Równe prawa nie dla wszystkich?

Równe prawa nie dla wszystkich?

„Kiedy Ukraina, w tym także duchowni i wierni Kościoła rzymskokatolickiego, walczyła na Majdanie o prawo do wolności, sprawiedliwości, możliwość wstąpienia do Unii Europejskiej, władze miasta Lwowa zakwestionowały wyrok Gospodarczego Sądu Apelacyjnego w Kijowie dla parafii św. Antoniego we Lwowie, która od lat walczy o zwrot plebanii” – mówią parafianie.

„W ostatnich tygodniach mogliśmy obserwować i słuchać wystąpień mera Lwowa, który tak bardzo bronił praw mieszkańców Lwowa i Ukrainy. Czy rzeczywiście jest takim demokratą czy są to tylko slogany?” – padało pytanie z ust lwowskich katolików.

O. Władysław Lizun, proboszcz kościoła św. Antoniego, powiedział, że parafia od wielu lat starała się o zwrot plebanii, z której komuniści w roku 1955 wyrzucili kapłanów, dzieci uczących się tam katechezy, młodzież i inne wspólnoty parafialne. „Po 23 latach starań i sądów była możliwość, aby z powrotem tę plebanię Rada Miejska Lwowa nam oddała – zaznaczył franciszkanin. – Odbyły się rozmowy ks. arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego oraz oo. franciszkanów, którzy obecnie pracują przy kościele św. Antoniego, z władzami miasta Lwowa, które zapewniały, że będą robić wszystko, aby zrealizować decyzję sądu. Niestety, po tej rozmowie odwołali się do Sądu Kasacyjnego” – powiedział o. Lizun. Już otrzymał skargę kasacyjną, w której władze miasta Lwowa powołują się m.in. na ustalenia Kodeksu Administracyjnego Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z 1927 (!) roku, według których cały majątek wspólnot kościelnych i religijnych jest własnością państwa.

„Jest mi bardzo przykro, ale nie jest to pierwsza sprawa, gdzie w taki sposób zostałem potraktowany – mówi lwowski metropolita abp Mieczysław Mokrzycki. – Starałem się zawsze odnosić z szacunkiem do władz miasta Lwowa, brać czynny udział w życiu miasta Lwowa, ale często spotykałem się z niezrozumieniem. Cenię sobie obecność prezydenta miasta Lwowa Andrija Sadowego na naszych uroczystościach, jesteśmy wdzięczni za możliwość odprawiania wszelkich uroczystości kościelnych na zewnątrz, odbywania procesji ulicami miasta, ale to nie wszystko, by powiedzieć, że jesteśmy dobrze potraktowani i respektowani. Jest wiele takich spraw, o których obydwie strony dobrze wiedzą” – stwierdził.

Mieczysław Mokrzycki nie chciał dodać nic więcej mówiąc, że jest już zmęczony opowiadaniem o tych samych, bolesnych sprawach.

Hierarcha Kościoła łacińskiego czyni starania, aby władze miasta Lwowa znalazły pomieszczenie zastępcze na Salę Muzyki Organowej i oddały do użytku parafialnego kościół św. Marii Magdaleny. Również bezskutecznie zwraca się z prośbą o działki pod budowy nowych kościołów w zamian za stare budowle kościelne, które władze bezprawnie przekazały innym kościołom i wspólnotom religijnym. Od lat arcybiskup Mokrzycki stara się o zlikwidowanie parkingu przed lwowską bazyliką metropolitalną, która jest obstawiona samochodami z każdej strony, chociaż stoi w samym sercu miasta. Takiego „parkingowego” rozwiązania nie ma ani przed kościołem oo. bernardynów (cerkiew św. Andrzeja), ani przed kościołem oo. karmelitów (cerkiew św. Michała), ani przed kościołem oo. dominikanów (cerkiew św. Eucharystii), ani przed kościołem oo. jezuitów (cerkiew garnizonowa). Czyli przed tymi świątyniami, które teraz należą do grekokatolików.

O tym jak władze miasta Lwowa traktują i szanują Kościół obrządku łacińskiego może świadczyć fakt, oświetlenia zabytków architektury zauważył arcybiskup Mieczysław Mokrzycki. „Wszystkie świątynie w centrum miasta są w nocy oświetlone oprócz katedry rzymskokatolickiej”.

„Czy z takim nastawieniem mer miasta Lwowa ze swoimi współpracownikami chce faktycznie demokracji i chce wejść do UE? – pytają katolicy ze Lwowa. – Demokracja to przede wszystkim troska o mniejszości narodowe i religijne. Kościół łaciński we Lwowie stanowi mniejszość, czy otacza się go troską?”

Miasto Lwów jest w dużej mierze spadkobiercą kultury i architektury właśnie tej „mniejszości”. Nie tylko wierni tego Kościoła, ale i kamienie tego miasta będą wołać o sprawiedliwość i poszanowanie” – zaznaczyli.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 4 (200) za 28 lutego-17 marca 2014

X