Profesor Mykoła Bandriwski o skarbach w podziemiach świątyń lwowskich. Część 3 Kościół pw. św. Marii Magdaleny, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Profesor Mykoła Bandriwski o skarbach w podziemiach świątyń lwowskich. Część 3

Profesor Mykoła Bandriwski jest znanym lwowskim archeologiem, miłośnikiem historii Lwowa, autorem licznych naukowych i naukowo-popularnych publikacji, przewodniczącym Komisji Archeologicznej Naukowego Towarzystwa im. T. Szewczenki (NTSz) we Lwowie. W jego dorobku zawodowym jest udział w licznych ekspedycjach naukowych, wykopaliska również na terenie Lwowa i Ziemi Lwowskiej, które odkryły nowe możliwości poznania nieznanych stron historii miasta. Są w jego dorobku zawodowym naprawdę sensacyjne odkrycia, jak na przykład w krypcie katedry św. Jura, o czym „Nowy Kurier Galicyjski” pisał w numerach popszednich (nr 7 i 8 2024 r.).

Prof. M. Bandriwski, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Podczas spotkania zorganizowanego przez Ukraińskie Towarzystwo Fotograficzne (UFOTO) profesor M. Bandriwski opowiadał między innymi o pracach archeologicznych w podziemiach kościoła pw. św. Marii Magdaleny i sensacyjnym znalezieniu unikatowego skarbu złotych monet.

Przybliżmy naszym czytelnikom historię tej świątyni, która sięga początku XVII wieku, kiedy szlachcianka Anna Pstrokońska ofiarowała ojcom dominikanom działkę gruntu przy Drodze Sokolnickiej (od XVIII wieku ul. Sykstuska, obecnie ul. Doroszenki). Na własny koszt wybudowała ona drewnianą kaplicę. Jednocześnie ojcowie dominikanie rozpoczęli budowę pomieszczeń klasztornych, a nieco później kościoła murowanego. Znany historyk lwowski Bogdan Janusz uważał, że świątynię murowaną zaczęto budować blisko 1615 roku i ukończono przed rokiem 1630. W roku 1612 arcybiskup Jan Zamojski poświęcił tymczasowy ołtarz, zaś w roku 1630 biskup pomocniczy Zachariasz Nowoszycki – wybudowaną świątynię.

Historyk Dionizy Zubrzycki pisał, że w roku 1612 „przy kościele św. Marii Magdaleny ufundowano klasztor filialny dominikanów”. W tych latach kościół składał się z obecnej części ołtarzowej i był połączony przejściem z klasztorem. Już wtedy wybudowano pod kościołem krypty, w których chowano zakonników. W drugiej połowie XVII wieku została dobudowana część współczesnej nawy głównej. Kolejne przebudowy miały miejsce już w XVIII wieku. W 1758 roku budowniczy Marcin Urbanik dobudował nawę główną i dwie boczne. W tymże czasie powstało nowe barokowe wyposażenie świątyni i malowidła ścienne. Jednak w 1784 roku władze austriackie dokonały kasaty klasztoru dominikańskiego. Od 1841 roku w zabudowaniach dawnego klasztoru urządzono więzienie dla kobiet. Świątynia pełniła funkcję kościoła parafialnego. W 1889 roku wieże kościelne zostały uwieńczone nowymi, neobarokowymi hełmami. W 1880 roku na placu przed kościołem były prowadzone roboty ziemne i poziom gruntu znacznie obniżono. W czasie tych prac odkryto i usunięto resztki grobów dawnego cmentarza przykościelnego, który został zlikwidowany w końcu XVIII wieku.

W 1923 roku na mocy decyzji Rządu Polskiego więzienie dla kobiet zlikwidowano, zaś dawny budynek klasztorny przekazano Politechnice Lwowskiej. W 1926 roku według projektu profesora W. Minkiewicza wzniesiono nowy marmurowy ołtarz główny, a w 1931 roku artysta malarz J. H. Rosen ozdobił baptysterium freskiem „Chrzest Pana Jezusa w wodach rzeki Jordan”. W 1936 roku na chórze muzycznym umieszczono nowe organy światowej sławy firmy „Rieger”. Po drugiej wojnie światowej kościół św. Marii Magdaleny pełnił funkcje sakralne do 1962 roku, zaś 22 października tego roku administracja sowiecka podjęła decyzję o likwidacji parafii i zamknięciu kościoła. Budowla została przekazana Instytutowi Politechnicznemu, zaś w 1969 roku – Filharmonii lwowskiej. W 1988 roku powstała tu samodzielna placówka kulturalna o nazwie Budynek Muzyki Organowej i Kameralnej.

W 1991 roku odnowiła swą działalność parafia rzymskokatolicka św. Marii Magdaleny, lecz zabudowania kościelne są nadal oficjalnie w posiadaniu Budynku Muzyki Organowej i Kameralnej. Właśnie dyrektor tej instytucji Julian Winnicki w lutym 1995 roku zwrócił się do prezesa NTSz im. T. Szewczenki profesora Romaniwa z prośbą o przeprowadzenie prac archeologicznych w krypcie pod ołtarzem głównym. Profesor Romaniw wyznaczył do tego zadania trzech archeologów, w tym Mykołę Bandriwskiego, aby wykonali odpowiednie prace archeologiczne w krypcie kościelnej, jak tego wymagały przepisy prawne.

Nic nie zapowiadało sensacji, ale właśnie w tym przypadku na archeologów czekała nie byle jaka niespodzianka. Otóż, jak opowiadał M. Bandriwski, „archeolodzy przystąpili do zwykłej, dość rutynowej pracy. W krypcie znajdowała się znaczna liczba kości ze starych pochówków, resztki trumien, zaś po prawej stronie przy wejściu do krypty znaleziono kostnicę wypełnioną kośćmi z dawnych pochówków XVII – XVIII ww.

30 marca 1995 roku około godziny 16:30 Mykoła Bandriwski pracował przy kamiennym progu u wejścia do krypty. Obok stał dyrektor Julian Winnicki i przyglądał się pracy archeologów, zaś obok kostnicy pracował drugi archeolog Jurij Łukomski. W pewnym momencie Bandriwski rozgarnął ziemię przy progu i niespodzianie spod progu wypadły dwie monety. Archeolog zaczął kopać dalej i znalazł kolejne monety – razem 26 sztuk. Były to złote monety francuskie, 25 sztuk po 20 franków, a jedna dziesięciofrankowa. W pierwszym momencie obecni nie uwierzyli, że to złote monety, ale błyszczały jak słońce – nie było więc żadnej wątpliwości! Najstarsza moneta pochodziła z 1854 roku, najnowsza – z 1913. Wszystkie znajdowały się w stanie prawie idealnym. Nigdy nie były w obiegu, lecz stanowiły niezwykle cenną i rzadką kolekcję. Po chwili zadzwoniliśmy do profesor Łarysy Kruszelnickiej i zawiadomiliśmy ją o sensacyjnym znalezisku, ona zaś zawiadomiła milicję. Następnie został spisany akt o znalezieniu skarbu i o wszystkich okolicznościach, włącznie z tym, kto z trzech obecnych gdzie stał, co robił i co powiedział. Na noc monety schowano w sejfie dyrektora Winnickiego.

Według przepisów prawnych, milicja przeprowadziła bardzo dokładne śledztwo. Każda moneta była dokładnie zbadana i opisana. Wszystkie były nowiutkie. Monety najpierw zabrano do milicji i zdjęto ekspertyzę. Ekspertyzy numizmatycznej i opisu historycznego skarbu dokonał Roman Szust, dziekan wydziału historycznego uniwersytetu lwowskiego i niezależnie od niego Iwan Swarnyk, który reprezentował Centralne Archiwum Historyczne Ukrainy – obydwaj specjaliści wysokiej rangi. Zrodziło się pytanie, do jakiego muzeum monety przekazać. Wśród pretendentów były lwowska Galeria Obrazów, lwowskie Muzeum Historyczne i lwowskie Muzeum Historii Religii.

Mykoła Bandriwski pracował właśnie w Muzeum Historii Religii i po pewnym czasie uchwalono decyzję o przekazaniu unikatowego złotego skarbu do tego muzeum, gdzie znajduje się do dnia dzisiejszego. Pozostały pytania kto, kiedy, przy jakich okolicznościach ukrył ten skarb w podziemiach świątyni i dlaczego nigdy później po niego nie wrócił. Odpowiedzi na te pytania nie ma. Można tylko przypuszczać, że skarb był schowany przed lub w czasie I wojny światowej, gdy we wrześniu 1914 roku Lwów został okupowany przez wojska rosyjskie. Człowiek, który schował monety, niestety nigdy nie wrócił do Lwowa i nikomu nie przekazał informacji o skarbie. Od czasu znalezienia tych monet minęło już 30 lat, fakt ten jest szeroko znany i został opisany w literaturze fachowej oraz w publikacjach popularno-historycznych, lecz nikt nigdy nie zgłosił się w tej sprawie, ani Kościół rzymskokatolicki, ani przypuszczalni spadkobiercy. Otóż, sekret skarbu z kościoła św. Marii Magdaleny zostaje tajemnicą do dziś.

Podczas spotkania profesor Mykoła Bandriwski odpowiadał też na liczne pytania obecnych na sali miłośników historii Lwowa. M. in. powiedział, że Lwów zachowuje jeszcze dużo tajemnic i sekretów, trzeba tylko prowadzić odpowiednie naukowe poszukiwania, w pierwszej kolejności archeologiczne na terenie dawnego miasta. Dla przykładu, profesor wyraził pewność, że miejsca pochówku księcia Danyła Halickiego trzeba szukać na terenie historycznej dzielnicy Lwowa. Według dokumentów historycznych książę Danyło został pochowany w podziemiach katedry w Chełmie. Ale dokładnie wiadomo, że trzy lata później jego syn książę Lew postanowił przenieść jego szczątki do Halicza, gdzie znajdowały się kolejne 15 lat. Następnie, w 1282 roku tenże książę Lew przenosi szczątki ojca do Lwowa, stolicy swego państwa. Jest wzmianka, że zostały złożone w kryptach cerkwi św. Georgija. Obecnie takiej cerkwi z XIII wieku we Lwowie nie ma. Nie należy jej też mylić z katedrą św. Jura, która wtedy jeszcze nie istniała. Lokalizację dawnej cerkwi św. Georgija trzeba szukać w miejscu cerkwi Uspenija (Zaśnięcia) NMP i dawnego kościoła ojców dominikanów. Odpowiedzi na wszystkie pytania mogą udzielić tylko poszukiwania naukowe i wykopaliska archeologiczne.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 9 (445), 17 – 30 maja 2024

Profesor Mykoła Bandriwski o skarbach w podziemiach świątyń lwowskich. Część 1

Profesor Mykoła Bandriwski o skarbach w podziemiach świątyń lwowskich. Część 2

X