzeum Narodowego we Lwowie. Właściciele mieli tu swe pokoje prywatne.

W 1939 roku Roman Sanguszko znów miał szczęście uratować większą część zbiorów. W wielkim pospiechu udało się wywieść je do Rumunii, a stamtąd statkiem do Brazylii, gdzie książę osiadł ostatecznie i założył fundację.

Za trzysta lat w pałacu nagromadzono tak wiele cennych rzeczy, że jeszcze dużo pozostało. Na szczęście sowieci nie wszystko rozgrabili – pozostałości przekazano do muzeów.

W 1941 roku Niemcy zorganizowali w pałacu zakład Hitlerjugend i zgromadzili magazyny amunicji. Pewnego dnia część ich wybuchła i zniszczyła część murów. Zabytek jednak przeżył również tych okupantów. Po wojnie planowano otworzyć tu filię lwowskiego Muzeum Historycznego, ale nie udało się tego zrealizować. Przez kilka lat zabytek stał pusty, aż w latach 50. otwarto tu sanatorium przeciwgruźlicze. W lutym 1956 roku z powodu niedbalstwa personelu pałac spłonął całkowicie: zawalił się dach, spłonęły stropy. Po pożarze pałac przebudowano na potrzeby sanatorium, które w takim kształcie działało tu do 1997 roku. Następnie pałac przekazano Lwowskiej Galerii Sztuki.

Od tej pory trwa tu remont. Dach nakryto blachą miedzianą, odnowiono postacie Atlasów na wieżach, odrestaurowano kaplicę pałacową. Konserwatorzy z Polski odnowili dwa pawilony, prowadzące do komnat pałacu, a w podziemiach i części pomieszczeń gospodarczych otwarto ekspozycje.

Na zewnątrz można oglądać tarcze herbowe Koniecpolskich i Sobieskich, wewnątrz zachowały się portale z czarnego marmuru. W pałacu trwają prace konserwatorskie i planowane jest przywrócenie wnętrzom dawnej świetności i obrazów, które obecnie znajdują się w lwowskich muzeach. W planach jest odnowienie malowidła na stropie Sali Rycerskiej, przedstawiającego zwycięstwa Stanisława Koniecpolskiego.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 22 (290) 30 listopada – 18 grudnia 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X