Rocznica Lwowskiej Galerii Sztuki. Część 1 Jedna z sal Galerii Miejskiej przed laty

Rocznica Lwowskiej Galerii Sztuki. Część 1

118 lat temu, 13 lutego 1907 roku została utworzona Lwowska Galeria Miejska (obecnie Lwowska Galeria Sztuki, w latach II Rzeczypospolitej – Galeria Narodowa miasta Lwowa), jedno z najbardziej znanych muzeów lwowskich, prawdziwy skarbiec wybitnych dzieł sztuki, zwłaszcza sztuki polskiej. Wydarzeniu została poświęcona lekcja Natalii Filewycz, prezesa „Centrum ocalenia ukraińskiego dziedzictwa kulturowego”, długoletniej pracownicy Lwowskiej Galerii Sztuki im. B. Woznickiego, autorki licznych publikacji, książek i artykułów poświęconych historii tejże wielce zasłużonej dla Lwowa placówki kulturalnej. Impreza została zorganizowana przez „Centrum ocalenia ukraińskiego dziedzictwa kulturowego” i Bibliotekę Naukową Politechniki Lwowskiej w cyklu lekcji i spotkań pt. „Kawa na Profesorskiej” (Biblioteka znajduje się właśnie przy ul. Profesorskiej).

Lekcja Natalii Filewycz, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Sala biblioteczna była przepełniona publicznością. Wysoki intelektualny poziom lekcji z tego cyklu, również nazwisko pani Filewycz, zebrały spore grono miłośników lwowskiej historii i kultury. Natalia Filewycz bardzo dokładnie opowiadała o trudnych początkach Galerii Miejskiej, o najcenniejszych dziełach sztuki w jej zbiorach, o mecenatach i ludziach, którzy stali przy organizacji tej cennej placówki kulturalnej naszego miasta. Bogate materiały dotyczące powstania i rozwoju Galerii Miejskiej są rezultatem wieloletniej pracy Natalii Filewycz w archiwach i bibliotekach lwowskich. Dzięki żmudnej pracy badaczki obecni na lekcji usłyszeli o wielu mało znanych faktach, dotyczących zwłaszcza pierwszych lat organizacji galerii. Jak opowiadała prelegentka, „…do pierwszych wydarzeń, które przyczyniły się do utworzenia galerii, można zaliczyć dar majora armii austriackiej Karla Kunhla, który to w 1874 roku ofiarował miastu swoją kolekcję obrazów i rycin. Nie mając odpowiedniego pomieszczenia, 130 obrazów i 1660 rycin Rada Miejska przekazała na przechowanie Zakładowi Ossolińskich, gdzie utworzono Muzeum Lubomirskich”.

W 1902 roku dr Władysław Dulęba ofiarował 5000 koron, które zostały przeznaczone na zakup dzieł sztuki dla przyszłej galerii miejskiej. Tę sumę zdeponowała Rada Miejska i już w1903 roku dokonała pierwszych cennych zakupów, mianowicie obrazów Wilhelma Leopolskiego „Śmierć Acerny”, Jana Styki „Polonia”, Jana Matejki „Śluby Jana Kazimierza”. Kolejne trzy cenne obrazy mistrzów polskich zakupiono na wystawie „Towarzystwa Miłośników Sztuki” w Krakowie. W 1906 roku został zakupiony ze zbiorów zmarłego Matkowskiego obraz A. Grabowskiego „Portret Franciszka Smolki”.

W ciągu 1906 roku zbiory wzbogaciły się cennymi dziełami sztuki dawnych i współczesnych artystów, między innymi pędzla K. Szwajkarta, Alojzego Rejchana, Artura Grottgera („Spotkanie Jana III Sobieskiego z cesarzem Leopoldem”), Władysława Czachórskiego, Jacka Malczewskiego. Jednak brak pomieszczeń wystawowych spowodował, że te i inne dzieła zostały umieszczone w gmachu ratusza lwowskiego i zdobiły pomieszczenia Sali Obrad Rady Miejskiej, gabinet prezydenta miasta lub znajdowały się w komnatach Archiwum Miejskiego.

Lekcja Natalii Filewycz, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Dzieła sztuki napływały również z hojnych darów lwowian i nie tylko. Na przykład, w 1905 roku znany lwowski restaurator i miłośnik sztuki Szymon Michał Toepfer przekazał miastu w darze 59 obrazów i szkiców, zaś w 1907 – kolejnych 200. Ze zbiorów Władysława Przybysławskiego, znanego kolekcjonera, syn jego Kazimierz Przybysławski ofiarował miastu wspaniałą kolekcję – 350 medalionów przedstawiających wybitne postacie Polaków. Pod wpływem tych okoliczności coraz bardziej jasną stawała się potrzeba zgrupowania i rozmieszczenia pod jednym dachem dzieł rozproszonych w Archiwum i Ratuszu, udostępnienia zbiorów dla szerokiej publiczności. Sprawa ta była niezwykle aktualną w ciągu dalszych kilku dziesiątków lat. Na przykład, w 1937 roku w przewodniku po Lwowie znany historyk Aleksander Medyński pisał: „Galeria Narodowa m. Lwowa, założona w roku 1907, obejmuje obrazy malarzy obcych od XV wieku do początków XIX wieku, obrazy malarzy polskich i w Polsce pracujących od początków XVIII wieku po dzień dzisiejszy, miniatury polskie i obce, rzeźby, medaliony polskie, brązy i plakiety. Jednak obrazy Galerii Narodowej m. Lwowa nie mają własnego gmachu, któryby umożliwił ukazanie ich w całości w jednym zespole i w odpowiednich dla dzieł sztuki warunkach. Są one ulokowane w dwu różnych miejscach. Pierwszy dział Galerii znajduje się w gmachu zbiorów im. Bolesława Orzechowicza (ul. Ossolińskich 3), drugi dział w gmachu Miejskiego Muzeum Przemysłu Artystycznego (ul. Hetmańska 20)”.

Wielkimi entuzjastami tworzenia we Lwowie prawdziwej, na skalę europejską galerii sztuki byli: dr Aleksander Czołowski – dyrektor Archiwum Miejskiego i dr Tadeusz Rutowski – wiceprezydent miasta Lwowa. Właśnie z początkiem 1907 roku do rąk dyrektora Aleksandra Czołowskiego trafił ładnie wydany katalog pewnej kolekcji, która składała się z 1 300 pozycji. Katalog, ułożony w języku francuskim, był faktycznie ofertą do sprzedaży tych cennych i bliżej nikomu nie znanych zbiorów. Właściciel rozesłał ten katalog po całej Europie i czekał na zainteresowanych kupców z krajów europejskich. Udało się ustalić, że owa kolekcja znajdowała się w odnośnie niedalekim od Lwowa pałacu pewnego ziemianina polskiego Jana Jakowicza, współwłaściciela i kierownika dwóch cukrowni na Podolu, we wsi Sitkowce koło Humania, ale już za granicą, w Imperium Rosyjskim. Do Sitkowic alarmowo wysłano Władysława Stronera, kustosza lwowskiego Muzeum Przemysłu Artystycznego, znanego historyka sztuki. Po zbadaniu tajemniczej kolekcji przywiózł do Lwowa entuzjastyczne relacje. Miał to być unikatowy zbiór dzieł sztuki z dawnych pałaców Potockich w Tulczynie i Niemirowie, Przeździerskich z Czarnego Ostrowa, szambelana Dembowskiego i innych znanych magnatów podolskich. Według właściciela tych bogactw Jana Jakowicza, w jego zbiorach znajdowały się dzieła Rembrandta, Rafaela, Rubensa, Van Dycka, niektóre o prominencji i z kolekcji samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i rosyjskiego arystokraty księcia Michała Woroncowa-Daszkowa (właśnie był żonaty z Elżbietą z Branickich z Białej Cerkwi, córką wielkiego hetmana koronnego Franciszka Ksawerego Branickiego). Otóż Tadeusz Rutowski i Aleksander Czołowski postanowili osobiście odwiedzić pałac w Sitkowcach i spiesznie wyruszyli w drogę razem z prezesem lwowskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych, malarzem Stanisławem Rejchanem i doradcą prawnym A. Lisiewiczem, pełnomocnym przedstawicielem lwowskiej Rady Miejskiej. Z upoważnienia Rady Miejskiej i prezydenta Lwowa Michała Michalskiego dysponowali sumą ponad 200000 złr. W dniach 5–8 lutego członkowie komisji na miejscu w pałacu Jana Jakowicza pracowali w dzień i w nocy, oglądając każdy obraz, meble, rzeźby, okazy przemysłu artystycznego. Tylko obrazów było 386, a jeszcze „…ponad 1000 „numerów” dzieł przemysłu artystycznego i zabytków archeologicznych, też meble z czasów Ludwików XV i XVI, dyrektoriatu i empire. Uderzała szafa gdańska, porcelana, wyroby ze srebra, emalii i kości słoniowej”. Były to dzieła przeważnie włoskie i holenderskie, od XVI wieku po koniec XVIII. Wiele też płócien francuskich, hiszpańskich i niemieckich, oryginałów i kopii.

Jak pisał w tymże 1907 roku Tadeusz Czapelski w warszawskim „Tygodniku ilustrowanym”: „Wśród tych obrazów zaznaczono w katalogu Jana Jakowicza …utwory takich mistrzów  jak Palma Vecchio, Andrea del Sarto, Albano, Carlo Maratta, sporo bolończyków. Są też dzieła noszące cechy Velasqueza i Ribery, przednich holendrów i flamandów, parę niepospolitych prac naśladowców czy uczniów Rembrandta, głowy oryginalne z XVII wieku, z których kilka może ubiegać się o ojcostwo najwybitniejszych malarzy”.

W zbiorach Jana Jakowicza były też dzieła znanych artystów polskich, mianowicie Bacciareli, Lampi, Smuglewicza, Szwejkarta. A jeszcze złote i srebrne monety (58 złotych i 700 srebrnych), ordery i cale garnitury francuskie. Najbardziej znany obraz całej kolekcji, mianowicie obraz rzekomego Rafaela, budził silne emocje, był perłą najwyższej klasy i miał sygnaturę na rok 1508 według tegoż T. Czapelskiego ”… był ujęty w starą, nader charakterystyczną ramę. Kupiony przez króla Stanisława Augusta z galerii Borghese w Rzymie za pośrednictwem biskupa Albertrandiego za sumę 30000 dukatów, był oddany potem w zastaw przez króla przy wyjeździe do Petersburga w roku 1797 szambelanowi Dembowskiemu”. Do tego obrazu Jan Jakowicz dysponował nawet oryginalnym własnoręcznym listem samego króla Stanisława Augusta z pieczęcią, zweryfikowanego później we Lwowie przez Wojciecha Kętrzyńskiego, dyrektora Zakładu im. Ossolińskich. W tym liście król stwierdzał, iż obraz ten był identyczny z tym, który zakupił w Rzymie i poczytywał za oryginał rafaelowski. Otóż, lwowskim wysłannikom trudno było powstrzymać emocje. Zgodnie uważali, że nie można przegapić unikatowej możliwości nabycia tak cennych dzieł sztuki. Ale chodziło też o cenę. Za swoje zbiory Jan Jakowicz chciał znacznie większą sumę, niż zaofiarowana przez lwowian. Jednak pośrednik niejaki Dornhelm za pewną prowizję namówił Jakowicza na obniżenie ceny. Jakowicz też spieszył się pozbyć swoich zbiorów – bał się rozruchów rewolucyjnych i zniszczenia cennych dzieł przez zbuntowanych chłopów. T. Rutowski i A. Czołowski wrócili do Lwowa, żeby przeprowadzić ostateczne załatwienie umowy i sumę dotacji w Magistracie lwowskim, zaś Stroner został na miejscu, by przypilnować pakowanie zbiorów. Na podstawie referatu T. Rutowskiego członkowie Magistratu 13 lutego 1907 roku podjęli decyzję, aby „zakupić dla miasta w całości prywatną kolekcję, która liczy 1300 pozycji, z 2000 przedmiotów, wśród których 380 dzieł dawnych malarzy, 52 miniatury, 80 akwareli i gwaszy w cudownych ramach, także takie dzieła sztuki jak meble, porcelana, brązy, zegary, tkaniny, zbroje, pamiątki archeologiczne, rzeźba i in. Przeznaczyć na te cele 225000 koron”.

Aleksander Czołowski po odbiór zbioru znów wyjechał do Sitkowiec. Ogromna kolekcja została spakowana w 108 pakach i paczkach i załadowana na kilka sani i, nie zważając na srogi mróz i zaspy śnieżne, ruszyła w drogę do Lwowa. Jednak nie mróz i nie zaspy były najważniejszą przeszkodą dla tej niezwykłej i nader cennej karawany. W podnieceniu zapomniano o granicy państwowej. Przecież trzeba było przewieźć ten cały skarb, owe 108 pak, cenne dzieła sztuki, meble, złote i srebrne rzeczy przez granicę państwową  Imperium Rosyjskiego i Cesarstwa Austrowęgierskiego. Zaś w Rosji obowiązywał zakaz wywozu dzieł sztuki za granicę. Aleksander Czołowski nie miał żadnych dokumentów od władz rosyjskich, żadnego zezwolenia celnego na wywóz tych wszystkich skarbów. Jak powiedziała Natalia Filewycz: „Ta awanturnicza wyprawa, nie zważając na ostry mróz i carski zakaz wywozu dzieł sztuki za granicę, powiodła się: ogromna kolekcja… przecięła pas graniczny i przybyła do Lwowa. Potem w gorączkowym przeliczaniu okazało się, jak często zdarza się w takich sytuacjach, że jakąś paczkę w pośpiechu zapomniano i za kilka dni przywiozła ją do Lwowa córka Jakowicza (oczywiście też nielegalnie)”. W końcu lutego 1907 roku w salach Muzeum Przemysłu Artystycznego otwarto wystawę zakupionych skarbów. To był początek nowej historii zakupionej kolekcji, a właściwie rozpoczęła się historia Lwowskiej Galerii Miejskiej.

Po zakończeniu lekcji prezes Natalia Filewycz odpowiadała na liczne pytania obecnych. Za datki na rzecz Zbrojnych Sił Ukrainy można było również nabyć książkę jej autorstwa o historii Lwowskiej Galerii Sztuki im. B. Woznickiego. Nagrodą dla pani Filewycz były też wdzięczne oklaski obecnych na lekcji miłośników sztuki i historii lwowskiej.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 5 (465), 14 – 27 marca 2024

X