Ratujmy Polaków Donbasu!

Ratujmy Polaków Donbasu!

„W Donbasie w tej chwili przebywa około 400 posiadaczy Karty Polaka. Z czego od 60 do 100 osób chce wyjechać do Polski” – mówił w Radiu Wnet Michał Dworczyk prezes Fundacji Wolność i Demokracja.

„Ludzie ci oczekują pomocy. Mogą liczyć jedynie na państwo polskie. Dlaczego? Polacy są traktowani podejrzliwie, bo separatyści uważają, że Polska jest krajem, który bardzo wspiera Ukrainę – w związku z tym, wszyscy Polacy są podejrzani. Do tego stopnia, że powszechna jest plotka o lotnisku w Doniecku, które jakoby broni się tak długo, bo Ukraińców wspierają regularne oddziały armii polskiej. Polacy z Donbasu od przełomu sierpnia i września zabiegają o pomoc ze strony Polski”. Na tę prośbę zareagowała Fundacja Wolność i Demokracja. Fundacja prowadzi zbiórkę pieniężną pod hasłem „Ratujmy Polaków Donbasu”. Z Michałem Dworczykiem w Programie Wschodnim Radia Wnet rozmawiał Wojciech Jankowski.

Michał Dworczyk: W Donbasie, czyli na terenie obwodów ługańskiego i donieckiego w tej chwili, w czasie konfliktu, po tym jak już dużo osób wyjechało, przebywa około 400 osób – posiadaczy Karty Polaka. Ograniczmy się do nich, nie mówmy już nawet o różnych szacunkach: ile tam jest osób pochodzenia polskiego, ograniczmy się do tych, którzy posiadają Kartę Polaka. Z tego między 60 a 100 osób chce stamtąd wyjechać, uciec. Ewakuować się albo repatriować do Polski. Natomiast pozostali oczekują jakiejś pomocy.I tak naprawdę, mogą liczyć tylko na państwo polskie. Dlaczego? Dlatego, że na miejscu Polacy są traktowani podejrzliwie, ponieważ separatyści uważają że Polska jest krajem, który bardzo wspiera Ukrainę. Z kolei jak nasi rodacy wyjadą na centralną lub zachodnią Ukrainę, to bardzo często spotykają się z takimi sytuacjami, w których wytykani są palcami – o, przyjechali ruscy separatyści, proputinowscy jacyś ludzie. Więc też nie są u siebie. A z kolei jak przyjeżdżają do Polski, to też mogą usłyszeć – o, przyjechali kolejni Ukraińcy. I tak naprawdę nigdzie nie czują się u siebie.

Wszyscy wiemy jaka jest sytuacja w Donbasie, więc nie ma co się specjalnie rozwodzić, dość powiedzieć, że jest problem z opałem, z ogrzewaniem. Temperatury spadają tam teraz do minus 20 stopni w nocy. Jest problem z prądem, jest problem z żywnością i drożyzną, która tam szaleje, jest problem z lekami, które również są bardzo drogie i niedostępne. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Ci ludzie pieniędzy nie mają, zakłady w większości nie pracują, albo jeśli pracują – nie są wypłacane pensje, nie są wypłacane emerytury, więc ci ludzie nie mogą liczyć znikąd na pomoc. I jedynym naturalnym, wydawałoby się podmiotem, które może pomóc, jest państwo polskie, ponieważ to są ludzie z polskim pochodzeniem potwierdzonym przez posiadanie Karty Polaka. Dlatego też od przełomu sierpnia i września zabiegają o pomoc ze strony Polski. I niestety jak do tej pory, takiej systemowej pomocy nie otrzymali. Stąd nasza akcja, którą rozpoczęliśmy ponad tydzień temu.

Po pierwsze, zaczęliśmy nagłaśniać ten problem medialnie i pierwsze efekty tego już się pojawiły. Po drugie, zaczęliśmy prowadzić zbiórkę środków, z których część już została przekazana tam, do Donbasu, a kolejne środki też będą przekazywane osobom potrzebującym.

W jaki sposób wpłacić pieniądze, jak znaleźć nr konta?
Wszystkich Państwa, którzy mogą, zachęcamy do podzielenia się nawet symboliczną złotówką z naszymi rodakami w Donbasie. Wszystkie informacje na temat zbiórki znajdą Państwo na stronie internetowej Fundacji: wid.org.pl bądź wpisując w wyszukiwarce hasło „Ratujmy Polaków Donbasu”, na pewno przekierowanie na stronę naszej fundacji Państwo znajdą. Tam jest podany numer konta i wszystkie informacje na temat prowadzonej zbiórki.

(…) Wydaje mi się, że tym wszystkim osobom, które przypomnijmy, w czasach sowieckich a i później, ponosili z tego tytułu różne nieprzyjemne konsekwencje, bo przyznawali się do polskości – dzisiaj mamy moralny obowiązek im pomagać. Zwłaszcza – i to trzeba podkreślić – zwłaszcza, że tych Polaków, o których mówimy że trzeba im pomóc, jest bardzo mało, bo to jest 400, w najlepszym razie czterysta kilkadziesiąt osób. Przecież nie mówimy, żeby pomagać wszystkim Polakom na całej Ukrainie natychmiast teraz, tylko mówimy o konkretnej grupie. A wydaje się, że 38-milionowe państwo powinno być stać na to zarówno organizacyjnie jak finansowo, żeby pomóc tej niewielkiej grupie przetrwać zimę, a tym którzy chcą przyjechać do Polski, pomóc w zainstalowaniu się.

Dzisiaj mamy 13 grudnia, do końca roku zostało niewiele czasu i mamy deklarację pani Kopacz o tym, że państwo polskie pomoże.
No właśnie, to jest jeden z efektów tej akcji medialnej. Jak powiedziałem – od przełomu sierpnia i września ci ludzie chodzili i po Sejmie, i Senacie, i w Kancelarii premiera i w MSZ i odbijali się od muru– nawet nieobojętności, ale niemocy. Nikt nic nie może zrobić. Dopiero nagłośnienie medialne i to dzięki państwu, dzięki mediom, kiedy ten temat zaczął się pojawiać, a po drugie, jest to taka brutalna prawda, ale katalizatorem tego wszystkiego była śmierć obywatela polskiego Kazimierza Wróbla. Ten temat zaczął być nagłaśniany. I wtedy rzeczywiście padła taka deklaracja ze strony pani premier: po pierwsze – ta grupa między 60 a 100 osób, która chce się ewakuować z Donbasu, będzie mogła przyjechać do Polski, po drugie – znajdą się środki na wsparcie tych, którzy w Donbasie pozostają. I tutaj z satysfakcją trzeba powiedzieć, że pierwsze kroki w tym kierunku zostały zrobione. Natomiast zaczekajmy na efekt tych działań i tutaj, wydaje mi się, że ta ostrożność powinna być zrozumiała. Ci Polacy przez dobrych kilka miesięcy odbijali się od wszystkich drzwi bez żadnych efektów. Więc teraz całkowicie ich rozumiem, że z radością czekają na zrealizowanie tych obietnic. Oczywiście, dobrze, że te obietnice i deklaracje padły, ale czekajmy aż zostaną zrealizowane.

A przypomnijmy, że ich sytuacja jest katastrofalna, ponieważ placówka MSZ w Doniecku została rozwiązana i najbliższa jest w Charkowie.
To jest, po pierwsze, dość daleko, po drugie, trzeba pamiętać, że trzeba przekroczyć posterunek kontrolowany przez separatystów i też problem jest taki, że bardzo często osoby, które przejeżdżają przez te posterunki są najzwyczajniej w świecie ograbiane przez separatystów z rzeczy przewożonych, krótko mówiąc ta pomoc jest utrudniona. Ale to, że teraz konsulat w Charkowie, który sprawuje opiekę nad tymi osobami, będzie miał środki na to właśnie, by tym, którzy dotrą przejeżdżając przez tę strefę frontu – jest to już wielki postęp. Od wakacji do niedawna cała pomoc, która była przeznaczona dla naszych rodaków w Donbasie, dla tej grupy około 400 osób, to było około 10 tysięcy złotych. Trzeba przyznać, że to nie jest jakaś duża kwota.

Nie jest duża, jest przerażająco mała. Również inną inicjatywę pana fundacja przedsięwzięła dla naszych rodaków na Ukrainie.
Od wielu lat się specjalizujemy w pomocy i we wspieraniu naszych rodaków na Wschodzie, na Ukrainie również. Głównym naszym polem działania jest wspieranie oświaty polskiej na Ukrainie i mediów polskich na Ukrainie. Jeżeli ograniczamy się do tego kraju: wczoraj skończyły się warsztaty we Lwowie dla wszystkich polskich dziennikarzy z Ukrainy, na których byli ludzie właśnie od Charkowa przez Kijów i Żytomierz do Stanisławowa i Lwowa. Takie doroczne podsumowanie działań i szkolenie. Jednocześnie w Warszawie przebywa grupa ponad dwustu dzieci ze szkół z polskim językiem nauczania na Ukrainie. Nie tylko w Warszawie, w kilku miastach Polski. Dzięki hojności BZ WBK, które sfinansowało ten przyjazd dzieci w czasie, w którym nie miałyby nic do roboty, bo na Ukrainie został skrócony rok szkolny przez to, że są problemy z ogrzewaniem placówek szkolnych. Nauczyciele i dyrektorowie tych szkół zwrócili uwagę na to, że dzieci byłyby w tym czasie „bezpańskie” – rodzice chodzą do pracy, a dzieci byłyby pozbawione de facto opieki i stąd ta inicjatywa. Przyjechało ponad 200 dzieci. Uczą się historii Polski, oglądają Polskę, szlifują swój język polski. Takich inicjatyw tuż przed końcem roku odbywa się stosunkowo dużo.

Aby pomóc osobom z Donbasu wystarczy dokonać wpłaty na specjalny rachunek: 68114010100000506032001004 w tytule przelewu wpisując: Ratujmy Polaków Donbasu

Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 23-24 (219-220) za 19 grudnia 2014 – 15 stycznia 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X